PARROT ZIK

PARROT ZIK
Nieprzyzwoicie wypasione

Kto zna firmę Parrot? Nie widzę lasu rąk, ale to się zmieni - zobaczycie. Za projektem korpusów tych słuchawek stoi firma Starck, podobno sam Philippe Starck - wszechstronny designer, wręcz wizjoner - oraz prezes Henri Seydoux (taki francuski Steve Jobs).

W tym teście trafiło się sporo wizualnie bardzo przyzwoitych produktów, niektóre, jak Denon, zaprojektowano specjalnie dla prezesów, ale przy Parrotach wszyscy wymiękają. Każdy, nawet najdrobniejszy detal jest tu minidziełem sztuki, jakość obróbki metalu i nadane mu kształty są niczym elementy wykorzystywane w chirurgii ortopedycznej. Można by rzec, że poza koncepcją słuchawek jako takich, cała reszta została wymyślona na nowo.

Całość leży na głowie wręcz idealnie, nic nie ciśnie, pianka w muszlach jest podobna do tej z Audio-Techników, ale jeszcze lepiej utrzymuje nadany jej kształt, niemal w ogóle nie próbując się "rozprostować" - słuchawki po założeniu układają się jak miękkie, grube skarpetki na stopach i tak pozostają do momentu zdjęcia, tworząc bardzo szczelne połączenie, zapewniając przy tej okazji dobrą izolację.

Za tłumienie aktywne są odpowiedzialne cztery mikrofony (największe w całym teście). Zewnętrzna pokrywa prawej muszli jest zdejmowalna (trzymają ją magnesy), a za nią odnajdujemy łatwo dostępny firmowy akumulator, który w razie zużycia wymienimy jednym palcem.

Lewa muszla zawiera włącznik, mikrofon telefoniczny, gniazdo micro-USB do ładowania oraz gniazdo odpinanego przewodu audio; podstawowym źródłem sygnału jest Bluetooth 2.1 (całkowicie wystarczający). Dostajemy też firmowy woreczek z miękkiego materiału i chyba najładniejszy przewód USB, jaki widziałem (przepraszam za te achy i ochy, ale tu się nie da inaczej i jeszcze kilka będzie), cały w plecionce z gumowanymi wtykami. I to, niestety, już wszystko, jeśli chodzi o dodatki - nie ma żadnych przejściówek ani ładowarki. Dostajemy za to czujnik "zalegania" słuchawek na głowie - zdjęcie lub zsunięcie ich na szyję powoduje automatycznie zatrzymanie odtwarzacza, żebyśmy nic nie tracili z muzyki.

Sensor odczytujący drgania kości szczęki podczas mówienia (sygnał drgań miksowany jest z mikrofonowym) poprawia jakość przekazu telefonicznego (my słyszymy i nas dobrze słyszą) - to dzięki przewodnictwu kostnemu głuchy Beethoven mógł słuchać muzyki, gdy wkładał laskę między zęby i przykładał ją do fortepianu. Urządzenie wspiera NFC (Near Field Communication), wystarczy więc dotknąć lewej muszli kompatybilnym odtwarzaczem, by nastąpiło automatyczne sparowanie urządzeń (prościej już się nie da). Możemy też zarządzać dwoma połączeniami telefonicznymi naraz. Gdy padnie nam akumulator, słuchawki będą grać nadal po kablu - tyle, że bez aktywnego tłumienia.

I na koniec wisienka na torcie - sterowanie odtwarzaczem odbywa się poprzez gesty wykonywane na płaskiej części muszli, która jest czuła na dotyk. Chcąc zmienić utwór, wystarczy przelecieć palcem "po uchu" w przód lub w tył; aby zmienić głośność - palcem w górę lub w dół. Pauza to zsunięcie na szyję. Jeszcze mało? Czeka do pobrania darmowa aplikacja Parrot Audio Suite, dla iOS i Androida.

Za to wszystko - jedyne 1500 zł. Gdy czytam na pudełku notkę napisaną maczkiem, iż wewnątrz znajdują się najbardziej zaawansowane bezprzewodowe słuchawki świata, to mogę to tylko potwierdzić.

ANC działa super, choć muszę przyznać, że pomysł uruchamiania aplikacji w smartfonie, żeby włączyć lub wyłączyć tłumienie, nie do końca jest najszczęśliwszy (brakuje zwykłego przycisku na obudowie), ale z drugiej strony, raz ustawione parametry (kąt głośników, rodzaj sali, ANC itp.) pozostają w pamięci słuchawek, nawet jeśli podłączymy inne źródło, np. samolot.

Odsłuch

Słuchawki Parrot ZIK grają szerokim pasmem, od basu nie nadzwyczaj głębokiego po samiutką górę - podobnie jak w Panasonicu, udało się tak przygotować obwody ANC, żeby nie gasić góry. Drugą dobrą wiadomością jest to, że wyłączenie ANC poprawia brzmienie. Podłączenie po kablu (tzw. bypass) może być realizowane z użyciem wzmacniacza słuchawek (ANC działa) lub bez niego (gdy skończy się zasilanie). W tym klasycznym przypadku słuchawki zaczynają grać kompletnie inaczej, są spokojniejsze, tonacja przesuwa się niżej, ale nadal brzmi to sensownie. Najsłabszy jest tryb kabel plus ANC - zostaje nienaturalnie podbity górny środek.

Czy ten cud techniki ma wady? Ma - aż trzy. Pierwszą jest brak apt-X, ale z tego, co się dowiedziałem od producenta, skłonny jest on uzupełnić ten brak w jednym z kolejnych update’ów systemu; uczyni to jednak dopiero, gdy tenże rozpowszechni się na większą skalę po stronie odtwarzaczy - w sumie to rozsądna polityka, żeby nie przepłacać na zapas za licencje - kodek to nic innego jak tylko kawałek kodu dla procesora, a i bez niego Ziki grają znakomicie. Druga wada - w tej cenie mógłby się znaleźć dodatkowy akumulator z ładowarką.

Szykując się na dłuższą drogę nie mamy się jak zabezpieczyć na zapas. Ładowarką są same słuchawki i nawet jeśli dokupimy sobie akumulatorek, to jest to niepotrzebne utrudnienie życia. Trzecia - słuchawki Parrot ZIK kupujemy z uaktywnionym ANC i żeby go wyłączyć, musimy mieć dojście do urządzenia z Androidem lub iOS - bez pobrania i uruchomienia firmowej aplikacji Parrot Audio Suite nie mamy możliwości zmiany fabrycznych ustawień, nawet komputer PC tu nie pomoże.

Jednym zdaniem, wypasione do granic przyzwoitości bezprzewodowe słuchawki + bardzo skuteczny ANC + rozmowy telefoniczne + genialne sterowanie muzyką + świetne brzmienie. Dla dociekliwych polecam odszukanie w sieci paru wywiadów z Henrim Seydoux - gość jest totalnie zakręcony i gada jak geniusz, czyli od rzeczy.

Waldemar (Pegaz) Nowak

PARROT ZIK

  • Produkowany Tak
  • Typ Otwarte
  • Poduszka Nauszne
  • Impedancja (Ohm)* 32
  • Pasmo przenoszenia 10 -20 000
  • Ergonomia Bezprzewodowe słuchawki Bluetooth sterowane gestami, niespotykane zarządzanie parametrami z poziomu smartfona. Pierwszorzędna wygoda, poduszki z doskonałą pamięcią kształtu, przewodnictwo kostne poprawia czytelność rozmów telefonicznych.
  • * W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona
 
 

Podstawowe dane

  • 1 500 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Wykracza daleko poza konwencję, aluminiowe odlewy i prawdziwa skóra.
  • Brzmienie: Szerokopasmowe, zwłaszcza w kierunku częstotliwości wysokich.
SENNHEISER Orpheus HE-1

SENNHEISER
Orpheus HE-1

Pierwsze słuchawki (system wzmacniająco-słuchawkowy) o nazwie Orpheus, z indeksem HE90/HEV90 (słuchawki/wzmacniacz) Senn...

ULTRASONE Edition M

ULTRASONE
Edition M

Cena: 3 600 zł

GRADO RS1e

GRADO
RS1e

Cena: 3 400 zł

AUDIO-TECHNICA ATH-W1000Z

AUDIO-TECHNICA
ATH-W1000Z

Cena: 3 200 zł

SENNHEISER Orpheus HE-1

SENNHEISER
Orpheus HE-1

Cena: 250 000 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 10/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio