Blackfield w Krakowie czyli jak muzyka przenika DNA. Nasza relacja

Blackfield w Krakowie czyli jak muzyka przenika DNA. Nasza relacja

Newsy

Dodano: 18 kwiecień 2011

Muzyka Blackfield nie kopie słuchacza po tyłku, nie wprowadza go w taneczny trans i nie robi z jego mózgu papki. Jak to się więc stało, że w krakowskim klubie Studio w chłodny wieczór 15 kwietnia ludzie bawili się świetnie?

Przyczyna jest oczywista - piękno płynące z kompozycji Stevena Wilsona i Aviva Geffena. Panowie nie silą się na wymyślanie prochu, grają prosto, ale niezwykle ujmująco. Podobnie było i w Krakowie. Blackfield zaproponowali nam bogaty set, który koncentrował się głównie wokół ich najnowszej płyty "Welcome to my DNA" (zagrali prawie wszystkie kawałki z tego albumu) oraz najpopularniejszych utworów z poprzednich wydawnictw. Zaczęli od dynamicznego, zabarwionego muzyką celtycką "Blood" - lepiej otworzyć nie mogli! Od razu nasiąknęliśmy specyficzną atmosferą brytyjsko-izraelskiej myśli kompozytorskiej i daliśmy się ponieść cudownemu "Blackfield", a po nim delikatnemu "Glass House".

Takich uniesień było tego wieczoru całe mnóstwo: melancholijne "DNA", ciepła, płynąca "Zigota" czy też genialne "Cloudy Now" na zakończenie wprowadziły atmosferę intymności i pozwoliły nam wejść na wyższy poziom muzycznej percepcji. Dawno nie złapałem takiej fazy na koncercie - stałem zauroczony i chłonąłem każdy, najdrobniejszy dźwięki. I’m lovin’ it!

Żeby jednak za bardzo nas nie uśpić, Blackfield parę razy przyłożyli do pieca i podkręcili dynamikę. Mój ulubiony numer grupy, "Once", dzięki swoim mocnym fragmentom, zalał nas ścianą dźwięku, najciekawszy utwór z nowej płyty, "Oxygen", też świetnie sprawdził się w roli "rozkręcacza". Tu jednak chciałbym dorzucić łyżkę dziegciu - mam wrażenie, że nagłośnieniowy niezbyt dobrze ustawili brzmienie pod kątem mocniejszych fragmentów. O ile wszystkie spokojne numery słychać było pięknie, czysto, o tyle przy gitarowej jeździe we wspomnianym "Once" dźwięk się nieprzyjemnie zlewał w jedną masę.

To jednak w ogóle nie zmienia obrazu całego koncertu. Poszedłem na Blackfield z nadziejami uczestniczenia w prawdziwej muzycznej uczcie i nie zawiodłem się. Przy spokojnych dźwiękach zaproponowanych przez spółkę Wilson/Geffen można się bowiem bawić równie dobrze, co przy agresywnych beatach.

Koncert odbył się 15 kwietnia w krakowskim klubie Studio.

Jurek Gibadło

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>JAN BO</span> Kawa i dym

JAN BO Kawa i dym

<span>SBB</span> Za linią horyzontu

SBB Za linią horyzontu

<span>MONIKA BORZYM</span> Back to the Garden

MONIKA BORZYM Back to the Garden

<span>METALLICA</span> Hardwired… To Self-Destruct

METALLICA Hardwired… To Self-Destruct

<span>NATALIA M. KING</span> Bluezzin t`il Dawn

NATALIA M. KING Bluezzin t`il Dawn

<span>TAKUYA KURODA</span> Zigzagger

TAKUYA KURODA Zigzagger

<span>WOLFGANG MUTHSPIEL</span> Mising Grace

WOLFGANG MUTHSPIEL Mising Grace

<span>TROTIGNON / GARAY</span> Chimichurri

TROTIGNON / GARAY Chimichurri

 
Audio - styczeń 2017

Strefa Magazynu

Audio 1/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio