Eisa 2017-2018

SPENDOR SA-I

SPENDOR SA-I

Nowa miniaturowa konstrukcja SA-1 zajęła ważną pozycję w ofercie Spendora. To firma z wielkimi tradycjami. Jako jedna z niewielu ze starej brytyjskiej gwardii nadal "manufakturuje" w swoich rodzimych pieleszach w hrabstwie Sussex, a nie w okolicach Shenzhen. Nie pozostaje to bez wpływu na ceny jej produktów. Za oryginał trzeba płacić, wiadomo dlaczego, chociaż czasami nie wiadomo dokładnie po co…

Nie wszyscy wiedzą też, po co w ogóle kupować takie maleństwa, skoro za podobną cenę, a nawet taniej, można nabyć co najmniej "pełnowymiarowe" monitory, które wykażą się wyższą efektywnością i lepszym basem. Są jednak miłośnicy takich zabawek, a zawsze można liczyć na przychylność większości anglosaskich recenzentów, którzy z patriotyzmu i sentymentu do dawnych dokonań brytyjskiego przemysłu głośnikowego,  o oceny możliwości minimonitorów zastosują specjalną taryfę, założą na swoją percepcję specjalny filtr, przez który słychać będzie głównie piękną średnicę. Ale i w innych częściach świata idea swoistego "samoograniczenia" i minimalizmu - nie tylko technicznego, ale i brzmieniowego - pada na podatny grunt, zwłaszcza gdy ma nobilitującą metkę "designed and manufactured in UK". Mimo to gospodarka Wysp tonie…

Monitor Spendor SA-1 nie należy do żadnej serii - jest prezentowany jako samodzielna jednostka, chociaż można ją traktować jako uzupełnienie dwóch konstrukcji wolnostojących serii A - wykonanych już mniej luksusowo. Skrzyneczka Spendora SA-1 jest perfekcyjna i bardzo tradycyjna - prostopadłościenną obudowę ze wszystkimi krawędziami "na ostro" wykończono fornirem zebrano i polakierowano na wysoki połysk. Pozostałe dwie dostępne wersje to wenge (ale już nie na wysoki połysk) i lakier fortepianowy. Skrzyneczka ma objętość ok. pięć litrów - znacznie mniej niż obudowy innych onitorów tego testu.

Pierwszym powodem tego jest zastosowanie mniejszego głośnika nisko-średniotonowego, drugim - systemu z zamkniętą obudową. Dzisiaj to jeden z nielicznych przykładów takiej obudowy, która w przeszłości, wśród małych konstrukcji, miała znacznie silniejszą pozycję. Ale w tradycji Spendora, podobnie jak kilku innych "starożytnych" firm brytyjskich, jest właśnie taka konstrukcja, wywodząca się z LS3/5. Czasami powraca idea lat 70. - małego, zamkniętego, monitora "bliskiego pola", adresowana głównie do miłośników dawnej brytyjskiej szkoły brzmienia, w której pierwszoplanowana rola tonów średnich i oszczędne dawkowanie skrajów pasma było świadectwem najwyższego wyrafinowania.

Spendor SA-I - niewzruszony

Prawa fizyki nie zmieniły się od tego czasu w ogóle, a technika nie aż tak bardzo, aby głośnik nisko-średniotonowy z membraną o powierzchni niecałych 100 cm2 w obudowie zamkniętej o objętości 5 litrów mógł wytwarzać bas porównywalny z możliwościami choćby kilkunastolitrowych monitorów bas-refleks z głośnikami o powierzchni drgającej ok. 150 cm2. Spendor od lat produkował własne przetworniki nisko-średniotonowe, importując tweetery od producentów skandynawskich (Scan-Speak, Vifa, Seas). Wydaje się, że w Spendorze SA-1 obydwie jednostki pochodzą od Seasa - najbardziej charakterystyczny jest kosz, natomiast półprzezroczysta membrana, spotykana w głośnikach Seasa, od dawna występuje również w głośnikach Spendora.

Wraz z tekstylną kopułką widzimy typowy dla Spendora zestaw materiałów membran; firma ta chyba nigdy nie sięgnęła po membrany metalowe, ani w obrębie nisko-średniotonowych, ani wysokotonowych, niewzruszona eksperymentami innych firm brytyjskich w tym zakresie. Maskownica trzyma się dzięki miniaturowym magnesom, schowanym w przedniej ściance pod fornirem - dzięki temu po jej zdjęciu front nie jest zeszpecony czarnymi brodawkami uchwytów na kolce. Patrząc na Spendora SA-1, trudno na pierwszy rzut oka zachwycić się relacją jakości do ceny. Trudno też się do czegoś przyczepić - poza tym, że są małe. Ale takie miały być...

Odsłuch

Spendor SA-1 to najbardziej muzykalny i przejrzysty głośnik, jaki kiedykolwiek został stworzony przez Spendora..." - to jeszcze nie początek właściwego testu odsłuchowego, ale pierwsze zdanie z firmowej prezentacji. Wobec tak jednoznacznej deklaracji nie ma już chyba potrzeby cytować jej dalszego ciągu i pozostaje mieć nadzieję, że inne kolumny Spendora mają choć część zalet SA-1. Bardziej na serio można stwierdzić, że oto jesteśmy na tropie chyba najważniejszego - w audiofilskich sferach - znaczenia pojęcia "muzykalności".

Tam, gdzie nie można mówić o zaletach bardziej wymiernych - dynamice, rozciągnięciu basu, itp. - do osiągnięcia których potrzebne są poważniejsze środki, mówiąc w uproszczeniu większe konstrukcje, tam ostatnią redutą, którą da się bronić do upadłego - bo na jakiej podstawie można zaprzeczyć, że jest inaczej - jest muzykalność. Spendor SA-1 są najmniejszymi konstrukcjami w tym teście - różnica wyraża się nie w kilku centymetrach, ale w objętości ok. dwukrotnie mniejszej niż średnia pozostałych modeli. Wszystkie pozostałe nitory obydwu części testu miały: 17-18 cm głośniki nisko-średniotonowe, których powierzchnia membran wynosi ok. 150 cm2, podczas gdy redukcja średnicy kosza do 14-15 cm oznacza spadek powierzchni znacznie poniżej  100 cm2. W dodatku 14-cm głośnik pracuje tu w obudowie zamknięte.

Konstruktor SA-1 chyba  ogóle zrezygnował z solidnego przetwarzania niskich częstotliwości. Mimo to udało się wydobyć całkiem sporo basiku, bo jeśli obniży się efektywność w zakresie średnio-wysokotonowym, to można ustalić taki kształt charakterystyki i takie proporcje, że nawet cichy w skali bezwzględnej bas wypłynie na powierzchnię. SA-1 ustawione dość daleko od ściany prezentowały dobrą równowagę, z wypełnieniem niskich rejestrów zapewniających naturalność i komfort - nie było problemu zbytniej lekkości, niedoważenia ani tym bardziej rozjaśnienia.

Muzyka rozgrywa się w ograniczonej skali dynamicznej, ale słabość niskich tonów nie jest tu najdotkliwszym ograniczeniem, a raczej to, że maskowanie ich słabości, powoduje jednocześnie przytłumienie zakresu tonów wysokich. Brzmienie jest więc zrównoważone i kompletne, ale na kompaktową miarę - nie mając potencjału w zakresie niskich tonów, nie ma też swobody również w zakresie wysokich. Jest tu w pełni świadome działanie - oczywiście nie sam tweeter postanowił grać cicho, lecz konstruktor szukał punktu ciężkości całego brzmienia tam, gdzie znajduje się ono w większych konstrukcjach. Wraz z powstrzymaniem skrajnych zakresów oznacza to mocno zaznaczoną rolę średnicy - ale i tu nie należy liczyć na jakiś wielki spektakl dynamiki i rozdzielczości.

Wielkość instrumentów też ulega redukcji, pozorne źródła są bardzo gustownymi i dość dokładnymi "modelami", miniaturkami. 14-cm głośnik, obciążony przecież zadaniem przetwarzania niskich częstotliwości, męczy się już przy średnich poziomach głośności, zanieczyszczając również tony średnie. Mimo to, są one mocną stroną brzmienia SA-1, zwłaszcza oceniane pod kątem naturalności barwy i plastyczności. Nie pojawia się w nich syntetyczność ani tym bardziej kliniczność.

Do najkrótszego opisu charakteru średnicy, a może i całego brzmienia, użyłbym słowa "przydymione". Nie zafascynuje to zwolenników grania szczegółowego czy choćby wyrazistej przejrzystości, ale właśnie dzięki temu trudne do obejścia ograniczenia w dynamice niskich tonów są przynajmniej częściowo maskowane, nie kontrastują z jaskrawością wyższych zakresów. Wokale odtwarzane są z wielką kulturą, delikatnością, zrównoważeniem - przy ograniczeniu skali sama tonacja jest bardzo naturalna, z wypełnionym niższym podzakresem i zaokrąglonym, wycieniowanym przedziałem "presence".

Emocjonalność przekazu jest jednak umiarkowana, słuchacz musi wykazać się własną wrażliwością i pozytywnym nastawieniem, aby dobrze ocenić taką powściągliwość i poddać muzykę interpretacji. SA-1 nie będzie jej niczego dodawał, ani tempa, ani blasku, ani nawet nadzwyczajnego ciepła. Brzmienie to można komplementować za spójność, "analogowość" (bez podgrzania), akustyczną naturalność, dowartościowanie roli tonów średnich, brak ostrości i mechaniczności, ewentualnie za przynależność do klasycznej brytyjskiej szkoły brzmienia, czego wcale nie można powiedzieć o większości współczesnych monitorów, sygnowanych markami wywodzącymi się z Wysp.

Koncepcja konstrukcji i brzmienia SP1 przypomina legendarny monitor BBC LS3/5a, więc jeżeli jest on dla kogoś obiektem westchnień, to przy wszystkich swoich ograniczeniach SA-1 w jakimś stopniu - na pewno największym wśród testowanych monitorów - przywołuje tamte klimaty. Nie ma też w nich niczego ekstremalnego, bardzo specyficznego, co mogło urazić i odrzucić, ale dla wielu "przypadkowych" słuchaczy dźwięk z SA-1 będzie zbyt kruchy, mało efektowny i po prostu nieprzekonujący do wydania 5000 zł. Pięknie wykonany, niby klasyczny, a przecież w swojej brzmieniowej skromności trochę perwersyjny minimonitorek - dla kolekcjonerów, smakoszy i snobów. Firma Spendor znajduje się mniej więcej tam, gdzie była wiele lat temu - ze swoim miejscem produkcji, techniką, brzmieniem. I cenami.

Zamknięty kompakt

 W przeszłości wyjaśnialiśmy już różnicę między mylonymi pojęciami "obudowa zamknięta" i "kompakt". SA-1 jest rzadkim przykładem ilustrującym tę kwestię tak dobrze. W dalekiej przeszłości większość kolumn miała obudowy bas-refleks, a pierwsze - zamknięte - pojawiły się w ramach małych konstrukcji. Małych, a więc z angielska "kompaktowych". Skojarzenie zamkniętego i małego utrwaliło się, zwłaszcza w Polsce, gdzie Tonsil oznaczał zespoły głośnikowe z obudową basrefleks literką "B", a z obudową zamkniętą literką "C" - co odnosiło się do "Closed", lecz ludzie czytali to częściej jako "Compact".

Być może sam producent rozpędził się gdzieś i pisał o obudowie "kompaktowej" lub "typu kompakt". Z czasem, wraz z doskonaleniem głośników, wyposażanych w silniejsze układy magnetyczne i zawieszenia przygotowane do dużych amplitud, a także wraz z lepszą znajomością sztuki strojenia obudów bas-refleks, zawładnęły one również małymi, podstawkowymi konstrukcjami -widać to choćby w kolejnych odcinkach testu "monitorów", z wyjątkiem najmniejszego Spendora, choć i wśród takich maleństw dominują obudowy z otworem. Wielu użytkowników nigdy by jednak nie nazwało żadnego z tych monitorów "kompaktem", gdyż przeszkadza im w tym właśnie bas-refleks, który dzisiaj nie ma już z tym nic wspólnego.

Nie wdając się w niuanse można stwierdzić, że obudowa bas-refleks pozwala zwiększyć efektywność w zakresie basu - a tym samym albo podkreślić ten zakres częstotliwości, albo ustalić wyższą efektywność całego zespołu; dobrze dostrojony bas-refleks z odpowiednim głośnikiem potrafi też grać nisko, dynamicznie i dokładnie, więc w sumie daje zestaw cech, które w uszach większości słuchaczy wygrywają z bardziej subtelnymi zaletami obudowy zamkniętej. Ta oferuje teoretycznie lepszą charakterystykę impulsową, która pozwala na większą precyzję w zakresie basu, ale niekoniecznie subiektywnie odbieraną dynamikę; jednak z tego względu, jak również na skutek generalnie niższego poziomu basu, konstrukcje z obudową zamkniętą lepiej znoszą rzysunięcie do ściany, które zwiększa natężenie niskich tonów a także wzmacnia fale stojące w pomieszczeniu. Z obudową zamkniętą, nawet w takich warunkach, jesteśmy w stanie utrzymać bas pod dobrą kontrolą, dlatego też na wyposażeniu wielu konstrukcji bas-refleks coraz częściej znajdują się zatyczki

SPENDOR SA-I

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 125
  • Wymiary [cm]* 30,5 x 16,5 x 19
  • Rodzaj głośników P
  • Efektywność [dB] 81
  • Impedancja (Ω)** 8
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Już charakterystyka impedancji zdradza pewne znamiona nietypowości SA-1 - monitorek jest 8-omowy (minima powyżej poziomu 6 omów), z pojedynczym, dość wysoko ulokowanym (prawie 90 Hz) wierzchołkiem w zakresie niskotonowym (to objawy działania małego głośnika w małej zamkniętej obudowie).

Teoria mówi, że obudowa zamknięta ma mniejszą efektywność w przetwarzaniu niskich częstotliwości niż bas-refleks - co zresztą łatwo prześledzić i udowodnić na przykładzie pomiarów Elaca BS244 i Monitor Audio GS10 dla dwóch opcji działania systemu. SA-1 prezentuje jednak nieco inny kształt charakterystyki w zakresie tonów niskich niż "zamknięta wersja"BS244 i GS10 - bas jest mocniej zaznaczony, ale dopiero w wyższym podzakresie, pomiędzy 100 Hz a 200 Hz. Ponadto zwróćmy uwagę na niższy poziom absolutny (wierzchołek nie przekracza 85 dB) i znacznie niższą efektywność w całym pasmie (81 dB) - owo uwypuklenie wyższego basu jest spowodowane po części takim właśnie "skalibrowaniem"całej charakterystyki za pomocą filtrów zwrotnicy, choć dołek przy 500 Hz jest typowy dla większości tak małych konstrukcji. Spadek - 6 dB pojawia się przy 60 Hz.

Zakres średnio-wysokotonowy jest dobrze zrównoważony, choć widać rozejście się charakterystyk mierzonych na różnych osiach w okolicach 5 kHz - potwierdza to doniesienia producenta o wysokiej częstotliwości podziału (4,8 kHz). Siedząc nisko, usłyszymy nieco głośniejszą niższą górę"(6 kHz), a gdy usytuujemy się wyżej, odbierzemy brzmienie delikatniejsze. Z kolei maskownica obniża o decybel-dwa prawie cały zakres wysokich tonów, a ponieważ i tak nie są one wyeksponowane, to chyba lepiej od razu ją zdjąć.

 
 

Podstawowe dane

  • 5 300 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Mała, prosta, pięknie wykończona skrzyneczka. 14-cm nisko-średniotonowy w 5-litrowej zamkniętej obudowie, tekstylna kopułka wysokotonowa. Ładne, ale za tę cenę nie rzuca na kolana.
  • Laboratorium: Impedancja 8 omów, efektywność 81 dB, lekko uwypuklony zakres 100-200 Hz, spadek -6 dB przy 60 Hz, średnie i wysokie - z grubsza wyrównane.
  • Brzmienie: Spójne, nasycone, wyważone w kierunku plastyczności, a nie szczegółowości, lekko „przydymione”, powściągliwe w zakresie tonów wysokich. Basik nie szaleje, ale aktywność jego wyższego podzakresu daje dobrą podstawę. Umiarkowany zakres głośności.
TAGA HARMONY TAV-616F SE

TAGA HARMONY
TAV-616F SE

Cena: 3 000 zł

Q ACOUSTICS 3050

Q ACOUSTICS
3050

Cena: 3 000 zł

POLK AUDIO Signature 50

POLK AUDIO
Signature 50

Cena: 3 000 zł

MONITOR AUDIO MR6

MONITOR AUDIO
MR6

Cena: 2 900 zł

 

 

Audio - wrzesień 2017

Strefa Magazynu

Audio 9/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio
JBL Arena 170

JBL
Arena 170

Kolumny serii Arena pojawiły się na rynku prawie dwa lata temu. Są już doskonale znane dzięki temu "stażowi", renomie fi...