Coma w Stodole, czyli Rock is alive baby! Relacja

Coma w Stodole, czyli Rock is alive baby! Relacja

Newsy

Dodano: 19 luty 2010
W ostatni czwartek 18 lutego. miała miejsce pierwsza odsłona uczty muzycznej przygotowanej dla fanów dobrego polskiego rocka. Chodzi oczywiście o pierwszy z dwóch koncertów zespołu Coma, jakie w tym tygodniu odbywają w warszawskim klubie "Stodoła".

W ostatni czwartek 18 lutego. miała miejsce pierwsza odsłona uczty muzycznej przygotowanej dla fanów dobrego polskiego rocka. Chodzi oczywiście o pierwszy z dwóch koncertów zespołu Coma, jakie w tym tygodniu odbywają w warszawskim klubie "Stodoła".

W czwartek Comę supportowały dwa zespoły: Orbita Wiru oraz Praghma-C. Pierwszy za rozgrzanie atmosfery wziął się zespół Orbita Wiru. Grupa zaprezentowała utwory ze swojej ostatniej płyty pt. "Relikwiat". Fani zespołu mogli usłyszeć kawałki takie jak "Piona", "Barykada" czy "Tłum tempo". Grupa zakończyła występ interpretacją piosenki Budki Suflera pt. "Noc komety" oraz piosenką "Moja mała furia".

Po Orbicie na scenie pojawiła się Proghma-C, której przewodził wokalista Piotr "Bob" Hibner. Występ odbył w niesamowitej atmosferze świateł (generalnie za oprawę świetlną bijemy brawa) oraz tajemniczości. Fani muzyki metalowej powinni czuć się bardzo usatysfakcjonowani.

Coma kazała swoim fanom poczekać na siebie dłuższą chwilę, co jednak nie umniejszyło skali ogólnego zadowolenia. Publiczność została wynagrodzona sowicie. W tajemniczym blasku świateł koncert się rozpczął. Kapela przywitała warszawską publiczność piosenką "Wola istnienia", następnie usłyszeliśmy "Pierwsze wyjście z mroku" i nikt już nie miał wątpliwości, że to będzie bardzo udany wieczór. Sala szalała  "Trujących roślinach", "Tonacji" czy "Skaczemy"... to skakaliśmy. I jeśli ktokolwiek nie zgadzał się z przyznaniem Piotrowi Roguckiemu Fryderyka 2009 w kategorii "Wokalista roku", po tym koncercie mógł pozbyć się wszelkich wątpliwości.

Po zagraniu piętnastego utworu, czyli  "Popołudnia bezkarnie cytrynowe", zespół zszedł ze sceny. Fani nie dali się jednak zwieść i krzycząc "jeszcze siedem", tupiąc i gwiżdżąc, przywołali go z powrotem. Przy kolejnym wyjściu Coma raczyła swoich fanów piosenkami "Zbyszek", "Cisza i ogień" oraz "Ekhart".

Kto jest fanem dobrej polskiej rockowej muzyki, a nie był na tym koncercie, ma czego żałować. Czasu nie da się cofnąć, ale jest jeszcze szansa, aby wybrać się na drugi występ Łodzain -  już dziś.

Zbigniew Jaworowski

Coma - Leszek Żukowski

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>ANNA GADT</span> Renaissance

ANNA GADT Renaissance

<span>BOB DYLAN</span> The Real Royal Albert Hall 1966 Concert

BOB DYLAN The Real Royal Albert Hall 1966 Concert

<span>ERIC GALES</span> Middle of the Road

ERIC GALES Middle of the Road

<span>CAR SEAT HEADREST</span> Teens of Denial

CAR SEAT HEADREST Teens of Denial

<span>THE COLORIST & EMILIANA TORRINI</span> The Colorist & Emiliana Torrini

THE COLORIST & EMILIANA TORRINI The Colorist & Emiliana Torrini

<span>THE FLAMING LIPS</span> Oczy mlody

THE FLAMING LIPS Oczy mlody

<span>HAPPYSAD</span> Ciało obce

HAPPYSAD Ciało obce

<span>DEPECHE MODE</span> Video Singles Collection

DEPECHE MODE Video Singles Collection

 
Audio - kwiecień 2017

Strefa Magazynu

Audio 4/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio