ESA TRITON 1

ESA TRITON 1
Monitory na sterydach

Firma ESA nazwę Triton zaczerpnęła ponoć od oceanicznego ślimaka, którego skorupa służy jako instrument muzyczny. I trzeba przyznać, że monitor Triton 1 też ma skorupę nie lada - grubość jego ścianki przedniej przekracza 5 cm!

Triton 1 należy od jednorodnej generacji obejmującej trzy linie - Credo, Triton i Intrada, patrząc na ofertę od góry do dołu. W seriach Credo i Intrada mamy do czynienia tylko z pojedynczymi modelami, chociaż ich symbole - Credo 3 i Intrada 3 - lekko sugerują, że można spodziewać by się również innych konstrukcji.

Tymczasem nic więcej się nie pojawiło, a i skład linii Triton, choć od początku minimalnie większy, też w zasadzie nie uległ poszerzeniu od czasu premiery - z pewnym wymagającym odrębnego komentarza wyjątkiem, który nosi nazwę Special Edition.

Podobnie jak Credo 3 i Intrada 3, kolumna Triton 3 to konstrukcja wolnostojąca, z dwuipółdrożnym układem przetworników na bazie dwóch osiemnastek. Z kolei Triton 1 to dwudrożny podstawkowiec, można się więc domyślać, że "dwójka" została zarezerwowana dla czegoś pomiędzy - najprawdopodobniej układu dwudrożnego, ale w obudowie wolnostojącej. Jednak konstrukcja taka nie powstała dotąd w ramach żadnej z wymienionych linii. I nie powstanie. Nie z powodów akustycznych, ale ekonomicznych. Wielu producentom nie opłaca się produkować wolnostojących kolumn z tylko dwoma głośnikami, kiedy zdecydowanie większą część kosztów pochłaniają nie przetworniki, ale obudowy.

Hipotetyczne dwudrożne wolnostojące Tritony 2 czy Intrady 2 byłyby niewiele tańsze od znacznie mocniejszych dwuipółdrożnych "trójek". Wyraźne zmniejszenie kosztów można uzyskać dopiero wyraźnie zmniejszając obudowę - do formatu podstawkowego. Poza tym jakiś dobry monitor w ofercie mieć trzeba, ESA wybrała więc serię Triton jako najodpowiedniejszą do wprowadzenia jedynej tego typu konstrukcji w całej wspomnianej generacji. Koszty obudów stają się obecnie dla wielu producentów wąskim gardłem, często ustawiającym cały ich profil produkcji. Firma mała, jaką jest np. ESA, nie może pozwolić sobie na zakup całych kontenerów skrzynek made in China, które dostępne są za najlepszą możliwą cenę na praktycznie każdym pułapie jakości (ale trzeba tego pilnować!), jednak tylko w dużych ilościach.

Inne możliwości to polskie fabryki, niegdyś bardzo lubiane przez np. niemieckich producentów zespołów głośnikowych, bo wtedy konkurencyjne w porównaniu do cen w Europie Zachodniej, ale dzisiaj żądające cen wyższych niż Chińczycy i nie o wiele mniejszych zamawianych ilości. Są wreszcie zupełnie małe stolarnie, które mają ceny jeszcze wyższe (o ile jakość jest na odpowiednim poziomie), ale one nie oczekują na wielkie zamówienia - bo takim nawet nie byłyby w stanie sprostać...

I na takich kooperantach opiera swoją działalność podobnie mała firma ESA, będąc niejako zmuszoną do pozycjonowania swoich produktów na wyższych półkach, za to słusznie starając się wykorzystać szczególny atut takiej małoseryjnej czy wręcz jednostkowej produkcji; nie chodzi tylko o brzmieniowe, audiofilskie założenia, ale o tak ważny dzisiaj design i estetykę - w tym przypadku ofertę dostarczenia swoich produktów wykończonych praktycznie każdym rodzajem forniru. Tu można zdobyć dużo punktów u klientów, zwłaszcza że zaopatrzenie w obudowy z Chin u innych firm wiąże się ze zjawiskiem odwrotnym - ograniczeniem liczby dostępnych wersji kolorystycznych.

Triton 1 robi też nie mniejsze wrażenie swoją masą - przy przecież wcale nie wyjątkowo rozpasanych wymiarach. Waży grubo ponad 10 kg - to rekord dla konstrukcji tej wielkości. Pod kilkoma względami niezwykła obudowa Tritona 1 jest konsekwencją formy wolnostojącego Tritona 3, w którym, trzeba przyznać, pewne widoczne tu rozwiązania mają jeszcze większy sens.

Zacznijmy od takiego szczegółu, który w Tritonie 1 przestaje być szczegółem - od przedniej ścianki, która ma grubość 5,5 cm! Pięć i pół centymetra! Po co taki pancerz w tak małej konstrukcji? Nie zaszkodzi, ale pewnie zostało podyktowane głównie dążeniem do konstrukcyjnej i wzorniczej zbieżności większego i mniejszego Tritona. Obudowa złożona jest bowiem w taki sposób, że większa część frontu znajduje się przed cienką dylatacją oddzielającą go od ścianek bocznych. To robi wrażenie, zwłaszcza w połączeniu z pozostałymi elementami - pochyłościami ścianek przedniej i tylnej (ustawionymi pod różnymi kątami) i ścięciami dolnej i górnej krawędzi wystającej części frontu.

Obudowa wygląda na pierwszy rzut oka jak wyrzeźbiona z jednego kloca, choć pewne detale wykonania zdradzają, że jest złożona w konwencjonalny sposób.

Taka masywność może się podobać lub nie, ogólne wrażenie zależy też od rodzaju okleiny, która powinna korespondować ze specyficzną formą, ale pomysł jest. W dodatku odwołuje się on do zalet mechaniczno-akustycznych. Stabilne oparcie dla głośnika nisko-średniotonowego to jedno, a redukcja fal stojących pomiędzy przednią a tylną ścianką to drugie. Wypada jednak wyjaśnić, że w monitorach problem fal stojących jest znacznie mniej dotkliwy niż w wysokich obudowach wolnostojących, a front o mniejszej powierzchni uzyskuje odpowiednią stabilność przy mniejszej grubości - tak że starania widoczne w Tritonie 1 są zdecydowanie ponadnormatywne i trochę na pokaz.

Pochylenie przedniej ścianki wywołuje określone przesunięcie fazowe między przetwornikami (w stosunku do typowej instalacji na ściance pionowej), ustalające pozycję ich centrów akustycznych w podobnej odległości od słuchacza (kosz głośnik nisko-średniotonowego zostaje wysunięty, ale dzięki temu jego cewka jest mniej więcej w takiej samej odległości, jak cewka głośnika wysokotonowego). Prowadzi to do wyrównania czasu dolotu fal od obydwu przetworników, co kojarzy się ze stosowaniem filtrów 1. rzędu.

Ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, a ponieważ w Tritonie 1 wcale nie ma filtrów 1. rzędu, więc tym razem nie będziemy się zajmować ich tajemnicami. Konstruktor może wybrać dowolny sposób ustawienia głośników, a potem sprawdzać różne sposoby filtrowania, jakość końcowego rezultatu zależy bardziej od dobrego dostrojenia obydwu elementów, które wychodzi w praniu, niż od teoretycznych założeń wstępnych.

ESA konsekwentnie stosuje filtry rzędu wyższego niż pierwszy (chociaż nie nazbyt skomplikowane) i w konstrukcjach generacji Intrada/Triton/Credo dopasowała ich działanie do takiego właśnie ustawienia przetworników - bo wszystkie dwuipółdrożne wolnostojące "trójki" też mają pochylone przednie ścianki. A jak można się dowiedzieć z ich opisu, jednym z powodów tego zabiegu było skorelowanie faz głośników nisko-średniotonowego i niskotonowego, jeszcze z innej przyczyny znacznie odsuniętych od siebie. Triton 1 nie ma jednak dodatkowego niskotonowego, więc i tutaj mamy odbicie założeń poczynionych przy projektowaniu większych konstrukcji, do których Triton 1 musiał się przyłączyć.

Zwrotnica złożona jest wyłącznie z bardzo dobrych elementów - znajdują się w niej tylko cewki powietrzne, kondensatory polipropylenowe i rezystory metalizowane. Wszystko połączono zacnym przewodem firmy QED, który znalazł też zastosowanie w zworach między zaciskami gniazda przyłączeniowego.

I teraz możemy już przejść do głośników Tritona - nisko-średniotonowy to Peerless, z jego najlepszej serii Exclusive, a wysokotonowy to pierścieniowa Vifa, chyba najsłynniejszy głośnik tej firmy w ciągu ostatniej dekady. HDS 180 Exclusive, właśnie dlatego, że należy do referencyjnej serii Peerlessa, trochę z tego powodu cierpi...

Producent, chcąc Exclusive wyróżnić w całej ofercie, pokrywa ich kosze i korektory fazy srebrzystym lakierem. Kosze są bardzo solidne, odlewane, i dostatecznie dobrze prezentują się pokryte standardowym czarnym lakierem proszkowym (jak w tańszej serii Nomex), natomiast posrebrzenie nie za bardzo się udało, bo uwypukla ono naturalne niedokładności odlewu i wydaje się trochę plastikowe. To krzywda dla tego doskonałego głośnika, bo technicznie jego konstrukcja jest wyśmienita. W systemie magnetycznym znajduje się układ podobny do scan-speakowego Symmetric Drive.

Membrana to przede wszystkim celuloza, ale z domieszkami włókien syntetycznych (stąd jej nazwa - Nomex), w centrum wzmocniona wklęsłą nakładką przeciwpyłową, która jest jednak "przebita" przez nieruchomy korektor fazy. Karkas cewki drgającej łączy się zarówno z głównym stożkiem, jak i z otworem w nakładce. Takie rozwiązanie, gwarantujące wysoką sztywność membrany w połączeniu z zaletami korektora fazy, to własny pomysł Peerlessa.

O wysokotonowym krótko - pierścieniowa membrana, połączona z 25 mm cewką, zapewnia liniową charakterystykę aż do 40 kHz, a jednocześnie wysoką wytrzymałość i efektywność. Również tutaj w układzie magnetycznym znajduje się miedziany pierścień linearyzujący impedancję w zakresie najwyższych częstotliwości, a za nim puszka wytłumiająca.

Odsłuch

Ostatnio ESA wprowadziła do oferty "specjalną edycję" Tritona 1, która jest specjalna nie od parady, można nawet powiedzieć - superspecjalna. Zamiast pierścieniowego XT25 Vify, zastosowano jego dziesięć razy droższego kolegę - R29 Scan-Speaka. Cena Tritonów 1 nie miała oczywiście prawa wzrosnąć dziesięciokrotnie, ale w kontekście takiej inwestycji przeskok z 4200 na 7700 wydaje się usprawiedliwiony... czy jednak opłacalny z dźwiękowego punktu widzenia? Test Tritonów 1 nie zamieni się w porównanie wersji standardowej i specjalnej, której nie słuchaliśmy (a w każdym razie będę udawać, że nie słuchaliśmy), jednak powyższe fakty są dobrym punktem wyjścia do recenzowania samych Tritonów 1. Owszem, lepszą górę ma w tym teście Dynaudio Focus 140 i KEF XQ10.

Z drugiej strony wysokie tony Tritona 1 wcale nie są zbyt słabe jak na konstrukcję w klasie cenowej - Xindak Compass 1.5 i Yamaha Soavo 2 wcale nie mają w tym zakresie większych osiągnięć. Sama góra pasma nie będzie nam może o tym przypominać, że wydaliśmy ponad 4 tysiące, ale nie będzie przeszkadzać w percepcji innych, ulokowanych na wyższym poziomie cech brzmienia. Takie są właśnie wysokie tony w Tritonie 1 - dobrze dopasowane, wolne od podbarwień, zwłaszcza od wszelkiego niepokojącego dzwonienia, z umiarkowaną dawką blasku i powietrza, ale bez zamknięcia na skraju pasma. W każdym aspekcie wysokie tony gwarantują co najmniej minimum komfortu.

Jednak... po pierwsze, na tle Focusa 140 i XQ10 słychać, że wysokie tony mogą dawać znacznie większą frajdę, po drugie, zakres nisko-średnio-tonowy jest przetwarzany przez Tritona 1 z takim animuszem, że mariaż z aktywniejszym wysokotonowym mógłby stworzyć brzmienie naprawdę spektakularne. Znowu wdepnąłem w spekulacje na temat wersji "SE"..., pozostając przy naszej wersji standardowej, taki związek bardzo soczystego, dynamicznego, energetycznego zakresu nisko- średniotonowego i spokojnej, trochę wysuszonej góry można nie tylko bezboleśnie zaakceptować, ale i dostrzec w nim zalety - poniekąd dlatego, że góra nie absorbuje naszej uwagi, niższe rejestry podkreślają swoją plastyczność i barwy (co jednak nie byłoby możliwe, gdyby sama góra była ewidentnie zbyt słaba).

Triton 1 gra bez rozjaśnienia, a jednak efektownie i do tego dokładnie - w tym sensie, że pokazuje dużo konturów, ładnie separuje dźwięki na scenie, dobrze kontroluje bas, przez co osiąga też wybitną dynamikę. W tej dziedzinie - dynamicznej swobody opartej na sile, sprężystości i zwartości basu, jest liderem tej grupy. W porównaniu do niego Focus 140 i Soavo 2 są na basie nawet lepiej rozciągnięte, ale nie tak szybkie, XQ10 jest delikatniejszy, a Compass 1.5 skrócony.

Scena jest wypełniona, gęsta, ale uporządkowana, z tym że trochę ponadnaturalnie mocno wychodzi pierwszy plan - co mimo wszystko dodaje, a nie ujmuje całemu przekazowi nie tylko żywości, ale i siły przekonywania; trzeba wiedzieć, że "naprawdę" (czyli w nagraniu odtworzonym referencyjnie) ten głos i tamta gitara lokują się trochę dalej niż w inscenizacji Tritona 1. Pod tym względem Triton 1 nie jest tak precyzyjny jak Focus 140, jednak ma większą witalność i namacalność źródeł pierwszego planu.

Do tego dochodzi bardzo cenna, bo raczej rzadka umiejętność zachowania dużej palety faktur, uszanowania pojawiającej się czasami chropowatości i twardości - czy to wynikającej z natury instrumentu (skrzypce!), czy nawet z niedoskonałości nagrania. Większość głośników wygładza faktury, tłumiąc te mikroinformacje, którymi jak planktonem są obrośnięte podstawowe dźwięki; może i brzmi to bardziej elegancko, czysto, ale też trochę syntetycznie, a po pewnym czasie staje się trochę nudne, bo sposób tego wygładzania też jest dla każdego głośnika indywidualny i narzuca pewną sygnaturę.

Pewnie więc i Triton 1 coś w tym zmienia, ale w sposób pozostawiający najwięcej z oryginalnego, naturalnego charakteru nagrania - bo to można sprawdzić, że każda płyta brzmi w tym wymiarze inaczej. Triton 1 gra z werwą, z polotem, ze zdwojoną siłą podstawowych dźwięków, ze sprężystym basem i ze skrojoną na miarę, dopełniającą górą pasma.

Duńskie głośniki w dobie globalizacji

Głośniki Tritona 1 pochodzą z... no właśnie. Kiedyś wszystko było prostsze. Peerless, Vifa, Scan-Speak - to były niezależne duńskie firmy z długimi tradycjami, niektóre jeszcze przedwojennymi, niektóre po przejściach.

Na początku lat 90. wszystkie miały własne fabryki w różnych miastach Danii. Potem zaczęły się do siebie zbliżać, wreszcie łączyć... czego początkiem była przeprowadzka Scan-Speaka do Videbaek, miasta, w którym już wcześniej funkcjonowała Vifa. Coraz ściślejsza współpraca doprowadziła pod koniec ubiegłego wieku do powstania Vifa-Speak, a kiedy kilka lat później sojusz objął też Peerlessa (który jednak wciąż miał swoją fabrykę pod Kopenhagą), ogłoszono powstanie DST - Danish Sound Technology, utrzymując funkcjonowanie na rynku trzech doskonale znanych na świecie znaków firmowych.

Trzy lata temu DST, a więc wszystkie trzy duńskie marki, hurtem przejął amerykański koncern Tymphany, nie znany z tak wielkich jak duńskie osiągnięć elektroakustycznych, ale najwyraźniej prężny biznesowo. Centrum badawczo-rozwojowe i logistyczne pozostało w Videbaek, ale już wcześniej produkcja najtańszych modeli głośników spod szyldu Vify i Peerlessa zaczęła być przenoszona do własnych fabryk w Chinach. W Danii pozostała produkcja hi-endowego Scan-Speaka, wymagającego najwyższych standardów wykonania i kontroli, no i prestiżu...

Ponadto mówiąc o produkcji głośników w danym miejscu, najczęściej nie można utożsamiać tego z produkcją wszystkich jego elementów, które w dużej liczbie dostarczają kooperanci, i to z całego świata. Nasz Tonsil należał do nielicznych niemal samowystarczalnych molochów, co wcale nie wyszło mu na zdrowie, bo huta i tartak w środku miasta to raczej nieopłacalny interes.

Andrzej Kisiel

ESA TRITON 1

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 100
  • Wymiary [cm]* 36x20x37
  • Typ obudowy br-t
  • Rodzaj głośników P
  • Efektywność [dB] 85
  • Impedancja (Ohm)** 8
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Charakterystyka przetwarzania Tritona 1 jest wyraźnie pofalowana, ale na osi głównej utrzymuje się w granicach +/-3 dB. Osłabiony jest podzakres niższego środka i przejście między średnimi a wysokimi tonami (sąsiedztwo 3 kHz - częstotliwość podziału).

Same wysokie tony nie są wyeksponowane, w odróżnieniu od basu w okolicach 100 Hz; dwie główne oktawy średnich tonów (500 Hz - 2 kHz) też są na wysokim poziomie, stąd można mówić o ogólnym zrównowa żeniu z lekką tendencją do faworyzowania wybranych podzakresów.

Osłabienie na wspomnianym przejściu przez częstotliwość podziału pogłębia się na osi -7° (w dół) i przy założeniu maskownicy, na osi 7° w górę wygląda podobnie jak na osi głównej, odpowiednie będą więc standardowe, 60 cm podstawki. Ze względu na umiarkowany poziom wysokich tonów Tritony 1 należy skierować wprost na miejsce odsłuchowe, na osi 15° w bok obniżenie poziomu względem osi głównej nie jest jeszcze duże, ale i tak niepotrzebne.

Impedancja znamionowa to regularne 8 omów, minimum przy 200 Hz wynosi 7 omów, spadek nieco poniżej 6 omów w zakresie najwyższych częstotliwości nie ma praktycznego znaczenia. Lokalne minimum przy 60 Hz wskazuje na dostrojenie bas-refleksu - jak widać dość wysokie, przez co pojawiło się wskazane wyżej wzmocnienie okolic 100 Hz. Jednak i rozciągnięcie charakterystyki bardzo na tym nie ucierpiało - spadek -6 dB (względem średniego poziomu) pojawia się przy ok. 50Hz.

Efektywność 85 dB to dla 8-omowego monitora dobry wynik.

 
 

Podstawowe dane

  • 4 200 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Pancerna i przy tym niebanalna obudowa, bardzo duży wybór wersji wykończeniowych. Najlepsze przetworniki Peerlessa i Vify.
  • Laboratorium: Charakterystyka przetwarzania pofalowana, ale utrzymująca całościową równowagę. Wygodna, 8-omowa impedancja, 85 dB efektywności.
  • Brzmienie: Dynamiczny i zróżnicowany bas, żywiołowy, naturalny środek dający mocny pierwszy plan, uporządkowana góra pasma w roli dopełnienia. Plastyczna, wypełniona scena.
TEAC NT-503

TEAC
NT-503

Japońska firma oferuje zarówno klasycznie wyglądający sprzęt Hi-Fi, jak i urządzenia nawiązujące do form studyjno- profe...

PROAC Studio 148

PROAC
Studio 148

Cena: 10 000 zł

KEF R500

KEF
R500

Cena: 8 160 zł

FOCAL Aria 926

FOCAL
Aria 926

Cena: 9 000 zł

AUDIO PHYSIC Classic 10

AUDIO PHYSIC
Classic 10

Cena: 9 500 zł

Audio - wrzesień 2016

Strefa Magazynu

Audio 09/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio