Stranger to Stranger

PAUL SIMON
Stranger to Stranger

Dance rock

Trzynasta płyta studyjna wielkiego barda Ameryki nie będzie z pewnością dla niego pechowa. Przez ponad pół wieku Simon nagrywa systematycznie nowe piosenki, w międzyczasie ukazują się rejestracje koncertowe (na CD i DVD), a ponadto raz po raz można zobaczyć go w roliaktora filmowego.Może kiedyś doczekamy się wreszcie jego występu w Polsce. Ubiegłoroczny koncert, który miał być zrealizowany wraz ze Stingiem, został odwołany, zaś na tegorocznej trasie europejskiej Warszawa nie znalazła się w planach artysty. Pozostaje nam zatem muzyka na najnowszym kompakcie lub płycie winylowej.

Chyba ze względu na ograniczenia związane z czasem odgrywania longplaya, niniejsze wydawnictwo zawiera jedynie 37 minut muzyki i pozostaje to jedynym mankamentem projektu. Na szczęście rekompensuje to zbiór piosenek na najwyższym poziomie.

Album "Stranger To Stranger" otwierają dźwięki wydobywające się z indyjskiej imbiry, które wcześniej były nieobecne na płytach Simona. Jest on niespokojnym duchem i ciągle poszukuje nowych brzmień i współbrzmień. To zaprowadziło go do odkrycia świata dźwięków amerykańskiego kompozytora Harry`ego Partcha, który w swej twórczości posługiwał się techniką mikrotonów; zamiast dwunastu – jak w europejskiej oktawie – Partch rozróżniał ich aż czterdzieści trzy.

W tym celu kompozytor budował instrumenty o wymyślnych nazwach, na których można było te subtelności odegrać. Wielu jednak odbiera dzieła Partcha jako wykonywane na niestrojących instrumentach. Właśnie ballada "Insomniac`s Lullaby" Simona powstała z inspiracji twórczością Partcha, a w jej nagraniu wziął udział Dean Drummond (uczeń Partcha) posługując się zoomoozophonem. Jak na poprzednich albumach Simona, słychać wyraźnie, że inspiruje go nadal kultura flamenco, bossa nova i muzyka afrykańska, choć tym razem nie jest to muzyka z południa, a bardziej ze środka Afryki.

Te wszystkie elementy są wymieszane w doskonałych proporcjach dzięki zmysłowi aranżerskiemu mistrza, który nadaje swym muzycznym miksturom indywidualny styl. Paul Simon zaprosił do studia wielu muzyków z najróżniejszych zakątków świata. Każdy zagrał najlepiej jak potrafił, wnosząc coś istotnego, jednakże nikt nikomu nie przeszkadzał i usiłował podkreślić swą obecność.

Utwór "The Werewolf" otwiera tęskny powiew z dalekich Indii, potem w z wolna kołyszącym rytmie odzywają się rozmaite instrumenty, śpiewy spirituals, rockowa gitara, kościelne dzwony, echa wycia wilków, a w finale odgłos złowieszczych organów - wszystko to znakomicie do siebie pasujące. Porywający "Wristband" został osadzony na nośnej linii akustycznego basu podkreślanej przez rytmiczne klaskanie.

W miniaturce "The Clock" dominującą rolę pełni cykanie zegara uzupełnionego akordami gitarowymi. Energetyczną piosenkę "Street Angel" wzbogacają spreparowane wokalizy dawno niesłyszanego Golden Gate Quartetu. W wolno sączącej się balladzie tytułowej odbijają się echa flamenco, a pełna melancholii linia trąbki pięknie komplementuje nastrój.

Energetyczny utwór "In a Parade" za sprawą gęstych krzyżowych rytmów przenosi naszą wyobraźnię w odświętną aurę parady w środku Afryki. Narracja w utworze "Proof of Love" oddaje wrażenia towarzyszące Simonowi podczas wizyty u brazylijskiego czarownika, a transową atmosferę potęguje koronkowo dopracowane użycie wielu instrumentów.

W kolejnej miniaturce "In the Garden of Eddie" Simon wykorzystał w tle chromelodeon, jeden z instrumentów skonstruowanych przez Partcha. Przełamuje nastrój zamaszysty "The Riverbank" opisujący dramaty towarzyszące poszkodowanym weteranom walk w Iraku i Afganistanie. Ponownie przenosi nas w klimaty afrykańskie beztroska piosenka "Cool Papa Bell" przypominająca postać niezwykle szybkiego baseballisty.

Kolekcję zamyka "Insomniac`s Lullaby", w nagraniu której wzięło udział aż dziesięciu muzyków; w tym lekko zaznaczający swą obecność nucący Bobby McFerrin i perkusista Jack DeJohnette. Od czasu wydania "Graceland" (1986 r.) Paul Simon nie nagrał równie dobrego albumu jak "Stranger to Stranger". Podnosi jego wartość bardzo wyraziste i klarowne nagranie bogatego instrumentarium, choć niektórzy mogą narzekać na pewne wyostrzenia.

CONCORD/UNIVERSAL
Cezary Gumiński

Inne płyty
tego wykonawcy
  • Wykonanie
  • Nagranie
Inne recenzje
<span>ANDREW BIRD</span> Are You Serious

ANDREW BIRD Are You Serious

<span>THE BEATLES</span> The Beatles: Live at the Hollywood Bowl

THE BEATLES The Beatles: Live at the Hollywood Bowl

<span>PERFECT</span> Muzyka

PERFECT Muzyka

<span>LAMBCHOP</span> FLOTUS

LAMBCHOP FLOTUS

<span>ORGANEK</span> Czarna Madonna

ORGANEK Czarna Madonna

<span>T.LOVE</span> T.Love

T.LOVE T.Love

<span>JAN BO</span> Kawa i dym

JAN BO Kawa i dym

<span>SBB</span> Za linią horyzontu

SBB Za linią horyzontu

 
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio