NAIM NDS+XP5 SE

NAIM NDS+XP5 SE
Naturalnie, że naturalnie

Dla młodych ludzi fi zyczne nośniki dźwięku są przestarzałe. Liczą się dla nich pliki, sieć, "chmura". To naturalne - wychowali się ze smartfonem w dłoni i tabletem na kolanach. W ich przypadku nie mówi się o "przejściu z...", a o "dorastaniu w...". Powstało więc wiele fi rm skupiających się tylko na ich potrzebach, budujących swoją tożsamość od zera. W audio tzw. "pamięć gatunku" jest jednak bardzo mocna, dlatego też ciekawszym przypadkiem wydaje się konwersja na "wiarę plikową" nawet takich fi rm audiofi lskich, które są symbolami "analogu", czego najlepszym przykładem są szkocki Linn oraz angielski Naim.

Kiedy cały świat od dawna już parał się techniką CD, Naim wciąż stał na stanowisku, że to niedojrzała metoda rejestracji i odtwarzania dźwięku. Dopiero w 1991 roku zaprezentował swój pierwszy odtwarzacz Compact Disc, produkowany aż do 1998 roku model CDS. Potem były kolejne, ale generalną zmianę przyniosła kolejna rewolucja - pliki. W 2008 roku Naim przedstawił HDX (Hard Disc Player), który zasadniczo był komputerem zapakowanym w wysokiej klasy obudowę, z fi rmowym oprogramowaniem - tyle, że zarówno część związaną z odczytem plików, twardy dysk do ich magazynowania, jak i napęd CD-ROM można było spotkać w komputerach PC stojących na i pod biurkami na całym świecie.

Mamy rok 2013. Podobnie jak HDX, tak i najnowszy odtwarzacz, Naim NDS (Network Player), jest drogim produktem, mającym wyznaczyć referencję, której rozwiązania pojawią się niebawem w innych, bardziej przystępnych urządzeniach. Pięć lat w tej branży (a mówimy o branży... komputerowej) to przecież przepaść. Choć więc na pierwszy rzut oka obydwa odtwarzacze wyglądają podobnie, to zawartość uległa radykalnej zmianie.

Zmianę w podejściu do tematu, czyli do koncepcji, jak powinien wyglądać odtwarzacz plików, widać już w nazwie - poprzednio był to Hard Disc Player, teraz mamy do czynienia z Network Playerem. Choć wciąż spotyka się odtwarzacze z wbudowanym twardym dyskiem, to znakomita większość nowych, wysokiej klasy odtwarzaczy nie ma żadnej pamięci służącej do magazynowania plików. Zadanie to scedowano na dyski sieciowe, podłączane przez router. Zmniejszyło to nie tylko koszty, ale też poprawiło parametry - zmniejszyło szumy wysokoczęstotliwościowe i drgania wprowadzane przez HDD.

Druga zmiana widoczna jest na tylnej ściance - zamiast typowych dla komputerów łączy, np. dla klawiatury i ekranu, mamy niemal wyłącznie gniazda spotkane w odtwarzaczach CD. Wyjątkiem jest wejście Ethernet, zapewniające łącze LAN, oraz antenka do transmisji Wi-Fi (WLAN). Zaraz zobaczymy, że większość zadań wykonywanych poprzednio przez procesory spotykane w PC przejęły specjalizowane dla audio mikroprocesory z oprogramowaniem Linuxa.

Zrezygnowano też z kolorowego, sporego wyświetlacza - na którym były pokazywane okładki płyt - na rzecz mniejszego, zielonego, pokazującego wyłącznie tekst (tytuły i opisy plików). Jest jeszcze jedna różnica - Naim NDS nie ma swojego zasilacza. Żeby mógł działać, trzeba dokupić do niego jeden z kilku dostępnych zasilaczy Naima. Mamy ich spory wybór: od najtańszego XP5 SE za niecałe 9000 zł, po kosztujący 30 000 zł model 555PS.

Wygląd zewnętrzny tego urządzenia został w dużym stopniu określony we wprowadzonej do sprzedaży w roku 2000 serii 5. Zunifikowano wówczas wygląd wszystkich produktów, aplikując im podobne, aluminiowe chassis i ściankę przednią. Front odtwarzacza NDS jest dość "czysty", nieprzeładowany manipulatorami, widać na nim monochromatyczny wyświetlacz, dziewięć podświetlanych przycisków i wejście USB dla pendrajwów (oraz małych dysków twardych).

Wejścia i wyjścia

Tył też jest czytelny. Wejścia cyfrowe S/PDIF BNC, RCA oraz TOSLINK, wejście Ethernet i antenkę Wi-Fi. Wyjścia analogowe objawiają się w ukochanym przez Naima formacie DIN, jak również w stosowanym przez resztę świata RCA. Aktywujemy je w menu - pracować może jedno z nich, obydwa lub żadne (w ostatnim przypadku sygnał wysyłamy jedynie przez wyjście cyfrowe). Zamiast gniazda sieciowego IEC, pojawiają się dwa duże gniazda ze złoconymi pinami, do których podłączamy wielożyłowe kable - jeśli korzystamy z jednego z tańszych zasilaczy, jak XP5 SE lub XPS, podłączamy jeden kabel.

Wnętrze i sygnał

Jeśli zastosujemy najdroższy 555PS, podłączamy dwa, prowadzące napięcia osobno do sekcji cyfrowej i analogowej. Widok wnętrza zdziwi nawet zorientowanych w temacie. Urządzenie wygląda jak rozbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy z dodatkową, niewielką klatką Faradaya w jednym kącie. Ale to właśnie tam, za tłumiącymi szumy ekranami, bije jego serce - niewielka kość mikrokontrolera, w której inżynierowie Naima zapisali swoje własne oprogramowanie. Kiedyś coś takiego zajęłoby połowę obudowy.

Po drugiej stronie ekranu umieszczono dwie płytki - cyfrową i analogową, obydwie będące częścią DAC-a. Sygnał do nich przychodzi albo z wejść cyfrowych, albo zza wspomnianego przed chwilą ekranu. Każde z nich jest odsprzęgnięte transformatorem dopasowującym. Na wejściu sekcji cyfrowej umieszczono duży układ DSP SHARC firmy Analog Devices; jego podstawą jest 16-krotny oversampling oraz filtr cyfrowy będący modyfi kowanym filtrem Butterwortha, IIR (Infinite Impulse Response). IIR, zamiast częściej stosowanego FIR, wybrano na podstawie odsłuchów.

Dalej sygnał biegnie przez układy optoelektryczne do przetworników - Burr-Brownów PCM1704. To interesujący wybór, ponieważ ta niegdyś niezwykle poważana kość nie jest produkowana od lat... Dźwięk, jaki udaje się osiągnąć za jej pomocą, jest jednak wciąż znakomity.

Po zamianie na sygnał analogowy, krótkimi ekranowanymi kabelkami, sygnał jest przenoszony na drugą płytkę. W torze pracują trzy stopnie analogowe: konwersji I/U, pierwszy stopień fi ltracji analogowej i drugi stopień fi ltracji analogowej. Każdy z nich jest zbudowany z wykorzystaniem tranzystorów, a nie układów scalonych; wyjście aktywowane jest przez kontaktrony.

Wibracje

Inżynierowie Naima nie tylko mierzą, ale i słuchają. I doszli do wniosku, że jednym z większych wrogów dobrego dźwięku są wibracje. Obydwie płytki odsprzęgnięto więc od podłoża sprężynami. Ich częstotliwość rezonansową ustalono dość nisko, przy 4 Hz, przykręcając je do bardzo ciężkich płyt z mosiądzu. Także na ekranie oddzielającym sekcję odtwarzacza naklejono na gumie mosiężny element, obniżając z kolei częstotliwość rezonansową ekranu. Płytki na czas transportu są zabezpieczane wkręcanymi od spodu śrubami. Rozwiązanie to znamy z topowego odtwarzacza CD555.

W roku 1983 w Naimie zatrudniono Guya Lamotte’a, który został szefem działu projektowego. Opracował on cenione tunery FM NAT01 i NAT101 FM i był głównym motorem projektu pierwszego zewnętrznego zasilacza Hi-Cap. Podłączony do testowanego NDS-a zasilacz XP5 SE jest następcą Hi-Capa, choć umieszczono go w obudowie o standardowej szerokości.

Bardzo duży transformator toroidalny Talema ma cztery uzwojenia wtórne - dwa dla części cyfrowej (odtwarzacz i DAC) i dwa dla analogowej (lewy i pracy kanał). Stabilizatory przykręcono do dna obudowy za pośrednictwem kostek z ceramicznego spieku.

Odsłuch

Wystawa High End 2013 w Monachium dobitnie pokazała, co jest w tej chwili najważniejsze - sieć i wszystko, co z nią związane. W niewielu prezentacjach korzystano z gramofonów, a jeszcze rzadziej z odtwarzaczy CD i SACD. Zmiana paradygmatu jest jednoznaczna i ostateczna. Wciąż będziemy korzystali z odtwarzaczy CD i gramofonów, nie mam co do tego wątpliwości. Gramofon ma dość uroku, żeby uwieść garstkę (z perspektywy rynku masowego) swoich wielbicieli, a CD wciąż będzie... najłatwiejszym sposobem odtwarzania muzyki - wkładamy do szuflady płytę, naciskamy "play" - i gra.

Naim NDS dość skutecznie walczy jednak z naszym doświadczeniem - że odtwarzacz plików musi być trudny w obsłudze. Starsi melomani będą potrzebowali trochę czasu, żeby wszystko opanować. Ale młodsi, wychowani na tego typu rozwiązaniach, przejdą niemal od razu do słuchania muzyki. Wystarczy bowiem podłączyć kabel Ethernetu, poprowadzić interkonekty do wzmacniacza i wszystko jest "pod palcem", a obsługa urządzenia niewiele różni się od obsługi CD. Pod tym względem Naim jest naprawdę znakomity i jedynie industrialny "look" może niektórych odstraszyć. Choć - nigdy nie wiadomo.

Chciałoby się powiedzieć, że firma Naim jest w swojej rzetelności bardzo przewidywalna. Jeślibyśmy zastosowali te same kryteria do oceny konstrukcji (niezwykle konsekwentnej, bardzo "inżynierskiej"), jego wyglądu oraz dźwięku, to już po krótkiej inspekcji i odsłuchu moglibyśmy powiedzieć, że to bardzo solidne urządzenie.

Brzmienie Naima NDS jest bardzo skupione i równe - myślę o równie solidnym podejściu do wszystkich aspektów dźwięku. Tyle tylko, że już po kilku płytach usłyszymy, że barwę wymodelowano w specyficzny sposób, że wybrano określone rozwiązania (kompromisy), jeśli chodzi o prezentację tego, co jest blisko, a co w dalszych planach. Jednym słowem - że tak naprawdę inżynierska biegłość była tylko punktem wyjścia. Dostajemy dzięki temu produkt o wyraźnych rysach firmowych. Skądinąd znanych...

Dźwięk jest dynamiczny i nasycony, a w powiązaniu z wybitnym prowadzeniem ataku - niezwykle rytmiczny. Jest też świeżość i otwartość, a przede wszystkim bezpośredni kontakt ze słuchaczem. Czasami słychać podkreślenie wyższego podzakresu basu, z kolei blisko nagrane wokale, np. Davida Sylviana ze "Sleepwalkers", mają podkreślone niższe części sybilantów, są trochę "hot".

Większość odtwarzaczy plików brzmi "cienko", nie potrafi różnicować niższych części pasma, często jest sucha. Na tym tle rozmach Naima, jego witalność i prężność są fantastyczne. Odsłuch jakiejkolwiek płyty nie pozostawia nas obojętnym.

Najważniejszy jest tu pierwszy plan. Umieszczone tam przez realizatora instrumenty są trójwymiarowe i plastyczne. Dalsze plany są mniej istotne dla tego przekazu i choć scena dźwiękowa (chodzi o rozmiary) jest duża, to jednak pogłosy są szybko wygaszane. Nie będzie to więc odtwarzacz, dzięki któremu będziemy wskazywali na instrumenty w trzecim czy czwartym rzędzie. Ale właśnie dzięki tak namacalnej prezentacji tego, co blisko, wykonawcy są z nami w pokoju (o ile oczywiście reszta systemu na to pozwala). NDS nie jest wybitnie rozdzielczy w detalach, jednak umiejętność różnicowania barwy, dynamiki, atmosfery porusza naszą wrażliwość na muzykę. To bardzo naturalne brzmienie i Naim NDS jest jednym z kilku odtwarzaczy plików, które są w stanie konkurować z najlepszymi odtwarzaczami Compact Disc.

SETUP

NDS jest odtwarzaczem plików audio bez wbudowanej pamięci, do którego sygnał dostarczany jest przede wszystkim z sieciowego dysku twardego - przez łącze LAN lub WLAN. Urządzenie pracuje w trybie UPnP - wystarczy podłączyć je do sieci domowej, w której jest dysk UPnP i gotowe - odtwarzacz od razu go "widzi". Można także podłączyć do niego pamięć zewnętrzną typu pendrajw lub niewielki dysk twardy - służy do tego wejście USB na przedniej ściance. Należy go jednak używać tylko w szczególnych przypadkach. Urządzenie odtwarza sygnały WAV i FLAC do 24 bitów i 192 kHz.

Inżynierowie związani ze środowiskiem komputerowym uważają, że nie ma żadnej różnicy, czy korzystamy z plików WAV, czy FLAC - przynajmniej na wyjściu kości DSP, po "rozpakowaniu" FLAC-a. Jednak wielu praktyków związanych z audio ma zupełnie inne zdanie. Należą od nich ludzie Naima. W tzw. "white paper" wyraźnie wskazują na wyższość nieskompresowanych plików WAV. Według nich dodatkowa moc obliczeniowa wymagana przy dekompresji plików FLAC jest odpowiedzialna za wzrost szumów, czego lepiej się wystrzegać. Przy niskich cenach pamięci warto więc magazynować wszystkie pliki w formacie WAV.

Wojciech Pacuła

NAIM NDS+XP5 SE

  • Produkowany Tak
  • Wewnętrzny napęd Tak
 
 

Podstawowe dane

  • 42 600 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Precyzja, zdrowy rozsądek, ale kiedy trzeba – nieszablonowe rozwiązania. Wysokiej klasy obudowy, znakomita sekcja DAC-a i odtwarzacz wedle własnej recepty.
  • Laboratorium: Odtworzymy sygnał do 24 bitów i 192 kHz. Łatwy w obsłudze, na ile to tylko możliwe... Bardzo pomocna aplikacja sterująca na iPada, brak aplikacji na Androida. Możliwość dobrania zasilacza.
  • Brzmienie: Odtwarzacz, który nie brzmi jak komputer. Dynamiczne, nasycone, naturalne brzmienie z każdym rodzajem sygnału.

Galeria zdjęć

TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Teac koncentruje się na nowoczesnych formach i funkcjach, czego dobrym przykładem jest seria Reference, złożona wyłączni...

MARANTZ NA6005

MARANTZ
NA6005

Cena: 2 500 zł

DENON DNP-730AE

DENON
DNP-730AE

Cena: 2 000 zł

NAIM UNITIQUTE 2

NAIM
UNITIQUTE 2

Cena: 6 090 zł

PRO-JECT Stream Box DSA

PRO-JECT
Stream Box DSA

Cena: 5 790 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio