ACCUPHASE E-560

ACCUPHASE E-560
Klasa ASA

Bliższe spotkanie przynajmniej z jednym urządzeniem Accuphase`a jest dla każdego zainteresowanego hi-endem obowiązkowym punktem programu audiofislkiego szkolenia. Żadne opisy nie oddadzą precyzji ich wykonania. Solidność Accuphase jest tradycyjna, podczas gdy technika - jak najbardziej współczesna.

Accuphase zajmuje się stereofonią. Marka ta miała epizod z kilkoma urządzeniami wielokanałowymi, ale to już historia. Obecnie filarami oferty są dwukanałowe odtwarzacze SACD i wzmacniacze.

Amplifikację Accuphase można podzielić na dwie grupy (niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z integrami, czy końcówkami i przedwzmacniaczami). Pierwszą tworzą urządzenia o wysokiej i bardzo wysokiej mocy wyjściowej (w przypadku końcówek przekraczającej 1 kW). Druga obejmuje skromne pod względem mocowym, ale ważne i eksponowane konstrukcje pracujące w czystej klasie A. To szlachetna kasta z trzema końcówkami mocy i tylko jedną integrą. Jest nią właśnie testowany Accuphase E-gramofo, zresztą najdroższy wzmacniacz zintegrowany Accuphase, mimo że jego moc wyjściowa jest niższa od tej z najtańszego modelu E-250.

Trzy najdroższe wzmacniacze zintegrowane oparte są na tym samym projekcie obudowy. Chassis jest duże i ciężkie, znaczna wysokość sprawia, że front daje pole do popisu...Już tylko szampański kolor grubej płyty przedniej jest zobowiązujący, a dodatkowo styl jasno określają ogromne wskaźniki wychyłowe. To nawiązanie do klimatu lat 70., jednak w stereo liczy się nie tylko awangarda, dawka sentymentalizmu jest tu na miejscu i w cenie. A poza tym trudno takiego urządzenia nie zauważyć...Wskaźniki pokazują moc wyjściową w relacji do referencyjnego poziomu 0 dB (znamionowa moc wyjściowa urządzenia) a także w ujęciu procentowym.

Układ regulacji

Pomiędzy wskaźnikami świeci intensywną zielenią logo producenta, a poniżej zaprasza do obsługi szereg kontrolek obrazujących działanie poszczególnych sekcji urządzenia - w towarzystwie sporego numerycznego wyświetlacza, z którego możemy odczytać pozycję regulatora wzmocnienia. Takie rozwiązanie spotyka się w przypadku regulatorów opartych na drabinkach rezystorowych (na ogół zamkniętych w obwodach scalonych), jednak w przypadku Accuphase – jak się przynajmniej w pierwszej chwili wydaje - w roli regulatora występuje klasyczny potencjometr z dwoma punktami oporowymi, dlatego "od zewnątrz" działanie pokrętła jest "swojskie" i wygodne.

W rzeczywistości układ regulacji wzmocnienia jest bardziej oryginalny; za pokrętłem został zainstalowany potencjometr, jednak nie jest on włączony w ścieżkę sygnału jako element tłumiący. Firma uważa, że choćby sięgnąć po najwyższej klasy element, to w takiej klasycznej aplikacji nie sprawdzi się, a stanie się wąskim gardłem pogarszającym parametry sygnału.

Accuphase Analog Vari-gain Amplifier

Na potrzeby swoich wzmacniaczy Accuphase opracował układ o nazwie AAVA (Accuphase Analog Vari-gain Amplifier), który całkowicie eliminuje analogowe potencjometry ze ścieżki sygnałowej. U podstaw obwodu leży zaawansowany konwerter napięciowoprądowy, ustalający kombinacją 16 dwupozycyjnych przełączników żądany poziom wyjściowy, uzyskując w efekcie 65 536 dyskretnych poziomów. W ostatniej fazie odbywa się ponowna konwersja prądowonapięciowa, ale cały system pracuje w obrębie sygnałów analogowych, nie ma tutaj udziału techniki cyfrowej, w której wszystko można byłoby oczywiście zrealizować znacznie prościej i taniej...co nie znaczy, że lepiej.

Układ AAVA składa się z dwóch identycznych torów sygnałowych (po jednym dla każdego kanału). W przeciwieństwie do klasycznego potencjometru zachowujemy wzorową precyzję zrównoważenia kanałów i już w bardzo łatwy sposób możemy stąd przejść do regulacji balansu, który mimo obecności kolejnego typowego pokrętła jest sterowany z głównego regulatora AAVA różnicującego tylko ustawienia dla każdego z kanałów. Taki system regulacji wzmocnienia pozwolił również na łatwą implementację wyświetlacza wskazującego dokładne "położenie" regulatora. Pod AAVA "podciągnięto" także szybkie wyciszanie.

Obok regulatora głośności i selektora źródeł właśnie wyciszanie jest ostatnią funkcją, jaką zawsze widać na przedniej ściance, resztę regulacji ukryto pod klapką. Tam oprócz balansu znalazła się także regulacja barwy (klasycznie tony niskie i wysokie), wybór schematu podświetlania wskaźników, przełączniki wyjść a nawet przełącznik fazy oraz monitorowanie nagrywania. Accuphase jest więc bogato wyposażony, choć zdaje się, że mało kto z tych dobrodziejstw będzie dzisiaj korzystał.

Wkoło gramofonu

Zachęcająco prezentuje się natomiast przycisk wyboru typów wkładek gramofonych, chociaż w podstawowej wersji Accuphase E-560 nie znajdziemy wbudowanego przedwzmacniacza korekcyjnego. Można go dokupić jako dodatkowy moduł, firma operuje tutaj systemem wymiennych, funkcjonalnych kart, jakie możemy instalować w specjalnych kieszeniach z tyłu obudowy.

Producent oferuje trzy typy rozszerzeń. Pierwszą opcją jest właśnie przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC (wyboru można dokonywać wygodnie za pomocą przycisku z przodu, w przypadku modeli MC wybierzemy dodatkowo impedancję wejściową karty, tak by optymalnie dopasować się do typu wkładki).

Druga opcja to konwerter cyfrowo-analogowy, dzięki któremu podłączymy do wzmacniacza źródło cyfrowe – karta zawiera przetworniki o rozdzielczości 24 bitów i częstotliwości próbkowania 96 kHz. Trzeci moduł po prostu powiększa pulę wejść liniowych wzmacniacza. Jednocześnie w Accuphase E-560 można zainstalować dwie karty. A nawet bez karty rozszerzeń nie zabraknie nam wejść liniowych. E-560 ma aż pięć par wejść RCA, dwie pary XLR a do tego niezależną pętle rejestratorów RCA. Mamy także możliwość rozdzielenia końcówki mocy i przedwzmacniacza, które w fabrycznym ustawieniu są "spięte" wewnętrznym obwodem. Dwie pary wyjść głośnikowych są wyjątkowo duże i wygodne.

Wewnątrz Accuphase E-560

Wnętrze urządzenia jest gęsto zabudowane układami, a przecież obudowa nie należy do najmniejszych. Posadzony centralnie zasilacz zbudowano na bazie pojedynczego, zaekranowanego transformatora toroidalnego. Po bokach ulokowano końcówki z dużymi radiatorami. Skoro wzmacniacz pracuje w klasie A, to należy się spodziewać, że będzie emitował sporo ciepła. Całą centralną sekcję oddzielono pionowymi płytami ekranującymi od przedwzmacniacza przykręconego tuż przy tylnej ściance oraz znajdujących się z przodu układów sterujących. Z prawej strony wykrojono wąską przestrzeń obudowaną ekranem dla kart rozszerzeń, a niezależnie od głównego układu wzmocnienia pojawił się oddzielny wzmacniacz dla wyjścia słuchawkowego.

Odsłuch

Również w Accuphase E-560 można odnaleźć coś z lampowego klimatu, który panuje w tym teście przede wszystkim za sprawą pozostałych dwóch wzmacniaczy. Dla Accuphase nie jest to zdecydowany zwrot w kierunku słodyczy, a jedynie jej delikatne zaznaczenie. Lekkie zaokrąglenie dźwięków, przede wszystkim z zakresu średnicy, udziela się w wielu sytuacjach, nie staje się jednak elementem dominującym i definiującym styl, a tym bardziej narzucającym trwałe ograniczenie w precyzji czy dynamice.

Dźwięk Accuphase E-560 wypada uznać za uniwersalny i najogólniej zrównoważony. Faktem jest, że ciężko się w tym brzmieniu od pierwszego momentu zakochać, ale też całkiem szybko można jasno powiedzieć, za co ten wzmacniacz da się lubić i dlaczego może być naszym towarzyszem na dłuższą metę. Również jego elastyczność względem różnych kolumn określa wybór bezpieczny i bezproblemowy.

Nie jest to wzmacniacz czarujący i uwodzący, lecz nie brak mu wdzięku i elegancji, opartej nie tylko na neutralności i rzetelności. Mimo pracy w klasie A, pojawiają się spore możliwości mocowe, lecz nie jest to tylko maszyna do produkowania watów – znajdziemy takie tańsze i jeszcze wydajniejsze.

Specjalną zaletą kombinacji niezłej mocy i własnego charakteru Accuphase E-560 jest żywość i energetyczność w całym pasmie. Nie tylko prosta, mechaniczna dynamika, nie tylko grzeczna plastyczność, lecz wyjątkowy konglomerat. Dźwięk jest otwarty, bezpośredni, naturalny, nigdy nieoziębiony pejoratywną tranzystorowością. Nie jest to wzmacniacz, który potrafi zagrać tak potężnie jak kilkusetwatowy piec (który nota bene możemy już kupić za podobną cenę…), ale na pewno nie jest słabeuszem.

Szczególne możliwości i charakter prezentuje bas. Nie chodzi tylko o rozciągnięcie, Accuphase 560 ma nad nim absolutną kontrolę, potrafi sprostać nawet najtrudniejszym nagraniom, najbardziej gęstym składom, pokazując dół pasma w sposób niezwykle rozdzielczy, a przy tym zróżnicowany i nieutwardzony. Uderzenia wyższego basu są mocne, punktualne, lecz wcale nie agresywne. Energia i naturalność pokazują grę żywego perkusisty, a nie maszyny, zróżnicowanie, emocje i nieprzewidywalność.

Podobnie na średnicy, w której może pojawia się więcej delikatności, bo i dźwięki tu operujące są przecież subtelniejsze, lecz nie jest to osłabienie dynamiki i rysunku. Przewija się dyskretne ciepło, jakby otoczka, wykańczająca na ostatnim etapie dźwięki, które nie tracą klarowności i własnych faktur. Ponieważ Accuphase jest tu bardzo bliski neutralności, więc piękno nie może pojawić się w każdym dźwięku...

Wysokie tony są bardzo przejrzyste, bezpośrednie i jednocześnie zrównoważone. Nie musimy obawiać się zbyt intensywnego uderzenia, nawet gdy mamy wrażenie, że Accuphase niczego nie tłumi i nie łagodzi, nie okazuje się to fatygujące. Co ciekawe, nawet wyraźnie brudne dźwięki, pozostając takimi, nie są przykre i nie zniechęcają do słuchania muzyki – o ile sama muzyka robi na nas dobre wrażenie. W tym sensie Accuphase E-560 jest bardzo muzykalny – nie ukrywając niedoskonałości realizacji, w całościowym odbiorze czyni je mało ważnymi.

Z klasą A

Ze wzmacniaczami pracującymi w klasie A spotykamy się coraz rzadziej, niemal wyłącznie wśród konstrukcji drogich i bardzo drogich. Uważana za najbardziej szlachetną, odmiana konfi guracji wzmacniacza ma swoje wady i zalety. Od strony technicznej o klasie A możemy mówić wtedy, gdy przez element wzmacniający (tranzystor lub lampę) płynie pewien prąd spoczynkowy, niezależnie od tego, czy wzmacniacz jest sterowany jakimkolwiek sygnałem muzycznym, czy też nie. Wartość tego prądu ustalana jest w taki sposób, aby tranzystor (lampa) pracował w liniowym odcinku swojej charakterystyki.

Ze względu na to zjawisko wzmacniacze tego typu pobierają bardzo dużo energii, bowiem prąd spoczynkowy jest "kosztem stałym", wytracany jako ciepło. W związku z tym konstrukcje tego typu mają bardzo niską sprawność. Teoretycznie może ona sięgać nawet 40 %, ale w praktyce, w większości przypadków nie przekracza 15 %-20 %. Tak duże zapotrzebowanie na energię to także rosnące koszty przejawiające się koniecznością stosowania dużych zasilaczy i potężnych radiatorów. Koszt wytworzenia określonej mocy wyjściowej ze wzmacniacza w klasie A jest w porównaniu z klasą A/B bardzo duży, dlatego też zwyczajnie nie opłaca się projektować takich wzmacniaczy...a już na pewno nie wśród tańszych urządzeń.

W teorii zaletą dobrze wykonanej klasy A są niskie zniekształcenia, a straty wynikające z niskiej sprawności odbijają się również pozytywnym echem w postaci uzyskania stabilności cieplnej (zupełnie inaczej niż w głośnikach, gdzie wysoka temperatura cewek pogarsza ich działanie).

Wzmacniacz w klasie A może być zbudowany zarówno jako układ Single-Ended (z pojedynczym lub wieloma, ale połączonymi równolegle elementami w torze) oraz jako push-pull, czyli zespół elementów wzmacniających dwie połówki sygnału. Klasie A często przypisywane są cechy urządzeń brzmiących ciepło i naturalnie, a przy tym bardzo muzykalnych, chociaż nie zawsze konstrukcje tego typu są właśnie takie i nie zawsze wygrywają z dobrymi aplikacjami w klasie A/B.

Radek Łabanowski

ACCUPHASE E-560

  • Produkowany Tak

Laboratorium

Accuphase E-560 nie jest tak słaby pod względem mocy wyjściowej, jak go przedstawiają fi rmowe specyfi kacje. Producent obiecał 30 W przy 8 omach, podczas gdy wzmacniacz dostarcza ich ponaddwukrotnie więcej, bo aż 61 W.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku obciążenia 4-omowego, kiedy to zamiast spodziewanych 60 W dostajemy aż 116 W. Zmienia to całkowicie obraz skromnej integry i pozwala nam myśleć w zasadzie o dowolnych kolumnach. Sam - niemal dwukrotny - wzrost mocy na niższej impedancji wskazuje na swobodę wzmacniacza, nie ma też problemu z wysterowaniem obydwu kanałów, w tym przypadku moc maleje jedynie na 4 omach, ale 2 x 103 W to wciąż znacznie więcej niż dane producenta.

Odstęp od szumów nie jest kompromitujący ani rewelacyjny, -85 dB to trochę mało jak na tranzystorową integrę tej klasy. Accuphase nie ma kłopotów w pasmie przenoszenia (rys.1.), które rozciąga się od 10 Hz przy spadku -0,4 dB aż do 100 kHz, gdzie mamy -1,5 dB przy 8 omach, i -2,5 dB przy 4 omach.

W spektrum zniekształceń harmonicznych (rys. 2.) można zauważyć tylko trzecią harmoniczną, której poziom -89 dB jest zupełnie niegroźny, poniżej -90 dB leżą jeszcze druga oraz piąta.

Już przy mocach niższych od 1 W THD+N utrzymuje się poniżej linii 0,1% (rys. 3.), kształt krzywej jest typowy dla wzmacniacza tranzystorowego, klasa A nie zaznacza tu swojej specyfi ki.

 
 

Podstawowe dane

  • 32 000 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Jakość i styl Accuphase, wzorowo, konsekwentnie, więc wciąż tak samo… Doskonała budowa wewnętrzna z separowaniem najważniejszych sekcji, innowacyjny układ regulacji wzmocnienia.
  • Laboratorium: Znacznie wyższa od deklarowanej moc wyjściowa (2 x 60 W / 8 omów, 2 x 100 W / 4 omy), bardzo niskie zniekształcenia, szum trochę wyżej.
  • Brzmienie: Kompletny i uniwersalny dźwięk z delikatnym ociepleniem średnicy i dynamicznym, soczystym basem. Niczego nie ukrywa ani nie wyostrza. Neutralny i muzykalny.
MONITOR AUDIO Platinum PL500 II

MONITOR AUDIO
Platinum PL500 II

Kiedy siedem lat temu firma Monitor Audio wprowadziła pierwszą generację serii Platinum, była to tyleż sensacja, co ruch...

EXPOSURE 3010S2D

EXPOSURE
3010S2D

Cena: 8 000 zł

MUSICAL FIDELITY M5si

MUSICAL FIDELITY
M5si

Cena: 9 900 zł

NAD D7050

NAD
D7050

Cena: 4 400 zł

MARANTZ HD-AMP1

MARANTZ
HD-AMP1

Cena: 5 000 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 10/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio