Uczta nad ucztami - GOJIRA w Stodole

Uczta nad ucztami - GOJIRA w Stodole

Newsy

Dodano: 26 sierpień 2010
Chcieliście koncert roku? Według mnie dostaliście go. Uczta nad ucztami, ostatnia wieczerza tego wieczoru, bierzcie i słuchajcie tego wszyscy! W środę 25 sierpnia w warszawskiej Stodole zagrała GOJIRA.

Niejeden japoński film powstał o ataku Godzilli na kartonowe miasto, również Amerykanie  dołożyli swoje trzy gorsze i nakręcili co nieco o zagładzie, jakie niosło ów sławne monstrum, W środę 25 sierpnia warszawska Stodoła doznała za to miażdżącego ataku z rąk muzyków francuskiej Gojiry właśnie. Miażdżącego dosłownie, bo na moich żebrach dość znacznie odcisnęły się barierki oddzielające rozszalały tłum od sceny.

Ale zacznijmy od początku - nie ma nic lepszego po ciężkim dniu pracy niż koncert kapeli na której wizytę w Polsce czeka się około sześciu lat. A więc kawa - nie ma, że zmęczenie, pain killer- nie ma, że bolą plecy, nie ma wymówek, bo jak na koncercie Gojiry "chłop płacze, to musi być święto!".

Na rozgrzewkę dwie rodzime kapele - Masachist i Lost Soul. Co do pierwszego suportu, był to ich pierwszy koncert. Kapela działa co prawda jakiś czas, ale dopiero teraz nadarzyła się okazja, aby usłyszeć ją na żywo. Dla mnie mocne 4+. Bardzo dobrze zagrany koncert, brutalny death metal świetnie podany, mimo że na przystawkę. Dlaczego tylko (a może aż) 4+? Hmmm… paradowanie w koszulkach z odwróconym krzyżem jakoś do mnie nie przemawia. Gdy miałem 15 lat, też nie łykałem takiego "przekazu?". Masachist to kolejny przykład, że nasza rodzima scena ciężkiego grania ma się zajebiście i jest więcej kapel niż Vader i Behemoth godnych uwagi. Śmiało stwierdzam, że tym ostrym kąskiem publika została jak najbardziej rozgrzana.

Żar w piekle (jak sam wokalista określił tego wieczoru Stodołę) utrzymali Lost Soul. Zainteresowanym tematem kapeli nie trzeba przedstawiać. Panowie szykują płytkę na 20-lecie zespołu i między innymi z tej to okazji zagrali pierwszy w historii kapeli utwór. Dobry koncert, doskonały kontakt wokalisty z publicznością, która jadła mu z ręki (a wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia). Dlatego też Wrocławianie serwowali kolejne death metalowe dania i wcale nie szykowało się na "słodki deserek". 

W ciągu jednego wieczoru publiczność dostała "młode" Masachist i doświadczone Lost Soul - cudownie podane ostre i brutalne potrawy, które przygotowały smakoszy na GWIAZDĘ wieczoru. GOJIRA! Tak - GWIAZDĘ, a nie gwiazdę! "Dlaczegóż? Poniewóż" (że pozwolę sobie zacytować wersy ze skeczu Kabaretu Moralnego Niepokoju) Gojira to cztery osoby: dwie gitary, bass i perkusja. Dla osób kompletnie pozbawionych słuchu i gusty muzycznego, czyli dla fanów Lady Gagi i Afromental - "tylko", zaś dla każdego, kto chodź trochę czuję muzykę, to czterech zajebistych facetów tworzących genialne dźwięki.

Gojira to cztery osoby, które nie potrzebują wszechobecnych w kapelach z kręgu metalowej muzyki pentagramów, odwróconych krzyży i koszulek z "mądrym przekazem". Nie potrzebują fajerwerków, plucia ogniem, krzyżowania modelek etc. Gojira to cztery osoby, które wyjdą po prostu w czarnych T-shirtach i będą grać. A sprzęt muzyczny z logo znanej marki schowają za parawanem.

Gojira to danie główne środowego wieczoru. To zespół, który gra świetną muzykę - owszem ciężką, ostrą, czasami melodyjną, czasami spokojną. To zespół, który gra MUZYKĘ! Wszystko to okraszone niebanalnymi tekstami i mega pozytywną energią wprost bijącą od każdego z muzyków. Uważam, że zostali oni godnie przyjęci, a i show, jaki nam zgotowali, był na najwyższym poziomie. Stałem jak w transie, obok zaś mnie ludzie od 14 do nawet około 50 lat. Każdy zasłuchany, wprost zaczarowany dźwiękami. Chcieliście koncert roku? Według mnie dostaliście go. Uczta nad ucztami, ostatnia wieczerza tego wieczoru, bierzcie i słuchajcie tego wszyscy!

Patrzyłem to na zespół, to na przybyłych "uczniów". Zarówno jedni, jak i drudzy dawali z siebie 200%. Każda "kończyna" Godzilli (szczególnie charyzmatyczny basista) z perfekcją dokonywała dzieła miażdżenia uszu i umysłów słuchaczy. Szalony mosh, "deathcirclepit" … przerwa … bis, upragniony przez zebranych utwór "Love" i koniec. Już? A gdzie "Satan is a lawyer",  gdzie "Embrace The World"?

No cóż, danie główne wyśmienite, aczkolwiek pozostał pewien niedosyt. Gojira skupiła się na utworach z ostatniej płyty, na szczęście zapowiedziała swój rychły powrót w nasze skromne progi - może wtedy zaserwuje nam starsze dania kuchni francuskiej? Ja tak podaną kolację chłonąłem niczym przepyszne pierożki mojej mamy. Cieszę się bardzo, że tydzień po urodzinach dostałem taki prezent jak koncert Gojiry i mam nadzieję, że na kolejny występ nie przyjdzie mi czekać do trzydziestki.

Voyciech

GOJIRA - Love (z wczorajszego koncertu)

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>TED NOVAK</span> Monument Valley

TED NOVAK Monument Valley

<span>BOBBY PREVITE</span> Gone

BOBBY PREVITE Gone

<span>JAZZ Q</span> Elegie

JAZZ Q Elegie

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree ’65 vol. 2

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree ’65 vol. 2

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree `65 vol. 1

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree `65 vol. 1

<span>GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA</span> Kochaj mnie

GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA Kochaj mnie

<span>WILCO</span> Schmilco

WILCO Schmilco

<span>BEN HARPER & THE INNOCENT CRIMINALS</span> Call It What It Is

BEN HARPER & THE INNOCENT CRIMINALS Call It What It Is

 
Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio