David Chesky
Odrzuciłem jazzowe schematy

David Chesky: Odrzuciłem jazzowe schematy

"Jestem jazzowym pianistą i kompozytorem, który pisze utwory na orkiestrę. Gram na fortepianie dla przyjemności. To mnie relaksuje, tak jak granie na afrykańskich bębnach" - mówi David Chesky, amerykański kompozytor, pianista i producent

- Pana nowy album "Jazz in the New Harmonic" jest rewolucją w jazzie, brzmi inaczej niż inne nagrania. Jak pan to osiągnął?

- Odrzuciłem wszelkie jazzowe schematy. Ubrałem jazz w klasyczne harmonie. Mój kwintet brzmi jak mały zespół kameralny. Napisałem tylko po dwie minuty każdego utworu, pozostawiając miejsce na improwizacje. Muzycy musieli myśleć zupełnie inaczej niż dotąd.

- Czy są jazzmani, którzy robią podobne rzeczy, co pan na "Jazz in the New Harmonic"?

- Jest wielu muzyków, którzy robią interesujące rzeczy, ale nikt w taki sposób nie połączył klasyki z jazzem. Bob Belden ciekawie wykorzystuje różne brzmienia, sample i rytmy łącząc je w nową muzykę. Lubię to i uważam za świeże spojrzenie. Ale większość artystów obraca się wokół "piosenek". Jeśli ludzie to lubią - w porządku, ale to nie popycha muzyki do przodu. Ja połączyłem jazz, funk i hip hop z orkiestrową estetyką. Żeby grać jazz, trzeba wiedzieć, jak biegnie czas w tej muzyce. Zupełnie inaczej niż w kompozycjach klasycznych.

- Czy ma pan koncertowe plany ze swoim jazzowym kwintetem?

- W Ameryce jest małe zainteresowanie taką muzyką. "Jazz in the New Harmonic" jest wyzwaniem dla słuchaczy, żeby go zrozumieć, trzeba pomyśleć. To nie jest smooth jazz. Myślę, że lepszym miejscem dla takiej muzyki jest Europa, bardziej otwarta na nowości. Prezentując tu swoje orkiestrowe dzieła zauważyłem, że publiczność jest bardziej skoncentrowana, skupiona na słuchaniu i poznawaniu muzyki. Docenia intelektualną stronę sztuki.

- Dlaczego główną inspiracją pana kompozycji takich jak: "New York Rags", "Urban Concertos", "Urbanicity" i "The New York Chorinhos" jest Nowy Jork?

- Bo to miasto, w którym mieszkam. Artysta musi się odnosić do czasów i miejsca, w którym przyszło mu tworzyć. Metaforą Nowego Jorku nie jest: "dzień dobry, jak się masz", ale "spadaj, zejdź mi z oczu, rusz się". To brutalne miasto. Tworzę właśnie w tym duchu. Ten nastrój walki wyczuwam także w Warszawie. To jest nowoczesny świat. Posłuchajcie "The New York Rags". Są naprawdę szybkie. Jeden z recenzentów w Europie napisał, że prawdopodobnie nagraliśmy je z inną prędkością i zrobiliśmy błąd przy edycji płyty. Nie. Przyjedźcie do Nowego Jorku, zobaczycie, że to miasto galopuje.

- Jakie swoje dzieła poleciłby pan czytelnikom AUDIO?

- Napisałem operę rozgrywającą się w oparach absurdu "The Pig, The Farmer and the Artist". Opowiada o tym, jak odnosimy się do sztuki, a postaciami są ludzie i zwierzęta. Nie jest to jednak dzieło dla dzieci, to ostra satyra na współczesną Amerykę. Inna moja opera "Juliet & Romeo" jest współczesną historią legendarnej zakochanej pary.

Moi bohaterowie pobierają się i przenoszą do Nowego Jorku. Kiedy miłość mija, walczą ze sobą, a na koniec zabijają się w Weronie. Właśnie ukazał się album z nagraniem mojego baletu "The Zephyrtine" - fantazji dla dzieci i rodzin. To szczególne nagranie, które docenią audiofile. Zostało zrealizowane w naszej technice Binaural+ z wykorzystaniem "dummy head", głowy manekina, który ma mikrofony w miejscu uszu.

Dyrygentem orkiestry był mój przyjaciel Rui Massena. Poprosiłem go, żeby zszedł z podium i dyrygował stojąc z boku. Na podium postawiliśmy głowę z mikrofonami. Efekt przeszedł nasze oczekiwania. Słyszymy muzykę tak, jakbyśmy stali na pozycji dyrygenta. Przestrzeń jest rewelacyjna, każdy instrument słychać oddzielnie we właściwej odległość.

- To prawda, że w weekendy chodzi pan do Central Parku grać na bębnach?

- Popołudniami w weekendy czasem biorę moje bębny, zabieram ze sobą dzieci i idziemy do Central Parku. Tam znajduję muzykę w najczystszej, organicznej formie. Jest tam mnóstwo muzyków pochodzących z Afryki, którzy spotykają się w tym miejscu i grają z miłości do muzyki. Bo najwięcej radości daje muzyka wykonywana nie w celu zdobycia sławy, kontraktu, dobrej recenzji. Kocham te chwile, robię to od dwudziestu lat. Przypominają mi pobyt w Brazylii, gdzie wszyscy grają muzykę dla przyjemności. Gdziekolwiek pójdziesz.

Ale to są naprawdę skomplikowane i inspirujące rytmy. W sferze rytmu muzyka afrykańska znacznie wyprzedza muzykę współczesną Europy i Ameryki. O lata świetlne. Oni mają zupełnie inne, niewyobrażalne poczucie czasu w muzyce. Żaden klasycznie wykształcony perkusista nie zagra tych polirytmicznych podziałów. Staram się uczyć, jak grać te rytmy. To wielka sztuka. Zdobyte doświadczenia wykorzystuję w jazzowej grze na fortepianie.

- Czuje się pan bardziej muzykiem czy kompozytorem?

- Jestem jazzowym pianistą i kompozytorem, który pisze utwory na orkiestrę. Gram na fortepianie dla przyjemności. To mnie relaksuje, tak jak granie na afrykańskich bębnach.

- Jak zaczęła się pańska audiofi lska przygoda z nagraniami i wytwórnią Chesky Records?

- Miałem swój big-band, byłem jego dyrygentem i nagrywaliśmy album dla Columbii. Mieliśmy ustawionych 15 mikrofonów, uznałem, że orkiestra świetnie brzmi. Kiedy poszedłem posłuchać rezultatu do reżyserki, byłem w szoku. Z drugiej strony konsoli brzmieliśmy fatalnie, nasz trud poszedł na marne. To podsunęło mi myśl, żeby samemu zająć się nagrywaniem i założyć z bratem wytwórnię płytową. Pierwszą sesję zorganizowaliśmy w 1988 r. w legendarnym Studio A RCA w Nowym Yorku, które już nie istnieje. Muzycy: Johnny Frigo, Bucky i John Pizzarelli oraz sekcja rytmiczna usiedli wokół pary mikrofonów ustawionych w konfiguracji Blumleina. To była prosta idea i uzyskaliśmy czyste brzmienie, takie, jakie naprawdę słyszeliśmy w tym studio.

- Korzystacie ze specjalnego sprzętu?

- Nieustannie doskonalimy sprzęt nagraniowy, żeby osiągać coraz lepsze rezultaty. Pierwsi zrobiliśmy konwerter z 128-krotnym oversamplingiem. Inne wytwórnie nie są tym zainteresowane. Najlepsi artyści i najlepsza technika studyjna nie dają największych pieniędzy - to wiedzą szefowie dużych wytwórni. Większe zyski przyniesie dystrybucja plików MP3 niż muzyka zarejestrowana jednym mikrofonem ustawionym przed jazzowym zespołem. Nie mógłbym wydawać płyt Madonny. Chcę robić najlepsze na świecie audiofilskie nagrania, dla samej sztuki.

- Jakie są reakcje muzyków na rezultaty waszych realizacji?

- Są zachwyceni, bo słyszą swoje prawdziwe brzmienie. Myślę, że nowoczesna technika rozleniwia. Muzycy i inżynierowie wiedzą, że mogą coś poprawić, dograć. My próbujemy wyzwolić w artystach większą energię, pasję, uzyskać żywy przekaz, który jest możliwy tylko podczas nagrania live, bez żadnej siatki zabezpieczającej muzyków.

- Nowe płyty Chesky Records mają symbol głowy tzw. "dummy head", co ona oznacza?

- Teraz nagrywamy z pomocą "sztucznej głowy" w technice Binaural+, która jako pierwsza zapewnia efekty przestrzenne nie tylko w słuchawkach, ale i w głośnikach. Pracujemy nad udoskonaleniem tej techniki tak, żeby uzyskać pełny surround z dwóch głośników.Przeszkodą są tzw. przesłuchy pomiędzy kanałami stereo, poprzez fakt, że dźwięk dobiega z dwóch głośników. To zasadniczy problem w uzyskaniu naturalnej sceny dźwiękowej.

Miłośnicy hi-endu zwracają uwagę na sprzęt, zapominając, że nie przekroczyliśmy ciągle tej zasadniczej bariery wynikającej z założeń stereofonii. Czeka nas rewolucja w odtwarzaniu muzyki, która będzie się wiązała z opracowaniem programu komputerowego analizującego rozmieszczenie głośników, pomieszczenie, miejsce, gdzie siedzi słuchacz, a nawet kształt jego głowy. Wtedy uzyskamy pełne wrażenie obecności w miejscu, gdzie dokonano nagrania. Współpracujemy z naukowcami, którzy są już bliscy takiego rozwiązania.

Rozmawiał: Marek Dusza

Recenzje

Newsy

Rival Sons w warszawskiej Progresji

Rival Sons w warszawskiej Progresji

Koncerty

"One More Time With Feeling" na DVD i Blu-Ray

"One More Time With Feeling" na DVD i Blu-Ray

Premiery

Andrea Bocelli w Krakowie

Andrea Bocelli w Krakowie

Koncerty

Kazik & Kwartet ProForma w warszawskiej Stodole

Kazik & Kwartet ProForma w warszawskiej Stodole

Koncerty

Anna Maria Jopek zapowiada nową płytę

Anna Maria Jopek zapowiada nową płytę

Premiery

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio