CARY CD 303/300

CARY CD 303/300

Amerykańska firma Cary, przez lata kojarzona przede wszystkim ze wzmacniaczami lampowymi, jakiś czas temu wystartowała z ambitną linią urządzeń tranzystorowych oraz odtwarzaczy CD i SACD.

Siła źródeł cyfrowych ma polegać głównie na wykorzystaniu bardzo zaawansowanych układów obliczeniowych, które upsamplują sygnał czytany z płyty (16/44,1) do niewiarygodnych (jeszcze do niedawna) wartości 24/768 kHz. Co więcej – opcja ta aktywowana jest z pilota i można wybrać wśród wielu ustawień pośrednich. Na tym jednak nie koniec. Do tej najnowszej techniki można dołączyć lampowe retro w postaci bufora wyjściowego.

I znowu, za pomocą ruchu kciukiem, możemy pozostać przy wyjściu solid-state. Wszystko to daje bardzo rozbudowane możliwości wpływania na dźwięk i kształtowania go pod kątem naszego systemu, upodobań, a nawet konkretnej płyty.

Urządzenie Cary Audio CD 303/300 jest bardzo ciężkie i zbudowane niesamowicie precyzyjnie. Uwagę zwraca jego pokaźna głębokość. Kiedy zaś zerkniemy na górną ściankę, zobaczymy ładną "wasserwagę", poziomicę wodną. Chociaż widać ją na górnej ściance, to w istocie przechodzi przez wybity w niej otwór, a przyklejona jest do dużego ekranu zakrywającego napęd urządzenia.

Poziomica nie jest jedynie gadżetem, ponieważ nóżki urządzenia wykonano z dużych, wykręcanych stożków z aluminium, za pomocą których ustawiamy poziom odtwarzacza. Jego pełna nazwa brzmi: "Cary Audio CD 303/300 HDCD PLAYER" i wskazuje na dwie rzeczy – pierwsza to taka, że na pokładzie mamy dekoder HDCD, oraz że urządzenie jest traktowane jak dwa niezależne urządzenia – napęd i przetwornik.

Zacznijmy od tego pierwszego. Pod ekranem znajdziemy transport DVD-ROM (lub CD-ROM, nie jestem pewien) oraz zasilacz dla bufora lampowego, z ładnym transformatorem i dławikiem. Z tej samej sekcji mamy poprowadzone wyjścia cyfrowe na tylnej ściance – TOSLINK i RCA (S/ PDIF) oraz AES/EBU (na XLR).

Obok jest jeszcze gniazdo RS-232, służące do sterowania. Lekki uśmiech wywołała wydrukowana pod nimi informacja, powtórzona też w instrukcji, że można nimi wypuścić na zewnątrz sygnał z częstotliwości ą próbkowania aż do 192 kHz (24 bity). Wydaje mi się, że to pomyłka, ponieważ żadne z zastosowanych tutaj łączy nie jest w stanie przesłać takiej ilości danych – wszystkie mają w specyfikacji górną granicę częstotliwości próbkowania 96 kHz. Jak by nie było, ekran nad sekcją transportu dzieli wnętrze na równe trzy części – jedną wypełnia on sam, a dwie, po obydwu bokach, zasilacz i układy audio.

Część audio jest bardzo zatłoczona, jednak dzięki klarownemu układowi – czytelna. Z napędu sygnał przenoszony jest taśmą komputerową wprost do kości DSP, gdzie najpierw zamieniany jest na słowa 24- bitowe, a następnie upsamplowany do jednej z wartości: 96 kHz, 192 kHz, 384 kHz, 512 kHz oraz 768 kHz. Cary opisuje to jako "Resolution Enchancement DSP", ponieważ jest to wykonywane w układzie o precyzji 48-bitowej, do którego program napisano samodzielnie w firmie.

Asynchroniczny upsampling, a z takim mamy tu do czynienia, jest wyjątkowo skomplikowanym procesem i każdy upsampler, przynajmniej teoretycznie, powinien "brzmieć" inaczej. Ponieważ wymagane są do tego różne częstotliwości wzorcowe, więc obok bardzo ładnego, kompensowanego termicznie i mechanicznie zegara umieszczono osobny układ Burr-Browna PLL1708, który je generuje. Sekcja ta ma swój własny ultrastabilny zasilacz. Wspomnijmy jednak, że jest to zegar o częstotliwości 27 MHz, a więc przystosowany do sygnałów wizyjnych, nie do podstawowej wartości próbkowania używanej przez CD (44,1 kHz). Jest więc wielce prawdopodobne, że z założenia upsampling będzie brzmiał lepiej niż jego brak, chociażby dlatego, że jego zegar wzorcowy będzie miał "natywną" wartość, bez skomplikowanego przeliczania.

Kolejny zasilacz umieszczono obok dwóch przetworników Burr-Browna PCM1792U, układów 24/192, ze zintegrowanym dekoderem HDCD (jest to softwarowa wersja filtra PMD-200). Ponieważ jednak wcześniej sygnał jest upsamplowany do czterokrotnie wyższej wartości, więc zakładam, że przy wartościach powyżej 192 kHz omijany jest w przetwornikach oversampling.

Konwersja I/U przeprowadzana jest w układach BB OPA2134, za którymi, na znakomitych elementach biernych – metalizowanych opornikach i kondensatorach WIMA – umieszczono filtry analogowe, Bessela 3. rzędu, a więc łagodne. Wzmocnienie dokonywane jest z kolei w układach BB OPA2604. Wyjście układu jest wybierane przez użytkownika. Podobnie jak przy upsamplingu, na przedniej ściance mamy przycisk i niebieską diodę, wskazującą uaktywnienie wyjścia lampowego (to samo można "zlecić" odtwarzaczowi z pilota). Bo wyjścia są dwa: albo półprzewodnikowe, albo lampowe. W tym drugim przypadku korzystamy z lamp Electro-Harmonics 12AU7/ECC82 EH. Także ta część ma swój własny zasilacz, z transformatorem i dławikiem.

Wydaje się, że wyjście krzemowe jest sprzęgane ze światem za pomocą układu DC-Servo. Ciekawe, ale wyjście RCA, do którego sygnał pobierany jest z jednego z pinów sekcji zbalansowanej, może być ustawione małymi zworami tak, żeby sygnał płynął z gałęzi dodatniej, albo ujemnej.

Do wszystkich tych sekcji, poza lampową, napięcie dostarcza ładny transformator R-Core z miedzianym ekranem, wieloma uzwojeniami wtórnymi i bardzo rozbudowanym zasilaczem, jakiego nie powstydziłby się spory wzmacniacz.

Oprócz widocznych układów, literatura firmowa wspomina jeszcze o intensywnych zabiegach mających na celu minimalizację jittera – ma się to odbywać w trzech buforach, z których dwa to kości FIFO (First-In First- Out). I jeszcze jedno: odtwarzacz ma na wyjściu znacznie wyższe napięcie niż przewiduje standard (2V), ponieważ są to 3 V na RCA i 6 V na XLR.

Całe urządzenie Cary Audio CD 303/300 wygląda niesamowicie kompetentnie, każdy szczegół jest dopracowany... miał być koniec, ale jeszcze słowo o pilocie – jest wygodny, chociaż nie wygląda zbyt ładnie: nie jest metalowy, a plastikowy.

Odsłuch

Odpalając odtwarzacz CD Cary nie do końca dowierzałem w deklarowaną przez producenta wielość opcji. Nawet jego fantastyczna obudowa i wspomniane możliwości wpływania na dźwięk nie do końca do mnie przemawiały. Wprawdzie amerykański magazyn "Stereophile" wypowiadał się o nowych produktach Cary Audio CD 303/300 z entuzjazmem, ale zawsze lepiej wziąć poprawkę na "poprawność polityczną". Okazuje się, że czasami jednak niepotrzebnie.

Nawet jeśli w pierwszych chwilach odsłuchu odtwarzacz obiecuje góry złota, grając niesamowicie sugestywnym, pełnym werwy dźwiękiem, a potem następuje spokojna weryfikacja i sprowadzenie wrażeń do właściwej skali, to jednak to, co pozostaje, zasługuje na szacunek i uznanie.

Odsłuch rozpocząłem od samplera firmy Groove Note True Audiophile, "The Best of Groove Note" (GRV1036-3, SACD/CD). Zwykle staram się omijać składanki, jednak w tym przypadku oprawa soniczna jest pierwszej klasy. Mamy tu zarówno eteryczne granie i śpiew a capella w utworze "Danny Boy", jak i głębokie, nasycone i energetyczne brzmienie zespołu Antony’ego Wilsona (nadworny muzyk Diany Krall) w "She’s So Heavy".

Ten ostatni utwór pokazał ważną rzecz: Cary Audio CD 303/300 ma wyjątkowo dobrą rozdzielczość. To jest poziom, przy którym mamy do czynienia z hi-endem, w którym bez tej umiejętności trudno się poruszać. Amerykańskie urządzenie nie jest wprawdzie tak wybitne w tej dziedzinie, jak najlepsze źródła cyfrowe, jednak jest lepszy w te "klocki" niż Ancient i Meridian. Pomaga temu dość mocna góra pasma, dźwięczna i "migotliwa", iskrząca się wieloma odcieniami, a przy tym nigdy nie jazgotliwa. Nie rozjaśniono więc wyższej średnicy. Podobnie rysowany jest dół, mocny i dynamiczny. środek pasma jest mniej nasycony niż u konkurentów, ale nie słychać tego jako ewidentnego braku, ale jako kontynuację określonego stylu gry, na który się decydujemy, albo nie – bierzemy w całości, albo w całości odrzucamy.

Zresztą nasycenie i rozdzielczość wiążą się w dużej mierze ze sposobem ustawienia upsamplingu i bufora wyjściowego. Jak nietrudno się zorientować – kocham lampy. Nie ślepą miłością, a przywiązaniem syna marnotrawnego, który wraca do nich i odchodzi co jakiś czas. W przypadku odtwarzacza Cary Audio CD 303/300 nie mam jednak wątpliwości, że lampowy bufor wnosi do jego dźwięku spore ograniczenia, głównie w dziedzinie detaliczności i precyzji, ale także zmienia barwę na nieco zbyt ciemną. To nie zarzut, bo w wielu systemach będzie się to podobało, jednak w zrównoważonych będzie odczuwalne jako strata.

Na szczęście mamy wybór. Przy porównaniach pamiętajmy jednak, że wyjście lampowe gra o jakieś 3 dB ciszej i przy porównaniach trzeba to zrównoważyć, podkręcając nieco wzmacniacz (albo wyjście odtwarzacza). Także kolejne stopnie upsamplingu zmieniają i barwę, i rozdzielczość. Najlepszy dźwięk, moim zdaniem, otrzymamy po przełączeniu w pozycję 768, a więc na maxa. Nie jestem zwolennikiem ślepej wiary w to, że "więcej znaczy lepiej", jednak w tym przypadku to prawda. Porażką zakończyły się natomiast próby z ustawieniem na 512 kHz, gdzie dźwięk był płaski i pozbawiony dynamiki.

Nie powinno być zaskoczeniem, że najlepiej Cary Audio CD 303/300 zachowywał się z płytami HDCD. To jeden z przykładów dobrej implementacji tej technologii. Z najlepszymi nagraniami zakodowanymi w ten sposób dźwięk miejscami zapierał dech w piersiach. Zarówno dość przejrzysta płyta Medeleine Peyroux "Dreamland", jak i cieplejsze nagrania z płyty "Five Songbirds Jacinthy", Patricii Barber i Marii Nakamoto, brzmiały rewelacyjnie. Otwarty, mocny dół oraz znakomita, dźwięczna góra. Najważniejsze jednak, że i w środek pasma dopompowano parę atmosfer.

Nie ze wszystkimi komercyjnymi nagraniami Cary zagra tak zgrabnie, jak Ancient i Meridian – właśnie przez bezkompromisowo otwartą górę - jednak z HDCD i z wysmakowanymi realizacjami będzie znakomicie.

CARY CD 303/300

  • Produkowany Tak
  • Regulacja poziomu wyjściowego Tak
  • Wyjście optyczne Tak
  • Wyjście AES TAK
  • Wyjście słuchawkowe n
  • SACD Nie
  • Wyjście koaksjalne TAK
  • Wyjście ST NIE
 
 

Podstawowe dane

  • 15 000 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Znakomita obudowa. Bardzo dobre zasilanie i sekcja cyfrowa, napęd tylko dobry.
  • Funkcjonalność: Wyjścia zbalansowane, wyłączalny bufor lampowy, rozbudowane opcje upsamplingu. Klasa.
  • Brzmienie: Rozdzielcze, precyzyjne, bogata góra pasma, dynamiczny bas.
TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Teac koncentruje się na nowoczesnych formach i funkcjach, czego dobrym przykładem jest seria Reference, złożona wyłączni...

YAMAHA CD-N500

YAMAHA
CD-N500

Cena: 2 800 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio