Guilty As Sin

GIRLSCHOOL
Guilty As Sin

Heavy metal

Okazuje się, że rock`n`roll konserwuje nie tylko brzydszą część sceny. Kobiety po 50. także mogą wycinać na gitarach aż miło posłuchać! Gentlemanowi nie wypada wypominać paniom wieku, ale w wypadku Girlschool ów działa na korzyść jego członkiń. 

Doprawdy, nie jestem w stanie przypomnieć sobie drugiej kapeli złożonej wyłącznie z kobiet, która kroczy heavymetalową ścieżką od lat 70. I ciągle zachwyca niespożytą energią.

"Guilty As Sin" to trzynaste wydawnictwo studyjne brytyjskiego kwartetu, a zarazem pierwsze od siedmiu lat. Główne bohaterki, z wokalistką i gitarzystką Kim McAuliffe, zachwycają jurnością, którą śmiało mogę porównać do energii Lemmy`ego. Zresztą wystarczy odpalić kawałek "Take It Like A Band", by zorientować się, jaka grupa najbardziej inspiruje Girlschool.

Kwartet stawia na zabawowe, odarte z patosu wcielenie heavy metalu, bliższe brzmieniom lat 80. niż klasyce gatunku. Sporo tu odniesień do glamu czy nawet nowojorskiego punku, za to mniej nawiązań do Sabbathów czy Judas Priest. Dzięki temu "Guilty As Sin" ma w sobie młodzieńczą dawkę energii i niezaprzeczalny urok, którego ciężko oczekiwać od skaczącego pajacyki Ozzy`ego czy też zdziadziałego Roba Halforda. Czy któryś z nich z takim kopem potraktowałby "Staying Alive", cover Bee Gees, jak te panie? Nie sądzę.

Bolączką tego krążka jest jego przewidywalność. Poza wyborem numeru na cover Girlschool serwują nam porcję sprawdzonych patentów, zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i teksty. Niby od kapel z takim stażem nie wymaga się wymyślania koła na nowo, ale - no kurczę - przydałaby się choć odrobina inwencji. Czegoś, co jest w stanie nakłonić cię do powrotu do tej płyty za kilka miesięcy, czy nawet lat.

Tymczasem, choć słuchało mi się "Guilty As Sin", z wielką przyjemnością, to jakoś zupełnie nie mam ochoty do niej wracać. I nie chodzi tylko o to, że moje obecne muzyczne fascynacje leżą z dala od propozycji Girlschool. Po prostu mam na półce/w odtwarzaczu dziesiątki podobnych płyt, po które sięgnę, gdy najdzie mnie ochota na radosny heavy metal.

Jurek Gibadło
Mystic

Inne płyty
tego wykonawcy
  • Wykonanie
  • Nagranie

Zobacz też:

Inne recenzje
<span>QUEENS OF THE STONE AGE</span> Villains

QUEENS OF THE STONE AGE Villains

<span>RAMMSTEIN</span> Rammstein: Paris

RAMMSTEIN Rammstein: Paris

<span>SOEN</span> Lykaia

SOEN Lykaia

<span>DEEP PURPLE</span> InFinite

DEEP PURPLE InFinite

<span>PERCIVAL SCHUTTENBACH</span> Strzyga

PERCIVAL SCHUTTENBACH Strzyga

<span>VADER</span> The Empire

VADER The Empire

<span>METALLICA</span> Hardwired… To Self-Destruct

METALLICA Hardwired… To Self-Destruct

<span>OPETH</span> Sorceress

OPETH Sorceress

 

 

 
Audio - październik 2017

Strefa Magazynu

Audio 10/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio