ACOUSTIC MASTERPIECE AM-201

ACOUSTIC MASTERPIECE AM-201
Mocne brzmienie

Atsushi Miura to zamożny, grzeczny, starszy pan. Z pochodzenia Japończyk, mieszka w USA, zna się na lampowych wzmacniaczach i wkładkach gramofonowych jak mało kto; jego zawodowe korzenie sięgają lat 50., kiedy to rozpoczął pracę w firmie Luxman. W roku 1985 niby przeszedł na emeryturę... aby wraz z Masami Ishiguro założyć firmę A&M Ltd. Należą do niej dwie marki: Air Tight - celująca w wysoki hi-end, której urządzenia powstają w Japonii - i Acoustic Masterpiece - cenowo bardziej przystępna, również dlatego, że produkcja ma miejsce w Chinach.

Acoustic Masterpiece AM-201 jest stereofonicznym wzmacniaczem zintegrowanym, lampowym, ale nie do końca - zasilacz opiera się na półprzewodnikach. Wzmacniacz jest niewielki i wizualnie mało charakterystyczny - lampy są schowane w obudowie. Front Acoustic Masterpiece AM-201 wykonano z dużego płata aluminium, na którym wyfrezowano poziomą linię; poniżej mamy cztery maleńkie, ale całkiem wygodne, moletowane gałki.

Pierwszą - włączymy zasilanie, drugą - sprawdzimy bias dla lamp, trzecią - regulujemy siłę głosu, a czwartą - zmieniamy wejście. Wzmacniacz nie ma zdalnego sterowania. Wyżej widać okrągłe okienko, podświetlone ciemnożółtym kolorem. To wskaźnik biasu - po przekręceniu drugiej gałki podświetlenie się rozjaśnia, a w pozycji spoczynkowej - nieco przygasa.

Górę i boki tworzy jeden element wykonany ze sklejonych ze sobą deseczek z drewna przypominającego mahoń. Na górze wycięto z dwóch stron dość szerokie szczeliny chłodzące lampy; szczeliny znajdują się też na tylnej ściance. Wybór wejść jest niewielki - cztery (pary) liniowych, gniazda głośnikowe - po trzy zaciski na kanał, ponieważ z oddzielnymi odczepami (plusów) dla 4 i 8 omów.

Drewniane "pudło" można zdjąć; nie powiem, żeby wzmacniacz Acoustic Masterpiece AM-201 bez pokrywy wyglądał lepiej, ale jest taka opcja. Widać wówczas, że w sekcji wzmocnienia znajduje się aż 11 lamp. W buforze wejściowym pracuje podwójna trioda 12AX7, w driverach i odwracaczach fazy mamy z kolei dwie podwójne triody (po jednej na kanał) 12AU7, też z Chin; za nimi umieszczono lampy końcowe, z Rosji (Electro- -Harmonix). To pentody mocy, zaprojektowane specjalnie do aplikacji audio - EL84 (mniejszy brat EL34). Zazwyczaj lekceważone, w dobrych aplikacjach czynią cuda (Leben CS-300 X-S). Tutaj zastosowano aż cztery lampy na kanał, podnosząc w ten sposób moc, podobnie zresztą jak we wzmacniaczu Manleya.

Za lampami, w dużych, ekranujących puszkach umieszczono transformatory wyjściowe z blachami EI, a z boku bardzo duży transformator zasilający. Przed nim zakręcono w klamrach dwa kondensatory filtrujące napięcie dla końcówek. Wygląda to dobrze i stylowo - powtarza topologię znaną z urządzeń z lat 50. Wnętrze polakierowano na ciemnografitowy, niemal czarny kolor typu "metallic", na którym umieszczono złote napisy.
 
Układ elektryczny jest dość prosty i zbudowany absolutnie klasycznie - to montaż punkt-punkt. Z wejść biegną naprzód, do mechanicznego selektora, kabelki ekranowane, stamtąd - do czarnego potencjometru Alpsa, a dalej - na siatki lampy wejściowej. Jej anody sprzęgnięte są z następnymi triodami za pomocą dobrych, polipropylenowych kondensatorów RealCap, a sprzęgnięcie między driverami i lampami końcowymi zapewniają też polipropylenowe, lecz tańsze, kondensatory NCC.

Oporniki są duże i wysokiej mocy. Obok widać dławik tworzący wraz z dwoma kondensatorami Rubycona, widocznymi na górnej ściance obok lamp, filtr typu "Pi". Nie znalazłem osobnego prostownika dla lamp wejściowych i wygląda na to, że napięcie anodowe jest wspólne dla wszystkich lamp. Generalnie - to ładny, choć prosty projekt. Funkcjonalność wzmacniacza jest jednak minimalistyczna, bo nie mamy pilota, żadnego wyjścia liniowego, nie ma też wyjścia słuchawkowego.

Odsłuch

Jedną z ważniejszych właściwości tego wzmacniacza jest jego... znikanie sprzed naszego nosa. Mówię oczywiście o dźwięku. Nadzwyczajna jest dynamika z umiejętnością budowania prawidłowych relacji na scenie. Acoustic Masterpiece AM-201 potrafi zagrać naprawdę mocno, przypominając pod tym względem wzmacniacz tranzystorowy. I nie chodzi tylko o wysublimowane jazzowe zawijasy, ale o rasowy rock. Zremasterowane przez Mobile Fidelity "Abraxas" Santany czy "Angel Dust" Faith No More miały wykop, niski bas, nasycone gitary. U Santany gitara lidera często łączy się z organami Hammonda (to wymagająca kombinacja), jednak wzmacniacz pana Miury dawał sobie z tym radę, przedstawiając soczystą i swobodną prezentację.

Co do mocy, to możemy, oczywiście, ten wzmacniacz "zdekonspirować". To ostatecznie lampowe urządzenie o dość ograniczonym "watażu". Nie twierdzę, że Acoustic Masterpiece AM-201 w jakiś magiczny sposób generuje jej więcej niż wskazują specyfikacje, ale sądzę, że zalety lamp zostały tu świetnie wykorzystane i zagospodarowane do symulowania mocnego, dynamicznego brzmienia. Ze skompresowanym (na etapie realizacji) materiałem, jak chociażby ze wspomnianym albumem Faith No More, nie będzie żadnego problemu - można podkręcać głośność, aż wszystko wokół zacznie drżeć.

O prawdziwych granicach zakresu wzmocnienia, w którym Acoustic Masterpiece AM-201 pracuje bez słyszalnych zniekształceń, przekonamy się z nieskompresowanym sygnałem. Taki dostaniemy np. z płyty "Heartplay" duetu Antonio Forcione i Charlie Haden. To tylko gitara klasyczna i kontrabas, lecz prawdziwa dynamika sygnału powoduje, że przesterujemy wzmacniacz znacznie szybciej niż ze skompresowanym sygnałem. Zagramy to wystarczająco głośno, żeby spektakl był satysfakcjonujący, ale kontrabas zacznie nam wymiękać, gdy tylko zrobimy krok dalej...

Góra jest w ataku delikatnie złagodzona, choć nie aż tak, jak to się lampowcom zdarza. Acoustic Masterpiece AM-201, inaczej niż w "ciepłych" wzmacniaczach, nie koncentruje się na średnicy. Środek jest pełny i mocny, ale nie ma się wrażenia, że jest to coś "zrobionego", podrasowanego, napompowanego. Chociaż... coś się tu dzieje, tyle że akcent położony jest gdzie indziej. Nieco mocniejszy, dobitny jest wyższy środek, i dzięki temu dźwięk
Acoustic Masterpiece AM-201 jest tak nośny, otwarty, ma uderzenie.

Na płycie Gerry Mulligan Quartet jest "dialog" saksofonu barytonowego lidera i nisko brzmiącego puzonu zaworowego;_ obydwa instrumenty grały ciut wyżej niż ze wzmacniaczem odniesienia. Nie chodzi o wyszczuplenie średnicy - tej granicy nie przekraczamy, ale właśnie o akcent. Zakres niskotonowy jest zwinny i dynamiczny - dopóki nie przekroczymy wspomnianych limitów głośności.

Bas został świetnie spleciony z wyższymi rejestrami, jego harmoniczne są bogate i naturalne. To one określają w dużym stopniu dynamiczny charakter. Dźwięk jest bardzo dobrze poukładany - rozdzielczy, spójny, zbalansowany. W niczym nie jest wybitnym czempionem, nie ma też pięty achillesowej, zagra z szeroką gamą kolumn, nie wymaga specjalnego dobierania sprzętu i akcesoriów. Jego ograniczenia mocowe są naturalne, w pomieszczeniu średniej wielkości, z kolumnami o efektywności nie niższej od typowych 86-87 dB, nie zamkną nam drogi do słuchania żadnego rodzaju muzyki. Niby można tak napisać o każdym urządzeniu... ale naprawdę rzadko kiedy wypada nadawać temu głębszy sens - tak jak tutaj.

ACOUSTIC MASTERPIECE AM-201

  • Produkowany Tak

Laboratorium

Aż cztery lampy EL84 na kanał pozwalają liczyć na co najmniej przyzwoitą moc wyjściową, zwłaszcza że już sam producent obiecuje 22 W na kanał (zarówno dla 8 jak i 4 omów). Ustalając 1-procentowy, standardowy, ale dla wzmacniaczy lampowych dość restrykcyjny próg zniekształceń, dostajemy zaledwie 13 W, natomiast podnosząc THD+N do 5% możemy się już cieszyć z 27 W przy 8 omach i 26 W przy 4 omach. Przy takiej mocy wyjściowej zasilacz spisuje się bez najmniejszego problemu, co widać w wynikach pomiarów dla dwóch kanałów, które nie ulegają zmianie.

Potrzebne do uzyskania mocy maksymalnej napięcie wejściowe wynosi 0,15 V, więc mamy pewność, że każdy odtwarzacz sprosta wymaganiom AM-201. Poziom szumów jest, jak na lampę, całkiem niski - 86 dB, dynamika wynosi 97 dB.

Skraje pasma sprawiają AM-201 pewne problemy (rys.1.), przy 10 Hz spadek wynosi ok. -2,4 dB, a rozpoczynające się powyżej 10 kHz opadanie charakterystyki powoduje osiągnięcie punktu -3 dB dość wcześnie, przy 41 kHz. Harmoniczne generowane przez AM-201 (rys. 2.) są wysokie; najsilniejsza druga (jak przystało na urządzenie lampowe) sięga -54 dB, trzecia leży przy -60 dB, powyżej -90 dB utrzymują się kolejne, aż do dwunastej. Wysokie zniekształcenia dają o sobie znać także na wykresie z rys. 3., THD+N niższe od 0,1 % pojawiają się tylko w wąskim zakresie do 1,4 W. Ponieważ przesterowanie nie jest jednak zbyt gwałtowne, to - zgadzając się na wyższe zniekształcenia - otrzymujemy pokaźny wzrost mocy wyjściowej.

 
 

Podstawowe dane

  • 13 500 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Kulturalna, stylowa, konserwatywna obudowa z drewnianą osłoną. Dobre elementy bierne.
  • Laboratorium: Wysokie zniekształcenia, ograniczone pasmo przenoszenia, przyzwoita moc wyjściowa i niski szum.
  • Brzmienie: Zrównoważone, koherentne, świeże i otwarte. Niska moc wykluczy część kolumn, ale sama barwa nie stwarza barier.
TEAC PD-301+AI-301DA

TEAC
PD-301+AI-301DA

Teac koncentruje się na nowoczesnych formach i funkcjach, czego dobrym przykładem jest seria Reference, złożona wyłączni...

GATO AUDIO DIA-400S

GATO AUDIO
DIA-400S

Cena: 25 000 zł

ACCUPHASE E-370

ACCUPHASE
E-370

Cena: 26 900 zł

SONNENTEER Alabaster

SONNENTEER
Alabaster

Cena: 8 600 zł

EXPOSURE 3010S2D

EXPOSURE
3010S2D

Cena: 8 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio