Pale Communion

OPETH
Pale Communion

Metal / rock

Jeszcze kilka lat temu Opeth uznawano za jedną z ikon szwedzkiej ekstremy, następnie zaś, za przykład jak grać progresywnie, a jednak wciąż bezlitośnie ciężko. Niestety z czasem grupa zamiast eksplorować prog metal i udowadniać światu, że to jedyny sensowny (obecnie) gatunek, z roku na rok, mniej lub bardziej celowo i bezczelnie, obwieszcza światu ustami lidera, że metal ma w poważaniu. Ideałem dlań jest za to twórczość art rockowych zespołów z lat 70, czasem 80 oraz popularnego obecnie Porcupine Tree.

Moja głowa jest za mała, aby pojąć, dlaczego zespół dokonał zwrotu właśnie w tę stronę. Próbuję rozszyfrować ową zagadkę, ale nie daję rady. Gdy słucham "Pale Communion", włosy stają mi dęba, bo odnoszę wrażenie, że w głośnikach leci Bigelf czy inny retro twór. Opeth stał się kapelą, która prędzej przypadnie do gustu czterdziestoletnim tatusiom rozkochanym po wsze czasy w Pink Floyd. Lider grupy w tym roku dobił do magicznej bariery czterech krzyży na karku i czuję podskórnie oraz "nausznie", że "Pale Communion" to początek kryzysu wieku średniego, który może potrwać dłużej niż nam się wydaje.

Co gorsza najnowsze, jedenaste już, studyjne dzieło Opeth wbrew zapowiedziom nie jest albumem ciężkim, nawet choćby tekstowo. To, owszem, bardzo rozbudowana i miejscami dość psychodeliczna podróż po dźwiękach "znanych i lubianych", ale zbyt grzeczna. Dziwi mnie, że twarz szwedzkiej formacji głosiła takie farmazony, skoro w materii suspens-ciężar-atak nie dzieje się tutaj absolutnie nic.

Muzyka płynie, miejscami dość leniwie (i nie wiem czy to akurat bardziej wada niż zaleta), a smyczki - o których też była mowa - są tutaj tylko skromnym dodatkiem. Niemal godzina premierowego materiału po prostu "leci" w tle i nic na to nie poradzę, że mało który utwór do mnie przemawia. No, może za wyjątkiem dość niepokojącego klimatem "Voice of Treason". Reszta to niekoniecznie udany eksperyment.

Nie zrozumcie mnie źle, lubię Opeth grający jak nie Opeth. Mało tego, te dłużyzny, eksploatowany do granic możliwości czysty wokal Akerfeldta i odciążenie mają swoje plusy, Ponadto, przyznam, że rzeczywiście taki Opeth może sprawiać przyjemność, ale gdzieś w tym wszystkim zabrakło tego, co najważniejsze - mocy i chęci porwania słuchacza do swojego tak misternie budowanego świata.

"Pale Communion" jest kwintesencją wszystkiego, co kochają niedzielni fani "mocniejszych" brzmień w swetrach. Są proste, łatwo wpadające w ucho melodie, miejscami bardziej połamany rytm, ale przede wszystkim, klarowne brzmienie, długie, rozbudowane kompozycje, no i głos -niepowtarzalny, ale tym razem czarujący mniej niż dotychczas. Czy Opeth zdecyduje się kontynuować ten kierunek, czas pokaże. Jeśli tak, to niedługo panowie, obawiam się, nie będą mieć z kim grać koncertów.

Metalowcy odwrócą się od nich plecami i wcale nie dlatego, że Opeth tworzy słabą muzykę. Wręcz przeciwnie, mało który metalowy zespół potrafi zmienić styl o 180 stopni i wyjść z tego z twarzą (co prawda lekko obitą, bo zarówno częśc prasy, jak i fani nie pozostawiają na Opeth suchej nitki).

Fani zmienią front, bo Opeth będzie na koncertach smucił. Pójście w tym kierunku zapowiadał poprzedni album "Heritage", tak bardzo odstający od jeszcze brzmieniowo mocarnego "Watershed". Panowie tkają nostalgiczną wizję świata, w której od czasu do czasu są momenty światła, może nawet uśmiechu ("Elysian Woes") i za to - jeśli w ogóle - warto ten album polubić.

Grzegorz "Chain" Pindor

Inne płyty
tego wykonawcy
  • Wykonanie
  • Nagranie
Inne recenzje
<span>VAN CANTO</span> Voices Of Fire

VAN CANTO Voices Of Fire

<span>BABYMETAL</span> Metal Resistance

BABYMETAL Metal Resistance

<span>SAINT ASONIA</span> Saint Asonia

SAINT ASONIA Saint Asonia

<span>SCORPIONS</span> Blackout

SCORPIONS Blackout

<span>RAMMSTEIN</span> In America

RAMMSTEIN In America

<span>BRING ME THE HORIZON</span> That`s The Spirit

BRING ME THE HORIZON That`s The Spirit

<span>BULLET FOR MY VALENTINE</span> Venom

BULLET FOR MY VALENTINE Venom

<span>CIRCLE II CIRCLE</span> Reign Of Darkness

CIRCLE II CIRCLE Reign Of Darkness

 
Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio