Eliminacje do Emergenza Festival Polska

Eliminacje do Emergenza Festival Polska

Newsy

Dodano: 12 styczeń 2014

Wszelkiej maści konkursy, programy muzyczne i inne show pokazały nam dość dobitnie w ostatnich latach, że śpiewać i grać każdy może, chociaż nie każdy jednak powinien. Dane mi było posłuchać zespołów z 6. dnia eliminacji warszawskich do festiwalu Emerganza.

Zaplanowanych występów było aż dziewięć, co jest, jak na jeden wieczór ilością imponującą. I chyba nieco za dużą, choć rozumiem, że ilość chętnych była wprost proporcjonalna do liczby występów każdego dnia. Inaczej się po prostu nie da.

Zazwyczaj przy tego typu atrakcjach wieczornych mamy do czynienia na dzień dobry z mniejszym lub większym opóźnieniem. W piątkowy wieczór wszystko szło zgodnie z planem, a występy rozpoczęły się w zasadzie o czasie, zmiana składów następowała też nad wyraz sprawnie. I jest to godne jak najwyższej pochwały. Szanujmy siebie nawzajem oraz swój czas.

Jako pierwsi na scenę wyszli VicTime. Nie wiem, czy średnia wieku w tym zespole wynosi 17 lat, niemniej jednak panowie świetnie rozbujali publikę i narobili smaku na więcej. Fantastyczny (16- letni!) wokalista (choć jeszcze dużo musi się nauczyć,) za kilka lat, jak sądzę, będzie mógł spokojnie stanąć w konkury z naprawdę znanymi głosami. Gitarzyści też świetnie sobie poradzili. Najmniej "widoczny" był perkusista, ale myślę, że jak na pierwszy koncert (!) panowie naprawdę dali czadu i jeszcze o nich usłyszymy nie raz. Rośnie nam naprawdę fantastyczna kadra młodzików w dziedzinie ciężkiego grania.

Następni na scenę wyszli Dell Arte. Muzyka, co prawda, zupełnie nie z mojej bajki, ale zespół rzucił się w oczy (i w uszy). Zagrali więcej niż przyzwoicie. Przeszli również do półfinałów (razem z poprzednim zespołem), co mnie osobiście wcale nie dziwi. I nie dziwi mnie również autobus fanów i zwolenników, których ze sobą przywieźli. Ta muzyka naprawdę da się lubić. Gdyby nagłośnienie było chociaż odrobinę lepsze, to przypuszczam, że daliby się lubić jeszcze bardziej. Niestety, przekaz w rozgardiaszu dźwiękowym nieco zaginął. Tak czy siak publika, myślę, że nie tylko ta przywieziona ze sobą, bawiła się dobrze. I o to właśnie chodzi.

Jako kolejni na scenę wyszli członkowie grupy Spectamentia. Niestety,tu już zupełnie przekaz zginął w ramach ściany niezidentyfikowanych dźwięków. Nawet bardzo przyzwoicie brzmiący głos wokalistki gdzieś umknął. Szkoda, gdyż słuchając jej całkiem przyjemnego głosu nagranego w studio można liczyć na naprawdę całkiem pozytywne dźwięki.

Następni zameldowali się panowie ze Strain. Szybko, głośno i z dobrym pogo pod sceną. I właściwie ten sam wpis mogłabym zadedykować pozostałym występującym kapelom. Wszyscy byli głośni i zupełnie pomieszani dźwiękowo (nie ze swojej winy). Jedni posiadali nadmiar basu, innym wokalistkę lub wokalistę wykończyła perkusja. Komu innemu zupełnie nie było słychać skrzypiec. Wyróżniali się The Unicorns ze względu na kolor wdzianek (nieco inny niż większości osób przebywających w Fonobarze) oraz Sun No More ze względu na wokalistę z wyjątkową siłą przebicia. Głosu Another Day nie było słychać praktycznie wcale. A szkoda.

Myślę, że to fatalne nagłośnienie, co niestety nie zaskakuje jeśli chodzi o warszawskie kluby, miało szczególnie zły wpływ na jakość występów. Oczywiście, nie czarujmy się, że osiągnięcie stanu idealnego jest możliwe zawsze i wszędzie, ale tutaj było naprawdę źle, w przynajmniej moim odczuciu. Ciężko w związku z tym napisać coś konkretnego o dokładnie każdym wykonawcy, bo właściwie dość trudno było ich rozróżnić albo ocenić faktyczne możliwości danego bandu. Co jest, moim zdaniem, przykre, gdyż klasę zespołu zawsze widać na koncertach. Na nich nie ma miejsca na niedoróbki, błędy i gdybania. Albo się wie, co się robi, albo nie. Tutaj ciężko było to stwierdzić.

Oczywiście, dobrze, że takie wydarzenia jak Emerganza mają miejsce, niemniej jednak albo ja i wszystkie występujące zespoły miały wyjątkowego pecha tego dnia, albo jest to sygnał dla organizatorów, że należy nad czymś popracować. Tak czy siak, myślę, że te eliminacje były dla uczestników ciekawym doświadczeniem, a możliwość zaprezentowania się szerszej publiczności, która, nomen omen, bawiła się całkiem nieźle, zawsze jest mile widziana. Zobaczymy też co się wydarzy się za jakiś czas w Proximie.

Julia Kata

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>POPA CHUBBY</span> The Catfish

POPA CHUBBY The Catfish

<span>DEE SNIDER</span> We Are The Ones

DEE SNIDER We Are The Ones

<span>TED NOVAK</span> Monument Valley

TED NOVAK Monument Valley

<span>BOBBY PREVITE</span> Gone

BOBBY PREVITE Gone

<span>JAZZ Q</span> Elegie

JAZZ Q Elegie

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree ’65 vol. 2

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree ’65 vol. 2

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree `65 vol. 1

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree `65 vol. 1

<span>GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA</span> Kochaj mnie

GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA Kochaj mnie

 
Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio