Relacja z warszawskiego koncertu Wishbone Ash

Relacja z warszawskiego koncertu Wishbone Ash

Newsy

Dodano: 1 marzec 2011
W sobotę 26 lutego w warszawskiej Proximie wystąpił zespół Wishbone Ash - jedna z najważniejszych i najciekawszych legendarnych grup rockowych Wielkiej Brytanii. Piszemy, jak było.

...Gwoli wstępu...

Dla miłośników muzyki Wishbone Ash w Polsce ostatnie lata są niezwykle urodzajne. Nie dość, że istnieją dwa odrębne składy, to można je oglądać i wysłuchiwać na żywo na zmianę mniej więcej co pół roku.

Pomijając wcześniejsze wizyty Wishbone Ash w 1984, 1994 i 2005, należy przypomnieć, że  Martin Turners Wishbone Ash w lipcu 2009 gościł na Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty, a w listopadzie 2010 dał dwa koncerty w Łodzi i Piekarach Śląskich. Wishbone Ash (Andy Powella) zagrał natomiast krótkie trasy we wrześniu 2009 roku i w lutym 2010 roku (m. in. koncert w Proximie).

Smaczku w rywalizacji między dwoma składami Wishbone Ash dodaje wzajemna niechęć Martina Turnera i Andy`ego Powella. Ten drugi w ostatnim wywiadzie przed polską trasą stwierdził sarkastycznie, iż "… Martin byłby szczęśliwy, by uścisnąć mi rękę za to, że tak łatwo może znów zabrać się za muzykę (…), i jeszcze dodatkowy uścisk należałby mi się za to, że utrzymuję zespół, że płyty z dyskografii Wishbone Ash są wciąż dostępne na całym świecie". Z kolei Martin Turner w wywiadzie udzielonym podczas listopadowej trasy w Polsce zdradził, że "Andy Powell wydaje płyty, za które nikt z nas (od red. - członków Wishbone Ash z pierwszego składu - oprócz Martina Turnera byli to Ted Turner i Steve Upton ) nie dostaje żadnych pieniędzy…" i "poprosił" redaktora przeprowadzającego wywiad o przysługę dotyczącą Powella "Jeśli go spotkasz, powiedz mu, że Martin uważa go za sprytnego sukinsyna...".

Dla mnie, jako przede wszystkim fana Wishbone Ash z lat siedemdziesiątych, bliższe pierwowzorowi są wykonania prezentowane przez Martin Turners Wishbone Ash z założycielem grupy Martinem Turnerem. Moje wrażenia potwierdzają entuzjastyczne internetowe recenzje z listopadowych koncertów w Polsce. Niewątpliwą wadą tego składu jest jednak brak nowego repertuaru.

Z kolei Wishbone Ash Andy`ego Powella ciągle wydaje nowe płyty studyjne, ale starych wielbicieli stylu nie zawsze one zachwycają. Po całkiem udanej płycie "Clan Destiny" z 2006 roku kilkanaście miesięcy później przyszła pora na bodajże najbardziej nieudany w dyskografii zespołu album "The Power Of Eternity". Z niepokojem oczekuję też zapowiadanego w bieżącym roku nowego materiału studyjnego.

Polskie występy Wishbone Ash w składzie: Andy Powell - gitara, wokal, Muddy Manninen - gitara, Bob Skeat - gitara basowa, Joe Crabtree - perkusja, jako części tegorocznej trasy (promującej nowy, studyjny album, który ma być wydany wiosną lub latem br.) "Reason To Believe Tour 2011" obejmują sześć koncertów.

...Wishbone Ash w Proximie

Na jeden z nich udałem się w sobotę, 26 lutego br. do warszawskiej Prosimy z pokaźną grupą znajomych - zagorzałych fanów Wishbone Ash, licząc przede wszystkim na dobrą muzykę (spory między muzykami pozostawiając im samym lub, jak oni wolą, sądom).

Obawy związane z koncertem dotyczyły dotychczas słabych predyspozycji wokalnych Andy`ego Powella (jednak klasyczny głos WA należy do Martina), niekiedy "kwadratowej" gry na basie Boba Skeata (brak finezji Martina Turnera), ewentualnie nietrafionego repertuaru (istniejącej groźby przewagi nowego materiału nad "klasycznym", znanym chociażby z albumów "I", "Pilgrimage", "Argus", "Wishbone Four", "Theres The Rub", "New England", "Front Page News","No Smoke Without Fire"). Obawy te stały się jeszcze większe, gdy w jednym z wywiadów  Andy Powell do Top 10 złożonych z utworów Wishbone Ash, obok "Blowin Free", "The King Will Come", "Throw  Down The Sword", "Phoenix", "Sometime World", "Jail Bait", "Ballad Of The Beacon" "lekką ręką" zaliczył dwie mierne piosenki z ostatnich lat działalności zespołu tj. "In Crisis" i "Loose Change". Duże nadzieje wiązałem jednak z kondycją dwóch gitarzystów i niepowtarzalnym klimatem muzyki WA. Poza tym dla każdego fana WA koncert zespołu jest zawsze wielkim świętem.

Jako support głównej atrakcji wieczoru miał wystąpić gitarzysta bluesowy Shawn Kellerman (w 2007 roku nagrodzony statuetką Blues Music Award za najlepszy akustyczny album roku), ale z powodu awarii samochodu nie dotarł na miejsce. Stąd opóźnienie koncertu, który rozpoczął się o godz. 19:00. Oczekując na koncert, miałem obawy o dobrą frekwencje, ale okazały się one nieuzasadnione.

Po krótkim, zmiksowanym w rytmie disco, okazjonalnym intro z playbacku w postaci fragmentu utworu "Reason To Believe" właściwa część występu  rozpoczęła się mocnym uderzeniem "Blowin Free" z Argusa, z fajnym pasażem gitarowym Muddy Manninena na lap steel gitar przechodzącym płynnie w instrumentalny, typowy dla Wishbone Ash utwór na dwie gitary solowe.

Dobre samopoczucie publiczność wzmógł  "You See Red" (z płyty "No Smoke Without Fire" z 1978 roku). Następnie grupa zaserwowała "The Power" (z ostatniej studyjnej płyty The Power Of Eternity z 2007 roku) prezentujący się na żywo znacznie ciekawiej niż na studyjnej płycie oraz nową, połamaną rytmicznie kompozycję (z niewydanej jeszcze płyty) pod nazwą "Can`t Go It Alone" z widocznymi wpływami muzyki celtyckiej, która brzmi obiecująco. Pakiet dwóch kolejnych utworów z Argusa - potężnie brzmiącego "Warrior" i klasycznej ballady "Throw Down  The Sword" zachwycił, z jednym zastrzeżeniem. Solówkę w "Throw Down The Sword" zaliczaną do panteonu rockowych solówek wszech czasów, w oryginale wykonywaną jednocześnie przez dwóch gitarzystów , Andy Powell zagrał sam, niechybnie ją upraszczając.

Pierwszym przełomowym momentem koncertu okazało się wykonanie kilkunastominutowego F.U.B.B. (z płyty There`s The Rub z 1974 roku). Precyzja wykonawcza gitarzystów, wprowadzone częściowo zmiany brzmieniowe w stosunku do oryginału, fantastyczna sekcja rytmiczna oraz  gra syna Andy`ego Powell`a, Aynsley`a na instrumentach perkusyjnych spowodowały, że kompozycja nabrała dodatkowego kolorytu, a wystukiwany rytm niewątpliwe przyspieszył akcje serc wielu obecnych na koncercie fanów. W oku stojącego obok mnie kolegi dostrzegłem błysk podziwu dla kunsztu zespołu. Po prostu magia.

Zanim doszliśmy do siebie po poprzednim numerze zespół zaoferował zestaw czterech kompozycji z dwóch ostatnich płyt ("In Crisis", "Dreams Outta Dust", instrumentalny "Northern Lights" i "Disappearing"). Niestety wybór okazał się nietrafny, a po kilkunastu minutach atmosfera koncertu wyraźnie opadła.

Na szczęście wykonanie tytułowego utworu z płyty Front Page News natychmiast wyrwało wszystkich z chwilowego odrętwienia. Jest to jeden z moich ulubionych utworów, a wbijający w ziemię pochód basowy i eksplozje gitar z przełamania w środkowej części kompozycji musiały wywoływać gęsią skórkę. Zanim ręce złożyły się do oklasków po raz kolejny zachwycił i wprowadził wszystkich w błogostan "The King Will Come".

Dalej było jeszcze lepiej. Zadziorny "Engine Overheat" (z płyty Twin Burrels Burning" z 1982 roku) zagrany został w konwencji boogie przypominającej "Radar Love"  Golden Earring, wydłużony o solowe występy Joe Crabtree na perkusji i Boba Skeata na basie. To wykonanie wywołało kolejną falę entuzjazmu wśród publiczności. I oto przyszedł czas na drugi przełomowy moment koncertu - wykonanie utworu "Phoenix" z pierwszej płyty zespołu. Dotychczas znałem "Phoenixa" w kilkudziesięciu wersjach zamieszczonych na koncertowych płytach Wishbone Ash, kilkakrotnie słuchałem go na żywo, jednak wersję z sobotniego wieczoru w Proximie uważam za najdoskonalszą. Muddy Manninen (bo to właśnie on wykonywał główne solowe partie utworu) wspiął się na wyżyny swoich możliwości. Eksplozje dźwięków wydobywanych z gitary Manninena przypominały mi nieco wyczyny Jimmi`ego Page`a z koncertowego wykonania "Dazed And Confused". Rozbudowane w stosunku do oryginału wykonanie trwało blisko piętnaście minut. Klasyka gatunku. Na bis pozostały energetyczne Jail Bait (z płyty Pilgrimage z 1971 roku) i jako klamra Blind Eye z jedynki. Znakomite.

Przed koncertem i po nim można było kupić koszulki z logo Wishbone Ash, ich płyty, w tym najnowsze koncertowe wydawnictwo "Live At The Grand. Road Works".  A na zakońćzenie zdobyć autograf i zrobić sobie z panami zdjęcie.

Podsumowując, należy podkreślić, że moje wcześniejsze obawy nie potwierdziły się, natomiast nadzieje z nadwyżką zostały spełnione. Andy Powell był w zaskakująco dobrej kondycji wokalnej, Bob Skeat niejednokrotnie bardzo niskimi tonami potrafiłby obudzić niedźwiedzia z zimowego snu, a Joe Crabtree zachwycił m. in. piękną grą na talerzach w "Warrior" i brawurą bliską oryginałowi w "Blind Eye". O Manninenie już wspomniałem. Sądząc po zachowaniu muzyków w zespole panuje świetna atmosfera. Zaprezentowane w Proximie wersje "F.U.B.B.", "Front Page News", "Engine Overheat" i "Phoenix" być może przewyższyły oryginały z klasycznych już płyt grupy. Krótko mówiąc: nadzwyczaj udany sobotni wieczór.

Przekrój koncertowej publiczności (łysi, siwi, zarośnięci, ogoleni, dziadkowie, dzieci i wnukowie, zwolennicy lewicy, centrum i prawicy) świadczy o tym, że zespół może zadowolić wielu. Wypada więc mieć nadzieję, że Wishbone Ash w tak dobrej formie niedługo odwiedzi nasz kraj ponownie (tym razem być może  również miasta tzw. "ściany wschodniej").

Arkadiusz Kwieciński

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>POPA CHUBBY</span> The Catfish

POPA CHUBBY The Catfish

<span>DEE SNIDER</span> We Are The Ones

DEE SNIDER We Are The Ones

<span>TED NOVAK</span> Monument Valley

TED NOVAK Monument Valley

<span>BOBBY PREVITE</span> Gone

BOBBY PREVITE Gone

<span>JAZZ Q</span> Elegie

JAZZ Q Elegie

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree ’65 vol. 2

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree ’65 vol. 2

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree `65 vol. 1

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree `65 vol. 1

<span>GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA</span> Kochaj mnie

GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA Kochaj mnie

 
Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio