CANOR CD-2 VR

CANOR CD-2 VR
Juliusz

Zdenek Brezovják jest jednym z trzech inżynierów tworzących niegdyś firmę Edgar a także - w systemie OEM - elektronikę dla Pro-Jecta. Wszystkie wzmacniacze, przedwzmacniacze, regulatory dla gramofonów itp. powstawały i powstają niedaleko naszej południowej granicy, w słowackim Prešovie. Rok temu Brezovják otrzymał do prowadzenia część "firmową”, a pozostali zajęli się na cały etat Pro-Jectami, których lawinowo przybywa (chodzi o serię Box Design). Zmieniono przy tym nazwę na Canor, co wskazuje na to, że także sprawy własnościowe nieco się pozmieniały. Chociaż podstawowym "narzędziem"są wciąż lampy, to w przypadku Canora - inaczej niż w większości urządzeń lampowych - nie chodzi o epatowanie stylem "retro”, a o kreatywne i racjonalne wykorzystanie zalet tych elementów.

Słowacki odtwarzacz Canor CD-2 VR ma nowoczesny wygląd i nic nie wskazuje na to, że w środku są lampy. Pomarańczowy wyświetlacz jest duży, czytelny, a przy tym absolutnie nie nachalny. Wszystkie przyciski skupiono w części centralnej, wokół logo. Po lewej stronie mamy szufladę, podobnie jak przyciski wtopioną w przednią ściankę. Całość wygląda znakomicie. Z tyłu, w wersji, która trafiła do testu, znajduje się tylko gniazdo sieciowe IEC i para znakomitych gniazd RCA z analogowym sygnałem wyjściowym.

Mamy za to zaślepki w miejscu, gdzie mogą się znaleźć gniazda wyjściowe XLR i śrubę zamiast przełącznika między RCA i XLR. Obudowę wykonano w klasyczny sposób - z giętych, grubych stalowych blach. Napęd przykręcono do specjalnego usztywnienia, a nie do dolnej ścianki; to jednostka VAM1202/12 Philipsa, produkowana w Chinach pod nazwą L1210/S przez firmę Cosmic. Pod spodem umieszczono sterowanie i przetwornik C/A - Burr-Brown PCM1792A, 24/192, czyli bardzo blisko układu czytającego, co ma zmniejszyć jitter. Z boku, na dwóch dużych płytkach, umieszczono zasilacz i układy audio.

Zacznę od tego pierwszego, bo to rzecz unikalna. Z dużego transformatora toroidalnego wychodzi kilkanaście uzwojeń wtórnych - każda sekcja, każdy stopień w tym urządzeniu ma swój, niezależny, stabilizowany tor zasilania. To jednak można spotkać i w innych topowych urządzeniach. Zaskoczeniem jest obecność "na pokładzie" lampy zasilającej - tutaj EZ81 firmy JJ. To pełnookresowy prostownik, dostarczający napięcie anodowe do lamp w układzie wzmacniającym i buforującym. Wygląda na to, że wszystkie operacje na analogowym sygnale są przyporządkowane lampom - wszystkie, poza konwersją I/U. Jeszcze większa jest płytka z układami wzmacniającymi.

Sygnał w trasie

Sygnał analogowy z przetwornika biegnie do niej króciutkimi kabelkami - od razu osobno dla każdego kanału, w formie zbalansowanej. Na wejściu umieszczono cztery (po dwa na kanał) układy scalone Burr-Browna OPA134, konwertujące sygnał prądowy (taki wysyłany jest przez przetworniki) na napięciowy (I/U). Zaraz za nimi mamy pierwszą lampę, podwójną triodę 12AX7EH Electro- Harmonix, a za nią, w buforze, podwójną triodę 6922EH, też Electro-Harmonixa. Sprzęganiem między kolejnymi stopniami zajmują się dobre kondensatory polipropylenowe francuskiej firmy SRC. W ogóle wszystkie elementy bierne są najwyższej jakości, wśród nich metalizowane, niskoszumne oporniki i kondensatory polipropylenowe Wima.

Kanały oddzielono od siebie blachą, ekranującą i działającą jak radiator, który chłodzi rozgrzane bańki. Taki sam ekran znajduje się też między kanałem przy przedniej ściance i płytką ze sterowaniem wyświetlacza. Na płytce z układem wzmacniającym znajdziemy też sporo elementów filtracji napięcia, jakby te w zasilaczu wydawały się konstruktorom niewystarczające… Widać też na niej nieobsadzone miejsca dla wyjścia zbalansowanego. Sygnał do wyjścia prowadzony jest dwoma 10-cm odcinkami solidnych interkonektów.

Warto zwrócić też uwagę na dużą, mosiężną śrubę pośrodku płytki z zasilaczem, która jest punktem zbornym dla mas wszystkich obwodów tej części - to tzw. "gwiazda”. Na wszystkich taśmach z sygnałami sterującymi i zasilaniem widać duże, płaskie rdzenie ferrytowe, zmniejszające szum wysokoczęstotliwościowy (w urządzeniach cyfrowych szczególnie dokuczliwy).

Odsłuch

Odtwarzacz Canor CD-2 VR włączamy do sieci, a następnie zmieniamy położenie wyłącznika sieciowego na tylnej ściance. Zapala się wówczas czerwona dioda z przodu odtwarzacza. Po naciśnięciu przycisku "Power"zaczyna ona migać i po kilkunastu sekundach zapala się wyświetlacz.

Podawane jest wtedy napięcie na żarzenie lamp, a dopiero po określonym czasie zostaje doprowadzone wysokie napięcie do ich anod. Pozwala to wydłużyć żywotność baniek. Po wciągnięciu przez odtwarzacz Canor CD-2 VR płyty, zostaje szybko wczytany jej TOC, szybki jest też przeskok między utworami. Szkoda, że szuflada pracuje głośno i wygląda na tanią. Podobnie, jak w przypadku TP-106 VR, tak i podczas słuchania tego odtwarzacza trudno stwierdzić, że "grają"lampy. Przynajmniej, jeśli chodzi o kształtowanie barwy. To w sumie dobrze - Canor ma bowiem wyrównane pasmo, a żaden z podzakresów nie ma zaokrąglonego ataku. Dół jest mocny i pełny.

Kontrabas z płyty Anity Lipnickiej "Hard Land Of Wonder" miał więc duży wolumen, swobodnie schodził, gdzie trzeba, i nie był skompresowany w jedną papkę z innymi dźwiękami. Również niższy środek jest wypełniony i nasycony, razem z basem daje duże źródła pozorne i w ogóle poważny dźwięk. Blachy i dzwoneczki z tej płyty były gęste i dźwięczne. Pewien problem sprawił jedynie wokal Lipnickiej - instrumenty są zarejestrowane znacznie lepiej niż głos, Lipnicką nieco "utopiono"w dość ciemnym, pełnym pogłosie, który nie jest wprawdzie długi, ale za to nie do końca "klei"się - moim zdaniem - z pogłosami na instrumentach. Mam wrażenie, że w tak intymnym graniu lepiej sprawdza się bardziej surowy dźwięk. Od razu też słychać było lekkie rozjaśnienie wyższej średnicy, czego Canor CD-2 VR nawet nie próbował ukrywać.

Rzecz sprawdziłem zaraz ze znacznie lepiej zarejestrowanym głosem Solveigi Slettahjell z płyty "Slow Rain”. Także on nie jest idealnie nagrany - ma mocniejsze "t"(mikrofon musiał być bardzo blisko ust) i lekko podniesioną barwę - ale generalnie jest z nim lepiej niż dobrze. Powtórzyło się jednak kilka elementów, które będą się przewijały przez pozostałą część odsłuchu.

Chodzi przede wszystkim o wyrównanie pasma. Rzecz, wydawałoby się, w odtwarzaczach CD oczywista - na pomiarach ich pasmo przenoszenia jest równe jak stół. W odsłuchach bywa zupełnie inaczej. Druga cecha to fantastyczna separacja planów i różnicowanie ich odległości od słuchającego. Kiedy po głosie "a capella”, z otwierającego płytę Solveigi utworu "Where Do You Run To", wchodzą organy Hammonda, mamy ciarki na plecach - tak są naturalne, tak nasycone, tak "na miejscu". To samo dzieje się z blachami, które, kiedy trzeba, są soczyste, a kiedy indziej sypkie - wszystko w zależności od tego, jak zostały zagrane przez perkusistę.

Jazzowa gitara Kazumi Watanabe z płyty "Jazz Impression"to popis plastyki, głębi i niezwykłej rozdzielczości. I do tego bas - lekko przez realizatora podkręcony- miał sporą wagę, świetny atak i było go fizycznie czuć. Mocne, pierwsze plany, jak wcześniej głosy, a teraz gitara, były lekko przesunięte w kierunku słuchającego, ale nie wyskakiwały nienaturalnie przed kolumny.

Każdy odtwarzacz, nad którym pracuję, musi przejść przez obowiązkowy test z płytami "masowymi”, bo takiej muzyki ludzie (w tym i ja) słuchają, oraz test "depeszowski”, ponieważ każdy ma jakiegoś hopla… Ostatnio przedstawicielem pierwszej kategorii jest u mnie nowa płyta Muse "The Resistance". Canor CD-2 VR wydobył z niej mnóstwo muzyki. Niestety, nie udało mu się niczego zrobić z agresywną kompresją, jakiej poddano ten materiał - dźwięk był szorstki, twardy i kanciasty. Najlepsze odtwarzacze robią z nim coś ekstra, co pozwala tę płytę wysłuchać w spokoju. Można też tego typu przekaz złagodzić, co jest najczęstszą praktyką, ale będzie to wyraźne odstępstwo od poprawności. Odtwarzacz Canor CD-2 VR gra bardzo otwartym, nośnym dźwiękiem (nie rozjaśnionym, ale właśnie otwartym), co powoduje jednak, że gorzej zrealizowane płyty nie brzmią zbyt przyjemnie, przynajmniej przy głośniejszym graniu. Kiedy słuchamy ich ciszej, wtedy jest super - dostajemy selektywny, klarowny, poukładany dźwięk. Z "Violatorem" DM Canor poradził sobie znacznie lepiej - to ostatecznie lepsza realizacja, ale i przy nim dała o sobie znać mocniejsza wyższa średnica.

To wyjątkowe urządzenie, ze świetną rozdzielczością i umiejętnością budowania planów, jakiej trudno szukać za te pieniądze.

CANOR CD-2 VR

  • Produkowany Tak
  • Regulacja poziomu wyjściowego Nie
  • Wyjście optyczne Tak
  • Wyjście AES TAK
  • Wyjście słuchawkowe n
  • SACD Nie
  • Wyjście koaksjalne TAK
  • Wyjście ST TAK
 
 

Testy porównawcze Audio

Podstawowe dane

  • 12 900 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Solidna obudowa, znakomity projekt plastyczny i piękne elementy wewnątrz, z lampami w rolach głównych. Głośna szuflada.
  • Funkcjonalność: Doskonały wyświetlacz, łatwa obsługa.
  • Brzmienie: Dźwięczne, rozdzielcze, z mocnym pierwszym planem i soczystym basem.
TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Teac koncentruje się na nowoczesnych formach i funkcjach, czego dobrym przykładem jest seria Reference, złożona wyłączni...

YAMAHA CD-N500

YAMAHA
CD-N500

Cena: 2 800 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio