Eisa 2017-2018

ROTEL RA-10

ROTEL RA-10

Byłem zaskoczony, gdy po raz pierwszy wziąłem do ręki "10-tkę". Nie zaskoczył mnie styl, który potwierdza to, z czym Rotela kojarzymy od lat, ale zupełnie wyjątkowa jakość wykonania. Nieczęsto bowiem się zdarza, by tak tanie urządzenie miało metalowy i całkiem gruby front. Został on przykręcony czterema śrubami i wraz z resztą chassis robi wyborne wrażenie.

Na przedniej ściance obrodziło regulatorami, rozplanowanymi jednak logicznie i ergonomicznie. Obok największego i centralnie umieszczonego pokrętła wzmocnienia ulokowano mniejsze regulatory barwy wraz z odłączającym je przyciskiem Direct, oraz obrotowy selektor aktywnej pary zacisków głośnikowych.

Rotel RA-10 ma również pokrętło zrównoważenia kanałów oraz rozdzielony na dwie kolejne gałki selektor wejść - jednym wybieramy słuchane źródło, drugim przełączamy pomiędzy nimi a pętlą dla rejestratora; to także pewne "zaszłości" z lat 90., które jednak nie rodzą żadnych ograniczeń.

Oprócz czterech wejść liniowych Rotel RA-10 może się pochwalić układem korekcji dla gramofonu z wkładką MM. Z przodu jest również wyjście słuchawkowe oraz wejście dla sprzętu przenośnego, obydwa w standardzie mini-jack.

Z tyłu, oprócz dwóch par terminali głośnikowych i dużej gamy wejść RCA (wszystkie złocone), jest jeszcze coś ekstra - wyjście z przedwzmacniacza na zewnętrzną końcówkę mocy. Specjalnie potraktowano wejście dla gramofonu analogowego, odsuwając je od szeregu gniazd liniowych i uzupełniając trzpieniem uziemiającym.

Rotel RA-10 jest dostępny w dwóch wersjach wykończenia - czarnej oraz srebrnej. Co ciekawe, choć też trochę przykre, nie został wyposażony w układ zdalnego sterowania.

Odsłuch

Mimo pewnych podobieństw do NAD-a w zakresie średnicy, jej muzykalności i dźwięczności, Rotel RA-10 prezentuje brzmienie mocniejsze, obfitsze, może nawet bogatsze. Rotel gra nieco "wolniej" od swojego brytyjskiego konkurenta, ale zależnie od nagrań, przynosi to często niezłe rezultaty. Przede wszystkim trudno uwierzyć, że tyle gęstego i jednocześnie zróżnicowanego dźwięku wydobywa się z tak małej skrzyneczki.

Brzmienie w każdym zakresie pasma ma sporo do zaoferowania, na średnicy jest komunikatywne, w niskich tonach potrafi być nawet brutalnie mocne czy wręcz przytłaczające - takich możliwości nie ma jednak NAD. Rotel RA-10 chętnie gra basem i to całkiem niskim. Wzmacniacz tej wielkości nie zgarnie jednocześnie ekstremalnych zejść, siły i kontroli, więc jakiś kompromis musiał mieć tu miejsce. Dotyczy on tym razem dyscypliny, która została poluzowana na rzecz potęgi i swobody.

Nie zarzucam wzmacniaczowi Rotel RA-10 spowolnienia czy braku tempa, jednak Rotel ma inne sposoby na przekonywanie słuchacza. Wiele wzmacniaczy może mu pozazdrościć siły i efektownego basu. Wysokie tony są detaliczne i dokładne, rozdzielcze, a przy tym gładkie, pozwalające na komfort długiego słuchania, góra pasma nie generuje łoskotu blach czy deszczu iskier.

Rotel przesuwa środek ciężkości nieco w dół pasma, dzięki czemu mamy wrażenie obcowania z dźwiękiem poważnym, nasyconym. Bardzo dobrze brzmią niskie, męskie wokale, nawet elektronika jest muskularna, a rzadko jaskrawa.

Radek Łabanowski

ROTEL RA-10

  • Produkowany Tak
  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 54
  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 78
  • Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 2x 0,22
  • Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 83
  • Dynamika [dB] 102
  • Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 50

Laboratorium

Rotel, podobnie jak NAD, z łatwością przekracza specyfikację producenta pod względem mocy, dostarczając 66 W przy 8 omach i aż 112 W przy 4 omach; przy obydwu kanałach wysterowanych równocześnie pojawia się 2 x 54 W przy 8 omach i 2 x 78 W przy 4 omach. Czułość jest niemal wzorowo standardowa - 0,22 V.

Poziom szumów jest przeciętny, -83 dB, dynamika sięga 102 dB. Pasmo przenoszenia (rys.1) jest bliskie ideału, wzmacniacz nie wykazuje najmniejszych problemów z żadnym z obciążeń, charakterystyki są idealnie zbieżnie, a spadki na krańcach mierzonego pasma wynoszą ok. -0,4 dB.

Przedstawione na rys. 2. spektrum zniekształceń jest idealnie czyste, żadna z harmonicznych nie przekracza bezpiecznego poziomu -90 dB! Na wykresie z rys. 3. widać typową przewagę 8-omowego obciążenia, przejawiającą się nieco niższym poziomem zniekształceń - jednak i na 4 omach bardzo niskich. Obszary THD+N poniżej 0,1 % wymagają mocy wyjściowej od 1 W dla 8 omów i od 2 W dla 4 omów.

 
 

Podstawowe dane

  • 1 700 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Znakomita jakość obudowy z grubym, metalowym frontem. Układ na jednej, dużej płytce drukowanej, eliminujący wewnętrzne okablowanie, dyskretne końcówki mocy, przeciętne potencjometry.
  • Laboratorium: Wysoka moc wyjściowa (2 x 54 W/8 Ω, 2 x 7/ 4 Ω), przeciętny odstęp od szumu, bardzo niskie zniekształcenia, szerokie pasmo przenoszenia.
  • Brzmienie: Gęste, mocne, oleiste, z obfitym, niskim basem, krzepkim środkiem i detaliczną, ale niewyostrzoną górą pasma.
ROTEL A12

ROTEL
A12

Cena: 4 000 zł

NAD C368

NAD
C368

Cena: 4 200 zł

VINCENT SV-500

VINCENT
SV-500

Cena: 4 000 zł

YAMAHA A-S801

YAMAHA
A-S801

Cena: 4 200 zł

 

 

Audio - wrzesień 2017

Strefa Magazynu

Audio 9/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio
LYNGDORF AUDIO TDAI-2710

LYNGDORF AUDIO
TDAI-2710

Najnowszy Lyngdorf TDAI-2170 to jedna z najtańszych konstrukcji, działających wedle koncepcji oryginalnego Millennium. A...