REL Habitat

REL Habitat
Co ma wisieć, nie utonie

REL proponuje bardzo oryginalny subwoofer. Przy okazji jego testu poruszymy ponownie wiele mniej oryginalnych, ale wciąż ważnych kwestii związanych z działaniem wszelkich subwooferów. Temat wciąż żywy, a nawet nabierający rumieńców wraz z rozwojem nowoczesnych systemów audio, które wyłamują się ze schematów.

Subwoofer może się pojawiać w wielu nowych sytuacjach, ale czy potencjalni jego użytkownicy wiedzą, jak się nim posługiwać? To nadal jeden z najtrudniejszych tematów dla laików, wymaga bowiem ogarnięcia kilku wątków akustycznych i elektrycznych. Wieszanie subwoofera na ścianie może wydawać się dziwnym rozwiązaniem. Przyzwyczajeni zarówno do formy "pudła" zbliżonego do sześcianu, jak i jego umieszczania pod ścianą, nawet w narożniku pomieszczenia, ale zawsze na podłodze, musimy się oswoić ze zupełnie nowym pomysłem. Czy jednak koniecznie musimy?

To tylko propozycja - szansa na wyjście z kąta. Często subwoofer i cała koncepcja systemu satelitarno-subwooferowego pada ofiarą niechęci i braku zgody domowników na ustawienie w salonie dużej skrzynki klasycznego subwoofera. Producenci starają się, jak mogą, na różne sposoby, aby subwoofer uczynić "strawniejszym", bardziej dyskretnym, czy nawet atrakcyjniejszym. Miniaturyzują, wymyślają nowe kształty, oczywiście pokrywają lakierem fortepianowym... Ale problem pozostaje i pomysł REL-a wcale go nie rozwiązuje, lecz przynajmniej stwarza nową opcję, nową kombinację "za i przeciw".

Dokładna granica, której w miniaturyzacji subwooferów (i ogólnie zespołów głośnikowych) nie można przekroczyć, nie tracąc zdolności przetwarzania niskich częstotliwości - nie istnieje. Nie należy pochopnie przesądzać, że mały subwoofer nie jest w stanie przetwarzać najniższego basu. Nie należy też wydawać zawczasu wyroków, że nie może wytworzyć wysokiego ciśnienia akustycznego (czyli - mówiąc po ludzku - zagrać głośno). Jednak już połączenie tych dwóch zalet - głośnego grania najniższym basem - będzie dla małego urządzenia baaardzo trudne.

Teoretycznie wciąż możliwe (i w absolutnie unikalnych przypadkach), dzięki zastosowaniu "kosmicznie zaawansowanych" przetworników (z układem drgającym o bardzo dużej amplitudzie maksymalnej, z bardzo silnym układem magnetycznym itd.), którym towarzyszyłyby potężne wzmacniacze. Ale "cudów nie ma" - forsowne brnięcie w tym kierunku wywindowałoby cenę na poziom nieakceptowalny dla większości klientów, tym bardziej, że kazano by płacić bajońskie kwoty za jakieś niepozorne urządzenie... To też nie chwyci, trzeba znaleźć dobry kompromis między wielkością, możliwościami akustycznymi (tutaj niska częstotliwość graniczna vs maks. ciśnienie akustyczne) i oczywiście ceną.

Różnorodność subwooferów jest spora, ale wciąż standardem są obudowy prostopadłościenne, bliskie sześcianowi, o bokach w granicach 20-30 cm. Co prawda średnia wielkość subwoofera zmalała w ciągu ostatniej dekady, z jednej strony na skutek presji klientów, a z drugiej - możliwości technicznych, ale chyba nie należy tej sprawy uznawać za ostatecznie załatwioną, bo niechęć do subwooferów jest wciąż zbyt silna, aby spocząć na laurach. Wiedzą to wszyscy producenci, lecz najbardziej do serca musi to sobie wziąć REL - firma specjalizująca się właśnie w subwooferach, do nich ograniczająca swój asortyment.

REL musi być czujny oraz pomysłowy i reagować na sygnały z rynku. Subwoofery od dawna są obecne - wręcz obowiązkowe - w klasycznym systemie wielokanałowym kina domowego, będąc raczej niezauważane przez audiofilówstereofilów, preferujących parę pełnozakresowych kolumn niż systemy sub-sat. Ale rynek zmienia się i tak nakreślony podział na "obozy" ma coraz mniejsze znaczenie. Firmy wychodzą z innowacyjnymi projektami uniwersalnych i elastycznych systemów, składających się z urządzeń konfigurowanych na różne sposoby i spełniających różne zadania (Sonos, Bluesound), tworzących jednak własne "ekosystemy". Są w ich składzie subwoofery (jak niemal wszystko - opcjonalne), i raczej żaden klient nie pomyśli o tym, aby dokupywać subwoofer innej firmy.

Inaczej mówiąc, REL wciąż musi się przebijać ze swoimi subwooferami przez opór klientów, z jednej strony niechętnych samym subwooferom, a z drugiej - gotowych raczej do kupowania firmowych systemów. Jak się przebić? Albo właśnie renomą specjalisty, który wie najlepiej, jak subwoofer powinien działać, albo konstrukcjami oryginalniejszymi (i jednocześnie atrakcyjnymi) niż u konkurencji.

Bardzo trudno jednak wymyślić dzisiaj coś takiego, co ma wielki sens, a czego konkurencja w ogóle nie ma; zwłaszcza, jeżeli jest to urządzenie zasadniczo tak prozaiczne jak subwoofer aktywny. Wymyślać niepraktyczne dodatki można w nieskończoność, lecz na to większość klientów się nie nabierze, podobnie jak nie zaakceptuje cudacznych kształtów.

REL Habitat - wisi... i co tego wynika

Kiedy dystrybutor REL-a zaproponował przetestowanie Habitata, przypomniałem sobie, że płaskie subwoofery już widzieliśmy i opisywaliśmy - Millenia Paradigma i Dimension Focala. Chociaż obydwa można dokupić oddzielnie, to zwłaszcza ten drugi jest ściśle związany ze "swoim" soundbarem, a pierwszy jest elementem systemu 5.1. W takim razie... nie widzę jednak na horyzoncie niezależnego, uniwersalnego subwoofera, który miałby taką formę jak REL Habitat. Co więcej, ten subwoofer nie tylko jest płaski, ale też przystosowany do powieszenia na ścianie. Wspomniany subwoofer Millenia można ustawiać poziomo lub pionowo, ale zawsze na podłodze, na odpowiedniej podstawce, a Dimension Sub tylko w poziomie (pełni rolę podstawki pod telewizorem), natomiast Habitat może stać albo wisieć - trochę jak kaloryfer.

Powieszenie na ścianie rodzi jednak jeszcze inne skojarzenie - pojawiło się już sporo subwooferów przystosowanych do zabudowy, do instalacji "wściennej", polegającej na przygotowaniu odpowiednio dużej wnęki, w której mieści się cała konstrukcja subwoofera, a jego front licuje z powierzchnią ściany. Cóż może być wygodniejszego niż subwoofer, którego bryła niemal zupełnie znika z pola widzenia, pozostawiając na ścianie tylko ramkę?

Teoretycznie to rozwiązanie idealne, ale wymuszające wcześniejsze przygotowania. Subwoofer wymaga jednak większej objętości niż "zwykłe" głośniki instalacyjne, niezachowanie wskazanych warunków zabudowy naraża nas na poważne straty - układ będzie źle zestrojony, pojawi się niewłaściwa charakterystyka. Z drugiej strony, jeżeli warunki takie zostaną dochowane, to nie ma żadnych innych przeciwwskazań akustycznych. Subwoofer naścienny jest w kontekście instalacji "wściennej" pewnym kompromisem wizualnym, ale jest oczywiście znacznie łatwiejszy w uruchomieniu - nie wymaga "kucia" i nie stwarza ryzyka złego zestrojenia komory rezonansowej.

Subwoofer ścienny - czy to zabudowany, czy powieszony - nie jest ani trochę obarczony kompromisem, o jakim mówi się często w kontekście ustawiania kolumn blisko ściany. Komentarz ten można też rozszerzyć na subwoofery podłogowe i kwestię stawiania ich pod ścianą, a także w narożniku. Pełnozakresowe zespoły głośnikowe strojone są w inny sposób, pod kątem ustawienia ich dalej od ścian, ale nie dlatego, że ustawienie blisko ściany jest generalnie niedobre dla przetwarzania basu.

Punktem wyjścia jest raczej założenie, że z różnych innych powodów - praktycznych, akustycznych (i audiofilskich zwyczajów) - kolumny wolnostojące czy podstawkowe nie będą umieszczone pod samą ścianą. A skoro tak, to należy bas dostroić do takich warunków pracy. Ustawienie pod ścianą tak zestrojonych kolumn będzie powodować, mówiąc ogólnie, zaburzenie charakterystyki przetwarzania poprzez wzmocnienie niskich częstotliwości. Gdy jednak celem subwoofera jest przetwarzanie wyłącznie niskich częstotliwości, takie wzmocnienie nie może być uznane za wadę - wręcz przeciwnie, zwiększa sprawność i maksymalny poziom, jaki można uzyskać, a o zaburzeniu charakterystyki trudno mówić - przecież poziom w subwooferze aktywnym jest regulowany, kształt charakterystyki można też czasami modyfikować dodatkowymi korekcjami, a w praktyce również regulacją górnej częstotliwości filtrowania.

Niektóre firmy wprowadzają specjalną equalizację, teoretycznie korygującą charakterystykę pod kątem ustawienia przy ścianie, ale to już trochę dzielenie włosa na czworo, tym bardziej, że nie tylko jedna, najbliższa ściana ma wpływ na kształt charakterystyki, ale także... podłoga, na której zwykle stoi subwoofer. Ma więc duże znaczenie, czy powieszony na ścianie subwoofer znajduje się blisko, czy daleko od podłogi; im bliżej, tym lepiej - bas będzie mocniejszy, ale wcale nie gorszy. Wrażenie, że bas z kolumn ustawionych (zbyt) blisko ściany staje się dudniący i słabo "kontrolowany" wynika po prostu z jego nadmiaru względem reszty pasma.

REL Habitat nie jest tak płaski jak LCD-ki, jak niektóre naścienne zespoły głośnikowe, i nie "zniknie" nam zupełnie z oczu. Wisząc wysoko wyglądałby - mówiąc dyplomatycznie - ekstrawagancko, więc widzę go raczej zainstalowanego dość nisko, nad podłogą, co - jak już wyjaśniliśmy - przyczyni się do wzmocnienia basu. Jeżeli ma być tuż nad podłogą, to może by na niej stał? A jednak ten szczegół może robić różnicę. Wiszącego nikt nie potrąci, nie przewróci i łatwiej będzie posprzątać podłogę... Tym bardziej, że nie będą się po niej plątać kable.

Jak go podłączyć?

Subwoofer REL Habitat musimy podłączyć do zasilania (lecz można sobie wyobrazić kabel biegnący krótką drogą do znajdującego się w pobliżu gniazdka sieciowego), ale już nie musimy - ani kablem RCA, ani głośnikowym - podłączać go do żadnego zewnętrznego źródła. Dla wielu użytkowników może to być jeszcze ważniejsze niż możliwość powieszenia na ścianie (zaznaczmy, że jest też opcja postawienia Habitata na specjalnej podstawce, na podłodze). REL dołożył wyjątkowych starań, aby bezprzewodowa transmisja sygnału odbywała się przy minimalnych stratach co jest bolączką wszelkich bezprzewodowych systemów audio.

W przypadku subwoofera problem jest szczególnej natury. Każdy system transmitujący wprowadza opóźnienie. O ile transmitujemy cały (pełnopasmowy) materiał, opóźnienie to nie jest problemem - ma wartość kilku milisekund. Gdy jednak mamy transmitować bezprzewodowo jakąś część sygnału, wybrany podzakres pasma, czyli w tym przypadku najniższe częstotliwości, nawet tak niewielkie ich opóźnienie (względem pozostałej części sygnału, która kablem biegnie prosto ze wzmacniacza do kolumn) grozi osłabieniem spójności i dynamiki.

REL deklaruje, że moduł transmisji bezprzewodowej Longbow opiera się na układzie cyfrowym, który charakteryzuje się wyjątkową szybkością, minimalizującą opóźnienie transmisji i opisany efekt do już nieodczuwalnego, a przy tym nie wprowadza żadnej kompresji - typowej dla popularnych systemów transmisji bezprzewodowej. Spójrzmy też na zalety bezprzewodowej komunikacji z Habitatem (czy jakimkolwiek innym subwooferem bezprzewodowym) w szerszej perspektywie nowoczesnych (chociaż niekoniecznie high-endowych) systemów audio, które coraz częściej są nie tylko zdalnie sterowane, ale też strumieniują muzykę różnymi technikami bezprzewodowymi (Wi-Fi, Bluetooth). Podłączanie do nich subwoofera klasycznym kablem byłoby bardzo zniechęcające dla użytkownika rozpieszczonego już takimi udogodnieniami.

Subwoofer REL Habitat  możemy też podłączyć klasycznie, kablami. Zestaw wejść jest taki sam, jak w typowym subwooferze REL-a, i taki sam, jak w module Longbow. Nie jest jednak typowy dla innych subwooferów; tutaj również kłania się specyfika REL-a, momentami dość zaskakująca... Dostajemy do dyspozycji parę gniazd RCA, ale nie należy ich traktować jako parki kanał lewy - kanał prawy; jedno z nich - zgodnie z oczekiwaniami - służy jako wejście dla sygnału LFE (przesyłanego z procesora/ amplitunera wielokanałowego, który nie wymaga już filtrowania dolnoprzepustowego w subwooferze; w praktyce jest ono prowadzone, ale powyżej zakresu standardowej regulacji), natomiast do drugiego możemy podać sygnał niskopoziomowy, który wymaga (i podlega w subwooferze) filtracji - a więc z wyjścia przedwzmacniacza (lub "pre-outu" wzmacniacza zintegrowanego)...

Tylko którego? Lewego czy prawego? Producent wyjaśnia, że większość informacji zakresu najniższych częstotliwości jest już w nagraniach "zmonofonizowana", więc nie ma konieczności podłączania się do obydwu kanałów (niby można podłączyć się do dowolnego...), z czym ostatecznie można się zgodzić, chociaż trudno uznać, że to rozwiązanie idealne. REL i tak traktuje takie połączenie jako "wyjście awaryjne", rekomendując zdecydowanie połączenie "wysokopoziomowe", również sprzężone z regulacją górnej częstotliwości granicznej.

Nie zaszkodzi po raz kolejny wyjaśnić, że tą drogą wcale nie płynie duża moc, chociaż sugeruje to nazwa wejścia i połączenie kablem głośnikowym - rzecz w tym, że wejście ma bardzo wysoką impedancję i nie pozwala na przepływ dużego prądu (oraz mocy), wzmacniacz subwoofera jest sterowany napięciem, jakie pojawia się na zaciskach. Nie należy się więc obawiać, że tak podłączony subwoofer "ściąga" moc z zewnętrznego wzmacniacza. Z kolei zaletą takiego podłączenia ma być "zbieżność charakterów" sygnałów, które płyną bezpośrednio do kolumn i do subwoofera, choć oczywiście w przypadku subwoofera mówimy tylko o niskotonowej części tego sygnału. Ale i tutaj pojawia się ciekawostka - otóż do subwooferów REL-a nie podłączymy wprost kabli głośnikowych; zamiast terminali głośnikowych mamy bowiem gniazdo typu Speakon.

Aby wykonać połączenie, potrzebny jest specjalny kabel, zakończony z jednej strony wtykiem Speakon, z drugiej trzema gołymi przewodami - plusami lewego i prawego kanału i wspólną masą (masę podłączamy do dowolnego ujemnego zacisku wzmacniacza lub do zacisku masy na obudowie, gdy wzmacniacz jest zbalansowany). Taki kabel REL zwykle dostarcza w komplecie, tym razem jest on jednak dość krótki (dwumetrowy), przeznaczony do podłączenia modułu transmisji bezprzewodowej, który z pewnością uda się umieścić w takiej odległości od zewnętrznego wzmacniacza/systemu. Dłuższy kabel, który z kolei prawie na pewno będzie potrzebny do bezpośredniego podłączenia subwoofera, można kupić (zamówić) za dopłatą.

REL Habitat, tak jak inne subwoofery REL-a, pozwala na jednoczesne dostarczanie sygnału do wejścia Speakon (a więc z wyjść głośnikowych) i do wejścia LFE. Obydwa wejścia mają niezależne regulatory poziomu, tak że możemy "miksować" te sygnały w różnych proporcjach (przypomnę, że wejście LFE nie podlega regulacji górnej częstotliwości granicznej, a wejście Speakon - tak).

Producent podsuwa następujące praktyczne zastosowanie tej możliwości: z wielokanałowego amplitunera AV należy dostarczyć sygnał LFE do wyjścia LFE, a kablem zakończonym Speakonem dostarczyć sygnał z wyjść głośnikowych kanału lewego i prawego, niezależnie od ich podłączenia do kolumn lewej i prawej. Podłączenie takie pozwoli wykorzystać subwoofer i poprawić przetwarzanie najniższych częstotliwości również przy odtwarzaniu materiału w czystym trybie stereofonicznym (bez przekierowania basu do kanału LFE), co wielu audiofilów przywita z zadowoleniem.

Czai się tutaj jednak pułapka - dostarczenie do subwoofera tą drogą niskich częstotliwości wymaga oczywiście zadeklarowania w procesorze opcji "large" dla kolumn przednich; to jednak oznacza, że popłynie do nich cała moc niskich częstotliwości (jak wyjaśniliśmy już wyżej, subwoofer nie ciągnie mocy z zewnętrznego wzmacniacza również przy takim połączeniu). A jeżeli głośniki lewy i prawy de facto są małymi satelitami albo co najwyżej skromnymi układami dwudrożnymi, które mogą w takiej konfiguracji ulec przeciążeniu niskimi częstotliwościami, a systemowy subwoofer miał je przed tym zabezpieczyć, "zabierając" cały bas? Co wtedy zrobić?

Na to nie ma prostej rady... trzeba uważać. Podobne podłączenie, w ramach swoich głośnikowych systemów wielokanałowych, czasami proponuje Cabasse, ale tylko podobne, a nie dokładnie takie samo - tam do subwoofera ma płynąć (oprócz sygnału LFE) również niskotonowa zawartość wszystkich kanałów (służy temu specjalny kabel zakończony z jednej strony aż pięcioma parami przewodów), ale w sytuacji, w której pasmo satelitów kończy się grubo powyżej 80 Hz, czasami nawet w okolicach 150 Hz, i to na skutek filtrowania górnoprzepustowego, zainstalowanego na stałe w tych satelitach (w filtrze biernym). Oczywiście subwoofer REL-a można wdrożyć do współpracy z satelitami, oby tylko częstotliwość graniczna nie była wyższa od 120 Hz - to najwyższa częstotliwość, jaką możemy zadysponować w ramach jego regulacji.

Głośniki

W subwooferze REL Habitat nie zastosowano niezwykłych głośników, zaprojektowanych specjalnie w celu uzyskania płaskiej konstrukcji. Zwraca jednak uwagę ich nietypowa aranżacja. Na przedniej ściance umieszczono dwa 18-cm niskotonowe, których dokładna lokalizacja ma związek z tym, co zainstalowano na tylnej ściance - a tam znajduje się płyta wzmacniacza i 25-cm membrana bierna. Wszystkie te elementy rozmieszczono tak, aby się wewnątrz obudowy "mijały" i - jak się wydaje - inne czynniki nie musiały mieć tu znaczenia.

Oczywiście dla uzyskania określonych parametrów akustycznych trzeba było zastosować nie tylko system konkretnych głośników z membraną bierną i wzmacniaczem, ale również przygotować optymalną dla danego systemu objętość obudowy. To tłumaczy, dlaczego jeszcze większe spłaszczanie subwoofera nie miałoby sensu - wymagałoby zwiększenia innych wymiarów, a więc zrobienia z subwoofera wielkiego placka.

Ostatecznie ok. 10 cm głębokości pozwala uznać REL Habitat za subwoofer dostatecznie płaski, aby dobrze się prezentował powieszony na ścianie, a jednocześnie nie straszył zbyt dużą powierzchnią czołową. Z kolei taka głębokość umożliwia zastosowanie "normalnych" głośników, chociaż o niewielkiej średnicy; membrana bierna może być większa, ponieważ ma bardziej płaską konstrukcję dzięki brakowi układu magnetycznego; jednocześnie 25-cm membrana bierna ma powierzchnię i amplitudę odpowiednią do współpracy z parą 18-cm niskotonowych. W ten sposób wszystko się dobrze składa - powiedział zięć składając teściową do trumny.

Andrzej Kisiel

REL Habitat

  • Produkowany Tak
  • Dolna częstotliwość graniczna ok. 25
  • Wymiary* 63,5 x 40,5 x 11,5
  • * Wymiary: wys./szer./gł.

Laboratorium

Nasze pomiary pokazują przede wszystkim, jakie jest pasmo przenoszenia subwoofera; to przecież sprawa dość istotna dla użytkownika, nawet nie dla ekscytowania się dolną częstotliwością graniczną, ale poznania zakresu regulacji górnej częstotliwości granicznej, dopasowywanej do reszty systemu głośnikowego. Ta funkcja trochę traci na znaczeniu, gdy możemy podział regulować w procesorze/amplitunerze, ale pozostaje aktualna, a REL ma mocną pozycję w systemach stereofonicznych, gdzie jest ona niezbędna.

Przy podłączeniu do wejścia LFE (krzywa czarna), górna częstotliwość graniczna, ustalana przy spadku -6 dB, jest bardzo podobna jak przy skrajnej pozycji regulatora (żółtozielona), oznaczonej 120 Hz - i znajduje się w okolicach 120 Hz. Jak na LFE to teoretycznie trochę zbyt nisko, a w praktyce... tak czy inaczej, Habitatem nie pomożemy tylko najmniejszym satelitom, których pasmo nie sięga nawet 120 Hz. Takie się zdarzają, ale bardzo rzadko, i raczej w klasie znacznie niższej niż REL.

Ustawiając regulację w najniższej pozycji, oznaczonej 30 Hz, kształtujemy charakterystykę (czerwona), której spadek -6 dB na górnym zboczu pojawia się wyraźnie wyżej niż "powinien" - przy ok. 55 Hz (względem szczytu przy... 30 Hz). To z kolei oznacza, że Habitatem nie uzupełnimy selektywnie samego skraju pasma, gdy kolumnom głównym pozwolimy zejść poniżej 55 Hz. Taka sytuacja też jest raczej tylko teoretyczna - Habitat już "z wyglądu" nie służy do współpracy z dużymi kolumnami. Jego zakres regulacji zawiera się ostatecznie w granicach, które odpowiadają 90 % sytuacji, gdy subwooferem wspomagamy - czy to w systemach stereofonicznych, czy wielokanałowych - średnie i małe zespoły głośnikowe.

Spadek -6 dB na dolnym zboczu, niezależnie od całego kształtu charakterystyki, trzyma się w okolicach 25 Hz - to rezultat lepszy niż podawany przez producenta, który deklaruje -6 dB przy 30 Hz. Dane producenta stają się zresztą wewnętrznie sprzeczne, bo jak pogodzić 30 Hz podane na skraju regulatora górnej częstotliwości filtrowania z 30 Hz jako dolną częstotliwością graniczną?

W położeniu środkowym regulatora częstotliwości filtrowania spadek -6 dB na górnym zboczu pojawia się przy 60 Hz - i to może być optymalne rozwiązanie przy współpracy z typowymi podstawkowymi "monitorami" (krzywa zielona).

Na drugim rysunku obserwujemy "rozkład" charakterystyki wypadkowej (czarna), zmierzonej dla wejścia LFE. Charakterystyka ciśnienia z samych głośników ma kolor czerwony, a z membrany biernej - zielony. Charakterystyka wypadkowa spada gwałtownie, przecinając charakterystykę z membrany biernej (ciśnienie z całego układu jest niższe niż ciśnienie z membrany biernej) przy 33 Hz, ponieważ taka jest częstotliwość rezonansowa układu (odznaczona też "dołkiem" na charakterystyce głośnika), poniżej której fale z głośnika (głośników) i membrany biernej mają przeciwne fazy, więc się wygaszają - podobnie jak w systemie bas-refl eks z otworem. Warto jednak zwrócić uwagę, że ciśnienie, jakie emituje membrana bierna, jest w szerokim sąsiedztwie częstotliwości rezonansowej (poniżej 50 Hz, gdzie charakterystyki się przecinają) znacznie większe niż ciśnienie z głośników.

To tłumaczy, dlaczego w układach tego typu membrana bierna powinna być zdolna do przepompowania (w jednym cyklu) większej objętości powietrza niż napędzające ją głośniki. Zapewnia się to albo zdolnością membrany do pracy z większymi amplitudami, albo zwiększeniem jej powierzchni w stosunku do powierzchni membrany głośnika, co można też uzyskać stosując np. dwie membrany bierne. Konstrukcja Habitata jest nietypowa, ale spełnia ten postulat - jedna membrana bierna ma powierzchnię podobną jak łączna powierzchnia dwóch głośników, ale może pracować z większym wychyleniem.

 
 

Podstawowe dane

  • 6 290 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Spłaszczony tak bardzo, jak to tylko możliwe przy zastosowaniu konwencjonalnej (czyli solidnej) techniki głośnikowej. Dwa 18-cm woofery i 25-cm membrana bierna, wzmacniacz 150 W. Luksusowe wykończenie obudowy, może być ekstrawagancką ozdobą nowocześnie urządzonego pomieszczenia – oczywiście wisząc na ścianie, do czego jest świetnie przygotowany również od strony montażowej.
  • Laboratorium: Regulacja górnej częstotliwości granicznej w praktycznym (chociaż węższym, niż podaje producent) zakresie 55-120 Hz. Za to dolna częstotliwość graniczna niższa niż deklarowana - 25 Hz (-6 dB). Dobry poziom maksymalny (112 dB).
  • Brzmienie:

Artukuł pochodzi z

Galeria zdjęć

TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Teac koncentruje się na nowoczesnych formach i funkcjach, czego dobrym przykładem jest seria Reference, złożona wyłączni...

SUMIKO S.0, S.5, S.9

SUMIKO
S.0, S.5, S.9

Cena: 8 700 zł

REL T/5i, T/7i, T/9i

REL
T/5i, T/7i, T/9i

Cena: 10 800 zł

PARADIGM Prestige 2000 SW

PARADIGM
Prestige 2000 SW

Cena: 20 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio