WHARFEDALE EVO^2-20

WHARFEDALE EVO^2-20
Czarny kewlar w pięknej obudowie

W dwóch częściach testu kolumn z zakresu 2000-3000zł, wśród w sumie ośmiu modeli, znalazły się tylko dwie konstrukcje dwudrożne. Jak można się spodziewać, zamiast w ilość, idą w jakość. Ale o ile Phobos II trochę skrywa wewnątrz swoje techniczne atuty, to Wharfedale Evo^2-20 już z zewnątrz prezentuje swoją klasę. Zwłaszcza w obrębie obudowy, której forma, wykończenie i detale dadzą dużo punktów na starcie, zwłaszcza jeśli na zakupy wybiera się on i ona.

Jeszcze dziesięć lat temu spotykane tylko w niektórych najbardziej ekskluzywnych, stricte hi-endowych kolumnach, wygięte ścianki boczne okazały się z czasem na tyle łatwe i niedrogie do wykonania, że już od kilku lat wprowadzane są do znacznie tańszych konstrukcji - wciąż jednak są czymś specjalnym, co dodaje szyku.

W kolumnach serii Evo są dodatkowe smaczki - również przednia ścianka jest lekko wypukła, co w tym przypadku wynika nie z wygięcia płyty, lecz z frezowania powierzchni zewnętrznej - materiałem wyjściowym jest płyta mdf 25 mm, która zachowuję tę grubość na środku, a w kierunku bocznych krawędzi robi się cieńsza.

Zaokrąglona powierzchnia frontu poprawia charakterystyki promieniowania średnich i wysokich częstotliwości (na zewnątrz), natomiast wygięte ścianki boczne pomagają zredukować fale stojące wewnątrz obudowy. Front z bokami, i wszystkie pozostałe ścianki, połączono nie pozostawiając żadnych śladów (dylatacji, uskoków, itp.) - z pomocą nowoczesnych maszyn można takie skrzynki produkować masowo, ale wciąż wymagają one większego nakładu pracy i kontroli. Okleina - poddaję się, nie wiem czy sztuczna, czy naturalna.

Za pierwszą przemawia cena Wharfedale Evo^2-20, a także znane już z innych kolumn, bardzo udane imitacje, za drugą to, że po prostu wygl ąda jak naturalna, bez żadnych słabości. Obudowa związana jest z finezyjnym cokołem - metalowym odlewem, który z tyłu daje kolumnie dobre podparcie dzięki szerszemu rozstawieniu kolców, niż pozwoli łaby na to sama skrzynka, z tyłu bardzo wąska. A kolce są bardzo masywne, regulowane od góry dużymi karbowanymi pokrętłami, blokowane nakrętkami... za takie wyczyny dziesięć lat temu musielibyśmy zapłacić kilka razy więcej, niezależnie od jakości całej reszty. A teraz... i jak tu narzekać, że Chińczyków jest miliard trzysta milionów, a kiedy skończę pisać to zdanie, o kilkuset więcej?

Głośniki też wyglądają bardzo schludnie - nisko-średniotonowy ma odlewany kosz, dodatkowo przykryty z zewnętrz efektowną metalową obręczą - było to konieczne, gdyż jak wspomniałem, front obudowy jest wypukły, i do jego profilu został dopasowany kształt pierścienia. Membrana jest kewlarowa, i wcale nie żółta - co estetycznie na dobre wychodzi, a akustycznie nie ma znaczenia. Kolejny drobiazg - głośnik przykręcony jest przez śruby, a nie przez wkręty.

Projekt plastyczny przedniej ścianki jest spójny i subtelny. Zagrano tylko krzywiznami nawiązującymi do kształtów samej obudowy, które znajdziemy w oprawie głośnika wysokotonowego, otworu basrefleks i na dolnej krawędzi maskownicy. Żadnych ekscesów kolorystycznych, wszystko utrzymano w kolorach bliskich czerni, i do tej delikatności trochę tylko nie pasuje błyszczące zawieszenie głośnika nisko-średniotonowego. Poza tym szczegółem wszystko wygląda prima fest. Maskownica jest oparta na cienkiej plastikowej ramce, i jak wskazują pomiary, ma bardzo niewielki wpływ na charakterystykę.

Odsłuch

Na podstawie podobieństwa konstrukcyjnego i w pewnym sensie “cywilizacyjnego”, widać że bezpośrednimi konkurentami w tym teście są Phobosy i Evo^2-20 - to one walczą o klienta wystrzegającego się kolumn dużych i wielodrożnych, przekonanego że małe jest piękne, że małe ma sens, zwłaszcza gdy na ten cel przeznacza się niewielkie pieniądze, i umieszcza w niewielkim pomieszczeniu. Obydwie konstrukcje nie zaskakują brzmieniem innym od spodziewanego w ramach takiej koncepcji, ale też różnią się bardzo wyraźnie.

Phobosy zagrały równo, spójnie, spokojnie, miarowo - w żaden sposób się nie wychylając i nie narażając na zarzuty błędów w neutralności. Evo 20 prezentują dźwięk nieco śmielszy, choć wciąż delikatny, dwudrożny, ani nie rozpędzony, ani nie rozciągnięty. Mają w sobie więcej ciepła, subtelności i połysku niż Phobosy, które były skupione, wyważone, ale raczej smętne.

Wharfedale Evo^2-20 grają trochę radośniej, bo mocniej na samym basie, jaśniej na średnicy, co może już być poczytane za odejście od neutralności, jednak minimalne odchudzenie wokali nie odbiera im plastyczności. W zakresie niskich częstotliwości Evo gra swobodniej niż Phobos, trochę zmiękcza i zaokrągla, ale trzyma rytm, choć mocnych ciosów nie wymierza, i oczywiście podmuchów najniższego basu też nie emituje. Przejście między środkiem a górą również jest płynne, bez wycofania i bez nadmiaru.

Wysokie tony bez bolesnych przywar i nierealnych hi-endowych aspiracji - nie wpadają w monotonię, nie kapryszą, grzecznie wykonują swoje zadanie. Przyjemny balans między lekkością, spokojem i łagodnością, z dodatkiem namacalnego basu tworzy dźwięk atrakcyjny i niemęczący. Podobnie jak w przypadku Phobosów, do wyrafinowania może więcej niż jeden krok, ale jesteśmy już daleko od niskobudżetowych, elementarnych braków.

Nieco większa dawka basu, świeżości i blasku kosztem lekkiego odejścia od pełnej równowagi tonalnej - tak jednym zdaniem można podsumować różnice między Wharfedale Evo^2-20 i Phobosami II. Obydwie kolumny nie zaimponują dynamicznymi zrywami ani też drobiazgowością w oddaniu detali, ale mają dużo kultury.

WHARFEDALE EVO^2-20

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 120
  • Wymiary [cm]* 85x23x34
  • Typ obudowy br - t
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 86
  • Impedancja (Ω)** 6
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Laboratorium Wharfedale Evo^2-20

Przypadkiem mamy w testowanej czwórce dwie konstrukcje dające nietypowe odpowiedzi z obudów bas-refleks, które na pierwszy rzut oka wyglądają jednak zupełnie zwyczajnie - są jednokomorowe. W przypadku Prosona wiedzieliśmy zarówno inny od spodziewanego przebieg impedancji w zakresie niskich tonów, a także bardzo egzotyczne charakterystyki przetwarzania.

Przy Wharfedale impedancja również nie jest taka jak zwykle - poniżej 100Hz widać nie dwa, a trzy różnej wysokości wierzchołki (rys. 1), natomiast pomiary w polu bliskim (rys. 5) dają obraz który łatwiej zinterpretować - brak wyraźnego odciążenia na charakterystyce niskotonowego i nisko położona charakterystyka promieniowania otworu wskazują na silne tłumienie układu rezonansowego obudowy.

Charakterystyka wypadkowa opada poniżej 100Hz, ale jak widać na rys. 2, generalnie bas jest uwypuklony o kilka dB ponad ładnie zrównoważony zakres średnio-wysokotonowy. Pod tym względem (tzn. wyrównania głównej części pasma) Wharfedale przypomina RLS-y, ale o ile Phobos II dawkował bas oszczędnie, to Evo^2-20 daje z siebie więcej energii w tym zakresie. I nie jest to wypadek przy pracy, ale dwie różne koncepcje strojenia, które jednak łączy liniowe prowadzenie zakresu średnio-wysokotonowego.

Rozpraszanie w płaszczyźnie poziomej jest bardzo ładne - nawet pod kątem 30O charakterystyka biegnie równiutko aż do 15kHz (rys. 3).

Maskownica trochę kombinuje przy ok. 7kHz, ale negatywne tego skutki są pomijalne - czyli bez szkody możemy trzymać maskownice zało- żone.

Wracając jeszcze do pierwszej charakterystyki - impedancji - stwierdzamy minima na poziomie nieco wyższym od 4,5 oma, co pozwala zakwalifikować Evo^2-20 do kategorii zespołów głośnikowych znamionowo 6-omowych.

Wraz z efektywnością na poziomie 86dB, mamy do wysterowania łatwe obciążenie.

Bardzo elegancko zestrojona kolumienka, chyba tylko nie powinna stać bardzo blisko ścian, bo basik zanadto się rozwinie.

 
 

Podstawowe dane

  • 2 500 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Nie w ilość, ale w jakość - piękna obudowa, luksusowe akcesoria, solidne przetworniki. Wybitna konstrukcja dla tego zakresu cenowego.
  • Laboratorium: Wyrównany zakres średnio-wysokotonowy z bardzo dobrym rozpraszaniem i tylko minimalnym wpływem maskownicy, wzmocnione niskie częstotliwości. Łatwa impedancja i przyzwoita efektywność.
  • Brzmienie: Basu nie brakuje, jednak dominuje wrażenie spójności, lekkości i delikatności. Duża kultura, bez fajerwerków i bez niepokojów.
DALI Opticon 6

DALI
Opticon 6

Firma Canton była już potęgą, kiedy powstała marka Dali. Dzisiaj są to równorzędni konkurenci, i nawet jeżeli Canton wci...

AVANTGARDE ACOUSTIC Duo XD

AVANTGARDE ACOUSTIC
Duo XD

Cena: 120 000 zł

SONUS FABER Chameleon T

SONUS FABER
Chameleon T

Cena: 10 000 zł

PROAC Studio 148

PROAC
Studio 148

Cena: 10 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio