Planete Doc Film Festival: Moc Rytmu i Bitu

Planete Doc Film Festival: Moc Rytmu i Bitu

Newsy

Dodano: 2 maj 2011

Hip-hop ma chyba tyle samo zwolenników co przeciwników. Z jednej strony głos młodego pokolenia, z drugiej banda dzieciaków w szerokich spodniach silących się na filozofię podwórkową. A może jednak jest w tym coś więcej?

"Moc rymu i bitu" jest bardzo dokładnym obrazem kultury hip hopu bez ograniczania się do jednego, konkretnego środowiska. Zaczynając od krótkiego, konkretnego wstępu, w którym przedstawiony został zarys historii i początków kultury hip-hopowej na świecie. Podano sporo faktów, ciekawostek i informacji podanych w przyjazny, konkretny sposób.

Chwilę później przenosimy się do Francji. Tu o swojej miłości do hip-hopu opowiada kilku młodych ludzi, których wypowiedzi przeplatane są wątkami historycznymi i polityczno-społecznymi. Zarówno panie, jak i panowie opowiadają, czym jest dla nich hip-hop, co chcą przekazać swoich tekstach i jak patrzą na otaczający ich świat. Co sądzą o społeczeństwie, tolerancji i sytuacji w kraju, w którym przyszło im mieszkać. Jedna z bohaterek mówi wprost, że zamieszki na przedmieściach Paryża kilka lat temu miały pozytywny aspekt i że cieszy się, że do takiej sytuacji doszło. Przynajmniej ruszyła dyskusja o tym, co się dzieje dookoła.

Inni młodzi ludzie z dumą relacjonują, jak wówczas popędzili kota policji. Żaden z nich nie udaje niewiniątka, nie twierdzi, że ma nad głową aureolę. Ich teksty, choć są pełne pretensji, to jednak nie nienawiści. Widać, że ten świat ich boli, chwilami czują się obywatelami drugiej kategorii, często nawet rodząc się we Francji uważani są za przybyszów niemalże z innej planety. I o tym właśnie rymują. Dla nich to jest forma wyrażenia siebie, wyrwania się z marazmu i przekazania wiadomości kolejnemu pokoleniu.

Kończąc część francuską, wsiadamy do pociągu i lądujemy w Berlinie. Tutaj dostaniemy solidną lekcję historii. Nie suchych faktów, ale opowieści ludzi, którzy pamiętają jeszcze czasy podziału miasta. Pokazują miejsca, w których żyją, które są dla nich ważne. Opowiadają o braku tolerancji, ich sytuacji i całej ich przygodzie z hip-hopem. Co on dla nich znaczy, w jaki sposób odkryli ten gatunek.

Następnym przystankiem w opowieści o tej części muzyki jest Palestyna. I co ciekawe, właśnie tu odnajdziemy najwięcej pozytywnego przekazu. Mamy zespół składający się z muzyków dwóch różnych religii, które od zawsze łączyła nienawiść i walka, a dzieliło wszystko inne. Ci młodzi ludzie pokazują, że muzyka jest ponad podziałami. Nie obchodzi ich, czy wyznajesz taką religię, czy inną. Ważny jest człowiek sam w sobie. Bardzo ciekawe są również wypowiedzi na temat inspiracji. Nienawiść jaka króluje na ulicach, czy wzajemna niechęć wewnątrz podzielonego społeczeństwa stanowi dla nich źródło pomysłów. Potrafią to zamienić na coś pozytywnego. Mają swoją broń, skuteczniejszą od niejednego kałasza. Jest nią muzyka.

 

moc_rymu_i_bitu_1_max

Jako ostatni w "Mocy rytmu i bitu" jest Senegal. Poznajemy pierwszy damski skład hip-hopowy w tym kraju. Panie mają bardzo trzeźwe podejście do życia, w swoich tekstach przekazują wartości jakie wyznają: feminizm i braterstwo. Twardo stąpają po ziemi i głęboko wierzą w to, że mogą nieco zmienić świat. Nie ma tu ironii z mojej strony, myślę, że te kobiety są skuteczniejsze niż niejedna kampania społeczna. Nawet panowie, którzy tworzą rymy doceniają je, uważają, że one też mają coś do powiedzenia.

Wbrew pozorom hip-hop nie jest jedynym czynnikiem łączącym te opowieści. Większość z tych młodych ludzi mówi o problemie, który akurat w Polsce jest cały czas zamiatany pod dywan. Problem tak stary, jak stare jest zacofanie i głupota ludzka. Chodzi oczywiście o rasizm.

Większość osób występujących w"Mocy rytmu i bitu" ma różne korzenie i chociaż często deklaruje przynależność do danego państwa obawia się rasizmu, widzi go wokół siebie, podaje przykłady. Nie podoba im się taki stan rzeczy i mówią o tym głośno.

Z kolei muzycy z Berlina bardzo podkreślają, że nie mają nic wspólnego z nazizmem. Nie ma co się dziwić, ostatecznie lata temu hip-hop był niesłusznie kojarzony w Niemczech z tą obrzydliwością i zakazany w wielu stacjach radiowych.

W "Mocy rytmu i bitu" mamy chyba pełen przekrój kultur, narodowości i wyznawanych religii. Ale znajdziemy tu również miłość do muzyki, bardzo zbliżony sposób wyrażania siebie zupełnie niezależny od płci, rasy, wieku czy miejsca zamieszkania. Pomimo teoretycznego zamknięcia się na wszystko inne hip hop okazuje się być gatunkiem, w którym można dać ujście swojej frustracji bez popadania z patetyczność.

Osobiście żałuję, że stał się on cyklem reportaży. Temat ten jest na tyle rozległy, iż można by na pewno nakręcić dużo dłuższy materiał. Zdjęcia są zrobione w dość specyficzny, dość wyblakły i szary sposób, który choć idealnie pasuje do treści, to niestety bardzo męczy. Dlatego zrobienie kilku części, być może krótszych, zdałoby lepiej egzamin. Ale to jest chyba jedyny minus tego filmu.

Tak czy siak pomimo ciekawego tematu i całego entuzjazmu występujących nie jest to film prosty i radosny. Ale zmusza do myślenia. Poleciłabym go szczególnie tym, którzy poszukują rzetelnego spojrzenia na muzykę, jak i tym, którym wydaje się, że o tym gatunku wiedzą wszystko. Bo mają rację, tak im się tylko wydaje.

Reżyseria: Joshua Atesh Litle
Produkcja: Francja

Julia Kata

Film "Moc Rytmu i Bitu" będzie wyświetlany podczas tegorocznego festiwalu Planete Doc w Warszawie. Impreza odbędzie się w dniach 6-15 maja.

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>POPA CHUBBY</span> The Catfish

POPA CHUBBY The Catfish

<span>DEE SNIDER</span> We Are The Ones

DEE SNIDER We Are The Ones

<span>TED NOVAK</span> Monument Valley

TED NOVAK Monument Valley

<span>BOBBY PREVITE</span> Gone

BOBBY PREVITE Gone

<span>JAZZ Q</span> Elegie

JAZZ Q Elegie

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree ’65 vol. 2

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree ’65 vol. 2

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree `65 vol. 1

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree `65 vol. 1

<span>GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA</span> Kochaj mnie

GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA Kochaj mnie

 
Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio