Jak Morbid Angel rozprawili się z Progresją. Relacja z koncertu

Jak Morbid Angel rozprawili się z Progresją. Relacja z koncertu

Koncerty

Dodano: 9 grudzień 2011

Są kapele, które można bezkarnie krytykować, tudzież opluwać, ale w metalowym panteonie od lat znajdują się ikony, dla fanów ciężkiego grania będące tym, czym dla Mahometan jest Koran. Do dziś nie znalazł się kozak, który publicznie spalił płytę Slayera czy Morbid Angel i przeżył:) Dlatego nie mogło mnie zabraknąć na jednym z dwóch polskich koncertów prekursorów i legendy death metalu, jaką bez wątpienia jest ekipa MA.

Niestety z przyczyn ode mnie niezależnych, dotarłem na parkiet gdy swoją ekstremalną, a tym samym niezwykle przyjemną dla ucha rzeź uskuteczniał Benighted. Żadnej taryfy ulgowej: blasty świnie i growle, czyli kwintesencja deathgrindu, którym trudnią się  Francuzi. Udało mi się odsłuchać kilka kawałków, które tylko pogłębiły rozpacz z powodu spóźnienia (w pi*du poszło też przedstawienie, na które czekałem, a którym wcześniej uraczyło  zebranych Nevercell).

Nic dziwnego, że do kolejnego suportu podszedłem sceptycznie, zwłaszcza gdy zobaczyłem czterech gości wymalowanych jak Kabaret Starszych Panów w skeczu "Tanie dranie". Nie zamierzam wciskać komuś wazeliny, ale wbrew słabej wizji, fonia okazała się bardzo przyjemna, ot taki melodyjny black metal do posłuchania przy kominku w długie zimowe wieczory. Mimo uprzedzeń, sztuka jaką wystawił Necrophobic była nader przyjemna, dlatego powiem tylko 'mea culpa' i przejdę do występu gwiazdy wieczoru.

Zanim na scenie pojawił się David Vincent & CO, udałem się do baru celem ekspresowej odnowy biologicznej, by nie opaść z sił podczas zapowiadającego się na niezwykle wyczerpujący pokaz brutalności, agresji, growlu i wszystkiego, czego boją się mamy ubierających się na czarno dzieci.

Morbid Angel rozpoczęło koncert kopem w twarz w postaci "Immortal Rites" ze znanej wszystkim płyty. Wtedy to Vincent przez chwilę popisał się niemal operowym wokalem, a kolejny "Fall From Grace" utrzymał  oldschoolowy klimat baletu. W tym numerze po raz pierwszy, ale nie  ostatni, Trey Azagthoth udowodnił swą niekwestionowaną pozycję w gitarowym świecie.

Po kilku kawałkach David Vincent swym radiowym głosem (sic!) ciepło przywitał się z publicznością zaznaczając, że poprzedniego dnia w Krakowie miała miejsce gruba hulanka oraz że ma nadzieję na równie mocną repetę. Gdy gig rozkręcił się na dobre, DV zauważył namalowaną na ścianie klubu okładkę płyty "Altars of Madness" i zapowiedział kilka melodii z tegoż krążka - "Blasphemy" i "Maze of Torment" Tak zaczęła się najlepsza część występu.

Kilka utworów z nowej płyty "Illud Divinum Insanus" oraz "Angel of Disease" okraszony punkowym kopem wraz ze szczyptą tego, co znawcy tematu określają bauncem. Przy okazji numeru "Blood on my Hands" pochwalić należy nowy nabytek zespołu - Tima Yeunga, który w rzeczonym numerze zniszczył wszystkich piekielnie szybkim blastem.

Nie minęły trzy kawałki, a ekipa z Florydy zeszła ze sceny nieświadoma faktu, że jest w kraju, gdzie koncerty gra się do upadłego, a browar którym Vince między kawałkami poczęstował fanów, już nie wraca:) Morbid Angel jednak powrócili i zakończyćli gig przy pomocy "Chapel of Ghouls".

By nie zostać posądzonym o stronniczość i zbytnią wazelinę w stosunku do MA, czas na odrobinę krytyki. Dlaczego oni tak krzyczą i zdzierają te gardła? Nie można śpiewać normalnie, czysto i melodyjnie? Żartowałem. Wszystkim którzy zadają takie pytania niezmiennie polecam kompilację utworów Demissa Russosa, bo jak nie kijem go to pałką, a czegoś słuchać trzeba. Całe szczęście na wczorjaszym koncercie pojawili się ludzie nieprzypadkowi. Zamiast narzekań dała się słyszeć piekielnie dobra muzyka.

PS. Skrót MA, w stosunku do Morbid Angel w żadnym wypadku nie oznacza angielskiego odpowiednika magistra. Z napier******a, to oni już dawno mają doktorat:)

Koncert odbył się 8 grudnia w warszawskiej Progresji.

Marian

Black Record Store
Pozostałe newsy muzyczne Zobacz wszystkie
Zobacz także
<span>POPA CHUBBY</span> The Catfish

POPA CHUBBY The Catfish

<span>DEE SNIDER</span> We Are The Ones

DEE SNIDER We Are The Ones

<span>TED NOVAK</span> Monument Valley

TED NOVAK Monument Valley

<span>BOBBY PREVITE</span> Gone

BOBBY PREVITE Gone

<span>JAZZ Q</span> Elegie

JAZZ Q Elegie

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree ’65 vol. 2

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree ’65 vol. 2

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree `65 vol. 1

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree `65 vol. 1

<span>GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA</span> Kochaj mnie

GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA Kochaj mnie

 
Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio