Suffocation w Progresji pokazało klasę. Relacja z konceru

Suffocation w Progresji pokazało klasę. Relacja z konceru

Newsy

Dodano: 9 marzec 2012

Suffocation to jedna z najpotężniejszych death metalowych maszyn na żywo. Po dwóch latach przerwy nadarzyła się okazja, by zobaczyć zespół ponownie w stołecznej "Progresji". Postanowiłem wiec się zmobilizować i ruszyć na koncert mimo dość mocno okrojonego oryginalnego składu grupy.

Kiedy pojawiły się pierwsze informacje w internecie na temat owego koncertu, zastanowił mnie brak jakichkolwiek wzmianek o supportach. Przypomnijmy, że w dwa lata wcześniej Suffocation zagrało w bardzo mocnym towarzystwie w postaci Nervecell, Fleshgod Apocalypse, Burning The Masses (z killerem Big Chocolate na wokalu) i Annotations Of An Autopsy. Tym razem zapewniono nam trochę skromniejszą obsadę - rodzime Unborn Suffer i Ferosity.

Spore poruszenie przed koncertem wywołała informacja, że w Warszawie nie wystąpi Mike Smith, zastąpiony na stałe przez Dave`a Culrossa (nagrywał z Suffocation epke "Despise The Sun"). Jednak największą sensacją była absencja charakterystycznego frontmana - Franka Mullena, którego z powodów rodzinnych musiał zrezygnować z części trasy. Na jego miejsce zatrudniono Billa Robinsona z Decrepit Birth.

Do "Progresji" udało mi się dotrzeć, kiedy na scenie instalował się bydgoski Unborn Suffer, który para się mieszanką death metalu i grind. Znam ten zespół nie od dzisiaj, ale nigdy nie miałem okazji zweryfikować jak radzi sobie na żywo. Muszę przyznać, że poszło całkiem sprawnie. Dobre brzmienie, zróżnicowane kompozycje, sporo nietuzinkowych jak na ten gatunek zagrań (częste użycie cowbella przywodziło czasem na myśl styl Parricide).

Jedyne, co mi do końca nie pasowało, to styl głównego wokalu, który po jakimś czasie zaczął mnie męczyć. Monotonny, niezrozumiały bulgot, może i niezły barwowo, ale wykorzystany jakoś bez koncepcji. Wolę jednak partie bardziej ambitne pod tym względem, takie w których większy nacisk kładzie się na rytmikę. Zwróciłem też uwagę na bardzo sprawną i lekką grę bębniarza. Oprócz autorskich kompozycji zespół zaprezentował również przeróbkę znanego szlagieru "Kill Your Mother Rape Your Dog" z repertuaru Dying Fetus.

Suffocation to uznana marka, miałem okazję widzieć ich wcześniej trzykrotnie i za każdym razem nie miałem do tych występów żadnych zastrzeżeń. Byłem ciekawy, czy w odmiennym składzie uda im się z równą mocą przekonać audytorium. Okazało się, że jak najbardziej! Brzmienie jak zwykle było naprawdę konkretne - bardzo mięsiste, ale zarazem selektywne i zrównoważone. Amerykanie pokazali też, że z biegiem lat nie tracą werwy ani na trochę, ani entuzjazmu związanego z graniem koncertów. Uśmiechy na twarzach, świetny kontakt z publiką - niewiele kapel death metalowych potrafi sobie tak zjednać słuchaczy.

Fani, choć nie było ich zbyt wiele (ok.100-150), popadali niekiedy w euforię, słysząc znajome kawałki. Szczególnie starsi wyjadacze rządzili pod sceną. Osobną kwestią jest sprawa wokalu. Bill Robinson był niezwykle osobliwą postacią tego wieczoru. Mimo że wiele osób przed koncertem deklarowało swoje niezadowolenie z powodu braku Mullena, wydaje mi się, że większość była usatysfakcjonowana tym zastępstwem. 

Facet jest niezłą osobistością nie tylko ze względu na to, iż jest bezdomny z wyboru (sic!), ale samym sposobem bycia zasługuje na sympatię. Zaskoczył  przybyłych nie tylko świetnym,głębokim, chropowatym growlem, ale i swoim gawędziarstwem. W przerwach zabawiał publikę różnymi anegdotami i cały czas podkreślał, że ma świadomość że na jego miejscu powinien być teraz Mullen i że prosi o wyrozumiałość.

Trzeba przyznać, że wywiązał się ze swoich obowiązków bardzo dobrze. Jedynie pod koniec występu zapomniało mu się fragmentu tekstu do "Suspended In Tribulation", ale w ogólnym rozrachunku było zawodowo. Zespół zaprezentował swoje największe hity, czyli m. in.  "Effigy The Forgotten", "Pierced From Within", "Catatonia", "Jesus Wept", "Abomination Reborn" i kilka innych. 

Koncert Suffocation trwał moim zdaniem optymalnie pod względem czasu trwania, choć oczywiście zagorzali fani dość długo zagrzewali zespół do zagrania bisu. Jednak po kilku minutach na scenę wyszedł Robinson, przeprosił za zaistniałą sytuację i powiedział, że ze względu na ograniczony set nie mogą zagrać więcej kawałków.

Zespół po raz kolejny pokazał niebywałą klasę. Będąc w obliczu problemów personalnych, Suffocation udowodniło, że są w najściślejszej czołówce death metalu na świecie.

Koncert odbył się 4 marca w warszawskiej Progresji.

Kwiecio

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>PLACEBO</span> A Place For Us To Dream

PLACEBO A Place For Us To Dream

<span>KRZYSZTOF KRAWCZYK</span> Duety

KRZYSZTOF KRAWCZYK Duety

<span>LARRY CORYELL</span> Barefoot Man: Sanpaku

LARRY CORYELL Barefoot Man: Sanpaku

<span>THE BAD PLUS</span> It`s Hard

THE BAD PLUS It`s Hard

<span>ANNA GADT</span> Renaissance

ANNA GADT Renaissance

<span>BOB DYLAN</span> The Real Royal Albert Hall 1966 Concert

BOB DYLAN The Real Royal Albert Hall 1966 Concert

<span>ERIC GALES</span> Middle of the Road

ERIC GALES Middle of the Road

<span>CAR SEAT HEADREST</span> Teens of Denial

CAR SEAT HEADREST Teens of Denial

 
Audio - maj 2017

Strefa Magazynu

Audio 4/2017

Pięć wzmacniaczy w okolicach 4000 zł pokazuje różnorodność współczesnych konstrukcji. Dawny audiofilski minimalizm nie jest już modą powszechnie obowiązującą, gdyż...

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio