Tomasz Stańko
To moja ostatnia nastrojowa płyta

Tomasz Stańko: To moja ostatnia nastrojowa płyta

Premiera nowego albumu Tomasza Stańki "December Avenue" została zaplanowana przez wydawcę na 31 marca, ale trębacz mówił już o niej w październiku 2016 r. Niektóre utwory z albumu mieliśmy okazję usłyszeć na festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej, którego Stańko jest dyrektorem artystycznym i zwykle tam prezentuje swoje nowe projekty. - To jest miejsce, do którego zawsze z przyjemnością wracam - podkreślił Stańko już na wstępie naszej rozmowy.

Miałem szczęście, jako jeden z pierwszych krytyków, wysłuchać fragmentu albumu w mieszkaniu Pana Tomasza na Powiślu. Płytę CD-R przesłał mu Manfred Eicher, założyciel i szef ECM Records. Oczywiście słuchaliśmy na audiofilskim sprzęcie audio, bo nasz najsławniejszy jazzman przykłada wagę do brzmienia nie tylko swojego instrumentu, dbając chociażby o mikrofony, ale i o jakość muzyki, której słucha.

- To był pierwszy i część drugiego utworu na płycie, ale nie mogę panu więcej odtworzyć przed premierą - powiedział mi Tomasz Stańko, kiedy jeszcze siedziałem zasłuchany w nastrojowe dźwięki trąbki i refleksyjną muzykę płynącą z głośników ProAc. - W Bielsku wykonam premierowe utwory z nowej płyty, którą nagrałem z moim nowojorskim kwartetem: kontrabasistą Reubenem Rogersem, pianistą Davidem Virellesem i perkusistą Geraldem Cleaverem. Na tym koncercie Cleavera wyjątkowo zastąpi inny muzyk - Marcus Gilmore. Cieszę się z tego zastępstwa, bo Marcus to znakomity perkusista, zawsze chciałem z nim zagrać.

- Starannie dobiera pan studia, w których nagrywa swoje albumy, gdzie tym razem zaprosił pan swój kwartet?

- Nagrywaliśmy w pięknym Studiu La Buissonne położonym na wsi, na południu Francji. Był czerwiec, piękna, letnia pogoda. Lubię to studio, jest tam wygodny hotel i spokojna atmosfera. Nagrywał świetny reżyser Gérard de Haro, z którym doskonale się rozumiemy i którego ceni Manfred. Tam były rejestrowane moje albumy "Lontano" i "Dark Eyes". Na płycie będzie trzynaście utworów, głównie balladowy repertuar, tylko kilka energetycznych nagrań. Jestem bardzo zadowolony z tej płyty, z całego zespołu, zagrali naprawdę świetne solówki, uwielbiam ich słuchać i grać z nimi.

Jakimż niesamowitym perkusistą jest ten Gerald Cleaver. Jest europejski jak Edward Vesala i amerykański jak Billy Higgins, ma taki czarny, rozkołysany swing, rzadko kto tak gra. Kontrabasista Reuben Rogers jest genialny, doskonale pasuje do tej muzyki, choć będę jeszcze grał z Thomasem Morganem, kocham jego styl. David Virelles to po prostu mój pianista. Już lubię ten album, chyba pozostanie taka kolejność utworów, jaką zgrał mi Manfred. Myślę, że to moja ostatnia płyta z taką nastrojową muzyką, doprowadziłem tę formułę do końca, nie można już lepiej zagrać ballad. Muszę skręcić, zrobić coś innego. Może nagram jeszcze te utwory ze smykami, które zaaranżował mi Krzysztof Herdzin. Rozmawiałem już o tym z Manfredem.

- Koncert z Krzysztofem Herdzinem zagrał pan jesienią w siedzibie NOSPR z tamtą orkiestrą, jaki był repertuar?

- Wykonałem swoje kompozycje zaaranżowane na kwartet i orkiestrę. Przede wszystkim utwory z albumu "Wisława" i kilka tematów z płyty nagranej dla Muzeum Historii Żydów Polskich. To był koncert z muzykami tria RGG, dobrze mi się z nimi współpracuje. Rzadko występuję z orkiestrami symfonicznymi, ale po tym koncercie mam propozycje kolejnych z tymi właśnie aranżacjami, które napisał Krzysztof Herdzin i sam pokierował orkiestrą NOSPR. Chcę to powtórzyć, bo Krzysztof wspaniale zrobił tę moją muzykę. Wyczuł moje upodobania, gust. Wiedziałem, że on to dobrze zrobi, ale napisał tak niesamowitą orkiestrację, że jestem pod wielkim wrażeniem. To kosztowne przedsięwzięcie, musimy występować w dużych salach.

- Od poprzedniego albumu "Wisława", wydanego przez ECM Records, upłynęły aż cztery lata. Dlaczego tak długo zwlekał pan z nagraniem nowego materiału?

- Długo pisałem nowe kompozycje, zajęło mi to prawie trzy lata. Kilka utworów zapożyczyłem z albumu "Polin", nagranego w międzyczasie dla Muzeum Historii Żydów Polskich, to m.in.: "Yankiel's Lid" i "The Street of Crocodiles".

- Kiedy i gdzie odbędą się koncerty promocyjne nowej płyty?

- Mój szwajcarski agent już zaplanował trasę, która rozpocznie się na przełomie marca i kwietnia. Zagramy około dziesięciu koncertów w Europie i kilka w Polsce. Natomiast na wakacje zaproponowano mi tournée z włoskim trębaczem Enrico Ravą, dwie trąby i sekcja rytmiczna z pianistą Giovannim Guidim. Wszystkie europejskie festiwale rzuciły się na ten nasz wspólny projekt. Zdarzają mi się wyjątkowe kolaboracje, jak niedawno w Luksemburgu, gdzie wystąpiłem z puzonistą Gianluką Petrellą na zamkniętym koncercie. Wykonaliśmy m.in. kompozycje Komedy, w tym "Requiem".

Kilka dni po naszej kameralnej rozmowie Tomasz Stańko mówił o swojej nowej płycie i o festiwalu na konferencji prasowej w klubie U22. Tam również zaprezentował pierwszy utwór nowealbumu, który był odtwarzany przez topowy zestaw Denona i szykowne, znakomite kolumny głośnikowe Sonus faber Elipsa. Słuchaliśmy też nagrania Vijaya Iyera i Wadady Leo Smitha, gości Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej. Słuchając tak pięknego brzmienia, Tomasz Stańko miał bardzo zadowolony wyraz twarzy.

- Ta muzyka na żywo jest inna, ma moc - podkreślił. - Mam wyjątkową rękę do muzyków - powiedział nawiązując do tych nazwisk, które przewinęły się przez jego zespoły. - Mówię to bez skromności. Niezbyt często zmieniam składy, staram się pracować z młodymi muzykami, którzy mają już pewne doświadczenie, a często i wysoką pozycję. Kiedy nagrałem już trzy albumy z moim starym kwartetem, tak nazywam zespół z Marcinem Wasilewskim, przyszedł czas na nowy projekt. Pomyślałem o kwintecie z gitarą i zacząłem się rozglądać. Pierwszy przyszedł mi do głowy Alexi Tuomarila, świetny fiński pianista.

Zwróciłem uwagę na Jakoba Bro, który grał wtedy z Paulem Motianem. Nie wiedziałem, że gra cały czas w Nowym Jorku. Miałem już wcześniej pewne koneksje z duńskimi muzykami, grywałem z perkusistą Stefanem Passborgiem. Zwróciłem się do Jakoba z propozycją, zgodził się i zaproponował mi swojego basistę, natomiast bębniarza wziąłem z zespołu Alexiego. Pomyślałem, że będę miał fajny skandynawski kwintet z dwoma Finami i dwoma Duńczykami. Ci moi muzycy doskonale sobie później radzą już beze mnie, to mnie cieszy, obserwuję ich działania. Mam też inny skład z Tuomarilą, lubię wracać do niektórych muzyków w innych konfiguracjach. Alexi zastępuje też czasem Davida Virellesa, kiedy jest zajęty. A David od początku jest członkiem mojego nowojorskiego kwartetu, z którym nagrałem "Wisławę".

Tomasz Stańko nagrał swój pierwszy album dla ECM Records w grudniu 1975 r. Była to legendarna już dziś "Balladyna" wydana kilka miesięcy później. Trębacze uważają ten album za kultowy, co kiedyś uświadomił mi w rozmowie sam Dave Douglas. Natomiast następną płytę Stańki "Matka Joanna" Manfred Eicher wydał dopiero w 1995 r. Dwa lata później wielki sukces odniosła płyta "Litania" z muzyką Krzysztofa Komedy. Kilka miesięcy wcześniej ukazała się "Leosia" zadedykowana matce trębacza. Współpraca z ekskluzywną niemiecką oficyną trwa do dziś.

- Manfred Eicher utrzymuje firmę nagrywając niezwykle wyrafinowaną muzykę - podkreślił Tomasz Stańko. Tylko tym się zajmuje, z tego płaci muzykom. Nie dostaje żadnych dotacji. Kiedy zbierze się wszystkich zainteresowanych taką muzyką, jaką on wydaje, z całego świata, to okazuje się, że jest to rzesza, która pozwala utrzymać tę wytwórnię. To jego wielkie osiągnięcie, ale i zasługa pop-kultury, która pozwala na wielorakie i silne eksperymenty. Jeśli efekt tych działań ma wysoką jakość, to ludzie to kupią. To jest uczciwe i piękne.

Marek Dusza

Recenzje

Newsy

Glenn Miller Orchestra na sześciu koncertach jeszcze w tym roku

Glenn Miller Orchestra na sześciu koncertach jeszcze w tym roku

Koncerty

Arch Enemy w warszawskiej Progresji

Arch Enemy w warszawskiej Progresji

Koncerty

Kasia Kowalska w warszawskiej Stodole

Kasia Kowalska w warszawskiej Stodole

Koncerty

Kroke i Zohar Fresco we Wrocławiu

Kroke i Zohar Fresco we Wrocławiu

Koncerty

Kari na koncercie w Warszawie

Kari na koncercie w Warszawie

Koncerty

 

 

Audio - lipiec - sierpień 2017

Strefa Magazynu

Audio 7-8/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio