NAD C315BEE

NAD C315BEE
Potrójna porcja firmowego stereo

NAD to specjalista od audiofilskiej niskobudżetówki, a literki BEE są jak dodatkowy znak jakości, oznaczają bowiem, że nad projektami czuwał osobiście twórca największych hitów firmy, np. wzmacniaczy 3020 i 302, czyli Björn Erik Edvardsen. Chociaż więc obydwa urządzenia są najtańsze w tym teście, to mogą konkurencji sprawić sporo kłopotu.

Odtwarzacz C515BEE

Front w kolorze grafitowym, wykonany z twardego plastiku, nie odbiega dalece od tego, do czego przyzwyczaił nas NAD. Aby nie było jednak zbyt nudno, maskownica szuflady ma nieco wypukłą środkową część. Informacje wyświetlane przez niebieską matrycę dot-matrix widać bardzo dobrze.

Z prawej strony sześć przycisków sterujących pracą napędu, z lewej strony włącznik sieciowy. Przewód sieciowy jest nieodłączalny, prawa budżetu jednak dają o sobie znać.

Jednej parze gniazd RCA (niezłocone) z sygnałem analogowym towarzyszą dwa wyjścia cyfrowe - elektryczne i optyczne. Napęd jest podobny jak w Marantzu - to Sony z głowicą KSS-213. Wciąż możemy odtworzyć płyty CD-R/RW z nagraniami MP3 i WMA, jednak już bez CD-Textu - decyduje o tym inny układ kontroli. Transformator ustawiono bokami względem układów i napędu, tak aby jego wpływ był jak najmniejszy, i przykręcono nie do dna obudowy, a do tylnej ścianki. Część zasilania przeznaczoną dla sekcji audio umieszczono tuż przy niej.

Układy części audio ulokowano na dwustronnej płytce. Na górze znalazły się elementy pasywne i DC-Serwo, zaś pod spodem DAC oraz układy scalone filtrów. Przetwornik to nowy Crystal Semiconductors CS4392 - 24/192 delta-sigma 5. rzędu. Ma on przyzwoitą dynamikę na poziomie 114 dB, a to oznacza realną rozdzielczość w okolicach 19 bitów.

Filtry z kolei zbudowano wokół dwóch stereofonicznych, niskoszumowych układów SA5532. Elementy bierne są przyzwoite, jednak bez ekscesów - to miniaturowe (choć przewlekane), standardowe oporniki i foliowe kondensatory. Nóżki są plastikowe, z gumowym kółkiem.

Wzmacniacz C315BEE

Uświęconej długowieczną audiofilską tradycją estetyki NAD-a żaden recenzent nie ośmieli się krytykować. Jest jednak detal, który nieco mnie zdziwił - oto dioda 'Power' w CD jest niebieska, zaś we wzmacniaczu NAD C315BEE wszystkie diody są zielone. Co więcej - w trybie stand-by dioda CD zmienia kolor na pomarańczowy, zaś we wzmacniaczu na czerwony. Nie wygląda to zbyt zbornie, globalizacja projektowania i produkcji prowadzi jednak do osłabienia kontroli nad pewnymi szczegółami.

Pomimo niewysokiej ceny NAD C315BEE ma wszystkie podstawowe regulacje (wraz z odłączaniem 'barwy'), sześć wejść liniowych (jedno z pętlą magnetofonową), gniazdo słuchawkowe, a nawet wejście dla MP3; podobnie jak w opracowaniach Rotela, działa ono na zmianę z jednym z wejść RCA (Disc). Kiedy wpinamy małego jacka, rozpinamy jednocześnie obwód wejścia Disc.

Wzmacniacz jest dość ciężki, głównie za sprawą dużego transformatora toroidalnego i dwóch przyzwoitych, odlewanych radiatorów. Uwagę poświęcono nawet takim rzeczom, jak ferrytowa tuleja na kablu zasilającym czy dwa filtry przeciwzakłóceniowe w metalowych puszkach.

Do radiatorów przykręcono komplementarne pary bipolarnych tranzystorów Toshiby (2SC5200+2SA1943). Cały tor jest wykonany na bazie elementów dyskretnych, scalaki znajdziemy jedynie w pętli sprzężenia zwrotnego końcówki. Duże uznanie budzi też przedwzmacniacz, dla którego przygotowano zasilanie dual mono.

Obok solidnych, choć niezłoconych gniazd głośnikowych widać zmontowany w technice SMD, maleńki układ zabezpieczający. Potencjometr to czarny Alps. Jedynie prowadzenie cienkimi kabelkami wraz z zasilaniem sygnału do i z potencjometru oraz takież kabelki do gniazda słuchawkowego wskazują, że mamy do czynienia z urządzeniem niskobudżetowym. Jeszcze nieodłączalny kabel sieciowy... Piloty są wygodne, choć z CD nie da się sterować wzmocnieniem.

Odsłuch

Uważam, że NAD C315BEE, najtańszy wzmacniacz NAD-a jest lepszy od modelu C320BEE. Nie jest to zresztą chyba tylko moje zdanie. Zamówienia na C315 przekroczyły bowiem wszelkie oczekiwania, a sprzedawcom bardzo trudno przekonać klientów, że lepiej kupić droższy model. C320 ma oczywiście pewną przewagę większej mocy, jeśli jednak kolumny mają przyzwoitą skuteczność, a nasz pokój odsłuchowy nie jest zbyt duży, wówczas przestaje to mieć duże znaczenie.

Bo NAD C315BEE z C515BEE w roli źródła robi tyle rzeczy tak dobrze, że jego ograniczenia schodzą na drugi plan. Bas jest mocny, szczególnie w średnim i wyższym zakresie, a góra łączy energetyczność z lekką słodyczą. Źródła pozorne są duże, przysunięte do słuchacza. Kiedy słuchamy mocnej realizacji Allana Taylora Old Friends - New Roads, otrzymujemy symulację tego, co zdarzy się na droższych systemach: duży, pełny głos i dżwięczny fortepian. To tylko dwa elementy - wokal i fortepian, a dostajemy już mnóstwo muzyki.

NAD C315BEE gra z dynamiką, jednak na dużych kolumnach nie usłyszymy zwartej, mocarnej podstawy basowej. Stąd wyczyny z najnowszej płyty Boba Marleya Roots, Rock, Remixed, gdzie bas schodzi bardzo nisko, nie zostały odtworzone wzorcowo. świetnie wypadają wszelkie płyty z 'atmosferą', niezależnie czy jest to The Flying Club Cup grupy Beirut czy znakomite, acz już mające swoje lata wydanie XRCD płyty Brothers in Arms Dire Straits.

Największe ograniczenie NAD pokazuje w rozdzielczości. Hamulcowym jest w tej mierze odtwarzacz. Marantz CD6002, nie o wiele droższy (ale jednak...), potrafił więcej. Wzmacniacz także nie jest mistrzem w tej konkurencji, ale w jego przypadku ogólne wrażenie naturalności tworzą zrównoważenie, znakomita barwa oraz bardzo dobra dynamika.

Gorzej nagrane płyty brzmią bezboleśnie, ale dźwięk nie jest tak otwarty i przejrzysty, jak w systemie Marantza. Góra ma złagodzony atak, przez co blachy są lekko ocieplone. Jest bardzo przyjemnie, chociaż nie do końca neutralnie.

Trochę ponarzekałem... a przecież system NAD-a jest w swojej klasie cenowej fantastyczny i chyba bezkonkurencyjny. Nie pod każdym względem depcze po piętach droższym systemom Marantza i Audiolaba , ale są elementy, w których to on okazuje się liderem. W ślepym teście trudno byłoby wskazać na system NAD-a jako na najtańszą propozycję.

Jeszcze nigdy nie dostawaliśmy tak dobrego dźwięku za tak niewielkie pieniądze. Pozostaje życzyć pary przynajmniej równie dobrych głośników.

Wojciech Pacuła

NAD C315BEE

  • Produkowany Tak

Laboratorium

Legenda 3020 dysponowała skromną mocą 20 W na kanał, czasy się zmieniły, dziś trudno byłoby przebijać się takiemu chuderlakowi, i to nielampowemu, dlatego 315BEE ma już w specyfikacji 40 watów. A w praktyce jeszcze więcej, bo 61 W przy 8 omach, a na 4 omach generuje ponad 90 W - z tak maleńkiej skrzynki!

Zasilacz jest tu pewnym ograniczeniem, choć w stereo i tak możemy korzystać z bardzo dobrych 2x51 W oraz 2x76 W (8 i 4 omy) - wszystko przy bliskiej ideałowi czułości 0,24 V. Odstęp sygnału od szumu to całkiem dobre 89 dB, a dynamika 105 dB. Pasmo przenoszenia zilustrowane rys.1 przedstawia tym razem trzy charakterystyki.

Do typowych 8 omowej i 4 omowej dodano również kolejny pomiar dla 8 omów wykonany z włączonymi regulatorami barwy, ale pokręt- łami tonów niskich i wysokich ustawionymi w pozycji centralnej.

Pierwsze co rzuca się w oczy to idealne zachowanie obwodów regulacji, które 'wyzerowane' nie wprowadzają żadnych deformacji sygnału. Poniżej 100 Hz rozpoczyna się delikatny spadek, przy 10 Hz poziom wynosi -0,5 dB.

W zakresie wysokotonowym pomiar dla 4 omów wygląda zupełnie normalnie, z minimalnym spadkiem -0,2 dB przy 100kHz, dla 8 omów widać lekkie podbicie powyżej 20 kHz.

NAD bardzo subtelnie generuje harmoniczne (rys.2), trzecia przy -86 dB jest jedyną, na którą warto zwrócić uwagę. Ładnie prezentują się zakresy mocy wyjściowej, przy których zniekształcenia THD+N leżą poniżej progu 0,1 % (rys.3), dla 8 omów moc w takich warunkach generowana jest już od 0,6 W do 54 W, a dla 4 omów od 1 W do 79 W.

 
 

Testy porównawcze Audio

Podstawowe dane

  • 1 200 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Front plastikowy, ale za nim znakomita konstrukcja.
  • Laboratorium: Mały ciałem, duży mocą z dobrym zestawem pozostałych parametrów.
  • Brzmienie: Swobodne, nasycone, z dynamicznym basem i soczystą górą. Wybitna muzykalność.
MONITOR AUDIO Platinum PL500 II

MONITOR AUDIO
Platinum PL500 II

Kiedy siedem lat temu firma Monitor Audio wprowadziła pierwszą generację serii Platinum, była to tyleż sensacja, co ruch...

EXPOSURE 3010S2D

EXPOSURE
3010S2D

Cena: 8 000 zł

MUSICAL FIDELITY M5si

MUSICAL FIDELITY
M5si

Cena: 9 900 zł

NAD D7050

NAD
D7050

Cena: 4 400 zł

MARANTZ HD-AMP1

MARANTZ
HD-AMP1

Cena: 5 000 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 10/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio