CAMBRIDGE AUDIO MINX XI

CAMBRIDGE AUDIO MINX XI
Można się z nim polubić

Cambridge Audio to firma otwarta na rynkowe zmiany. Stąd mamy w jej ofercie nie tylko propozycje dla hardkorowych entuzjastów audio, ale i dla ich kolegów, a nawet następców. W serii Minx znajdziemy designerskie kolumny, w których zastosowano przetworniki NXT, systemy bezprzewodowe, komputerowe, a od niedawna także zintegrowany system Minx Xi.

Część cyfrową systemu oparto na platformie odtwarzacza Stream Magic 6. To odtwarzacz plików audio, radia internetowego, muzyki ze smartfonu lub tabletu. Można doń podłączyć pendrajw, dysk twardy lub skorzystać z dysku sieciowego NAS, integrującego się przez UPnP. Bezprzewodowo połączmy się z nim przez Wi-Fi lub Bluetooth. Do tego ostatniego jest potrzebne podłączenie urządzenia przypominającego pendrajw - to odbiornik BT100, pracujący w standardzie A2DP plus aptX (na wyposażeniu).

Odtwarzacz cyfrowy obsługuje pliki ALAC, WAV, FLAC, AIFF, WMA, MP3, AAC, HE AAC, AAC+, OGG, wszystkie w trybie "gapless". Trzy pierwsze do 24 bitów, ale z górną częstotliwością próbkowania 96 kHz. Tak było już przy NP30, jednak od tamtego czasu minęło kilka lat i można było oczekiwać "upgrade`u".

Cambridge Audio Minx Xi może służyć również jako DAC, z dwoma wejściami (RCA i TOSLINK), do którego podłączymy sygnał np. z TV, konsoli gier, odtwarzaczy DVD i Blu-ray. Do dyspozycji dostajemy również dwa wejścia analogowe i analogowe wyjście (mono) dla aktywnego subwoofera, wreszcie wyjście słuchawkowe (mini-jack).

Odtwarzacz jest niewielki, lecz zaskakująco ciężki. Ma na to wpływ zarówno obudowa z grubych stalowych blach z aluminiowymi wstawkami, jak i klasyczny wzmacniacz ze swoim radiatorem. Przednia ścianka została wykonana z czarnego akrylu, układ przycisków do złudzenia przypomina to, co znamy z NP30. Po prawej stronie mamy gałkę działającą również jako przycisk; pomaga w poruszaniu się po menu i oczywiście służy do regulacji wzmocnienia (zamiast znacznie mniej wygodnych przycisków).

Wyświetlacz w Cambridge Audio Minx Xi typu dot-matrix ma cztery linijki; oprócz tytułu utworu, albumu i czasu, dostaniemy również informację o częstotliwości próbkowania, długości słowa oraz o rodzaju kodeka. Taki zestaw jest unikatowy, nawet w high-endzie.

Po bokach wyświetlacza umieszczono osiem przycisków, którymi obsłużymy menu. Z prawej strony znajduje się gniazdo USB dla pendrajwa i wyjście słuchawkowe. Po przeciwnej stronie jest drugie, podobne - to wejście liniowe. Do gniazd USB możemy podłączyć urządzenia Apple`a; nie tylko wpuścimy tędy sygnał do Minxa, ale i podładujemy sobie iPoda czy iPhone`a.

Z tyłu, po prawej stronie, mamy wejścia: dwa analogowe, dwa cyfrowe i gniazdo Ethernet. Nad nim znajduje się monofoniczne wyjście liniowe (dla subwofera), a obok dwa gniazda USB; do jednego z nich podłączamy odbiornik Bluetooth, a do drugiego dysk twardy. Jeszcze dalej widać kolejne gniazdo USB, ale zagłębione w obudowie - tutaj wpinamy antenę Wi-Fi. I wreszcie, pośrodku, umieszczono gniazda głośnikowe w formie otworów w obudowie, gotowych na przyjęcie wtyków bananowych; w komplecie dostajemy też przejściówki, do których, w razie konieczności, można wpiąć widły lub zakręcić goły kabel.

W środku jest gęsto od elementów i podzespołów. Sporą część urządzenia zajmuje wzmacniacz w klasie AB z dużymi radiatorami i słusznych rozmiarów transformator toroidalny, który tę sekcję zasila. Radiatory są specyfi cznie wyprofi lowane, podobnie jak w topowej integrze Cambridge: wydają się obejmować toroid, ekranując go w ten sposób.

Układy wzmacniające to scalone końcówki mocy (takie same jak we wzmacniaczu zintegrowanym z serii Topaz), model LM3886T. Umieszczona na osobnej płytce sekcja przedwzmacniacza też wygląda bardzo podobnie. Wejścia są przełączane w jednym układzie scalonym, a w drugim jest zmieniana siła głosu. Wzmocnienie to domena popularnych scalaków NE5532. Na tej samej płytce znajduje się też zasilacz dla sekcji analogowej; jak się wydaje, sygnał z wejść analogowych nie jest nigdzie "cyfryzowany".

Część cyfrowa zajęła osobną płytkę, obok której znajduje się osobny zasilacz impulsowy. Jej sercem jest moduł fi rmy Reciva, taki sam jak w odtwarzaczu NP30. To "SC1 Streaming Client Engine", znany z wcześniejszych odtwarzaczy Cambridge’a, którego pierwotnym, głównym celem było odtwarzanie radia internetowego.

Z odtwarzacza/radia internetowego lub z wejść cyfrowych sygnał trafi a do przetwornika cyfrowo-analogowego Wolfson Microelectronics WM8728. To układ typu sigma-delta 24/192 o dynamice 106 dB. Dalej wystarczył pojedynczy układ NE5532 w sekcji wzmocnienia i buforowania. Postarano się natomiast o jak najmniejszy jitter: choć to urządzenie w domyśle "nieaudiofi lskie", przetwornik ma dwa osobne zegary: dla rodzin 44,1 kHz oraz 48 kHz. Dzięki temu wybrana częstotliwość próbkowania jest generowana w pętli PLL w prosty sposób.

Urządzeniem można sterować albo zładnego, naprawdę dobrze zaplanowanego pilota RC-Minx Xi, albo z komputera/tabletu (Anrdoid i iOS) przez aplikację Stream Music. W przeciwieństwie do większości tego typu rozwiązań, to w CA jest ładne i funkcjonalne. Dla większości brak możliwości odtwarzania plików o częstotliwości próbkowania 192 kHz nie będzie zapewne problemem. Trzeba jednak wiedzieć, że duże fi rmy w tym czasie przeszły na nowsze platformy, często o dwie generacje. Nowości nie gwarantują automatycznie lepszego dźwięku i CA argumentuje, że jego układ jest doskonale dopracowany.

Odsłuch

Brzmienie Cambridge Audio Minx Xi można odczytać jako ocieplone, a nawet bardziej jednoznacznie - z balansem tonalnym przesuniętym w kierunku basu. Ten gra mocno, dynamicznie, więc słuchacze rocka, elektroniki, "mocnych" gatunków muzyki będą zachwyceni, z małego systemu dostaną dużo energii. Trzeba uczciwie zaznaczyć, że jest tutaj odstępstwo od neutralności, to jednak odstępstwo najprawdopodobniej celowe.

Bas elektryczny z nagrań Metalliki, Megadeth, Slayera brzmiał tak, jak na koncercie. Był potężny, naturalistyczny, choć mało precyzyjny. Zresztą nie trzeba wchodzić na metalowe pole, żeby to stwierdzić, bo także Dire Straits, Queen, a nawet Adele z płyty "21" zagrali podobnie. To było mocne, chętnie basujące brzmienie, ale wcale niezmulone, z dobrze ukazaną sceną dźwiękową. Dzięki mocnej podstawie wolumen źródeł pozornych (instrumentów i głosów) był duży, a akustyka - "treściwa".

Przy płytach z mocną kompresją, przygotowanych pod kątem grania w radiu, usłyszałem coś, z czym trzeba się będzie zmierzyć: energia, w połączeniu z kompresją, promującą pierwszy plan i niszczącą głębię dźwięku, dały w efekcie nieco przesadny rysunek. W głośnikach było wszystkiego zbyt dużo i czasami zbyt dosadnie. Gdyby to był dźwięk jaśniejszy, byłoby może jeszcze gorzej, wprost natarczywie. Ponieważ jednak Cambridge Audio Minx Xi gra "bebechowo", emocjonalnie, można się z nim polubić albo poczuć się nieco przytłoczonym. Dotyczy to jednak odsłuchu na "normalnych", dużych, pełnopasmowych kolumnnach.

CAMBRIDGE AUDIO MINX XI

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 50 (8 Ohm) / 72 (4 Ohm)
  • Czułość 0,3
  • Stosunek sygnał / szum 86
  • Dynamika [dB] 98
  • Tłumienie 50

Laboratorium

Niewielki Cambridge Audio nie ma wysokosprawnych wzmacniaczy impulsowych, a jednak radzi sobie nieźle. Producent deklaruje współpracę z impedancjami zarówno 8-, co oczywiste, jak i 4-omowymi, zapowiadając moc odpowiednio 40 i 55 W.

Minx potrafi nawet więcej, przy 8 ohm ma 50 W, przy 4 ohm - 72 W, a moc spada odpowiednio do 2 x 46 W i 2 x 60 W. Czułość jest niewiele niższa od standardu, wynosi 0,3 V. Poziom szumów - przyzwoity (-86 dB), dynamika sięga 98 dB.

Pasmo przenoszenia (rys.1) wskazuje na podobną, bardzo dobrą pracę przy obydwu impedancjach, dla 10 Hz i 100 kHz spadek wynosi od -1 dB w przypadku 8 ohm, a w przypadku 4 ohm różnica na górnym skraju wynosi kilka dziesiątych dB.

W spektrum zniekształceń (rys. 2) zwraca uwagę tylko druga harmoniczna, o też niskim poziomie -86 dB, pozostałe leżą już znacznie poniżej -90 dB.

Wykres na rys. 3. potwierdza dobrą opinię o tej konstrukcji, charakterystyki dla obydwu impedancji leżą blisko siebie, do uzyskania THD+N poniżej 0,1 % wystarczy moc przekraczająca 0,5 W przy 8 ohm i 0,9 W przy 4 ohm.

 
 

Podstawowe dane

  • 3 300 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Staranna konstrukcja, z firmowym „patentem” ekranowania transformatora zasilającego za pomocą radiatora. Dość prosta, przyzwoita końcówka mocy. Sekcja cyfrowa nie jest rewolucyjna, ale dobrze sprawdzona,
  • Funkcjonalność: Nie mamy transportu CD, nie odtworzymy plików 192 kHz. Ale jest wzorowo, jeśli chodzi o łatwość obsługi i komunikację z użytkownikiem.
  • Brzmienie: Przesunięte w niskie częstotliwości, jakby skorygowane pod kątem małych głośników, którym brakuje basu. Często emocjonalne, lecz nigdy natarczywe.
TEAC NT-503

TEAC
NT-503

Japońska firma oferuje zarówno klasycznie wyglądający sprzęt Hi-Fi, jak i urządzenia nawiązujące do form studyjno- profe...

MARTIN LOGAN Crescendo

MARTIN LOGAN
Crescendo

Cena: 3 900 zł

NAIM MU-SO

NAIM
MU-SO

Cena: 4 900 zł

ADVANCE ACOUSTIC EZY-80

ADVANCE ACOUSTIC
EZY-80

Cena: 4 400 zł

DENON CEOL RCD-8N

DENON
CEOL RCD-8N

Cena: 1 995 zł

Audio - wrzesień 2016

Strefa Magazynu

Audio 09/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio