Somewhere

KEITH JARRETT/GARY PEACOCK/ JACK DEJOHNETTE
Somewhere

Jazz

Amerykański geniusz fortepianu Keith Jarrett skończył 8 maja 68 lat. Rok temu miałem szczęście słuchać jego tria na żywo w wiedeńskim Konzerthausie podczas Jazz Fest Wien i był to jeden z najlepszych koncertów, jakiego kiedykolwiek słuchałem. Nie mając możliwości zobaczenia Jarretta solo czy w trio w Polsce, nie wiemy, co aktualnie tworzy. Przecież poprzedni album koncertowy "Yesterdays" zawiera nagrania z 2001 r. Jestem pewien, że teraz jest w życiowej formie.

To widać, kiedy wchodzi na scenę pełen energii i z jakim entuzjazmem improwizuje. Potwierdzeniem niech będzie płyta "Somewhere" wydana właśnie przez ECM Records. Znalazł się na niej występ tria Keith Jarrett, Gary Peacock, Jack DeJohnette w nowoczesnym Kultur und Kongresszentrum Luzern (KKL) 11 lipca 2009 r.

Warto znaleźć w internecie zdjęcie sali koncertowej na 1900 miejsc. Po prostu zapiera dech architekturą i wystrojem. I koncert tria Jarretta taki właśnie był - zapierający dech, wspaniały, niezapomniany dla publiczności. Dzięki nagraniu i płycie możemy brać udział w tym misterium tworzenia wielkiej muzyki, kiedy tylko zechcemy.

Od połowy lat 60. Keith Jarrett kroczy własną drogą w muzyce, wyznaczając niedościgły poziom wirtuozerii i improwizacji. Trudno znaleźć większego indywidualistę i zarazem muzyka tak wszechstronnego. Nie stroni od eksperymentów, oryginalnie interpretuje standardy, sięga po dzieła klasyczne Jana Sebastiana Bacha. Według nieoficjalnego informatora keithjarrett.org w tym roku ma się ukazać jeszcze album "Sześć Sonat na skrzypce i klawesyn". Ale miłośnicy jazzu cieszyć się będą teraz płytą "Somewhere".

Keith Jarrett wcześnie zaczął muzyczną edukację, mając... trzy lata. W wieku siedmiu lat dał pierwszy solowy recital i zaczął komponować własne utwory. Jako nastolatek otrzymał pierwszy profesjonalny angaż i odbył tournée z popularnym zespołem Fred Waring’s Pennsylvanians.

W tym czasie zainteresował się bliżej jazzem i wyjechał do Bostonu, gdzie przez rok uczył się w Berklee College of Music. Szybko zorientował się, że dłuższy pobyt w szkole nie daje mu wiele i zaczął konfrontować swe umiejętności z profesjonalnymi muzykami działającymi na bostońskiej scenie. W 1965 r. wyjechał do Nowego Jorku, gdzie wrzał tygiel freejazzowych eksperymentów, ale on sam nadal mocno trzymał się głównego nurtu jazzu.

Jarrett musiał się wyróżniać, bo zauważył go perkusista Art Blakey szukający nowych talentów do swego zespołu Jazz Messengers. Młody pianista grał w tej grupie cztery miesiące, wiedząc, że musi przejść przez szkołę mainstreamu. Z Messengersami dokonał pierwszych w życiu nagrań płytowych.

Zdolności improwizacyjne Jarretta zwróciły uwagę saksofonisty Charlesa Lloyda tworzącego w 1965 r. swój legendarny kwartet. Styl gry tej grupy wykraczał poza ramy jazzu i zapewne dlatego cieszył się wyjątkową popularnością wśród młodzieży. Tak utalentowanego muzyka nie mógł pominąć Miles Davis przy kompletowaniu nowego, elektrycznego zespołu.

Keith Jarrett grał początkowo na organach, a po odejściu Chicka Corei zajął jego miejsce przy fortepianie elektrycznym. Najwyraźniejsze piętno zaznaczył na koncertowym albumie Davisa "At Fillmore". Okrzyknięto go największym odkryciem od czasu McCoy Tynera, Herbiego Hancocka i Chicka Corei, co ułatwiło mu solową karierę po odejściu z grupy Milesa w 1971 r.

Już wcześniej utworzył trio z basistą Charlie Hadenem i perkusistą Paulem Motianem. W 1968 r. ukazał się album "Somewhere Before". Następnie dołączył do nich saksofonista Dewey Redman i tak narodził się "amerykański" kwartet Jarretta. Lider pozostawiał wiele swobody członkom zespołu, podkreślając, że w grupie panuje demokracja.

W tym czasie Keith Jarrett rozpoczął również solowe recitale, które, ku zaskoczeniu fachowców, przyniosły mu również sukces komercyjny. Na wydawanie tych koncertów podpisał kontrakt z wytwórnią ECM. Tak powstał legendarny "The Köln Concert". W Europie utworzył swój drugi kwartet z muzykami skandynawskimi: saksofonistą Janem Garbarkiem, basistą Palle Danielssonem i perkusistą Jonem Christensenem. Wydany niedawno album "Sleeper", nagrany na żywo w Japonii, to dzieło genialne, wspaniałe zwieńczenie działalności kwartetu.

Pomysł na nowy zespół podsunął Jarrettowi szef wytwórni ECM Manfred Eicher organizując nagranie płyty "Tales of Another" Gary’ego Peacocka, właśnie z Jarrettem i DeJohnettem. W styczniowy wieczór 1983 r., na dzień przed wejściem do studia, wszyscy spotkali się na roboczej kolacji. Chodziło im raczej o odnowienie znajomości, niż ustalanie szczegółów. W trzy dni powstały dwa albumy pod wspólnym tytułem "Standards", a kompozycje Jarretta trafiły na płytę "Changes". Tak zaczęła się historia jednego z najwspanialszych zespołów w historii jazzu.

Na najnowszym albumie "Somewhere" wydawca wyraźnie zaznaczył, gdzie kończą się interpretacje standardów, a gdzie inwencja Jarretta poszła tak daleko, że stworzył nowe kompozycje. Długi solowy wstęp pianisty w "Deep Space" otwiera koncert. Mocne akordy improwizacji przechodzą w temat "Solar" Davisa i po chwili dołączają Gary Peacock i Jack DeJohnette. Ten fragment koncertu trwa kwadrans, a mija jak chwila. Nieco krótsze są interpretacje standardów "Stars Fell On Alabama" i "Between Devil And The Deep Blue Sea".

Kluczowym standardem koncertu w Luzernie jest "Somewhere" Leonarda Bernsteina. Nastrojowy wstęp przechodzi w czułe improwizacje. Jak oni kochają muzykę, jak bardzo lubią grać razem! Od szóstej do dziewiętnastej minuty słuchamy Opus Magnum pianistyki Jarretta i wchodzimy na Mt. Everest fortepianowego tria. To kompozycja opisana znacząco "Everywhere". Dwa kończące album standardy są po to, byśmy nie spadli w przepaść. Bezpiecznie sprowadzają nas na ziemię. Czy to najlepszy album tria? Tak, ale kolejne mogą być jeszcze ciekawsze.

Grzegorz Dusza
ECM / UNIVERSAL

Inne płyty
tego wykonawcy
  • Wykonanie
  • Nagranie
Inne recenzje
<span>TED NOVAK</span> Monument Valley

TED NOVAK Monument Valley

<span>BOBBY PREVITE</span> Gone

BOBBY PREVITE Gone

<span>JAZZ Q</span> Elegie

JAZZ Q Elegie

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree ’65 vol. 2

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree ’65 vol. 2

<span>ANNIE ROSS / NOVI SINGERS</span> Jazz Jamboree `65 vol. 1

ANNIE ROSS / NOVI SINGERS Jazz Jamboree `65 vol. 1

<span>ECHOES OF SWING</span> Bix: A Tribute to Bix Beiderbecke

ECHOES OF SWING Bix: A Tribute to Bix Beiderbecke

<span>JOHN SCOFIELD</span> Country for Old Men

JOHN SCOFIELD Country for Old Men

<span>DIZZY GILLESPIE QUINTET</span> In Warsaw 1965

DIZZY GILLESPIE QUINTET In Warsaw 1965

 
Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio