Eisa 2017-2018

WADIA Intuition 01

WADIA Intuition 01

Gdyby spytać o najsłynniejsze amerykańskie firmy high-endowe, na czele listy na pewno miałaby szansę znaleźć się Wadia. Gdyby z kolei spytać, jakiego typu urządzenia są najbardziej charakterystyczne dla produkcji amerykańskiej, byłyby to pewnie końcówki mocy i kolumny... Jednak Wadia zasłynęła czym innym - przetwornikami C/A, które przez wiele lat funkcjonowały w ścisłym związku z odtwarzaczami CD jako część ich konstrukcji albo jako urządzenie towarzyszące "transportowi".

 

Odsłuch

Z nowoczesnymi wzmacniaczami pojawiła się szansa, aby poczynić pewne oszczędności w cyfrowym urządzeniu źródłowym, które nie musi zawierać przetwornika. We wzmacniaczu pojawiają się wejścia dla różnych sygnałów cyfrowych i analogowych, w związku z czym brzmienie przestaje być jednoznaczne. Wspólną cechą dla wszystkich opcji wykorzystania Wadia Intuition 01 jest charakter niskich tonów. W tym zakresie wzmacniacz sprawdza się najlepiej, pracuje najbardziej przewidywalnie i ma generalnie dużo do zaoferowania.

Aby osiągnąć taki bas, jakim dysponuje Intuition 01, do niedawna potrzebne było kilkadziesiąt kilogramów gorącego pieca tranzystorowego. Każdy wzmacniacz gra mniej lub bardziej w swoim stylu, więc nie porównam wprost Intuition 01 z żadnym innym, ale siła, jaką otrzymujemy z tego niewielkiego urządzenia, jest imponująca. Wadia bez problemu wchodzi na wysokie poziomy głośności i udowadnia, że nie napina mięśni z waty, gdy podczas cichego grania popisuje się dynamiką i swoistą "zawziętością", zwracając uwagę na rytm i kontury basu.

Po zwiększeniu poziomu brzmienie nic nie traci na precyzji i szybkości, więc wrażenie jest doskonałe - kto lubi porządny bas, a to znaczy nie tylko niskie zejścia, ale chyba przede wszystkim kontrolę i dobre różnicowanie, nie będzie zawiedziony, i na pewno należy przestać się obawiać, czy tak dizajnerski wzmacniacz nie jest przypadkiem chimeryczny. Intuition 01 to jeszcze nie mocarz nad mocarze, ale wzmacniacz pełną gębą. Swoboda łączy się z precyzją i w jakiś sposób również z miękkością, jakby Wadia chciała pokazać wszystko za jednym zamachem - dużo, szybko i z nasyceniem.

Gniazdka typu BFA nie są ulubionymi złączami audiofilów, ale w tym standardzie producent dodał przynajmniej komplet porządnych wtyczek.

Gniazdka typu BFA nie są ulubionymi złączami audiofilów, ale w tym standardzie producent dodał przynajmniej komplet porządnych wtyczek.

W porównaniu ze wzmacniaczem Pass INT-60 (test w poprzednim numerze) bas jest mniej obszerny, ale doskonale płynny, jednocześnie impulsywny, chociaż wolny od suchości i sterylności. Wyraźnie więcej oleistości, miękkości i luzu pojawia się w zakresie średnich tonów, zwłaszcza gdy podłączymy źródła do wejść analogowych. Wadia premiuje je brzmieniem soczystym, wielobarwnym, chociaż ze skłonnością do braw pastelowych, zdecydowanie antytechnicznym, ale czystym i gładkim.

Obiektywnym ograniczeniem jest tutaj utemperowanie emocji i wyeliminowanie ostrości, chociaż subiektywnie komponuje się to z kulturą i subtelnością. Przekaz nie jest zdecydowany i bezpośredni, lecz lokalizacje dość bliskie. Po przejściu w zakres wysokich częstotliwości dźwięk znowu się otwiera, chociaż wciąż stroni od ostrości i przejaskrawienia.

Wszystko jest dobrze poukładane, proporcjonalne i przewidywalne, a więc mało "odkrywcze" i niespektakularne - z wyjątkiem podparcia basowego, zawsze bardzo energetycznego i często prowadzącego muzykę. Wejścia analogowe są więc sposobem na łagodzenie w zakresie średnio-wysokotonowym - czy to nadmiaru wynikającego z charakterystyki kolumn, czy agresywnego charakteru źródła - ale przejście na wejścia cyfrowe nie oznacza odwrócenia sytuacji o sto osiemdziesiąt stopni. Tak jak siła basu, tak i ogólna plastyczność jest wpisana gdzieś w DNA tego wzmacniacza i żonglowanie wejściami i standardami nie odwróci karty, chociaż może przesunąć niektóre akcenty.

Być może AES/EBU wyszło z mody, lecz mistrz techniki cyfrowej nie mógł o tym standardzie zapomnieć.

Być może AES/EBU wyszło z mody, lecz mistrz techniki cyfrowej nie mógł o tym standardzie zapomnieć.

Wejścia cyfrowe, a zwłaszcza USB, wprowadzają lepszą przejrzystość, dźwięk lżejszy i swobodniejszy, chociaż mniej nasycony. To jednak zmiana w kierunku wyższej neutralności i dokładności każe przyznać tej opcji więcej punktów za poszczególne parametry brzmienia, co najłatwiej dostrzec na środku pasma i w nagraniach o rozbudowanej aranżacji, w gęstych miksach - słychać więcej, materiał staje się lepiej czytelny, traci trochę na masie, pozorne źródła dźwięku są lepiej zdefiniowane, a przy tym tak samo bliskie. Nie potrafią już być tak lepkie i otulające (co nie znaczy, że przez wejścia analogowe są nieustannie takie), lecz komunikatywność jest chyba również atutem tej opcji. Może się wręcz wydawać, że środek wchodzi w rolę lidera, odsuwając górę na drugi plan, a niskim tonom co najmniej dorównując.

Całe brzmienie ma więcej krzepy i determinacji, aby pokazać muzykę z całą dramaturgią i emocjami, jakie można z niej wydobyć. Na romantyczność nie ma tu jednak warunków ani czasu, muzyka płynie wartko i bez kombinowania - cały czas napędzana doskonałym basem.

Radosław Łabanowski

WADIA Intuition 01

  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 1x 277
  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 1x 203
  • Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,35
  • Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 75
  • Dynamika [dB] 98

Laboratorium

O ile przy 8 omach moc wyjściowa (203 W) przewyższa specyfikację producenta (190 W), to dla 4 omów wynik jest nieco słabszy - 277 W wobec 350 W deklarowanych przez Wadię. Odkładając na bok porównania z fabrycznymi danymi, trzeba przyznać, że zmierzone wartości są i tak bardzo wysokie i w większości sytuacji wystarczające.

Dla wejść analogowych czułość wynosi 0,35 V i można ją uznać za uniwersalną. Konstrukcja impulsowa ma dość typowe problemy pod względem poziomu szumów, wskaźnik S/N sięga tylko 75 dB, a dynamika 98 dB. Wadia lepiej poradziła sobie z częstymi dla wzmacniaczy impulsowych (wpływ filtrów wyjściowych) anomaliami w zakresie charakterystyki przenoszenia. Nie widać żadnych podbić, chociaż opadają one dość szybko; -3 dB można wyznaczyć przy 38 kHz dla 8 omów i 30 kHz dla 4 omów; na drugim skraju pasma, przy 10 Hz spadek wynosi -2,5 dB.

Spektrum zniekształceń (rys. 2) ujawnia obecność tylko dwóch harmonicznych - drugiej i trzeciej - ale i one pojawiają się przy niskich -90 dB. Uzyskanie zniekształceń THD+N poniżej 0,1 % (rys. 3) wymaga dość wysokiej mocy wyjściowej, powyżej 14 W przy 8 omach oraz 40 W przy 4 omach, na co ma wpływ wysoki poziom szumów, a nie zniekształceń.

Zobacz też:

 
 

Podstawowe dane

  • 30 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Awangardowy projekt na zewnątrz i wewnątrz, oryginalny design, zaawansowane układy.
  • Funkcjonalność: Dużo wejść w różnych standardach - cyfrowych i analogowych. O nowoczesności świadczy przede wszystkim port USB akceptujący sygnały PCM 32/384 i DSD128.
  • Laboratorium: Wysoka moc wyjściowa, bardzo niskie zniekształcenia, poziom szumów właściwy dla wzmacniacza impulsowego.
  • Brzmienie: Zbudowane na mocnym fundamencie basowym, na środku pasma więcej miękkości i ciepła, plastyczność w harmonii z dokładnością unika przerysowania na górze pasma. Wejścia cyfrowe wprowadzają mocniejszy rysunek niż analogowe.
ROTEL A12

ROTEL
A12

Cena: 4 000 zł

NAD C368

NAD
C368

Cena: 4 200 zł

VINCENT SV-500

VINCENT
SV-500

Cena: 4 000 zł

YAMAHA A-S801

YAMAHA
A-S801

Cena: 4 200 zł

 

 

Audio - wrzesień 2017

Strefa Magazynu

Audio 9/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio
HEGEL H360

HEGEL
H360

H80, H160, a nawet najnowszy model Rost, już testowaliśmy w "Audio". Jednak król jest tylko jeden, a jest nim właśnie wś...