DYNAUDIO Focus 380

DYNAUDIO Focus 380
Kolumna 3D

Jest w ofercie Dynaudio kilka większych konstrukcji, nawet znacznie większych od Focusa 380, lecz i ten model do skromnisiów nie należy... Wysokość 120 cm jest już zdecydowanie ponadstandardowa, wrażenie obszerności i obfitości potęguje klasycznie rozwinięty układ trójdrożny z dwoma 20-cm niskotonowymi. To żaden rekord w skali absolutnej, ale o szczupłości i dyskrecji, jakimkolwiek "lajfstajlu" nie ma mowy. Raczej o zaufaniu do tradycji i o renomie marki.

Niektórzy wciąż sądzą, że specjalnością Dynaudio są dwudrożne monitory. Pogląd taki - mimo że fałszywy - wynika ze skojarzenia kilku faktów: że Dynaudio jest audiofilską firmą, a prawdziwy audiofil kocha "monitory", ponadto za pieniądze, jakie większość audiofilów (nie mylić z ludźmi, których po prostu stać na dobra luksusowe) ma do wydania na głośniki, Dynaudio faktycznie proponuje modele podstawkowe.

Niezależnie od tych faktów są i inne: od samego początku swojego działania producent ten miał w ofercie więcej konstrukcji wolnostojących. Te nie mogły być jednak tanie, bo po pierwsze, sama technika głośnikowa Dynaudio jest dość droga (firma konsekwentnie projektuje i produkuje własne, wysokiej jakości przetworniki), po drugie, duńskie obudowy nie są tanie, po trzecie... w Danii nic nie jest tanie, włącznie z robocizną, a wszystko wskazuje na to, że kolumny Dynaudio wciąż są tam produkowane.

Dynaudio Focus 380 kosztuje więc sporo, bo to kolumna przez 3D - duża, duńska i na pewno dobra (a może nawet doskonała?). Wygląda potężnie i... bardzo konwencjonalnie. To ciekawe, że dziesięć lat po wprowadzeniu serii C, z nadzwyczaj awangardową (i moim zdaniem bardzo udaną) architekturą, najnowsze Dynaudio wracają do swojskich, tradycyjnych kształtów. Szanuję i doceniam tradycję, ale z drugiej strony jestem trochę zdziwiony i rozczarowany.

A może takie zastrzeżenia powinienem kierować nie tyle pod adresem producenta, co samego rynku, który, niewykluczone, w tym segmencie reprezentuje dość konserwatywny gust? Może zabrakło pomysłu albo odwagi bądź determinacji, żeby zaproponować coś zupełnie nowego. A może pieniędzy...

Pastwię się nad tym, ale już podsumowuję, i będziemy mieli z głowy: Przy całej ich szlachetności, coś niejednoznacznego bije z kolumn Dynaudio Focus 380... Są duże, świetnie wykonane, mają doskonałe głośniki, ale nie wyglądają na swoją cenę - w drugiej dekadzie XXI wieku kolumny za 6000 euro są zwykle znacznie bardziej efektowne. No dobrze, a czy stojące obok Proaki są ekscentryczne choćby w najmniejszym stopniu? Ani trochę, i to również jest wspólną cechą pary tego testu.

Dynaudio Focus 380 - flagowiec

Potężną konstrukcję Dynaudio Focus 380 tłumaczy też jego pozycja - flagowca całej serii. Skoro nie ma tu niczego rewolucyjnego, to przynajmniej musi być kawał solidnego głośnika. Technika samych przetworników Dynaudio jest nam doskonale znana, to wielokrotnie komentowany wątek - zasadniczo nie zmieniają się one od bardzo dawna, tak jak na początku sięgnęły bardzo wysokiego poziomu, tak... do dzisiaj go utrzymują; Dynaudio korzysta z sytuacji, że w tej dziedzinie konkurencja też nie galopuje, a nawet jeżeli... to często się "zagalopuje", aby potem rakiem wracać do starszych rozwiązań; albo robi coś na pokaz, trzymając się w gruncie rzeczy sprawdzonych metod.

Dynaudio też chwali się zmianami, udoskonaleniami itp., ale to, co widać z zewnątrz (również kiedy wykręcimy głośniki), jest w dziewięćdziesięciu procentach takie samo, jak dwadzieścia lat temu. Można więc wątpić w innowacyjność Dynaudio, ale można też przyjąć wariant wielce optymistyczny: że firma sięgnęła ideału... Płatowiec myśliwca F-16 zaprojektowano w latach 70. ubiegłego wieku i do dzisiaj jest on doskonały (poprawiana jest głównie awionika), chociaż wcześniej kształt samolotu szybko ewoluował. Czy można poprawić kształt koła, znanego i stosowanego od tysiącleci? To oczywiście przesada, ale pokazuje, że nie w każdej dziedzinie należy oczekiwać systematycznych zmian.

Również kompozycja układu trójdrożnego Dynaudio Focus 380 nie wnosi niczego nowego, jest wręcz podręcznikowa - w "choinkę", z wysokotonowym na szczycie i wszystkimi przetwornikami znajdującymi się możliwe najbliżej siebie. Dlatego też chyba nikogo widok ten nie zaskoczy, choć niejeden westchnie z zadowolenia, mając apetyt na taką klasyczną, budzącą zaufanie konstrukcję.

Znajdą się jeszcze tacy, którzy stwierdzą, że tylko 30-cm i jeszcze większe przetworniki niskotonowe generują "prawdziwy" bas, ale nie mają oni wielkiego wyboru... Dwie "20-tki" to wedle dzisiejszych zwyczajów bardzo dużo, ich łączna powierzchnia (membran) odpowiada jednej "30-tce", a wytrzymałość (cieplna) jest znacznie większa - zwłaszcza że mamy do czynienia z Dynaudio, gdzie cewki są wyjątkowo duże, najczęściej o średnicy 75-mm.

Cewka

Duża średnica cewki ma swoje plusy i minusy; w głośnikach średniotonowych i nisko-średniotonowych jest czymś kontrowersyjnym (o czym dalej, przy opisie głośnika średniotonowego), lecz w głośniku niskotonowym zdecydowanie przeważają zalety. Duża cewka ma nie tylko większą pojemność cieplną (najwięcej mocy w spektrum typowego sygnału muzycznego kumuluje się poniżej 200 Hz), ale też usztywnia membranę, na czym głośniki

Dynaudio znowu zyskują w specjalny sposób, gdyż stosowany przez firmę od wielu lat materiał membran sam w sobie nie jest najsztywniejszy. To MSP - wzbogacony dodatkami polipropylen, który można uznać już za nienowoczesny (na tle tendencji do usztywniania membran niskotonowych), ale kiedy ćwierć wieku temu do powszechnego użycia wchodziły membrany polipropylenowe, za nienowoczesne uznano membrany celulozowe, a teraz...

Ostatecznie w takiej firmowej formule membrana MSP z dużą cewką wciąż świetnie się broni. Integralność membrany zapewnia również to, że wytłaczana jest z jednego kawałka (duża wypukła część centralna nie jest doklejana, jak w konwencjonalnych konstrukcjach). Głośnik średniotonowy to "15-tka" i jak na swoją wielkość cewkę też ma sporą, bo 38-cm, ale to żaden rekord, bo ten został ustanowiony dwadzieścia lat temu, kiedy przygotowano pierwszą wersję "15-tki", z 75-mm cewką. Tak duża cewka przy małej membranie jest jednak za ciężka do optymalnego przetwarzania średnich częstotliwości.

Membrana

Elementem najbardziej identyfikującym każdy głośnik wysokotonowy jest membrana - zwykle kopułkowa. Przeważnie każdy opis zaczyna się więc od podania jej średnicy oraz materiału, z jakiego ją wykonano. Tego od lat Dynaudio nie zmienia - kopułka Dynaudio ma średnicę 28 mm (a więc nieco większą od standardowych 1-calowych) i jest tradycyjnie jedwabna (sposób jej nasączania mógł się zmieniać, o czym zresztą firma wspomina w materiałach).

Układ magnetyczny

Układ magnetyczny jest już jednak zupełnie inny niż na początku działalności Dynaudio, chociaż też już od ok. dziesięciu lat znany - ale tylko z najlepszych konstrukcji tej firmy, choćby takich jak wspominane C2 (gdzie zobaczyłem go chyba po raz pierwszy). Zamiast ferrytowego, jest neodymowy. To jednak nie malutki kapselek, jaki widać w tańszych tweeterach, lecz plaster o dużej średnicy, który wcale nie zmniejszył zewnętrznych wymiarów przetwornika.

Front jest więc "regularny", o ponad 10-cm średnicy. Również i tutaj widać modyfikację, już mniej istotną, ale wcale nie tylko kosmetyczną (mającą bowiem wpływ na charakterystykę) - front nie jest płaski, jak do tej pory, lecz delikatnie wyprofilowany (stożek). Głośnik ten producent nazywa "Esotar do kwadratu", co nawiązuje do nazwy legendarnego tweetera Esotar (w oryginalnej formie niestosowanego już w żadnej kolumnie Dynaudio).

Obudowa Dynaudio Focus 380

Obudowa Dynaudio Focus 380 jest na tyle duża i w ogólnych proporcjach konwencjonalna, że wrażenie jej "krzepy" dominuje nad pewnymi subtelnościami, które jednak można dostrzec. Boczne ścianki zbiegają się lekko do tyłu, co nadaje smaczku (bardzo delikatnego) wszystkim Focusom, krawędzie frontu są lekko ścięte, podobnie jak krawędzie maskownicy. Nie są to jednak żadne atrakcje na tym pułapie cenowym, a już za poważne niedociągnięcie można by uznać fakt, że maskownica wciąż trzyma się na kołkach, a nie na ukrytych magnesach - to eleganckie rozwiązanie widzimy coraz częściej w znacznie tańszych konstrukcjach.

Znowu z pomocą przychodzi konkurent tego testu, który solidarnie ma zgrzebne kołeczki; takie więc prawo audiofilskich marek, aby wciąż podkreślać, że tu chodzi o brzmienie, a nie o wygląd. No dobrze, nie przesadzajmy, że te kołeczki zawalają sprawę - estetykę obudowy w dużym stopniu determinuje sposób wykończenia powierzchni, a pod tym względem jest bardzo dobrze - do wyboru mamy albo lakierowanie na wysoki połysk, i to w dwóch wersjach - białej i czarnej - albo naturalny fornir w czterech wersjach - klon, orzech, palisander i dąb lakierowany na czarno.

Bez egzotycznych szaleństw, ale z pełną paletą podstawowych, modnych dzisiaj opcji (podpowiadam, że czereśnia wyszła z mody). W nowej serii Focus znalazły się trzy modele wolnostojące, dwa podstawkowe i jeden centralny (subwoofery występują w oddzielnej serii). Podobną, trójdrożną konfigurację przetworników, tylko z mniejszymi (18-cm) niskotonowymi i w związku z tym w mniejszej obudowie, pokazuje Focus 340, nad którym chwilę się zatrzymam. To chyba pierwsza konstrukcja Dynaudio, w której "18-tki" pracują jako niskotonowe; głośniki te mają świetną reputację jako nisko-średniotonowe i dotąd, w całej historii firmy, były stosowane w układach dwudrożnych i dwuipółdrożnych.

Myślę, że nowy sposób ich użycia świadczy nie tyle o realnym postępie czy o rozwiązaniu jakiegoś wcześniej trudnego do opanowania problemu, ile o podporządkowaniu się rynkowym modom, ewentualnie "wymyślaniu prochu" dla zmieniania i urozmaicania oferty. Pojawienie się Focusa 340 wskazuje więc na to, że wielu klientów ma większe zaufanie do konstrukcji trójdrożnych niż dwuipółdrożnych, zarazem chciałoby utrzymać szczupłą sylwetkę kolumny.

Trzecim Focusem wolnostojącym jest 260-tka, z dwoma "18-tkami" w układzie dwudrożnym (nie dwuipółdrożnym - obydwie są tak samo filtrowane) - konstrukcja dla Dynaudio bardzo typowa i elegancka. Równie klasyczny jest monitor Focus 160 z 17-cm nisko-średniotonowym, natomiast w mniejszym 110A mamy niespodziankę - nie tylko wspominany 15-cm przetwornik z potężną 75-mm cewką, ale i wzmacniacz - to konstrukcja aktywna, a sposób jej zastosowania to już jednak zupełnie inny temat.

Odsłuch

Najlepsze Dynaudio, jakie dotąd słyszałem, albo inaczej - jakie najbardziej mi się podobały w regularnym teście, wcale nie były najdroższymi kolumnami tej firmy (bo tych w "Audio" nie testowaliśmy), ani nawet nie były najdroższymi spośród testowanych. Zanosi się na to, że jestem miłośnikiem monitorów Dynaudio i wśród nich upatrzyłem sobie faworyta... Też nie. Tak miło wspominam bowiem model C2, który może trochę dzięki zbiegowi jakichś okoliczności psychoakustycznych zauroczył mnie do tego stopnia, że zacząłem zbierać nań pieniądze... I potem, prawdę mówiąc, już żadne Dynaudio tak na mnie nie podziałało, nawet większe C4.

Owszem, wiele mniejszych modeli zabrzmiało przyjemnie i wykazało się dobrą relacją jakości do ceny, ale to nie było już to... Teraz też spodziewałem się jeszcze innych emocji. Gracja i wyrafinowanie to zalety mniejszych modeli, a największa konstrukcja w całej serii Focus gra pewnie, potężnie, i choć z firmową kulturą, to jednak "byt określa świadomość", a bytem jest trójdrożna paczka z dwoma dużymi niskotonowymi.

Kolumny o takim schemacie nie muszą grać prymitywnie i tylko "ilością", a nie jakością, jednak zwykle grają mocnym basem. Wcale nie dlatego, że wymusza to konstrukcja, lecz że duże kolumny są dedykowane do dużych pomieszczeń, gdzie przydaje się "nadwyżka" basu. Po drugie, chętni na takie kolumny zwykle tego oczekują. Po trzecie, dla samej firmy Dynaudio bas szybki i szczupły nie jest charakterystyczny.

I jeszcze na dodatek niedawno testowane DM3/7, wolnostojące, ale wcale nie takie duże, grały raczej ciężko i masywnie, jeżeli więc taki jest obecny kurs Dynaudio... I w tym momencie zastanawiam się, ile w tych refleksjach racji, a ile konfabulacji; jakie szydło by wyszło z worka, gdybym postawił obok siebie DM3/7 i Dynaudio Focus 380... Te drugie wydają mi się bowiem zupełnie inne. O wiele lepsze, i to na dwóch płaszczyznach. Lepsze przetworniki w bardziej rozwiniętym układzie oczywiście procentują wyższą dynamiką, precyzją itd. Ale sama równowaga tonalna mogłaby być podobna również w tańszych DM 3/7 - a nie jest.

Potężne Dynaudio Focus 380 grają zaskakująco subtelnie, co nie znaczy że nazbyt lekko i chimerycznie; równowagę tonalną mają ustawioną perfekcyjnie, a w przypadku kolumn tej wielkości uwagę zwraca kultura zakresu niskich częstotliwości. Gdyby basu było trochę więcej, nie byłoby lepiej, ale też nie wywoływałoby to zdziwienia - duże kolumny takie są i po to są, aby pochwalić się swoją siłą, zagrać obficie. I Focusy też się chwalą, tylko że inaczej. Specjalne jest połączenie plastycznego, nasyconego środka pasma z mocnym, ale też szybkim, konturowym basem. W ProAcu w tym względzie będzie odwrotnie, też w obrębie dobrej równowagi, ale z inaczej rozłożonymi akcentami.

Sam się temu dziwię i zastanawiam, czy jakieś wyjątkowo szczęśliwe ustawienie nie spowodowało takiego utemperowania basu - którego z Dynaudio zwykle było więcej. I wyjaśniam, że bas-refleks był otwarty - nawet nie próbowałem z zamkniętym. Bas i tak jest dość suchy, lecz nie w znaczeniu braku dynamiki i soczystości, a tylko (i aż) jednoznacznie korzystnego "odtłuszczenia" i wyczyszczenia z dudnień.

Do takiej kultury (ale wcale nie słabości!) niskich częstotliwości świetnie pasuje góra pasma - przy mocniejszym dole byłaby chyba trochę zbyt delikatna, a tak - jest akurat. Jest superneutralna w najlepszym tego słowa znaczeniu. Cóż poradzić na to, że wyraźnie inne wybrzmienie najlepszych metalowych czy diamentowych kopułek, jak też najlepszych wstęgowych też może być "super".

W brzmieniu Dynaudio jest to, co najlepsze w kopułkach jedwabnych - pewien wzorzec dla tego stylu. Nie jest to jednak wzorzec przeniesiony z dalekiej przeszłości, nie jest to dokładnie takie brzmienie, jakie wspominają najstarsi miłośnicy Dynaudio. Zresztą nie jest to też nowina, bo już we wspomnianych C2 pojawiły się większe możliwości.

Góra nie jest więc jednostronnie miękka i słodka, ma świetną rozdzielczość i przejrzystość, detale zaokrągla tylko w minimalnym stopniu, ma odrobinę mniej powietrza niż można usłyszeć ze wstęgowego przetwornika D40R, to jednak w obydwu przypadkach bardzo wysokie loty;  Dynaudio Focus 380 prezentuje za to absolutnie bezśladowe "zszycie" średnich i wysokich tonów; idealne dopasowanie, wkomponowanie, zharmonizowanie.

Bezproblemowa czytelność i naturalność są osiągnięte bez najlżejszego eksponowania, w żadnej sytuacji nie przyłapałem Dynaudio Focus 380 choćby próbie rozjaśnienia - a słychać było wszystko, wszyściutko. I teraz, kiedy mamy już "obrobione" skraje pasma, powinienem coś ciekawego napisać o pięknej średnicy... Przecież to nie bas ani nawet nie wysokie tony były najczęściej "rozchwytywane" przez recenzentów, ale właśnie środek pasma Dynaudio. Na przekór tej tradycji nie będę tego wątku rozwijał, ale pominąć się go nie da.

To, co w Dynaudio Focus 380 tak bardzo mi się podoba - połączenie siły i delikatności, spokoju i naturalności - nie jest tym samym, co ciepło i spójność wielu innych kolumn Dynaudio testowanych w przeszłości, w których mocny ładunek zakresu nisko-średniotonowego generował gęste, przyjemne, ale i lekko przytłumione, mało analityczne brzmienie.

Dynaudio Focus 380 też brzmią nieskazitelnie spójnie, ale nie są w żadnym stopniu ulepkiem, są czyste, dokładne, wytrawne, nieprzesłodzone, wielobarwne, nic temu brzmieniu nie ciąży i nic się w nim nie ciągnie. Jest szybkie bez najmniejszej ostrości, i przyjemne bez żadnych kompromisów w dokładności.

Nie wyglądają tak awangardowo jak C2, ale brzmienie mają podobnie zaawansowane, a pewnie mogą zagrać znacznie głośniej. To połączenie finezji znamiennej dla mniejszych konstrukcji z "zasobami" dynamiki (których, prawdę mówiąc, do końca nawet nie sprawdzałem) czyni z nich kolumny niezwykle wszechstronne. Bez żadnej ironii przytoczę, jak Dynaudio opisuje kolumny Dynaudio Focus 380:

"Bogate w detale, o wysokiej rozdzielczości, ale gładkie w zakresie wysokich tonów; otwarte i precyzyjne na średnicy, silne i solidne na basie: kolumny do każdego pomieszczenia i każdego stylu muzyki". Dokładnie tak. Słyszymy to samo. Duńczycy nie kłamią.

Andrzej Kisiel

DYNAUDIO Focus 380

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 300
  • Wymiary [cm]* 122 x 24,5 x 38,5
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 86
  • Impedancja (Ohm)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Tabliczka nad gniazdem nie jest w Dynaudio tak duża i bogata jak w ProAcu - delikatnie wygrawerowano na niej tylko logo firmy, symbol modelu, "Made in Denmark" oraz... najwyraźniej parametr, który Dynaudio uważa za najważniejszy i godny tego miejsca - impedancję 4 omy. Inni by się tym nie chwalili, Dynaudio też by nie musiało, wystarczyłoby, aby podało ten parametr - jak zwykle zgodnie z prawdą - w katalogu, instrukcji itp.

Wygląda na to, że firma uznała, iż trzeba tą prawdą między oczy, a kto się 4 omów przestraszy, ten po prostu nie powinien być właścicielem Dynaudio. Mamy wzmacniacz tranzystorowy - nie ma się czego bać. Mamy wzmacniacz lampowy - poszukajmy czegoś innego. Bo i po co nam kolumny o mocy 300 watów, i czułości grubo poniżej 90 dB...

Tak, to kolumny do mocnego wzmacniacza, nawet nie dlatego, że wzmacniacz o umiarkowanej mocy ich "nie pociągnie", lecz nie wykorzysta ich potencjału - mając do dyspozycji moc poniżej 100 watów, lepiej pomyśleć o Focusach 340 i 260. Impedancja będzie zawsze 4-omowa, ale z minimami nie schodzącymi już znacznie niżej (minimum przy 100 Hz ma wartość 3,5 oma), a także z bardzo małymi kątami fazowymi (bardzo niewielka zmienność, również szczyty basowe są relatywnie niskie), co dla wielu wzmacniaczy ma znaczenie nie mniejsze niż sama wartość modułu impedancji.

Ostatecznie więc od strony impedancji Focus 380 prezentuje się jako obciążenie umiarkowanie trudne, wraz z którym żaden wzmacniacz nie powinien dostać zadyszki. Nie taki diabeł straszny, jak go malują - chociaż po co Dynaudio z tyłu namalowało 4 omy, naprawdę nie wiem... Charakterystyka przetwarzania jest niemal perfekcyjnie liniowa - w każdym razie po zespołach głośnikowych nie należy się już spodziewać lepszego wyrównania, bez względu na firmę i cenę.

Niskie częstotliwości są tylko leciutko wyeksponowane, w opcji obudowy zamkniętej oczywiście charakterystyka leży niżej i jest teoretycznie jeszcze bliższa ideałowi, ale w praktyce takie wzmocnienie, jakie widać przy bas-refl eksie, absolutnie nie jest problemem, co potwierdziły też próby odsłuchowe.

W opcji z pracującym basrefl eksem spadek -6 dB pojawia się przy 30 Hz, a z otworem zamkniętym - przy 35 Hz, również bardzo nisko. Różnica między obydwoma charakterystykami jest oczywiście widoczna, ale nie tak wyrazista jak w innych kolumnach bas-refl eks, które zamykaliśmy. Dlaczego? To efekt bardzo niskiej częstotliwości rezonansowej bas-refl eksu - im niższe strojenie, tym bliżej jesteśmy charakterystyki przetwarzania (oraz impulsu) właściwej dla obudowy zamkniętej (można powiedzieć, że obudowa zamknięta to nieskończenie nisko dostrojony bas-refl eks).

Przy 350 Hz mamy delikatne osłabienie, a dalej można już podziwiać mistrzowskie poprowadzenie aż do samego skraju pasma. Można poddawać w wątpliwość, czy liniowość gwarantuje neutralność, a tym bardziej "muzykalność", lecz chyba trudno podważać audiofi skie umiejętności i doświadczenie Dynaudio, a wypracowana tu charakterystyka nie pojawiła się przecież przypadkiem.

Ponieważ kolumna jest wysoka, a głośnik wysokotonowy zainstalowano na wysokości ok. 110 cm, więc oś główną pomiaru ustaliliśmy na wysokości 100 cm (dla niższych konstrukcji wybieramy 90 cm); okazuje się, że najładniejsza charakterystyka pojawia się zarówno na tym kierunku, jak i pod kątem -7O - możemy więc usiąść zarówno "normalnie", jak i nieco niżej, aby słyszeć to, co w Focusie najlepsze; dopiero pod kątem +7O (lekko w górę, ale pamiętajmy, że względem osi głównej ustawionej i tak dość wysoko) pojawia się lekkie osłabienie w zakresie 3-5 kHz; również w tym zakresie przebieg trochę zakłóca maskownica - też nie drastycznie, ale mając bez niej tak piękny obraz sytuacji, szkoda każdego decybela...

Szkoda też każdego decybela w zakresie wysokich tonów; na osi głównej nie widać żadnego ich wzmocnienia, co oznacza, że już pod kątem 15O (w płaszczyźnie poziomej) zaobserwujemy spadek; nie jest on jeszcze duży, ale w najwyższej oktawie dobrze widoczny, w takiej sytuacji najlepiej pozostawać na osi głównej, czyli wycelować kolumny dokładnie w miejsce odsłuchowe. Jednocześnie warto docenić, że charakterystyka na osi głównej przy 20 kHz nie ma jeszcze żadnego spadku, co dla 28-mm kopułek nie jest takie oczywiste...

Ale Esotar staje na wysokości zadania. Tylko efektywność umiarkowana - 86 dB przy 4 omach i tak dużej konstrukcji to niezbyt wiele, ale jeżeli będziemy trzymać się wzmacniaczy dużej mocy, to Dynaudio zagrają tak, że kapcie spadną.

 
 

Podstawowe dane

  • 27 000 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Niepoddająca się upływowi czasu, wciąż zaawansowana i atrakcyjna technika Dynaudio w rozwiniętym układzie trójdrożnym, z dwoma 20-cm wooferami i referencyjnym Esotarem na szczycie. Kolumna potężna, w proporcjach konwencjonalna, bardzo starannie wykonana, choć bez blichtru i luksusu. Kawał dobrego głośnika.
  • Laboratorium: Bogata trójdrożna struktura została świetnie zestrojona – charakterystyka jest wyśmienicie zrównoważona i stabilna wokół dobrze wycelowanej osi głównej, z delikatnie wyeksponowanym i nisko rozciągniętym basem. Impedancja 4-omowa o łatwym dla wzmacniacza przebiegu (niewielka zmienność), umiarkowana czułość 86 dB.
  • Brzmienie: Takie, jakiego można się było spodziewać, a nawet jeszcze lepsze – nie tylko dobrze zrównoważone, neutralne, dynamiczne, ale jak na wielkość konstrukcji wyjątkowo spójne, spokojne i finezyjne. Piękny bas – jednocześnie mocny i delikatny. Bez śladów ostrości, bez grama dudnienia.

Galeria zdjęć

TEAC NT-503

TEAC
NT-503

Japońska firma oferuje zarówno klasycznie wyglądający sprzęt Hi-Fi, jak i urządzenia nawiązujące do form studyjno- profe...

SONUS FABER Chameleon T

SONUS FABER
Chameleon T

Cena: 10 000 zł

PROAC Studio 148

PROAC
Studio 148

Cena: 10 000 zł

KEF R500

KEF
R500

Cena: 8 160 zł

Audio - wrzesień 2016

Strefa Magazynu

Audio 09/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio