VINCENT SDV-2

VINCENT SDV-2

Firma Vincent przybyła do Europy ze swoimi produktami z Chin, ale wcale nie zalała rynku kinowodomową taniochą. Kilka lat temu błysnęła stereofonicznymi urządzeniami wzorowanymi na amerykańskim sprzęcie hi-end. Jakkolwiek jakość nie była dokładanie ta sama, to i cena tym bardziej... Wiadomo jednak, że produkując tylko stereofoniczne precjoza, trudno dzisiaj prowadzić firmę od sukcesu do sukcesu, więc w ofercie Vincenta pojawiły się urządzenia wielokanałowe. W tej kategorii Vincent nie naśladuje już nikogo, a i ceny wcale nie są rewelacyjnie niskie.

Testowany przez nas amplituner jest najtańszym modelem w ofercie, powyżej ma my jeszcze trzy konstrukcje, spośród których najdroższa kosztuje 13 tys. zł. Odtwarzacz DVD jest jednym z trzech proponowanych, tańszy SDV-1 kosztuje 2200 zł a droższy SDV-3 - 4300 zł.

Amplituner SV-382 trudno jest samodzielnie wyjąć z pudła – to dobry znak – bo powodem jest wielki toroidalny transformator ukryty pod metalową puszką ekranującą. Rzut oka na końcówki mocy także robi pozytywne wrażenie – widzimy same elementy dyskretne. Przedni panel wykonano z grubego płata aluminium. Wygląd urządzenia nie jest przesadnie nowoczesny, na co największy wpływ na prostokątna "klatka", w obrębie której znalazł się wyświetlacz i znakomita większość przycisków. Display pokazuje tylko podstawowe informacje, za to za pomocą ogromnych znaków.

Zestaw dekoderów obejmuje DD-EX i DTSES oraz DPLII, końcówka mocy ma sześć kanałów, zatem amplituner pracuje w systemie 6.1. Na tylnym panelu jest bardzo interesująco – albo hi-endowo, albo ubogo – zależy, z której strony spojrzeć.

Gniazda głośnikowe są solidne i duże, naturalnie akceptują także wtyki bananowe. Wejścia wizyjne są tylko trzy, dwa koaksjalne i jedno światłowodowe. Nie ma możliwości przypisywania ich do innych urządzeń, mało tego, by uruchomić urządzenie podłączone cyfrowo, trzeba na wyświetlaczu wybrać wejście np. "coaxial 1".

Wejścia wizyjne opisane są konsekwentnie w ten sam sposób. Na przykład trzy wejścia komponent noszą nazwy: "optical", "coaxial1" i "AV3". Wyjście komponent jest naturalnie tylko jedno. Wizyjnych wejść kompozytowych jest sześć, wyjście tylko jedno, a standard S-Video obejmuje trzy wejścia i jedno wyjście. Po pierwsze dziwna jest dysproporcja pomiędzy S-Video i kompozyt, po drugie ilość wyjść jest niewystarczająca – już podłączenie magnetowidu będzie kłopotliwe, o rekorderze DVD nie wspominając. Pod względem analogowych wejść audio też nie jest za bogato: trzy wejścia, jedno wyjście i komplet 6.1 dla zewnętrznego dekodera. Wyjście subwooferowe jest monofoniczne.

SV-382 nie ma wyświetlania funkcji na ekranie – to duży problem, biorąc pod uwagę cenę urządzenia. Kalibracja jest bardzo prosta i szybka, ustawienia pól dźwiękowych DSP również. Pilot jest nie-podświetlany i nie-uniwersalny, z pewnością nie pasuje do urządzenia z 4400 zł.

Vincent SDV-2 jest jednym z niewielu odtwarzaczy DVD na rynku, w których kieszeń pozostawiono w niemodnym miejscu, z lewej strony. Oczywiście przedni panel jest metalowy i dopieszczony tak samo jak front amplitunera. Klawisze obsługujące podstawowe funkcje są małe i skromnie opisane, zdecydowanie lepiej więc korzystać z pilota.

Vincent SDV-2 czyta DVD-V, VCD, SVCD, CD, HDCD, CD-R/RW i MP3. Dostępne są następujące wyjścia wizyjne: komponent, S-Video, kompozyt i VGA, na którym sygnały RGB są progresywnie skanowane. PS włącza się z pilota, fakt, że nie trzeba w tym celu penetrować ustawień menu, jest dużym atutem. Oczywiście jest również uniwersalne złącze SCART. Urządzeniu zaaplikowano układ potrafiący dekodować DD i DTS. W konsekwencji na tylnym panelu mamy wyjście

5.1, ale zupełnie niezależne od stereofonicznej, analogowej, parki RCA. Cyfrowe wyjścia dostępne są w obydwu standardach.

Menu odtwarzacza ma wiele ustawień, sporo z nich jest potrzebnych do kalibracji kanałów przy wykorzystywaniu wewnętrznych dekoderów. Najważniejsze, że aspekty wizyjne są w komplecie. Zdalne sterowanie odtwarzacza wygląda znacznie lepiej od pilota amplitunera.

Odsłuch

Nie od razu zaprzyjaźniłem się z dźwiękiem urządzeń Vincent, pewnie dlatego, że nie jest to brzmienie delikatne i łatwe. W pierwszej chwili uderzenie mieszanką dynamiki i ostrości może być szokujące. Jednak wkrótce słychać, że większość informacji jest na swoim miejscu, mało tego, pojawiają się na scenie z precyzją godną urządzeń najwyższej klasy. Na górze zdarzają się metaliczne ukłucia, ale nie są one bolesne - wysokie tony są po prostu bardzo ekspresyjne, znakomicie kreują przestrzeń, wielu nagraniom potrafią nadać oddech i blask.

Analityczność jest znakomita, niezależnie czy słuchamy koncertu, czy oglądamy film z mnóstwem efektów. Jednak im niżej schodzimy na skali częstotliwości, tym dźwięki stają się gładsze i lepiej ułożone. Dynamika nie jest już tak efektowna, ale wypełnienie instrumentów i głosów bardzo kompetentne.

Interesujący jest bas – użycie odpowiedniego subwoofera (wszystkie kolumny ustawione jako duże) powoduje, że przez większość filmu moduł basowy w ogóle milczy. Odzywa się tylko i wyłącznie wówczas, gdy rzeczywiście jest obawa, że przednie głośniki nie dadzą sobie rady z sygnałami z płyty. Bas jest świetnie połączony ze średnicą, ściśle kontrolowany, jednocześnie głęboki i... dość miękki. Włączenie dwóch kanałów uwydatnia jeszcze ekspresję góry i delikatnie osłabia bas. Ta, pozornie niewielka, zmiana akcentów powoduje, że brzmienie staje się wyraźnie twardsze.

Doświadczenia z samym amplitunerem pokazują, że to właśnie SV-382 jest sprawcą opisanego powyżej obrazu brzmieniowego. Nieco inaczej zachowuje się sam Vincent SDV-2. Przede wszystkim brzmienie góry i wyższego środka jest znacznie łagodniejsze. Taka zmiana jest bardzo interesująca, bo nie znika analityczność, a dynamika pogarsza się w niewielkim stopniu. Bas jest wydatny i miękki, ale wciąż konkretny. Najważniejsza jednak jest bardzo naturalna, zrównoważona i dynamiczna średnica. To właśnie średnie częstotliwości kreują w brzmieniu Vincent SDV-2 przestrzeń, świetną w kinie i co najmniej dobrą w stereo.

Obraz charakteryzuje się dużą plastycznością i łatwością przechodzenia przez barwy. W ten sposób uzyskano kapitalny efekt dynamiki wizji bez nadmiernego przejaskrawiania kolorów. Czerń jest tylko poprawna.

VINCENT SDV-2

  • Obraz Obraz to również popis dynamiki - zmian barw.
  • Produkowany Tak
  • Obsługiwane formaty DVD-V, CD, MP3, DIVX
  • Wyjścia wideo -/kompon.
  • Wyjściowa rozdzielczość 480i
  • Dekodery surround DD, DTS
 
 

Podstawowe dane

  • 2 650 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Solidne obudowy, dobre wykończenie, dość klasyczne wzornictwo. Potężny zasilacz i mocne końcówki mocy w amplitunerze, standardowa elektronika i mechanika w odtwarzaczu.
  • Laboratorium: Amplituner ma tylko podstawowe wyposażenie - brak OSD, konwertera wizji, uniwersalnego pilota. Odtwarzacz z lepszym sterownikiem i kompletem wyjść AV.
  • Brzmienie: Dźwięk dynamiczny, z dużą rolą ekspresyjnej góry pasma. Znakomita analityczność i przestrzenność, bardzo naturalny i świetnie zintegrowany bas. W stereo dźwięk jeszcze bardziej zdecydowany i twardy.
MONITOR AUDIO Platinum PL500 II

MONITOR AUDIO
Platinum PL500 II

Kiedy siedem lat temu firma Monitor Audio wprowadziła pierwszą generację serii Platinum, była to tyleż sensacja, co ruch...

ARCAM DiVA DV135

ARCAM
DiVA DV135

Cena: 3 490 zł

NAD T535

NAD
T535

Cena: 2 490 zł

PIONEER DV-LX50

PIONEER
DV-LX50

Cena: 2 249 zł

CLASSE CDP-502

CLASSE
CDP-502

Cena: 37 800 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 10/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio