Dzień pierwszy Open Mind Festival: jak to było na The Cult

Dzień pierwszy Open Mind Festival: jak to było na The Cult

Newsy

Dodano: 13 sierpień 2010
Za nami pierwszy dzień Open Mind Festival, imprezy, o którą obawiałem się do  ostatniej chwili - ze względu "syndrom Hunterfestu" OMF przeniesiono bowiem ze Szczytna do Warszawy, a konkretniej klubu Stodoła. Mimo mniejszej liczby publicznoci (wszak stadion WSPol to stadion, pomieści wiele głów), koncerty naprawdę się udały - nie mogło być inaczej. Atmosfera piknikowa i dwa pokolenia fanów The Cult rozwiały moje obawy i potwierdziły słuszność wyboru gwiazdy festiwalu.

Jako rozgrzewacz przed  gwiazdą wieczoru wystąpił m. in. stoner metalowy Corruption. Ciekawy głos wokalisty Rufusa i solówki Opatha w połączeniu z bardzo przystępnym ale i  ciężkim rock`n`rollem nie wystarczyły, by zgromadzić na deskach klubu tłumy, bo większość ludzi dopiero zbierało się, by zobaczyć The Cult. Poza dobrą muzyką serwowaną przez ekipę z krajowego zagłębia win owocowych (a jakże - Sandomierz!) zarejestrowałem całkiem ciekawy "performance" podczas kawałka "Lucy Fair" . Na scenie wiły się mianowicie dwie półnagie diablice popijające piwo i popalające papierosy. Miło było i dla oka.

Pół godziny po występie Corruption już przy zapełnionej po brzegi sali na scenę wyszli The Cult. Początek skromny, publiczność (wśród niej dostrzegłem część składu Behemotha) nieco się "obijała", by dopiero przy trzecim szlagierze - "Sweet Soul Sister", rozruszać się na dobre. Ian Asbtbury od czasu do czasu używający tamburyna okazał się lepszym wokalistą niż mówcą,więc po odpaleniu przez zespół takich kawałków jak "Every Man and Woman is a Star" czy "Dirty Little Rockstar" chyba nikt nie miał mu za złe, że koncert przebiega bez częstych pogawędek z publicznością.

Z braku przerywników, rozmówek i innych przedłużających występ sztuczek zespół zszedł ze sceny już po około godzinie, jednak tłum niczym w Koloseum gardłem i tupaniem wymógł jego powrót. Dawno nie widziałem tak zajadle domagającej się bisowania publiki. Nie można się więc dziwić, że po chwili The Cult wrócili na kilka kawałków.  Pomimo swoich lat dali świetny występ, po którym z czystym sumieniem mogli definitywnie zejść ze sceny.

Po występie brytyjskiej legendy z niecierpliwością czekam na koncert deathmetalowych wyjadaczy z Florydy czyli Obituary i spodziewam się prawdziwej szkoły życia w pogo pod sceną. Miejmy nadzieję że frekwencja i atmosfera utrzyma się przez cały festiwal. Czas pokaże.

Marcin Mojski

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>THOMAS CLAUSEN & FRANCESCO CALI </span> The Voyage

THOMAS CLAUSEN & FRANCESCO CALI The Voyage

<span>NIGHTHAWKS</span> 707

NIGHTHAWKS 707

<span>TOM JONES</span> Long Lost Suitcase

TOM JONES Long Lost Suitcase

<span>TOMASZ STAŃKO</span> Music for K

TOMASZ STAŃKO Music for K

<span>IVE MENDES</span> Bossa Romantica

IVE MENDES Bossa Romantica

<span>UMER / HOŁOWNIA</span> Bezsenna noc

UMER / HOŁOWNIA Bezsenna noc

<span>TIERNEY SUTTON BAND</span> The Sting Variations

TIERNEY SUTTON BAND The Sting Variations

<span>CHUCHO VALDES</span> Tribute To Irakere

CHUCHO VALDES Tribute To Irakere

 
Audio - marzec 2017

Strefa Magazynu

Audio 2/2017

W tym numerze tylko tematy stereofoniczne, ale o bardzo dużej rozpiętości gatunkowej i cenowej. Rozgrzewany się testem słuchawek w cenie ok. 1000 zł, aż dziesięć modeli...

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio