AIR TIGHT ATM-300

AIR TIGHT ATM-300
Airystokrata

Produkty firm takich jak Air Tight to rodzynki dla najbardziej zaawansowanych i zdeterminowanych. Większość audiofilów nigdy o Air Tight nie słyszało. Nawet osobom, które gotowe byłyby skierować swoje kroki w stronę lamp, bliższe będą propozycje choćby Ayona. Zachwyt, prestiż i dumę przynosi jednak także (niektórym przede wszystkim) to, co unikalne, a lampowce niszowych marek z Japonii gwarantują chyba największe emocje.

Air Tight ATM-300 jest takim właśnie arystokratą, który może z góry spoglądać na całą lampową "masówkę". Ludzie stojący za tym projektem nie są pierwszymi lepszymi miłośnikami dobrego brzmienia, którym z dnia na dzień zamarzyło się produkowanie wzmacniaczy lampowych, tylko dlatego, że w kraju "Kondo" wszystko, co gra i świeci lampami, automatycznie zyskuje poważanie.

Marka Air Tight należy do grupy A&M Limited, założonej w latach osiemdziesiątych, i wiąże się z nią jedno ważne nazwisko - Atsushi Miura. Nie jest on nowicjuszem w biznesie audio. Przed utworzeniem A&M przez ponad trzydzieści lat piastował wysokie stanowiska w firmie Luxman, referencje ma więc znakomite. Od początku działalności AT zafascynowany był lampami, zaczynał od wzmacniaczy i one w głównej mierze tworzą dzisiaj ofertę firmy, ale oprócz nich Air Tight działa na polu wkładek i przedwzmacniaczy gramofonowych, a najwierniejsi i zdeklarowani klienci mogą także sięgnąć po jedyne w katalogu podstawkowe zespoły głośnikowe. Urządzeń źródłowych trzeba już poszukać gdzie indziej.

Air Tight ATM-300 jest formalnie określany mianem końcówki mocy . Wszystko jednak zależy od systemu, jaki chcemy zbudować, o ile źródło sygnału będzie tylko jedno (co ma miejsce w wielu systemach) możemy potraktować "trzysetkę" jak integrę. Wejście jest co prawda pojedyncze, ale urządzenie wyposażono w regulację wzmocnienia, co wystarczy przecież do podstawowej obsługi. Czy będzie ona komfortowa? To zależy od naszego podejścia i wymagań. Można założyć, że klient decydujący się na taki produkt ma w sobie na tyle mocno zaszczepioną audiofilską pasję, że jest skłonny do pewnych wyrzeczeń i wysiłku podczas codziennej eksploatacji.

Trzeba jednak sprawę postawić jasno: Air Tight jest naprawdę wymagający. O pilocie zdalnego sterowania nie ma nawet co marzyć, a regulator wysterowania wzmocnienia został „rozbity” na dwa pokrętła - osobno dla kanału lewego i prawego. Kręcenie gałkami w Air Tight ATM-300 dla jednych byłoby utrapieniem (dla tych, którzy go choćby z tego powodu nie kupią), dla innych - czynnością emocjonującą, bo wymagającą zaangażowania i staranności. Atutem technicznym takiego rozwiązania jest przecież podział na niezależne, niezakłócające się sekcje, ale gotowości do życia z takim urządzeniem musimy koniec końców poszukać też w nas samych.

Z przodu znajduje się także trzecie pokrętło, pozwalające sprawdzić poprawność kalibracji lamp - efektowny wskaźnik wychyłowy umieszczono w zagłębionym "oczku". Po podłączeniu wzmacniacza nie pojawią się do rozstrzygnięcia żadne kwestie - obok pojedynczego wejścia RCA jest także jeden komplet wyjść głośnikowych. Warto podkreślić, że producent zastosował najprawdziwsze gniazda WBT, podczas gdy dzisiaj w sprzęcie audio widuje się przede wszystkim wyroby „wubetopodobne”.

Wykonanie

Air Tight ATM-300 imponuje dokładnością wykonania. To przecież coś innego niż prostopadłościenna skrzynka. Mamy tu szereg elementów, z lampami na czele, których montaż wymaga szczególnej precyzji. Każda krawędź pasuje do sąsiedniej idealnie, delikatne zaokrąglenia, wyfrezowania czy obróbka mechaniczna detali - wszystko stoi na najwyższym poziomie. Urządzenie montowane jest w całości ręcznie i pod tym względem przypomina najlepsze i najdroższe egzemplarze luksusowych aut.

Obudowę Air Tight ATM-300 wykończono półmatowym grafitowym lakierem z dodatkiem złotych detali, takich jak pierścienie wokół lamp czy spore logo na ozdobnej, zatopionej we froncie płytce. Wszystko przygotowano jednak subtelnie i ze smakiem.

Górna część obudowy została w tylnej sekcji zagospodarowana transformatorami, pojedynczym zasilającym i dwoma dużymi wyjściowymi, które zamknięto w wysokich, metalowych kastach. Air Tight ATM-300 został określony przez producenta jako Single-Ended Triode Power Amp - w ofercie AT są dwie takie konstrukcje. Nazwa zdradza konfigurację stopnia wyjściowego, dla którego bazą jest lampa 300B, bezpośrednio żarzona trioda. W każdym kanale pracuje tylko jedna 300B w czystej klasie A i konfiguracji Single Ended.

Lampowe serce

Na rynku dostępnych jest wiele różnych lamp 300B. Sam dystrybutor Air Tighta proponuje kilka opcji, od podstawowych Electro Harmonix przez KR Audio, aż po legendarne Western Electric (a tutaj znów mamy zabawę w elementy pochodzące z bieżącej produkcji lub wytworzone kilkadziesiąt lat temu). Widać zresztą, że dystrybutorowi temat jest bardzo bliski, gdyż dostarczył nam Air Tight ATM-300 uzbrojony w zupełnie nowe na światowych rynkach lampy marki Takatsuki z Japonii. Wszystko to jest możliwe i całkiem proste dzięki temu, że Air Tight ma automatyczny system kalibracji lamp, wystarczy więc wyjąć jedne i włożyć inne. Tyle że wymiana 300B to niegroszowe wydatki

W Air Tight ATM-300 posłużono się trzema stopniami wzmocnienia. Zaczynając od wejścia, sygnał wędruje do podwójnej triody 12AU7A, na której widnieją nadruki z logo producenta oraz sygnatura Platinum Selection. Oznacza to przeprowadzany w fabryce proces parowania (w przypadku lamp rozrzut parametrów jest znacznie większy niż w tranzystorach). Następnie sygnał trafia do lamp 12BH7A. W urządzeniu znajduje się jeszcze lampa 5U4GB, która jednak nie jest już częścią toru sygnałowego, a jej zadanie polega na przygotowaniu napięcia zasilającego dla stopni wyjściowych opartych na komplecie 300B.

Niemal niewidocznym drobiazgiem jest dolny element obudowy wykonany z pokrytej miedzią blachy, która ma pełnić funkcję ekranu. Oprócz lamp, producent posłużył się wieloma markowymi elementami pasywnymi, wśród których znajdziemy rezystory Dale oraz kondensatory Sprague. Większość połączeń wykonano w technice punkt-punkt, co zmusiło do prowadzenia wielu przewodów. Producent uporządkował i ułożył je w wiązki chyba najlepiej, jak to było możliwe, dzięki czemu całość sprawia naprawdę dobre wrażenie. Potencjometry wzmocnienia to niezmotoryzowane Alpsy.

Niezwykłym elementem jest tajemnicze pokrętło opisane jako Damping Control; producent podaje na jego temat skromne informacje, najprawdopodobniej zmienia ono głębokość sprzężenia zwrotnego w trzech krokach: 0, 4 oraz 6 dB.

Odsłuch

Czego można się spodziewać po wzmacniaczu lampowym o mocy kilku watów... pracującym jednak w trybie Single Ended i w klasie A? Odpowiedzi byłyby pewnie skrajnie różne, nie tylko z powodu doświadczeń, ale też upodobań i wyznawanych "filozofii". W ten sposób to samo brzmienie opisane zostałoby - przez audiofi lów o różnych preferencjach, choć podobnych kompetencjach - zupełnie inaczej… Pomimo największych starań, trudno tu o stuprocentowy obiektywizm, każdy ma na ten temat swoją "prawdę", i to wcale nie "g... prawdę".

Choć trudno jest podejść do sprzętu takiego jak Air Tight ATM-300 zupełnie bez emocji i obciążenia własnymi poglądami, to wzmacniacz ten ma dość siły (nie mocy wyrażonej w watach…), aby przekonywać do swojego stylu, a zupełnie obojętnymi pozostawi chyba tylko najbardziej zatwardziałych. Podczas słuchania Air Tighta znalazłem się w komfortowej sytuacji, i to z kilku względów. Po pierwsze, testowany wzmacniacz nie należał do mnie, nie należał także do żadnego z moich znajomych, z którym nie wypadałoby mi popaść w konfl ikt, lub wręcz przeciwnie - z którym szukałbym okazji do sporów. Po drugie, nie stoję obecnie przed dylematem zakupu czy zmiany sprzętu, większość najgroźniejszych audiofi lskich emocji mam więc z głowy. Mimo moich raczej tranzystorowych skłonności, mogłem podejść do niego z czystymi intencjami.

Dobry wzmacniacz to taki wzmacniacz, który... dobrze gra. I wtedy nie jest ważne, czy w jego konstrukcji znajdują się lampy czy półprzewodniki. Z drugiej strony, czy można grać dobrze, mając tylko kilka watów mocy? Nie ma co udawać, że wystarczy to na każdą okazję. Wiele zależy od kolumn, wielkości pomieszczenia, charakteru muzyki i upodobania do głośnego lub cichego słuchania. Mimo to, nawet bez pomocy wyspecjalizowanych kolumn o nadzwyczajnej efektywności, a z udziałem konwencjonalnych konstrukcji o efektywności (zmierzonej) 88 dB, można było osiągnąć taki zakres głośności i dynamiki, aby dało się słuchać komfortowo, skupiając się na wielu smaczkach, jakie niesie ze sobą brzmienie ATM-300. Skłamałbym jednak twierdząc, że nie udało mi się zmusić urządzenia do kapitulacji, tyle że dojście do tej granicy oznaczało poziomy, z jakimi się zwykle w domu muzyki nie słucha.

Akceptując powyższe ograniczenie, otrzymujemy dźwięk wybitny, a przy tym wcale nie nazbyt specyficzny. Dużym i jednoznacznie pozytywnym zaskoczeniem jest bas; spodziewałem się odczuwalnych słabości w tym zakresie, tymczasem sięga on bardzo nisko, zachowuje porządek i prezentuje zaskakującą dynamikę. Air Tight ATM-300 ma dla nas intensywną, ciepłą barwę basu, wcale niepogarszającą rozdzielczości. Bo nie jest to bas tłusty, oleisty, lecz krzepki, korzenny, zwarty. To bas najbardziej "analogowy".

Nie ma w nim nijakości i jednostajności, w której zatraca się spontaniczna energia naturalnego, akustycznego, a nawet elektrycznego basu. Na średnicy również nie odczułem zbyt silnej lampowej presji, za to pozytywny wpływ dotyczył właśnie poukładania elementów w muzycznie logiczną, harmonijną całość. Przy tym oddanie detali i przejrzystość są na bardzo wysokim poziomie, nie pojawia się mgiełka, która tworzyłaby klimat miły, lecz daleki od prawdy o konkretnym nagraniu. Wysokie tony są otwarte, dźwięczne, soczyste, lecz nie miodopłynne, dzięki czemu zachowują selektywność, zamiast (jak to bywa) kleić się do uszu.

Po "ciepłe kluchy" należy się ustawić gdzie indziej. Scena wypełniona jest namacalnymi, a przy tym swobodnymi dźwiękami, zatopionymi wcale nie w gęstej papce, lecz otoczonymi powietrzem, atmosferą nagrania, akustyczną przestrzenią.

Impedancja na odczepach

Wzmacniacze lampowe rządzą się swoimi prawami. O ile dobry wzmacniacz tranzystorowy jest gotowy do pracy z różnymi impedancjami (chociaż często wyraźnie zmienia moc wraz ze zmianą impedancji), to wzmacniacz lampowy (a dokładnie jego transformatory wyjściowe) jest optymalizowany do pracy z określoną impedancją obciążenia. Są więc wzmacniacze lampowe przygotowane do pracy wyłącznie z kolumnami o konkretnej impedancji (jak testowany miesiąc temu Quad II Classic Integrated), ale od tego ograniczenia najczęściej się ucieka za pomocą niezależnych odczepów transformatorów wyjściowych, połączonych z zaciskami głośnikowymi dedykowanymi określonym impedancjom. W przypadku Air Tight ATM-300 jest jeszcze inaczej.

Pojedynczy komplet gniazd głośnikowych ostrzega, że wzmacniacz jest „zaprogramowany” na określoną impedancję, i faktycznie - ustawiony fabrycznie ma pracować z 8-omowymi kolumnami. Oznacza to pewien kłopot w sytuacji, gdy większość wysokiej klasy kolumn jest 4-omowa. Trzeba jednak pamiętać o wyjątkowości wzmacniacza lampowego, zaznaczonej jeszcze jedną specyfi czną cechą - urządzenie o tak niskiej mocy prosi się o kolumny o ponadprzeciętnie wysokiej efektywności. Wtedy, poszukując wśród zespołów głośnikowych projektowanych właśnie z myślą o lampach, np. kolumn tubowych, mamy znacznie większą szansę trafi ć na konstrukcje 8-, a czasami nawet 16-omowe.

Jakiegokolwiek jednak byśmy nie dokonali wyboru, sprawa nie jest przegrana, fabryczne 8 omów można zmienić na 4 lub 16 omów, bo takie odczepy mają transformatory wyjściowe, ale odczepy ukryte wewnątrz konstrukcji. Jest to więc zadanie dla serwisu, chyba że mamy wystarczające umiejętności, odwagę i najlepiej zgodę dystrybutora, by dostać się do środka, nie tracąc przy tym gwarancji. Otóż odczepy zakończono na niewielkiej płytce przytwierdzonej do każdego z transformatorów. Trzeba odkręcić obudowę, a następnie przelutować przewody biegnące do gniazd głośnikowych. Wygląda na to, że budżet był za krótki na dodatkowe komplety „Wubetów”.

Dobrym rozwiązaniem byłoby może pozostawienie wewnątrz odczepów dla egzotycznych 16 omów, a na zewnątrz podanie gotowych zacisków dla 4 i 8 omów.

AIR TIGHT ATM-300

  • Produkowany Tak

Laboratorium

Air Tight trafi ł do nas w "fabrycznym" stanie, co oznacza, że odczepy wyjściowe zostały przylutowane w pozycji 8-omowej, w takiej też wersji wzmacniacz został zmierzony.

Osobną kwestią jest wpływ przełącznika "Damping Control" - do pomiarów wybrałem ostatecznie tryb nr 2, który charakteryzuje się najniższymi zniekształceniami przy zachowaniu wysokiej mocy wyjściowej. Granica 1% THD+N pozwoliła uzyskać 6 W, jednak rozszerzenie jej do 5 % (na co pozwalamy urządzeniom lampowym ze względu na powolny wzrost zniekształceń) skutkuje dużym przyrostem, aż do 13 W.

W trybie nr 1 moc jest minimalnie niższa (5 W dla 1% i 11 W dla 5 %), a tryb nr 3 przynosi już kosmetyczny wzrost (7/13 W). Czułość 0,35 V (0,28 V w trybie 1 i 0,4 V w 3) jest typowa raczej dla wzmacniacza zintegrowanego, a nie końcówki mocy, możemy więc śmiało używać ATM-300 z każdym odtwarzaczem z regulowanym wyjściem.

Poziom szumów nie jest najniższy, ale -79 dB to dla lampy też żaden wstyd.

Pasmo przenoszenia (rys.1.) jest satysfakcjonujące, przy 10 Hz spadek wynosi -1,6 dB, a na górze spadek -3 dB pojawia się przy (relatywnie wysokich, jak na wzmacniacz lampowy) 52 kHz.

W spektrum harmonicznych (rys. 2.) widać systematycznie opadające szpilki, druga ma poziom -72 dB, trzecia -75 dB, czwarta -84 dB, piąta -87 dB. Jak na urządzenie lampowe SET to bardzo dobry wynik.

Na rys. 3. THD+N pną się do góry powoli, co pozwala wchodzić bezboleśnie w wysokie zakresy mocy.

 
 

Podstawowe dane

  • 32 000 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Precyzyjna, japońska robota. Klasyczna forma z wyeksponowanymi lampami i kubkami transformatorów. Słynne 300B w układzie Single-Ended.
  • Laboratorium: Jak na SE, wcale nie śladowa moc (2 x 13 W przy 5% THD+N), umiarkowane zniekształcenia, szerokie pasmo.
  • Brzmienie: Bez intensywnego lampowego klimatu, żywo i naturalnie, z pięknym, swobodnym i zróżnicowanym basem. Unikalnie skromna, bo to formalnie końcówka mocy z pojedynczym wejściem i regulacją wysterowania niezależną dla każdego z kanałów. Zmiana odczepów dla różnych impedancji wymaga ingerencji wewnątrz. Jest za to układ automatycznej kalibracji lamp mocy.
TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Teac koncentruje się na nowoczesnych formach i funkcjach, czego dobrym przykładem jest seria Reference, złożona wyłączni...

GATO AUDIO DIA-400S

GATO AUDIO
DIA-400S

Cena: 25 000 zł

ACCUPHASE E-370

ACCUPHASE
E-370

Cena: 26 900 zł

SONNENTEER Alabaster

SONNENTEER
Alabaster

Cena: 8 600 zł

EXPOSURE 3010S2D

EXPOSURE
3010S2D

Cena: 8 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio