Noa
Muzyka to uchwycenie momentu piękna

Noa: Muzyka to uchwycenie momentu piękna
Podchodzę do tworzenia muzyki i słów intuicyjnie. Nie wyznaczam sobie czasu, kiedy muszę coś napisać, bo zbliża się termin nagrań i wydania albumu - mówi NOA w rozmowie z AUDIO.

- Przygotowanie nowego albumu "Love Medicine" zajęło Pani cztery lata, dlaczego tak długo?

- Robiłam w tym czasie także inne rzeczy, np. z Jerusalem Symphony Orchestra nagrałam album z klasycznymi pieśniami w języku hebrajskim "Israeli Songbook". To mój hołd złożony muzyce, która pomaga w identyfikacji współczesnego społeczeństwa, jestem dumna z tej płyty. Zrobiłam to w klasycznym stylu, podobnie jak Ella Fitzgerald z amerykańskimi standardami na płytach z Nelsonem Riddle`em. Przygotowałam też projekt "Noapolis" z pieśniami neapolitańskimi. To były dwie płyty, które nie zawierały moich piosenek, więc od mojego poprzedniego autorskiego albumu rzeczywiście minęły cztery lata. Poza tym jestem matką trójki dzieci, co pochłania dużo czasu.

- Jak powstawał repertuar na nową płytę?

- Podchodzę do tworzenia muzyki i słów intuicyjnie. Nie wyznaczam sobie czasu, kiedy muszę coś napisać, bo zbliża się termin nagrań i wydania albumu. Słuchacze znajdą tu piosenki o tym, co interesowało mnie w ciągu ostatnich czterech lat. Dwa utwory: "Nothing But a Song" i "Happy Song" są efektem mojej fascynacji muzyką brazylijską. Pierwszą napisałam dla Miltona Nascimento, a drugą dla Joao Bosco, z którym występowałam w Izraelu. Do wspólnego występu z Miltonem w końcu nie doszło. Piosenkę "Shalom" skomponował Gilberto Gil, a ja napisałam słowa.

"Mere Words" to utwór Bobby`ego McFerrina. W ubiegłym roku występował w Izraelu i zaprosił mnie do wspólnego wykonania tej piosenki. Na album trafił temat "Eternity and Beauty", efekt mojej współpracy z Patem Methenym, który napisał muzykę do moich słów i sam zagrał w tym utworze. Od mojej pierwszej międzynarodowej płyty, której był producentem, jesteśmy przyjaciółmi. Nagrałam też duet ze wspaniałym hiszpańskim wokalistą Joaquinem Sabiną. Pod wpływem niesamowitego spotkania w jego domu wypełnionym książkami napisałam utwór "You". Joaquin zrobił na mnie ogromne wrażenie, jego opowieści i osobowość zafascynowały mnie. Jestem dumna z tej piosenki.

- Co szczególnie inspiruje panią w muzyce brazylijskiej?

- Jest po prostu piękna, ujmuje mnie melodiami i harmoniami. Nie ograniczam się jednak do jakiegoś kręgu kulturowego. Myślę to samo, co Duke Ellington, który dzielił muzykę na dobrą i złą. World music z innych rejonów świata wydaje mi się ograniczona pod względem harmonicznym i melodycznym, korzysta z powtarzanych wzorców, a muzyka brazylijska takich ograniczeń nie ma. Jest w tym podobna do muzyki klasycznej. Jeśli ktoś jest wrażliwy na brzmienie, pokocha także język, w jakim śpiewają Brazylijczycy, nawet jeśli go nie rozumie. Uwielbiam Elis Reginę, myślę, że była jedną z najwybitniejszych wokalistek, jakie kiedykolwiek śpiewały. Także duchowość, rytm i harmonie piosenek Joao Bosco poruszają mnie do głębi.

- Jeden z utworów "Don`t Be Afraid" zadedykowała pani swoim dzieciom, dlaczego?

- To najlepsze, co matka może im przekazać. Pięć utworów od "Don`t Be Afraid" do końca albumu, czyli "Love Love Love", powstało pod wpływem moich spotkań z papieżem Janem Pawłem II. Śpiewałam dla niego siedem czy osiem razy i zawsze rozmawiałam z nim. Był bardzo zainteresowany pokojem pomiędzy Żydami, a Palestyńczykami. Już od drugiego spotkania witał mnie słowami: "O, wokalistka z Izraela!". Pobłogosławił moje pierwsze dziecko. Utwór "Little Star" opowiada o holokauście, a napisałam go po przestudiowaniu życia Jana Pawła II, który ucierpiał od nazistów i stracił przyjaciół w obozach koncentracyjnych. To moja pierwsza piosenka o holokauście, jaką kiedykolwiek napisałam.

- Dlaczego nie wszystkie pani płyty trafi ają do międzynarodowej dystrybucji?

- Różny jest ich repertuar i dlatego niektóre ukazują się tylko w Izraelu. Po dwudziestu latach współpracy rozstałam się z Universal Music i teraz sama zbieram fundusze na przedsięwzięcia. Album "Love Medicine" powstał dzięki akcji "crowd funding". Przemysł fonograficzny nie jest zainteresowany taką muzyką, jak moja, woli inwestować w popowe produkcje. Stałam się niezależna. Postanowiłam zwrócić się bezpośrednio do swoich fanów. Przedstawiłam im swoje pomysły na muzykę i zapytałam, czy zechcą dołączyć do projektu. Tak zebrałam pieniądze na nagranie płyty. Zrealizowałam ją w swoim domowym studiu.

- Jak powstały niesamowite zdjęcia zamieszczone na okładce i w książeczce dołączonej do płyty?

- Zamówiłam specjalną sesję fotograficzną - pod wodą! Próbowaliśmy zrobić te zdjęcia w morzu, ale to okazało się niemożliwe ze względu na zmienne warunki. Wybraliśmy więc basen, którego ściany pokryliśmy czarnym materiałem, żeby sprawiał wrażenie głębi i użyliśmy reflektorów.

Nie mam doświadczenia w nurkowaniu, ale mam tak wyćwiczony oddech, że udawało mi się zejść pod wodę na minutę lub dłużej, żeby fotograf mógł zrobić kilka ujęć. Pod wodą nic nie da się przewidzieć, ruchy są niekontrolowane, jak ruch sukni, w którą byłam ubrana czy włosów. To jest moja metafora życia.

Mam filozoficzne podejście do wszystkiego, znajduję idee do wszystkich moich poczynań. Wszystko ma znaczenie. Ta sytuacja pod wodą przypomina mi dziecko w łonie matki. Wtedy dziecko żyje w ciemności i nie kontroluje niczego. Ale ma nadzieje na wyjście z ciemności i rozpoczęcie własnego życia. Woda otula go.

Te przemyślenia wzięły się z moich doświadczeń z ciążą i porodem moich dzieci. Uwielbiam ciszę, jaka panuje w wodzie, codziennie staram się pływać i doświadczać tego wrażenia. W życiu jest niewiele momentów, kiedy możemy wszystko kontrolować. Niemal o wszystkim decyduje przypadek. Dobrze jest pozbyć się swojego ego i pamiętać, że jesteśmy częścią ludzkości, natury, czegoś, co jest większe od nas. To wszystko czuje się i przeżywa mocniej w wodzie. Wszystko płynie, wystarczy uchwycić właściwy moment. Na tym polega tworzenie muzyki, chwytamy moment piękna.

- Trafiłem na zdjęcia, na których okryta jest pani płytami winylowymi, to z zamiłowania do tego medium?

- Mam bzika na punkcie winyli. Lubię wziąć do ręki płytę, lubię delikatność rowków, podobają mi się duże zdjęcia na okładkach. Kiedy zaczynałam karierę, era winyli dobiegała końca, ale mój pierwszy album ukazał się jeszcze na winylu. Dziś jest poszukiwanym rarytasem. Miałam dwadzieścia lat i nagrałam płytę, która ukazała się tylko w Izraelu: "Achinoam Nini and Gil Dor Live". To było, zanim zrealizowałam swój międzynarodowy debiut "Noa" z Patem Methenym. Lubię również brzmienie winyli i ten szum, który wydobywa się spod igły gramofonu.

- Często słucha pani winyli?

-Tylko czasami, żałuję, że nie mam na to więcej czasu. Ale kiedy wyślę dzieci do szkoły i mam chwilę dla siebie, sięgam po winyle. Przywiozłam je jeszcze z Ameryki, gdzie się wychowywałam i uczyłam. Miałam siedemnaście lat, kiedy przeprowadziłam się do Izraela. Zabrałam ze sobą niewiele rzeczy, ale był wśród nich bardzo dobry sprzęt audio i kolekcja płyt winylowych.

- Co to za zestaw audio?

- To odtwarzacz CD firmy, która już nie istnieje - California Audio Labs, ma w środku lampy. Mam wielkie kolumny głośnikowe Vandersteen, nie pamiętam nazwy wzmacniacza bo się wytarła. Staram się, żeby moje albumy były dobrze zrealizowane. Od lat współpracuję z tym samym inżynierem dźwięku. Wierzcie mi, ciężko pracujemy, żeby osiągnąć najlepsze brzmienie. Jestem przedstawicielką starej szkoły w tej dziedzinie i zwracam uwagę na każdy szczegół, nawet jeśli teraz mało kto zwraca na to uwagę. Zbudowałam w domu fantastyczne cyfrowe studio, żeby być bliżej dzieci. Korzystam w nim z najlepszych mikrofonów, także tych pięknych, starych o niezwykłym brzmieniu.

Rozmawiał Marek Dusza

Recenzje

Newsy

Wygraj bilety na koncert Davida Garretta

Wygraj bilety na koncert Davida Garretta

Newsy

KROKE i reedycja albumu "Ten"

KROKE i reedycja albumu "Ten"

Premiery

Sorry Boys i premierowy odsłuch płyty "Roma" w studiu U22

Sorry Boys i premierowy odsłuch płyty "Roma" w studiu U22

Newsy

"Tony Bennett Celebrates 90" - premiera w grudniu

"Tony Bennett Celebrates 90" - premiera w grudniu

Premiery

"Morricone 60" - urodzinowa płyta włoskiego kompozytora

"Morricone 60" - urodzinowa płyta włoskiego kompozytora

Premiery

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio