UNISON RESEARCH ABSOLUTE 845 SE

UNISON RESEARCH ABSOLUTE 845 SE
Lampa absolutna

Unison Research to włoska firma znana z produkcji wzmacniaczy lampowych pracujących w klasie A i najchętniej w trybie single-ended. "Dzieło życia" musiało więc być urządzeniem tego typu. Ale cóż to znaczy "tego typu"… Wystarczy rzut oka, aby zrozumieć, skąd wzięła się odwaga Giovanni`ego Sacchettiego, szefa i głównego inżyniera UR, do nazwania swojego najlepszego projektu tak nieskromnie. Początkowe wrażenie zdominowane jest przez potężne rozmiary. To nie jest zwykłe przekroczenie standardowych gabarytów, to ich zwielokrotnienie. 80 cm szerokości! 60 cm głębokości! Masa - 90 kg! To chyba rekordy w kategorii wzmacniaczy zintegrowanych. Tak, Absolut nie jest końcówką mocy, ale kompletną integrą. Sytuacja rzadko spotykana, w której topowy wzmacniacz nie jest systemem złożonym z przedwzmacniacza i wzmacniacza mocy. Jeślibyśmy Absolute "rozłożyli" na dwa osobne monobloki, preamp oraz zasilacz dla tego ostatniego, otrzymalibyśmy w miarę "wymiarowe" urządzenia. Unison zdecydował się zapakować to wszystko do jednej obudowy - o ile w ogóle można tak nazwać fundament, w którym zagnieździły się wszystkie układy.

Unison Research Absolute 845 jest imponujący nie tylko ze względu na całkowite wymiary - proporcjonalnie powiększono np. regulatory, a lampy 845 też są potężne. Całość wygląda jak model normalnego wzmacniacza, tyle że nie w redukcji, a w powiększeniu - liniowo ok. 2:1. Integracja ma też swoje racjonalne zalety, przede wszystkim skrócenie ścieżki sygnału i linii zasilających. Duża masa może też poprawić tłumienie wibracji, co w urządzeniach lampowych jest niezwykle pożądane. Tłumienie jest tu efektywne również dzięki zastosowaniu w konstrukcji różnych materiałów. Chassis wykonano z bardzo grubych stalowych blach, front i boki wyrzeźbiono z drewna. Materiał ten znalazł się też na środkowej, pochyłej części górnej ścianki. Najbardziej dekoracyjna jest jednak osłona modułów wzmacniających, wykonana z wygiętej, grubej miedzianej blachy.

Podobne rozwiązanie można także oglądać w przygotowanej przez Audio Note wersji wzmacniacza - Ongaku, ale palma pierwszeństwa należy się Włochom. Części boczne zawierają lampy, część środkowa - kondensatory zasilacza. Na froncie znajdują się cztery wielkie, ale też niezwykle wygodne, polakierowane czarnym lakierem proszkowym gały. Bo przecież nie gałki. Między dwie z nich - pierwszą i trzecią - podzielono selektor wejść. Pierwszą wybieramy między czterema wejściami liniowymi oraz wejściem gramofonowym, drugą - między jednym z dwóch wejść liniowych, przeznaczonych dla magnetofonów (z pętlami do nagrywania) oraz "source" - "podsłuchem" z głowicy odtwarzającej trzygłowicowego magnetofonu. Druga gała od lewej odpowiada za regulację siły głosu, zaś czwartą włączamy (i oczywiście wyłączamy) urządzenie.

"Obsługiwać z namaszczeniem"

Przełączniki pracują z przyjemnym, lekkim oporem; dzięki dużym rozmiarom gałek ramię siły jest duże i pokonujemy go z łatwością, a mamy doznanie solidnej mechaniki. Do manualnej zmiany wszystkich nastaw trzeba się przyzwyczaić, ponieważ urządzenie nie jest wyposażone w zdalne sterowanie. Pewnie konstrukcja takiego kolosa, z takimi przełącznikami, o takich tradycjach, uniemożliwiła zaproszenie do współpracy pilota. Nie sądzę też, aby ktoś siedząc przed Absolutem 845 SE chciał zmieniać kanały jak w telewizorze - ten wzmacniacz będzie obsługiwany jak gramofon, z celebracją i namaszczeniem.

Powyżej rozciąga się spora powierzchnia w złocistej czerwieni. Miedziane płyty występują tu w podwójnej roli – mechanicznego usztywnienia górnej ścianki oraz radiatorów odprowadzających ciepło emitowane przez potężne lampy końcowe - dwie, połączone równolegle, bezpośrednio żarzone triody mocy 845. Ich charakterystyczne białe światło wiąże się nierozerwalnie z wysoką mocą, jaką dostarczają - 20 W z pojedynczej lampy i aż 40 W z takiego układu, jak w Absolute.

Można by "wycisnąć" z nich jeszcze więcej, ale dopiero w aplikacji typu push-pull. Zalety Absolute 845 SE są jednak na tyle znaczące, a kilkadziesiąt watów wystarczające, że Absolut pozostaje w dźwiękowym raju SE. Sacchetti przez wiele lat budował wyłącznie tego typu wzmacniacze, z pogardą patrząc na PP - aż do niedawna, kiedy zaprezentował pierwsze urządzenia ze stopniem mocy opartym na lampach w układzie przeciwsobnym - modele P40 oraz P70. Ale to już zupełnie inna historia.

Konfiguracja SE ma bardzo niską sprawność – pracuje w klasie A. Omija się w niej jednak główną bolączkę push-pullów i klasy AB, tzw. zniekształcenia przejścia przez zero. Mówi się też o lepszej reakcji impulsowej, dzięki innemu przebiegowi nasycania rdzenia transformatora wyjściowego.

Lampy Made In China?

Lampy mocy Włosi zakupili najpewniej w Chinach, jednak oznakowali je swoim logo, a to dlatego, że zostały przez nich przebrane i "sparowane". Lampy sterujące i wejściowe to dobrze znane podwójne triody 12AU7 (ECC82 EH), tutaj firmy Electro-Harmonix, produkującej w rosyjskiej fabryce Sovteka. Jest też czwarta lampa, podwójna trioda 12AX7 (ECC83), pracująca najpewniej w sekcji przedwzmacniacza gramofonowego (MM).

Za miedzianymi elementami widać potężne kubki z transformatorami - zasilającymi oraz wyjściowymi. Chociaż w jednym chassis, to jednak Absolute 845 SE jest przez firmę nazywany wzmacniaczem dual-mono. I słusznie, bo wszystkie układy są wykonane osobno dla lewego i prawego kanału, wspólne są tylko manipulatory, także wejścia dla obydwu kanałów umieszczono razem, z boku urządzenia.

Blue Velvet

Zaraz za płytką z wejściami, przełączanymi za pomocą przekaźników, sygnał trafia do potencjometru - w tej roli występuje Alps "Blue Velvet". Dalej biegnie do lamp wejściowych krótkim kabelkiem w kanale lewym i długim w kanale prawym - to pewna wada umieszczenia wejść po jednej stronie, ostatecznie chyba lepiej byłoby poprowadzić sygnał do lewego kanału podobnie długim kablem jak było to konieczne w kanale prawym, aby trzymać się jak najbliżej symetrii układu. Sekcja przedwzmacniacza została zmontowana na małych drukowanych płytkach. Widać na nich znakomite kondensatory polipropylenowe Evoxa, sprzęgające poszczególne stopnie. Potężne, ceramiczne gniazda dla lamp końcowych mają złocone piny.

Zasilacz jest pięknie rozbudowany, główną jego część schowano w wydzielonej wewnętrznymi ekranami-wzmocnieniami części centralnej. Mamy tu aż dziesięć bardzo dużych, wyeksponowanych na górnej ściance kondensatorów, filtrujących napięcie dla lamp końcowych. W przypadku bezpośrednio żarzonych lamp, jak 845, idealne filtrowanie napięcia jest bardzo ważne - napięcie to pojawia się także na pinie katody. W środku zobaczymy dziesięć kolejnych dużych kondensatorów włoskiej firmy Itelcond, a także sporo mniejszych. Swoje mostki prostownicze (półprzewodnikowe) mają układy żarzenia lamp wejściowych, a także stabilizowane zasilanie ich anod. Uwagę zwraca bocznikowanie wszystkich kondensatorów elektrolitycznych polipropylenami, które poprawiają liniowość przy wysokich częstotliwościach.

Na środku górnej ścianki umieszczono dwa wskaźniki (miliamperomierze), dzięki którym łatwo ustawimy odpowiedni bias dla lamp końcowych. Niemal zawsze potrzebny jest do tego zewnętrzny miernik; tutaj zintegrowano go ze wzmacniaczem z korzyścią i dla projektu plastycznego, i dla wygody użytkowników. Wyjścia głośnikowe mają osobne odczepy dla impedancji 4 i 8 omów, do tego zaciski są zdublowane, żeby łatwiej było zastosować bi-wire.

Brzmienie

Recenzenci, nie wyłączając mnie, opisując brzmienie zarówno niskobudżetowego wzmacniacza za - powiedzmy - 1000 zł, jak i tego za 10 000 zł lub więcej, używają podobnego aparatu pojęciowego i językowego. Dlatego w każdym przypadkach bas może nie być "nie do końca definiowany", góra - "dokładna", a średnica - "nasycona". Problem polega na wybranym punkcie odniesienia i tym, czy czytający zdaje sobie z tego sprawę. Każda recenzja przedstawia bowiem w tle inne urządzenia - ze swojego przedziału cenowego.

Absoluta słyszałem wielokrotnie, na różnych pokazach, wystawach w Polsce i Europie, a ostatnio na prezentacji w jednym z krakowskich salonów (swoją drogą mam dzięki temu niezłą orientację, jak zachowuje się on z różnymi kolumnami i źródłami). W kilku tekstach dałem wyraz swojemu przekonaniu, że nawet w najdroższych systemach nie można poważnie mówić o wydarzeniu na "żywo", a jedynie o pewnym podobieństwie do rzeczywistości. Jeśli tak, to do tego punktu można dochodzić różnymi drogami. Absolut 845 SE też zna własną drogę. Jak każde dzieło rąk ludzkich, chociaż ma ambicje absolutne, ma też swoje ograniczenia. I jak każde urządzenie grające, żeby wydobyć z niego wszystko co najlepsze, trzeba go umieścić w odpowiednim kontekście. Jedno nie ulega wątpliwości - to hi-end pełną gębą pod względem konstrukcji i brzmienia.

Jego dźwięk jest dość specyficzny, jak na użyte w nim lampy. Aplikacje triod 845 oraz 211 dają bowiem zazwyczaj efekty kompletnie inne niż z bardziej popularnych 300B. Są bardziej dynamiczne, z lepiej definiowanym niższym basem, choć nie mają tak aksamitnej średnicy. Wyższe rejestry w ich wykonaniu - często mocne, nawet wyostrzone, czym potęgują wrażenie wybuchowej dynamiki.

Zazwyczaj takie granie jednak dość szybko męczy, a najlepszych wzmacniaczy na 300B da się słuchać dłużej. Absolut zachowuje znakomity, niski bas i dynamikę tego zakresu, średnicę ma jednak już lekko ocieploną i dźwięczną, a górę zaokrągloną. Jak to się udało? To wciąż nie jest ideał w skali bezwzględnej, bo teoretycznie można sobie wyobrazić lepszą rozdzielczość i otwartość najwyższego zakresu, jednak nie słyszałem lampy, która by lepiej połączyła wcześniej wymienione cechy i zdobyła w sumie więcej punktów.

Bas to sprawa we wzmacniaczach lampowych najczęściej kulejąca. Włoski wzmacniacz nie jest wielkim tranzystorem uderzającym twardo i konturowo, jednak wielkim, a nie małym lampowcem. Pokazuje siłę, nasycenie, zróżnicowanie. Nie gra prostego łup-łup, o czym przekonywały starsze nagrania, gdzie kontrabas miał piękną naturalność, zarówno w wielkości, jak i barwie; tylko w wyższej części był nieco tłustszy niż na przykład z Krella Evo 402, ale zachowywał zwinność, a na samym dole nie ciągnął się ani trochę.

Zakres ten zabrzmiał wybitnie w nagraniach z płyty "Groove Yard" The Montgomery Brothers w reedycji XRCD – było i mięcho, i muzyka. Podobnie z przepiękną płytą Larsa Danielssona i Leszka Możdżera "Pasodoble". W tej ostatniej zwraca uwagę bogata paleta barw, kontrabas gra raz głęboko i dynamicznie, niemal jak stopa perkusji, innym razem - miękko i zwiewnie. Bardzo dobrze zabrzmiały też niskie rejestry fortepianu z tej płyty.

Możdżer lubi czasem zagrać stacatto w manierze zbliżonej do Tsuyoshi Yamamoto. Do poprawnego oddania takiego nagłego uderzenia potrzebna jest odpowiednia dynamika oraz znakomite przejście miedzy dołem i średnicą z właściwą dystrybucją energii między nimi. Unison poradził sobie z tym fenomenalnie - tak odegrane pasaże słyszałem może ze dwa razy w życiu. Podobnie było nie tylko z łatwymi do wysterowania kolumnami, ale też z takimi, których impedancja spada poniżej trzech omów. Absolute 845 SE radził sobie z tym spokojnie.

Być może jeszcze większym kunsztem popisał się przy japońskiej reedycji płyty Sonny Rollins Trio "Sonny Rollins/Brass", gdzie ten geniusz saksofonu gra z big-bandem. To nie jest typowe przygrywanie do kotleta, często prowadzona jest tam linia melodyczna równocześnie na saksofonie i tubie. Cholernie trudno pokazać instrumenty nie jako rozlaną plamę, ale indywidualne charaktery. Unison robi to na śniadanie. Z łatwością i gracją.

Bas jest świetny, a średnica… to przecież wzmacniacz lampowy, lecz lampy 845 nie są – moim zdaniem – mistrzami tego zakresu. Mimo to w Absolucie 845 SE zagrały niezwykle. Niższy podzakres średnicy, na przełomie z basem, emituje ogromną energię. To nie jest tanie podkreślenie, podkręcenie, podgrzanie, ale przejaw zdrowej siły, mającej na pewno korzenie w basie.

Wokal na referencyjnie zarejestrowanej płycie "Old Friends - New Roads" Allana Taylora był nasycony, pełny, obfity i do tego wyrazisty. Lekko pogrubiony nie maskował mistrzowskiej realizacji. Jednocześnie nie analiza jest domeną Absoluta, lecz substancja i koherencja. Wysokie tony zostały podporządkowane tej koncepcji – mają dynamikę, barwę, żywość, ale nie wystrzałowość, nie wycinają też detali z laserową precyzją. W brzmieniu wciąż jest siła, bezpieczeństwo, komfort, luksus. I tak jak Rolls- Roycem nie ma sensu ścigać się ani przewozić worków z cementem, tak z Absolutem lepiej nie startować w zawodach na "najdokładniejszy", "najdynamiczniejszy", "najszybszy" itp. Nie po to został stworzony, nie po to się go kupuje, nie po to słucha. A jak ktoś jeszcze nie wie po co, to niech zapomni.

Wojciech Pacuła

UNISON RESEARCH ABSOLUTE 845 SE

  • Produkowany Tak

Laboratorium

Producent określił moc wyjściową jako 40 W nie definiując ani obciążenia, ani "docelowego" poziomu zniekształceń. Przyjmijmy więc krytycznie, że wzmacniacz powinien legitymować się taką mocą zarówno przy 4, jak i 8 omach, przy standardowym jednoprocentowym progu zniekształceń. W takim rygorze moc przy 8 omach wynosi 46 W, zaś przy 4 omach minimalnie mniej, bo 43 W. Charakterystyka mocy w urządzeniach lampowych bardzo często sprawia, iż warto przyjrzeć się zniekształceniom także powyżej 1 %, gdyż ich wolne narastanie powoduje, że w zapasie pozostaje większy użyteczny zakres mocy. Przypadek Unisona jest jednak o tyle nietypowy, że do pułapu 5% THD+N notujemy już tylko niewielki wzrost mocy, do 50 W.

Moc maksymalna (1 % THD+N) pojawia się dla napięcia wejściowego 0,5 V. Poziom szumów Absoluta jest satysfakcjonująco niski, 88 dB to wartość, która może być chwalona przy wzmacniaczach tranzystorowych, a w przypadku lampowca zasługuje na specjalny szacunek. Dlatego i dynamice udaje się wyrwać ponad 100 dB (103 dB).

Charakterystyka pasma przenoszenia (rys. 1) jest dla 4 omów bardzo ładna, szybki spadek pojawia się dopiero powyżej 50 kHz (-3 dB przy 72 kHz); impedancja 8 omów wywołuje 2-decybelowe wąskopasmowe podbicie, na szczęście daleko poza pasmem akustycznym - przy 55 kHz.

W spektrum zniekształceń (rys. 2), na tle nisko położonego szumu, grasują głównie dwie harmoniczne, druga przy -58 dB oraz trzecia przy -65 dB. Czwarta, piąta i szósta, choć widoczne, są już poniżej -90 dB. Najniższe zniekształcenia utrzymywane są w początkowych obszarach mocy wyjściowej (rys. 3); powyżej 0,7 W THD+N stale wzrasta. Taka charakterystyka jest - może wbrew pozorom - korzystna, bo odpowiada naturze dźwięków i fizjologii słyszenia.

Radosław Łabanowski

 
 

Podstawowe dane

  • 168 000 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Jedyny w swoim rodzaju, kolosalny lampowy wzmacniacz zintegrowany. Potęga i mistrzostwo w detalach. Bezkompromisowa aplikacja techniki SE na wspaniałych lampach 845.
  • Laboratorium: Sporo wejść, a nawet wyjścia do nagrywania. Przyjemne operowanie gałami, ułatwiona regulacja biasu za pomocą wbudowanych wskaźników. Brak pilota. I ciężki jak diabli -raz ustawiony, zapuści korzenie; Parametry Wysoka, jak na konfigurację SE, moc wyjściowa, bardzo niskie szumy, zniekształcenia z typową dla lamp dominantą drugiej harmonicznej – lampowy mistrz.
  • Brzmienie: Pełne, płynne, bogate. Znakomity bas – niski, mocny i dokładny. W gruncie rzeczy takie, jak jego zewnętrzna aparycja.
TEAC NT-503

TEAC
NT-503

Japońska firma oferuje zarówno klasycznie wyglądający sprzęt Hi-Fi, jak i urządzenia nawiązujące do form studyjno- profe...

NAD D7050

NAD
D7050

Cena: 4 400 zł

MARANTZ HD-AMP1

MARANTZ
HD-AMP1

Cena: 5 000 zł

DENON DRA-100

DENON
DRA-100

Cena: 4 400 zł

WADIA Intuition 01

WADIA
Intuition 01

Cena: 30 000 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 09/2016

Bez dwóch zdań - w numerze październikowym najważniejszy jest test duetów odtwarzacz CD / wzmacniacz, w cenie ok. 5000 zł za komplet. Klasyczne, ale i nowoczesne -...

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio