Witold Zińczuk
Wydajemy muzykę, którą lubimy

Witold Zińczuk: Wydajemy muzykę, którą lubimy

Chcemy wydawać muzykę, którą lubimy. Mam nadzieję, że w długiej perspektywie wytwórnia wyjdzie na zero plus. Wtedy będę mógł stwierdzić, że jestem mecenasem sztuki - mówi Witold Zińczuk, prezez wytwórni płytowej For Tune.

- Od kiedy interesuje się pan jazzem?

- Od czasów szkolnych, kiedy wymieniałem z kolegami pierwsze płyty. Moim ulubionym zespołem był trochę już wówczas jazzujący King Crimson i ich album "Lizard". Pamiętam doskonale transmisję radiową z pierwszego koncertu Milesa Davisa na festiwalu Jazz Jamboree ’83. Wcześniej zainteresowałem się muzyką klasyczną i współczesną, bywałem np. na festiwalu Wratislavia Cantans, stało się w długich kolejkach po wejściówki i nie zawsze się udawało dostać. Jednak jazz ma siłę zniewalającą i zauroczył mnie energią, finezją i fantazją. Wydawał mi się syntezą sztuk muzycznych i tak sądzę do dziś.

- Jaką pierwszą płytę pan kupił?

- Najpierw kupowałem dużo polskich płyt i reedycji dostępnych w ośrodkach kultury: Bułgarii, Czechosłowacji, NRD. Dużo się z nich uczyłem, np. była taka seria najlepszych instrumentalistów: saksofonistów, trębaczy i innych. Z pierwszego wyjazdu zagranicznego przywiozłem sobie płyty King Crimson i "Caravanserai" Santany.

- Poszukiwał pan muzycznych ciekawostek?

- Tak, jednym z moich odkryć był czechosłowacki zespół Collegium Musicum z Marianem Vargą grającym na organach Hammonda. W rockowym stylu wykonywali m.in. kompozycje Bacha, czego nikt wtedy tak nie robił. Ich eklektyczna muzyka miała swój wdzięk, lecz nie miała kontynuacji i nikt ich szerzej nie wypromował.

- Skąd pomysł, żeby teraz założyć wytwórnię płytową?

- Koledzy z biznesu mówią złośliwie, że to przypadek podobny do piwosza, który kupił browar, żeby się piwa napić. Ponieważ jestem kolekcjonerem płyt, wiem, jak powinna wyglądać płyta, opakowanie, propozycja programowa. Mieliśmy w zarządzie wytwórni dramatyczne boje o stworzenie layoutu okładek w konserwatywnym i rozpoznawalnym stylu, za czym optowałem.

Decyzja o powołaniu do życia wytwórni płytowej wiąże się z pierwszą wydaną przez For Tune płytą "Alaman" grupy Power Of The Horns Piotra Damasiewicza. Jarek Polit zaaranżował ich przyjazd do Warszawy i występ w niewielkim lokalu Szpulka. Ich dźwięki nie mieściły się w małej przestrzeni. To był znakomity koncert i impuls do powołania wytwórni do życia. Wiedziałem, że wielu muzyków nie ma możliwości wydać płyty w Polsce albo działają chałupniczo robiąc samemu coś, co powinno wykonać wydawnictwo.

- Na stronie internetowej chwalicie się misją wytwórni: wydawanie muzyki nagranej na żywo, wydawnictwa audio-wideo, aranżowanie koncertów na potrzeby rejestracji fonograficznej.

- Mamy z tym pewien problem, bo muzycy generalnie nie chcą nagrywać płyt "live". Po prostu obawiają się wpadek, błędów o charakterze warsztatowym, akademickim. Kiedy wiedzą, że są nagrywani, to powoduje u nich blokadę, często nie rozwijają skrzydeł. Oczywiście nie nagrywamy bez uprzedzenia, wcześniej podpisujemy kontrakt. Większość woli skorzystać ze studia, później coś poprawić, dograć.

Moim zdaniem w studio umyka to, co jest istotą życia muzycznego, czyli interakcja z publicznością, spontaniczność. Ze względu na koszty produkcji rejestracje wideo będą w mniejszości. Zwracają się do nas artyści z gotowym materiałem, również nazwiska zagraniczne wysokiej klasy i każde zgłoszenie analizujemy. Mamy też własne pomysły związane np. z tzw. "szkołą duńską", która rośnie w siłę. To młodzi polscy muzycy, którzy uczą się w Odense jazzu.

- Będą edycje winylowe waszych płyt?

- Planujemy winylowe wydania kolekcjonerskie i choć to rynek płytki, to bardzo chłonny. Wiadomo, że nie wytłoczymy więcej niż 500 egzemplarzy danego tytułu. To będą najpopularniejsi nasi artyści, mamy swoje typy, np. grupa Hunger Pangs nagrana powtórnie na koncercie w Centrum Sztuki Współczesnej.

Będzie to inny materiał od tego nagranego w studio. Ciekawa historia, bo gitarzysta Marek Kądziela zapomniał jakichś przystawek i musieli zagrać inaczej, męczyli się strasznie. Moi współpracownicy, będący wówczas na koncercie powiedzieli: Jarek Polit - katastrofa, Ryszard Wojciul - niewypał. Wysłuchałem tego materiału bez "uprzedzeń" koncertowych i stwierdziłem - to jest genialne. Nie byli w stanie grać jak dotychczas i zagrali tak zadziornie, że wyszło znakomite nagranie.

- Macie już "stajnię" swoich artystów?

- To pytanie, czy możemy wydawać wszystkie pomysły muzyków - raczej nie. Mamy takich partnerów, którzy nawiązali stałą współpracę, jak Piotr Damasiewicz, Marek Kądziela, Sebastian Zawadzki, po dwie płyty mają już u nas: Maciej Obara i Tomek Dąbrowski. Mamy też stałych partnerów zagranicznych, wydamy niebawem drugi album trębacza Dennisa Gonzaleza. Myślę, że czas inaczej zdefiniować rynek fonograficzny.

Kiedyś wytwórnia płytowa była bossem, który miał duże pieniądze na promocję, była atrakcyjnym partnerem dla artystów. Teraz dużych wytwórni jest coraz mniej i one same się kurczą. Nie mamy nieograniczonej puli pieniędzy. Chcemy wydawać dobre płyty, prawdopodobnie rozszerzymy działalność o booking, czyli pośrednictwo w koncertach naszych artystów. Myślimy o festiwalu wytwórni For Tune. Na to liczą artyści, chcą mieć z czego żyć. Ale stypendiów dla artystów nie możemy tworzyć, od tego jest mecenat państwa.

- Skoro działalność wytwórni nie jest dochodowa, to jest pan mecenasem sztuki?

- Chcemy wydawać muzykę, którą lubimy. Mam nadzieję, że w długiej perspektywie wytwórnia wyjdzie na zero plus. Wtedy będę mógł stwierdzić, że jestem mecenasem sztuki. Na pewno nie może przynosić strat. Jeśli swej działalności nie zbilansujemy, to oznacza, że jesteśmy niepotrzebni. Wierzę jednak, że to się uda. Mamy ponad czterdzieści tytułów w produkcji.

- Wydaliście już płyty: Anthony’ego Braxtona, Williama Parkera i Mary Halvorson, jak pozyskaliście artystów o światowej sławie?

- Staramy się o kontakty zagraniczne już od dawna, wykorzystujemy koncerty artystów zagranicznych w Polsce. Z menedżmentem Braxtona prowadziliśmy długie negocjacje, a z Halvorson poznaliśmy się w czasie jej koncertu w składzie Ches Smith Band na Warsaw Summer Jazz Days 2012. Musieliśmy opóźnić premierę tego ostatniego albumu, bo zawierał materiał studyjny wydany wcześniej przez inną wytwórnię. Dostajemy wiele propozycji mailowych z zagranicy.

- Kolory pasków na obwolutach sugerują zawartość stylistyczną albumów, proszę je odszyfrować.

- Magenta to jazz, pomarańczowy - muzyka współczesna, zielony - world music, żółty zarezerwowaliśmy dla muzyki, która łamie granice pomiędzy stylami. Z żółtym paskiem jest album CD/DVD "Scarlatti" Marcina Maseckiego. Granice pomiędzy jazzem i rockiem będą przełamywać wkrótce muzycy z grupy Orange the Juice. Zakładam, że kolorów nie będzie więcej niż dziewięć - dwanaście, ale to się zobaczy.

- Od Warszawskiej Jesieni 2013 zaczęliście wydawać muzykę współczesną.

- To efekt rozmów z kompozytorami. Pierwszy był album "Planetony" Mateusza Ryczka, jego utwory są wykonywane na całym świecie, następnie "poszedł" Wojciech Błażejczyk. Ale są też wykonawcy Lorent i Nerkowski (perkusja i baryton). Na Warszawskiej Jesieni 2013 nagraliśmy koncerty skrzypaczki Karin Hellqvist i saksofonisty Keira Neuringera. Płyta była w sprzedaży na festiwalu już trzy dni później!

- Czy dziś jest możliwe odkrycie kompozytora na miarę Krzysztofa Pendereckego?

- Myślę że tak, potrzebne jest szczęście i wyczucie. Temu służą nasze wydawnictwa. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka płyta trafido kogoś, komu się spodoba i jako promotor będzie miał większe możliwości lokowania dobrej muzyki.

 

Recenzje

Newsy

Wygraj bilety na koncert Davida Garretta

Wygraj bilety na koncert Davida Garretta

Newsy

KROKE i reedycja albumu "Ten"

KROKE i reedycja albumu "Ten"

Premiery

Sorry Boys i premierowy odsłuch płyty "Roma" w studiu U22

Sorry Boys i premierowy odsłuch płyty "Roma" w studiu U22

Newsy

"Tony Bennett Celebrates 90" - premiera w grudniu

"Tony Bennett Celebrates 90" - premiera w grudniu

Premiery

"Morricone 60" - urodzinowa płyta włoskiego kompozytora

"Morricone 60" - urodzinowa płyta włoskiego kompozytora

Premiery

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio