MUSICAL FIDELITY M5si

MUSICAL FIDELITY M5si

W ostatnich latach firma wyraźnie zmienia kurs - wypuszcza droższe i ambitniejsze konstrukcje. Musical rozwinął więc serię wzmacniaczy M, dodając niedawno model M5si, który wypełnia dość dużą lukę między M3si (7500 zł) a M6si (15 000 zł). Ma też wyraźnie (prawie dwukrotnie) większą moc niż M3si. Zarówno "trójka" jak i "szóstka" występują w towarzystwie dedykowanych odtwarzaczy płyt, M5si zadebiutował solo i na razie nie ma CD-towarzysza, który w gruncie rzeczy nie jest niezbędny.

Przedni panel delikatnie ścięto w górnej i dolnej części, najważniejszym elementem jest jasne, duże, ulokowane centralnie pokrętło; skromne, okrągłe przyciski w większości zarezerwowano na selektor źródeł, jeden służy do włączania wzmacniacza. Przy każdym przycisku znajdują się diody sygnalizujące (ta przy klawiszu zasilania sygnalizuje jeszcze wyciszenie - uruchamiane z pilota).

Sześć wejść (każdemu przypisano własny przycisk) zapewnia dużą wszechstronność urządzenia, trzy z nich to regularne wejścia liniowe, kolejna para RCA może, w zależności od konfiguracji, być już czwartym, ale przełącznikiem hebelkowym (z tyłu) możemy zmienić jej rolę i przekierować sygnały wprost do wewnętrznych końcówek mocy.

Chociaż zredukowanie Musical Fidelity M5si do funkcji wzmacniacza mocy nie wydaje się praktyczne, to zastosowane rozwiązanie umożliwia integrację z systemami wielokanałowymi. Jest tutaj również przedwzmacniacz gramofonowy, wejście phono uzupełniono bolcem uziemiającym.

Musical Fidelity ma również dwa wyjścia analogowe (niskopoziomowe) - jedno o stałym, drugie o zmiennym poziomie napięcia; pierwsze może służyć do podłączenia np. na szczęście, bo słabym punktem M5si jest brak wyjścia słuchawkowego).

Liczba i różnorodność gniazd umożliwia wykorzystanie M5si w dużym, wszechstronnym systemie.

Liczba i różnorodność gniazd umożliwia wykorzystanie M5si w dużym, wszechstronnym systemie.

Musical Fidelity M5si ma na pokładzie DAC, stąd wejście USB (typ-B do współpracy z komputerem). Innych wejść cyfrowych nie ma. Nie tylko boczne ścianki w formie radiatorów, ale także otwory w górnej płycie (poprowadzone wzdłuż boków) mogą sugerować, że wewnątrz mamy niezależne bloki końcówek mocy, a może nawet układ dual mono. Jednak wentylacja prowadzona jest tylko po jednej stronie, po drugiej - szczeliny przykryto maskownicą.

"Analogowa" przyjemność obracania gałką wynika z zastosowania potencjometru, który jednak nie został włączony w ścieżkę sygnału, ale jest układem kodującym informacje o położeniu pokrętła; sygnały sterujące są następnie przesyłane do sekcji przedwzmacniacza (w pobliże gniazd wejściowych), gdzie za właściwą regulację odpowiada już drabinka rezystorowa, oparta na często wykorzystywanym w takim miejscu scalaku Burr Brown PGA23201.

Kość przetwornika C/A to też Burr Brown, PCM1781, obsługujący sygnały 24 bit/192 kHz. Wąskim gardłem jest więc nie tyle sam DAC, co poprzedzający go interfejs wejścia USB - Texas Instruments TAS1020B - to z kolei chip już dość wiekowy, ale z trybem asynchronicznym, chętnie stosowany także przez inne brytyjskie firmy.

Większość obwodów zmontowano na pojedynczej płytce, radiator (dla obydwu końcówek) znajduje po jednej (wentylowanej) stronie.

Większość obwodów zmontowano na pojedynczej płytce, radiator (dla obydwu końcówek) znajduje po jednej (wentylowanej) stronie.

Odsłuch

Musical Fidelity M5si ma wśród testowanych wzmacniaczy najwyższą moc wyjściową, z czego płyną zyski, nawet bez jej pełnego wykorzystania; miałem wrażenie, że potencjał M5si przekłada się na dźwięk swobodny, a jednocześnie staranny, uporządkowany, kiedy trzeba - delikatny.

Dynamika nie objawia się ona tendencją do robienia burzy z każdego nagrania i grzmotów z każdego dźwięku - wręcz przeciwnie, Musical porusza się wyczuciem i oddaje zmiany w najlepszych proporcjach.

W zakresie niskotonowym jest dla konkurentów niedościgniony; basu wcale nie jest bardzo dużo, chwilami wydaje się wręcz, że M5si zachowuje pewną powściągliwość, co jest jednak cechą wielu bardzo mocnych wzmacniaczy.

Dokładność i spokój jest nadrzędną cechą M5si grającego jakby bez wysiłku, a zawsze punktualnie. Również w Exposure bas nie jest rozpasany, ale tam towarzyszy mu wyjątkowa ofensywność (a przez to osłabienie czujności w obronie...) średnicy, natomiast Musical gra równiutko - nie tylko tonalnie, ale też dynamicznie i przestrzennie.

Wzmacniacz jest wyposażony w nowoczesne sterowanie cyfrowe, wszystkie funkcje obsłużymy z pilota, który pozwala też na szybkie wyciszenie urządzenia

Wzmacniacz jest wyposażony w nowoczesne sterowanie cyfrowe, wszystkie funkcje obsłużymy z pilota, który pozwala też na szybkie wyciszenie urządzenia.

Średnica jest cieplejsza i bardziej stonowana, ale usłyszymy w tym zakresie wszystko lub prawie wszystko. Wysokie tony są trochę osłodzone i znowu nie ogranicza to wyraźnie rozdzielczości, a sprzyja spójności, poukładaniu, plastyczności i w końcu czytelności - bowiem dawka "kleistości" jest optymalna, nieprzesadzona, jednak pozwala odejść zarówno od suchości, jak i od ostrości.

Musical Fidelity M5si gra raczej gęsto i treściwie, nie dudni i nie iskrzy. Zorganizowanie przestrzeni jest nie tylko poprawne, ale i efektowne. Gra dość szeroko, swobodnie wskazuje miejsca źródłom dźwięku, kiedy nagranie na to pozwala, oddaje dobrą akustykę, chociaż nie tworzy żadnego "superstereo" z byle czego.

Wszystko, co przedstawia Musical, jest zwyczajnie naturalne i raczej znajome niż szokujące. Można to podciągnąć pod styl "analogowy", ale na pewno już nie pod lampowy - takiego basu nie ma żadna lampa w tym zakresie ceny.

Radosław Łabanowski

MUSICAL FIDELITY M5si

  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 148
  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 229
  • Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,27
  • Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 73
  • Dynamika [dB] 95
  • Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 72

Laboratorium

Jednym z często podkreślanych (przez producenta) walorów nowego wzmacniacza ma być wysoka moc wyjściowa, chociaż sama specyfikacja fabryczna jest w tym zakresie dość oszczędna i podaje tylko wartość 150 W przy 8 omach.

W naszym laboratorium sprawdzamy moc również przy 4 omach i stwierdzamy, że w jednym kanale M5si oddaje 157 W przy 8 omach i aż 256 W przy 4 omach. W konfiguracji dwukanałowej zatrzymamy się tylko nieznacznie niżej, z mocą 2 x 148 W przy 8 omach i 2 x 229 W przy 4 omach.

Czułość jest bliska standardowi, wynosi 0,27 V, natomiast poziom szumów jest, niestety, wysoki, S/N wynosi tylko 73 dB, więc dynamika, mimo wysokiej mocy, dociera tylko na pułap 95 dB. Charakterystyki przenoszenia (rys.1) pokazują różnicę wzmocnień napięciowych w przypadku obydwu obciążeń, ale podobne pasmo - spadek -3 dB pojawia się przy ok. 77 kHz.

Jak wynika z wykresu na rys. 2., poziom zniekształceń jest niski, a ich rozkład korzystny, najsilniejsza jest druga przy -85 dB, trzecia leży już na granicy -90 dB. Aby wejść w obszar zniekształceń THD+N niższych od 0,1 %, potrzebna będzie moc 2,3 W dla 8 omów oraz 4 W dla 4 omów.

 
 

Podstawowe dane

  • 9 900 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: First things first, wzmacniacz to najpierw wzmacniacz. Poważny układ końcówek mocy wsparty wydajnym zasilaczem, oryginalnie rozwiązana regulacja głośności, sekcja cyfrowa z dobrym DAK-iem, ale wąskim gardłem (24/96) jest słabszy interfejs wejścia USB.
  • Funkcjonalność: Wszechstronna sfera przyłączeniowa, korekcja MM, na pokładzie DAC, wejście USB (ale tylko 24/96), ułatwiona integracja z systemami wielokanałowymi, wyjścia niskopoziomowe - stałe i regulowane. W tym bogactwie brakuje tylko wyjścia słuchawkowego.
  • Laboratorium: Rekordzista testu w mocy wyjściowej (2 x 148 W/8 ohm, 2 x 221 W/4 ohm), niestety, niski odstęp od szumu (73 dB) ogranicza dynamikę do 95 dB, niskie zniekształcenia.
  • Brzmienie: Łączy gęstość z dobrym porządkiem i czytelnym detalem, środek plastyczny, bas konturowy i dokładny.
TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Teac koncentruje się na nowoczesnych formach i funkcjach, czego dobrym przykładem jest seria Reference, złożona wyłączni...

GATO AUDIO DIA-400S

GATO AUDIO
DIA-400S

Cena: 25 000 zł

ACCUPHASE E-370

ACCUPHASE
E-370

Cena: 26 900 zł

SONNENTEER Alabaster

SONNENTEER
Alabaster

Cena: 8 600 zł

EXPOSURE 3010S2D

EXPOSURE
3010S2D

Cena: 8 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio