DENON Heos 7

DENON Heos 7

O całej rodzinie Heosów pisaliśmy już kilka miesięcy temu, lecz była to "niezobowiązująca" prezentacja, a nie gruntowny test. Wiemy już, że Heosy mogą przybierać różne formy: "dodatków" uzupełniających duże Hi-Fi, jak i samodzielnych systemów w postaci głośników bezprzewodowych, które teraz szczególnie nas interesują. Największy i najdroższy z nich to właśnie "Siódemka", wciąż na tyle poręczna, że można ustawić ją nawet na biurku, a już na pewno w kuchni czy sypialni.

Heos "Siódemka" ma wspólny dla całej serii styl; nie licząc fragmentu dolnej ścianki oraz górnej ozdobnej listwy, Heos jest obleczony maskownicą. Aby nie było jednak zbyt smutno, z przodu doklejono znaczek z logo... właśnie Heosa, bo okazuje się, że to nie tylko nazwa produktu, ale submarka. Na dolnej wklejce czytamy z kolei "Heos by Denon" i dalej posługujemy się już określeniami Heos 3, 5 czy 7, a nie Denon.

Elementy sterujące odnajdujemy na bocznym panelu: dwa przyciski regulacji głośności i trzeci szybkiego wyciszenia. Po przeciwnej stronie umieszczono wyjście słuchawkowe (standard 3,5 mm) – o tym elemencie producenci zwykle zapominają, co wobec niezwykłej popularności słuchawek może dziwić, choć sprawa jest bardziej złożona, niż się początkowo wydaje, i jeszcze do niej wrócę.

Panel przyłączeniowy umieszczono z tyłu, ma on dość klasyczną formę. Jest wejście LAN (wewnątrz także moduł Wi-Fi), gniazdo USB (Heos potrafi odczytywać pliki z nośników doń podłączonych) oraz wejście analogowe (mini-jack), choć nie ulega wątpliwości, że absolutna większość materiałów będzie spływać do Heosa przez sieć komputerową.

Przyciskami na obudowie nie da się kompleksowo sterować urządzeniem, pozwalają one tylko na regulację głośności i szybkie wyciszenie.

Przyciskami na obudowie nie da się kompleksowo sterować urządzeniem, pozwalają one tylko na regulację głośności i szybkie wyciszenie.

W opakowaniu nie ma pilota, a bez niego urządzeniu można się co najwyżej poprzyglądać (co innego bowiem można zrobić z samą regulacją głośności?). Trop wiedzie oczywiście ku smartfonom i tabletom, które przejmują nad tym urządzeniem kontrolę absolutną.

Po zainstalowaniu aplikacji (znów Heos i tylko "by Denon") z dużym prawdopodobieństwem trzeba będzie poczekać, aż urządzenie pobierze wszystkie nowe aktualizacje i po przeładowaniu ponownie zgłosi gotowość. Aplikacja jest jedną z lepszych, jakie widziałem, funkcje ułożono nie tylko intuicyjnie, ale też w graficznie estetyczną całość. Dobierzemy się w ten sposób do zasobów urządzenia mobilnego, serwerów DLNA (np. NAS), zawartości nośników USB (port z tyłu), ale również np. serwisu Spotify czy modułu odpowiedzialnego za radio internetowe.

Wiemy już, jak to działa, więc wróćmy do słuchawek, a raczej słuchawkowego wyjścia. Skoro do obsługi głośnika niezbędny jest i tak smartfon, to zaleta instalowania gniazda słuchawkowego w takim urządzeniu sprowadza się do kwestii nie tyle użytkowych, co jakościowych – można przecież założyć, że zarówno przetwornik cyfrowo-analogowy, jak i sam wzmacniacz słuchawkowy będą w Heosie lepsze niż te w smartfonach czy tabletach.

Rozwinięty układ przetworników – dwie sekcje dwudrożne plus wspólny dla obydwu kanałów niskotonowy, a na dokładkę para membran biernych.

Rozwinięty układ przetworników – dwie sekcje dwudrożne plus wspólny dla obydwu kanałów niskotonowy, a na dokładkę para membran biernych.

Heos sprawnie radzi sobie zarówno z komunikacją sieciową, jak i z przesyłaniem plików, które musi jeszcze później zdekodować. Standardy MP3 oraz WMA i AAC to absolutna podstawa, jeśli chodzi o wymagania dzisiejszych serwisów internetowych. Coraz częściej do głosu dochodzą jednak również pliki nieskompresowane, więc Heos wspiera formaty WAV oraz Flac o rozdzielczości 16 bitów i maksymalnej częstotliwości próbkowania 48 kHz.

Od strony elektroakustycznej urządzenie jest bardzo zaawansowane. Po obydwu stronach przedniego panelu zainstalowano układ dwudrożny, złożony z przetwornika nisko- -średniotonowego oraz kopułki wysokotonowej i skierowany lekko ku górze (front jest pochylony). Dodatkowo układ uzupełnia ulokowany w centrum głośnik niskotonowy (formuła 2.1) a także zainstalowane z tyłu dwie membrany bierne. W sumie mamy więc układ trójdrożny, pięć aktywnych przetworników i pięć dedykowanych im wzmacniaczy.

Do wnętrza obudowy zmieściły się niemal wszystkie układy oprócz zasilacza impulsowego, który przeniesiono do zewnętrznej, całkiem sporej skrzyneczki.

Odsłuch

Denon... pardon, Heos, chce pokazać, że z relatywnie niewielkiej skrzynki da się wyciągnąć duży, a momentami nawet bardzo duży dźwięk. Oczywistym czynnikiem jest tu maksymalny poziom głośności; bez wyraźnych zniekształceń "siódemki" nagłośnią nie tylko gabinet, sypialnię czy kuchnię; próby wykonane w ponad 30-metrowym salonie wykazały, że i tam Heos poczyna sobie śmiało.

Drugą cechę, wcale nie zawsze związaną z głośnością, jest zdolność dotarcia do słuchacza z daleka i pokrycia dźwiękiem o podobnym charakterze dużego obszaru, również poza głównym pomieszczeniem. Pod tym względem Heos 7 przypomina W7 Definitive – "siódemki" to potrafią. Będą więc w stanie zaistnieć w towarzystwie wielu gości na domowej imprezie, ale też dotrą dźwiękiem do swojego właściciela, gdy ten pracuje np. w sąsiednim pokoju.

Zewnętrzny zasilacz jest wyjątkowo potężny, musi dostarczyć napięcie do pięciu wzmacniaczy mocy.

Zewnętrzny zasilacz jest wyjątkowo potężny, musi dostarczyć napięcie do pięciu wzmacniaczy mocy.

Oczywiście Denon Heos 7 nie może równać się potencjałem z parą wolnostojących kolumn, bo zabraknie wtedy... pary, ale rezultaty i tak mogą być zaskakująco satysfakcjonujące. Jest w tym brzmieniu bowiem coś jeszcze, co może się bardzo podobać – Heos 7, nie inaczej niż wiele urządzeń tego testu, bardzo stara się grać niskimi tonami znacznie poważniej. Tym razem jednak nie jest to nerwowy pokaz siły, która w wydaniu tych maleństw jest bardziej żylasta niż mięsista, Denon po prostu potrafi zagrać basem niskim i przyjemnym.

Denon Heos 7 omija dudniące, skrzynkowe brzmienie, oczywiście nie gra jak duże podłogowe "paczki", ale znajduje sposób, żeby chociaż trochę je przypominać… Każdy, kto zna brzmienia znacznie lepszych systemów, może dostrzec w skromnym Heosie przynajmniej ich ślad. Basu jest dużo, ale uderzenia i wybrzmienia potrafią się zatrzymać zarówno "na czas", jak i nie wchodzić na średnicę, lecz zostawić jej należne miejsce na scenie. Dopiero wysokie tony są o pół kroku z tyłu, nie błyszczą, dopełniają gęste, plastyczne brzmienie.

Radosław Łabanowski

 
 

Podstawowe dane

  • 2 600 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Efektownie przecinające się krawędzie i płaszczyzny, zawansowany układ głośnikowy w formule 2.1 z dodatkiem pary membran biernych.
  • Funkcjonalność: Łączność LAN i Wi-Fi, podporządkowane aplikacji sterującej dla sprzętu przenośnego, odtwarzanie muzyki wprost ze smartfonów/tabletów, serwerów DLNA, wybranych serwisów strumieniujących i radia internetowego. Jest też port USB (dla plików „lokalnych”). Wspiera WAV i Flac 16/48.
  • Brzmienie: Siła i dynamika oparta na gęstym, nasyconym dźwięku, mało wysokotonowych fajerwerków, dużo ładnego basu.
SONOS Play:3

SONOS
Play:3

Cena: 1 600 zł

VIFA Oslo

VIFA
Oslo

Cena: 1 800 zł

SAMSUNG R7

SAMSUNG
R7

Cena: 1 400 zł

POLK AUDIO Camden Square

POLK AUDIO
Camden Square

Cena: 1 150 zł

Audio - marzec 2017

Strefa Magazynu

Audio 3/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
OPERA LOUDSPEAKERS Quinta SE

OPERA LOUDSPEAKERS
Quinta SE

Wśród wszystkich konstrukcji tego testu Opera Quinta SE wcale nie jest "naj" pod żadnym oczywistym względem. Nie jest na...

Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio