MONITOR AUDIO RS6

MONITOR AUDIO RS6
Silver znaczy video

RS6 pochodzą ze srebrnej serii Monitor Audio, do niedawna zajmującej środkową pozycję, pomiędzy seriami brązową a złotą. Pojawienie się serii platynowej (to nie żarty) trochę zmieniło układ sił, serię srebrną wypada teraz zaliczać do tańszej połowy oferty, ale przecież nie wpłynęło to na jakość samych produktów spod znaku RS.

Podczas zamawiania kolumn do testu dystrybutorzy czasami pytają, w jakiej wersji kolorystycznej byśmy sobie ich życzyli. Do niedawna było mi wszystko jedno - niech dystrybutor pokazuje to, co sam uważa za najładniejsze. Ostatnio zacząłem jednak robić jedno zastrzeżenie - byle nie w lakierze fortepianowym; nie chodzi tu nawet o moją awersję do takiego wykonania, ile o względy praktyczne - robienie zdjęć takim kolumnom to udręka, wszystko się w nich odbija. RS6 nie występują w lakierze fortepianowym, czego wcale nie mam producentowi za złe, jednak wersja dostarczona do testu ma z tym coś wspólnego.

Po pierwsze nazywa się Video Silver, co wskazuje na inspirację płynącą z branży telewizorowej. Przecież jeszcze dwa sezony temu dominowały w niej kolory srebrnoszare, a nie czarny na wysoki połysk, i pewnie wówczas przygotowano wybór wariantów kolorystycznych dla serii RS. Tymczasem moda się zmieniła i Video Silver, choć sam w sobie nie taki brzydki, jest już passe, co prawda pasuje do kilkuletnich telewizorów, ale te w dzisiejszych czasach to stare grzmoty (na pewno nie fuli HD, ha ha...). Wariant srebrny byłby ostatecznie nadal wartościową opcją na tle obudów oklejonych drewnopodobnym winylem, zwłaszcza gdyby ten ostatni miał być paskudny, jednak rzeczywistość przedstawia się zupełnie inaczej: pozostałe wersje kolorystyczne kolumn serii RS, a jest tych wersji jeszcze aż pięć, wykorzystują naturalny fornir w następującym wyborze: czereśnia, palisander, orzech, dąb i dąb barwiony na czarno.

Testowałem już RS1, konstrukcję podstawkową z tej serii i na własne oczy widziałem, że Monitor Audio po prostu deklasuje konkurencję tak wykonanymi - czyli oklejonymi naturalnym fornirem - obudowami. Sam fakt stosowania fornirów w tym zakresie cenowym już zasługuje na wyróżnienie, a na tym atrakcje się nie kończą - przedstawiony szeroki ich wybór, jakość lakierowania, a na dodatek delikatne zaokrąglenie wszystkich krawędzi, czyni kolumny serii RS naprawdę ekskluzywnymi. I dlatego trochę żałuję, że do testu trafiła wersja srebrna, która nie pozwoli pokazać czytelnikom, w jakich wykończeniach Monitor Audio jest najwybitniejszym specjalistą. Ale kto z jakichkolwiek powodów szuka właśnie kolumn srebrnoszarych, w tym zakresie ceny bardziej eleganckich nie znajdzie.

W serii RS, nie licząc specjalnych głośników do kina domowego, ulokowano cztery modele - podstawkowe RS1 i wolnostojące RS5, RS6 i RS8. Więcej niż jeden model podstawkowy znajdujemy zwykle w seriach, których konstrukcje bazują na głośnikach niskośredniotonowych o zróżnicowanych średnicach - tak jest w przypadku serii 600 B&W, Chorus Focala, iQ KEF-a, a nawet L Quada. Gdy producent ogranicza się do stosowania jednego typu głośnika niskośredniotonowego, w praktyce określa to jednoznacznie wielkość monitora, jaki może zaproponować, ale nie zamyka drogi do generowania różnych układów w kolumnach wolnostojących, które nie muszą już ograniczać się do układu dwudrożnego.

Najmniejsze podłogówki RS5 to jeszcze powielenie konfiguracji z RS1, RS6 to już układ dwuipółdrożny, a jeszcze większe RS8 - trójdrożny. Jednak wszędzie pojawiają się przetworniki osiemnastocentymetrowe. Oznacza to, że żadna z kolumn serii RS - jak też pozostałych serii Monitor Audio, gdzie sytuacja jest podobna - nie będzie wąskim słupkiem (który bardzo pasowałby do Video Silver...). Mimo to "ścięcie" koszy głośników pozwoliło zminimalizować szerokość obudów do 18,5 cm, więc ostatecznie Monitor Audio RS6 są bardziej smukłe niż konkurenci - poza podobnym Quadem 22L.

RS6 to zespół dwuipółdrożny, w zasadniczym schemacie podobny do układów Focala i KEF-a: głośniki niskotonowy i niskośredniotonowy mają taką samą średnicę, ale nieco różniące się układy drgające, "podspecjalizowane" pod kątem przeznaczonych im zakresów. W KEF-ie specjalizacja ta idzie dalej, membrany obydwu głośników są zupełnie różne, natomiast w MA i w Focalu (a także w Quadach) zasadnicza część membrany jest taka sama (chociaż w każdej firmie przygotowana z zupełnie innego materiału) a wymianie podlega jej część centralna - wklęsła, o większej średnicy, usztywniająca membranę w głośniku niskotonowym i wypukła, na kształt "korektora fazy" w głośniku średniowysokotonowym.

W RS6, podobnie jak w Chorusie 716V i iQ7SE, obydwa głośniki mają wspólną komorę, zajmującą całą obudowę. Wreszcie pojawia się jednak pewna różnica "systemowa", bo z komory wyprowadzono dwa otwory - jeden znowu tam, gdzie znajduje się również w Focalu i KEF-ie, a więc na przedniej ściance bezpośrednio pod głośnikiem niskotonowym, za to drugi, trochę niespodziewanie, na tylnej ściance. Niespodziewanie, bo taki układ dwóch otworów spotykany jest zwykle wtedy, gdy obudowa jest jednak wewnątrz podzielona na dwie komory, co w zasadzie wymusza ulokowanie otworu z komory głośnika niskośredniotonowego na tylnej ściance - dokładnie taki przypadek mamy w B&W 684. I też tak jak tam, otwór ten przysunięto bardzo blisko górnej krawędzi obudowy, aby fala mogła szybko opłynąć obudowę, chodzi oczywiście o to, aby uniknąć nadmiernego wzmacniania niskich częstotliwości, gdy kolumna zostaje przysunięta blisko tylnej ściany. Mimo to, jak wskazały testy odsłuchowe, nie powinniśmy narzekać na brak basu nawet wtedy, gdy RS6 będą ustawione daleko od ściany.

Z zewnątrz nie wygląda na to, że głośnik wysokotonowy ma magnes neodymowy - sama kopułka ma dookoła dość dużą oprawę i jest odsunięta od głośnika niskośredniotonowego tak, jak w sytuacjach, gdy znajduje się za nią standardowy magnes ferrytowy o średnicy siedmiu centymetrów. Szkoda, bo magnes neodymowy stwarza okazję do korzystnego przysunięcia centrów akustycznych głośnika wysokotonowego i średniowysokotonowego, co wykorzystała (także marketingowo, pisząc o tym w swoim katalogu) firma B&W w nowej serii 600. Natomiast Monitor Audio, a także Quad, również dysponując tweeterami neodymowi, potraktowali je tak, jakby się bali, że mała ich facjata będzie się klientom wydawała niepoważna. Czasami jednak małe jest nie tyko piękne, ale i dobre akustycznie. Podobnie jak w iQ7SE, głośniki niskośredniotonowy i wysokotonowy mają ekranowane układy magnetyczne, co wraz z neodymowym magnesem wysokotonowego zapewnia, że kolumny te "nie sieją". Co nie ma już znaczenia przy ustawieniu blisko plazm i elcedeków.

Tak się pięknie złożyło, że pięć kolumn tego testu reprezentuje wszystkie najpopularniejsze materiały membran. W obrębie kopułek wysokotonowych wybór najogólniej sprowadza się do kopułek metalowych i tekstylnych, jednak na polu głośników niskośredniotonowych zróżnicowanie jest znacznie większe. B&W i Quad pokazali membrany z syntetycznych plecionek (B&W z Kevlaru, Quad chyba z włókna szklanego), Focal membrany w zasadzie celulozowe, chociaż firmowo zmodyfikowane dodatkami (Polyglass), KEF celulozę w głośniku niskotonowym i polipropylen (wzbogacony tytanem) w średniotonowym i wreszcie Monitor Audio - membrany metalowe.

Ktoś spyta o membrany ceramiczne, jednak to już nie taka popularność i nie ten zakres cenowy... a zresztą, proszę bardzo - metalowe membrany Monitor Audio są powlekane warstwą ceramiczną. Firma nazywa tę technologię C-CAM (Ceramic Coated Aluminium Magnesium), co ujawnia również, że zasadnicza struktura membrany to stop aluminiowo-magnezowy. W podobny sposób wykonano dwudziestopięciomilimetrową kopułkę wysokotonową, którą dodatkowo pozłocono, co w sumie miało zapewnić pasmo przetwarzania sięgające do 30 kHz. Jak jednak wskazują pomiary (tu na testy odsłuchowe nie będę się powoływał...), charakterystyczny dla sztywnych, metalowych kopułek break-up pojawia się przy 20kHz. Na szczęście mało kto będzie to słyszał (przynajmniej w taki sposób, w jaki widać to na pomiarach), ale skoro tak, to tym bardziej zapomnijmy o 30kHz...

Drogocenna kopułka strzeżona jest przez metalowy "grill"; stosowania takiego elementu nawet przed delikatną metalową kopułką większość producentów dzisiaj unika (patrz B&W, Focal i KEF), jako że powoduje on powstawanie pasożytniczych zjawisk rezonansowych - ale nie należy ich demonizować, starannie dostrojony układ może działać bez większych problemów.

Odsłuch

Kolumny Monitor Audio po raz kolejny nie zawiodły - i nie jest to tylko kurtuazyjne zdanko. Początkowo chciałem nawet napisać, że po raz kolejny mi zaimponowały, ale może byłaby to już przesada... Są w brzmieniu Monitor Audio RS6 cechy kontrowersyjne, do ideału daleko - tak jak wszystkim kolumnom tego testu. Jednak ogólne wrażenie było dobre lub bardzo dobre od pierwszego do ostatniego momentu odsłuchu. Nie wszystkie próbki muzyczne okazały się dla RS6 ciastkiem z kremem, a mimo to praktycznie zawsze RS6 na swój sposób dawał sobie radę, wpisując swoje problemy w kontekst zawsze harmonijnego, spójnego, pięknego brzmienia.

Czy piękne brzmienie może mieć problemy? Oczywiście - nie mówię o piękności idealnej, ale o umiejętności połączenia różnych cech w przekaz mający dar przekonywania, angażowania, przytrzymania słuchacza przed głośnikami. Jest wiele kolumn, do których trudno się specjalnie przyczepić, na zimno analizując ich cechy, zarazem ich brzmienie nie chce się przyczepić do naszych uszu... sięgamy po kolejne płyty, znowu jest OK, ale nic więcej - po prostu nie chce się tego słuchać i co gorsza, nie wiadomo dlaczego...

Z RS6 jest dokładnie odwrotnie. Dość łatwo stwierdzić, co w ich brzmieniu jest tak pociągającego - jest ono bardzo soczyste, gęste, najdalsze od suchości i "szkieletowatości", kiedy doskonale słychać kontury, a brak wypełniającej je substancji. Wyjątkowo apetyczne jest tu połączenie miękkości, ciepła, nasycenia niskich rejestrów z żywością i co najmniej dobrą detalicznością. Skąd się ona bierze? Wcale nie z podkreślenia zakresu wysokich tonów, a przynajmniej nie na skutek podniesienia ich poziomu. Na przykład iQ7SE grają jaśniej, góra pasma jest w KEF-ach po prostu głośniejsza, a mimo to szczegóły bardziej błyszczą w wydaniu Monitor Audio; to przyjemne, bo zupełnie niefatygujące i zarazem efektowne w bardzo kulturalnym stylu.

Ostatecznie taka metoda nie jest najlepsza w każdej sytuacji, bo kiedy przychodzi do naturalistycznego odtworzenia perkusyjnych blach, to można odczuć "brak mocy", ataku i determinacji, jak też tendencję do przesuwania wybrzmień w górę, na skutek wycieniowania dolnego podzakresu wysokich tonów. Na liście priorytetów RS6 pojawił się pewnie zamiar uniknięcia wyostrzenia w każdej sytuacji, na każdej płycie. Jest tu pewna maniera, z pewnością będąca świadomym wyborem konstruktora, ale podkreślanie tego ograniczenia byłoby jednak nieuczciwe, bo najczęściej góra pasma w wydaniu RS6 jawi się jako wybitnie klarowna, rozdzielcza i pełna smaczków, co na tym pułapie cenowym jest bardzo atrakcyjną opcją.

Focal proponuje wyraźne wzmocnienie wysokich tonów, które mają jednak nieco jednostajne wybrzmienie, KEF w dużym uproszczeniu jest w tym zakresie czymś pomiędzy Focalem a Monitorem, B&W i Quad też nie pozostawiają w pamięci jakichś specjalnych osiągnięć w tej dziedzinie. Umiejętne, bo nie pogłębione, ale delikatnie zaznaczone wycofanie - powiedzmy o pół kroku - przejścia między średnimi a wysokimi tonami nie powoduje jeszcze wyrwania tych drugich z kontekstu, za to ułatwia im eksponowanie najsubtelniejszych informacji ze skraju pasma, jak też pozwala średnicy grać po cieplejszej i plastyczniejszej stronie neutralności.

Z RS6 przesiadłem się bezpośrednio na iQ7SE i ta różnica była łatwo uchwytna, chociaż nie determinowała pozycji na skali lepszy - gorszy: iQ7SE były bardziej bezpośrednie, po ich stronie była lepsza czytelność i lokalizacja źródeł w planie. W RS6 jest ładniej wypełniony niższy środek, całe brzmienie ma tendencję do ocieplenia, przez które bez problemu przebija się subtelna detaliczność czerpiąca z zasobów zróżnicowanych, rozdzielczych, ale nie przejaskrawionych wysokich tonów.

Jednak klucz do decyzji wielu klientów o zakupie sprzętu będzie leżał w zakresie niskotonowym. RS6, podobnie jak Chorus 716V, generuje bardzo mocny bas. Nie ma co owijać w bawełnę - w obydwu kolumnach bas został podbity, chociaż w różny sposób. Bas z Focali jest twardszy, z lekko dudniącym nalotem, bas Monitorów głęboki i sprężysty, bardzo efektowny już przy ustawieniu kolumn dość daleko od ściany za nimi (ponad l metr). Przysunięcie bliżej powoduje nie tylko jego nasilenie, lecz także dalsze zmiękczenie, a więc osłabienie kontroli. W końcu można uzyskać wyjątkowo obszerny, masywny, substancyjny basior, który też znajdzie amatorów, jednak obiektywnie najlepsze rezultaty wymagają pewnej przestrzeni wokół RS6. Wtedy nie ma też problemów z utrzymaniem tempa, które jest częścią chwalonej już witalności.

Monitor Audio nie zawiodły... również dlatego, że są konsekwentne - kolejny testowany model z aktualnej oferty przedstawia podobny, przewidywalny charakter brzmienia, chociaż za każdym razem realizowany na różnym poziomie jakościowym. RS6 w stosunku do podstawkowych RS1 to większy potencjał dynamiki i basu (dla którego trzeba znaleźć i więcej pieniędzy, i więcej miejsca...), a w porównaniu do podłogowych BR6 z niższej serii Bronze lepsza klarowność i kontrola basu.

MONITOR AUDIO RS6

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 120
  • Wymiary [cm]* 85x19x25
  • Typ obudowy br-p
  • Rodzaj głośników P
  • Efektywność [dB] 86
  • Impedancja (Ohm)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

W tym przypadku producent dość rzetelnie informuje o impedancji, podając 6 omów jako impedancję znamionową, co moglibyśmy uznać na podstawie 4,5-omowego minimum przy 50-200 Hz. Słówko "dość" wynika jednak z tego, że przy 45 kHz, w minimum związanym z częstotliwością rezonansową obudowy, mamy nieco poniżej 4 omów, a przy 5 kHz dokładnie 3 omy.

W tej sytuacji, niestety, oficjalnie zakwalifikujemy RS6 jako zespół znamionowo 4-omowy, choć z łaskawym komentarzem, że naprawdę nie ma się czego bać. W charakterystyce impedancji zwraca uwagę fakt mający niewielkie znacznie praktyczne, ale z konstruktorskiego punktu widzenia intrygujący - szybki wzrost impedancji powyżej owego minimum przy 5 kHz, tak jakby głośnik wysokotonowy był podłączony przez filtr dolnoprzepustowy.

Charakterystyka przetwarzania na szczęście nie ujawnia działania takiego filtrowania, wręcz przeciwnie, sam górny skraj pasma jest wyeksponowany na skutek rezonansu metalowej kopułki, przypadającego dokładnie przy 20 kHz. B&W i Focalowi udało się rezonans ten stłumić lub przesunąć powyżej 20 kHz, Monitor Audio "wysypał się" z tą niedoskonałością jeszcze w pasmie teoretycznie akustycznym - teoretycznie, bo praktycznie mało kto słyszy 20 kHz w postaci czystej (np. sygnału sinusoidalnego). Ale jeszcze mocniej niż wysokie tony, okazują się wzmocnione niskie, przetwarzane z podobnie wysoką sprawnością, jak w najefektywniejszym Chorusie 716V.

Zakres średniotonowy i dolny podzakres wysokotonowego prezentuje dobrze, choć nie idealnie wyrównany przebieg, w którym nie zostaje wyraźnie wyróżniona żadna oś poza osią 30°, co oznacza stabilność brzmienia niezależnie od tego, czy siedzimy nisko czy wysoko. Maskownica odznacza się dwoma zapadłościami - przy 6,5 kHz i 15 kHz.

 
 

Podstawowe dane

  • 3 500 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Dostępne w pięknych naturalnych fornirach, na ich tle testowana wersja srebrna wydaje się mniej elegancka, ale staranności wykonania nic nie można zarzucić. Klasyczny układ dwuipółdrożny.
  • Laboratorium: Wyeksponowane niskie częstotliwości, zakres średniowysokotonowy lekko pofalowany, jednak trzyma się kursu na dobre zrównoważenie. Impedancja znamionowa 4 omy (w praktyce nie kłopotliwe), efektywność 86 dB.
  • Brzmienie: Soczyste, sprężyste, plastyczne, ciepłe, a przy tym z dobrą rozdzielczością. Bas na granicy przesytu, góra subtelna i detaliczna.
MONITOR AUDIO Platinum PL500 II

MONITOR AUDIO
Platinum PL500 II

Kiedy siedem lat temu firma Monitor Audio wprowadziła pierwszą generację serii Platinum, była to tyleż sensacja, co ruch...

SONUS FABER Chameleon T

SONUS FABER
Chameleon T

Cena: 10 000 zł

PROAC Studio 148

PROAC
Studio 148

Cena: 10 000 zł

KEF R500

KEF
R500

Cena: 8 160 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 10/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio