MONITOR AUDIO Platinum PL200

MONITOR AUDIO Platinum PL200
Dźwięk z wyrafinowaniem

Seria PL (nie Polska, lecz Platynowa) otworzyła nową kartę w historii firmy Monitor Audio, "przeskakując" najwyższą dotąd w ofercie linię Gold i przejmując rolę firmowej referencji. Nie stało się to za jednym zamachem. Najpierw, cztery lata temu, pojawiły się monitory PL100, potem największe PL300, a rok później PL200. PL100 i PL300 testowaliśmy "na bieżąco"; PL200 musiały trochę poczekać na "okazję cenową", a więc na test porównawczy kolumn pasujących do nich zakresem cenowym.

Charakterystyczny dla Monitor Audio (i nie tylko, podobnie rzecz wygląda np. w B&W, Focalu, jak i w testowanym dalej Mordaunt-Shorcie) jest brak w serii referencyjnej zarówno układu dwudrożnego w obudowie wolnostojącej (co jeszcze można racjonalnie wyjaśnić) oraz układu dwuipółdrożnego (co wydaje się już dziwniejsze na tle jego ogólnej popularności - ale i to da się wytłumaczyć). Powodem takiego dość gwałtownego przeskoku - od dwudrożnego monitora do układu trójdrożnego, i to z dwoma niskotonowymi - są… koszty obudowy.

W najlepszych seriach są one bardzo wysokie, z przyczyn nawet mniej akustycznych, a bardziej estetyczno-prestiżowych. Decydują o końcowej cenie i nawet jeżeli rozwinięty układ trójdrożny najlepszych przetworników z towarzyszącymi mu komponentami jest droższy od układu dwuipółdrożnego, to w końcowym efekcie relacja "jakości postrzeganej do ceny" jest z takim bogatszym układem znacznie lepsza. Inaczej mówiąc: układ dwuipółdrożny zapakowany w taką obudowę, jaką mają Monitor Audio PL200, byłby niewiele tańszy, a wyglądałby znacznie mniej atrakcyjnie - przynajmniej dla większości. A "mnożyć bytów" i wprowadzać (zbyt) wiele modeli nie ma sensu, bo to i dodatkowe koszty projektowania, i przygotowania produkcji oraz zamieszanie w głowach klientów.

Monitor Audio PL200 wyglądają rewelacyjnie. Większe od nich PL300 są z natury rzeczy jeszcze bardziej imponujące, lecz niekoniecznie zgrabniejsze. Monitor Audio PL200 mają wszystko i nic ponad to, czego by chciało 99% osób zainteresowanych kolumnami wysokiej klasy, kolumnami, po których od razu widać, że mają prawo kosztować tyle, ile kosztują. Nie spodobają się tylko ekstremistom, żądającym kolumn albo bardzo dużych, albo minimalistycznych w formie i treści.

Obudowa

Obudowa Monitor Audio PL200 w gruncie rzeczy nie ma jakiegoś futurystycznego kształtu. Nie jest nawet pochylona, stoi prosto, ma typowe proporcje. Dzięki temu kolumny te nie są nazbyt awangardowe do pomieszczeń o klasycznym wystroju, nie są też nazbyt staromodne do pomieszczeń nowoczesnych, choć z pewnością są bardzo dekoracyjne i na tle starej meblościanki będą wyglądały zbyt ekscentrycznie. Im bliżej, tym więcej widać, bowiem jakość wykonania konstrukcji PL tkwi w dużej mierze w szczegółach, a nawet w szczególikach.

Subtelne wygięcia ścianek, delikatne zaokrąglenia krawędzi, piękny egzotyczny fornir lakierowany na wysoki połysk, sztuczna skóra na froncie, satynowe metalowe dodatki, masywny, ale elegancki cokół, cieniutka metalowa maskownica mocowana na magnesy - to wszystko składa się na wyrafinowane "opakowanie" właściwej konstrukcji elektroakustycznej.

Front

Na froncie widać regularny układ trójdrożny: dwa 18-cm niskotonowe, 12-cm średniotonowy i wysokotonowy - wstęgowy, ustawione w sposób zupełnie konwencjonalny. Siła przekonywania tkwi tu w jakości samych przetworników. Firma Monitor Audio od wielu lat eksploruje obszar membran metalowych i ceramicznych, stosuje je teraz nie tylko w każdej serii, ale w każdej z nich pokazuje też nieco inną ich odmianę. W konstrukcjach PL jest więc ta najlepsza (chociaż nie najnowsza - nowsze są bowiem tańsze linie).

Membrana

W innych wersjach membrany C-CAM (aluminiowo-magnezowe) w celu osiągnięcia większej sztywności wzmacniane są wyprofilowaniem ich powierzchni (np. promieniście biegnącymi wybrzuszeniami). Membrana typu RDT, stosowana w serii PL, ma powierzchnię dość gładką, ale widać przez nią strukturę plastra miodu - mamy tu bowiem membranę "sandwiczową", złożoną z trzech warstw - zewnętrznych okładek z C-CAM i z wewnętrznego łącznika, będącego właśnie "plastrem miodu" z Nomexu.

Producent przedstawia rzeczywiście przekonujące parametry takiego "przekładańca". Zastosowane tu warstwy C-CAM mają grubość tylko 40 mikronów (połowa grubości ludzkiego włosa, stąd też widać, co się "dzieje" pomiędzy nimi), ale razem z wewnętrznym plastrem miodu tworzą strukturę w sumie wciąż lżejszą, o sztywności 150 razy większej niż pojedyncza warstwa C-CAM o grubości 200 mikronów (być może producent odnosi się do takiej grubości dlatego, że charakteryzuje ona typową jednowarstwową membranę C-CAM).

Wstęgowy głośnik wysokotonowy pojawił się w konstrukcjach MA po raz pierwszy właśnie w serii PL, i chociaż od zeszłego roku jest też już stosowany w linii GX, to wciąż pozostaje czymś ekskluzywnym. Membrana o masie tylko 18 mg ma powierzchnię większą niż znacznie cięższa membrana kopułkowa i jest napędzana bardzo silnym magnesem neodymowym.

Prawie wszystko znamy już z PL300 - taki sam głośnik wysokotonowy, taki sam średniotonowy, niskotonowe bardzo podobne, tylko trochę mniejsze… Wreszcie jest jedna ciekawostka, która różni te konstrukcje - z tyłu znajduje się "ustrój" wyglądający jak dysza silnika odrzutowego. Łatwo odgadnąć, że to wylot bas-refleksu, zresztą innego nie widać.

Chwilę potem odkrywamy, nawet bez rozkręcania konstrukcji, że taką niezwykłą formę przybrał on z pomocą wydłużonej komory głośnika średniotonowego (obydwa elementy znajdują się na tej samej wysokości). Jakie są tego akustyczne korzyści względem konwencjonalnie wyprofilowanego okrągłego otworu, trudno powiedzieć (każdy inny przekrój - niż okrągły - ma gorszy stosunek powierzchni do obwodu, a więc do krawędzi, na której mogą powstawać turbulencje), ale przynajmniej wygląda to bardzo efektownie.

Rozwiązania takiego nie mamy w PL300 być może dlatego, że kiedy nieco wcześniej projektowano największe PL, nikt jeszcze nie wpadł na ten odrzutowy pomysł. Ale już wtedy, tak jak i teraz, widać było rozplanowane na całej wysokości tylnej ścianki cztery śruby. W późniejszych seriach GX i RS pomysł ten nawet rozwinięto: tam długie śruby wkręcone w układy magnetyczne głośników trzymają je zamiast typowych śrub lub wkrętów w przedniej ściance, w konstrukcjach PL śruby te wiążą samą obudowę, zastępując tradycyjne poprzeczne wieńce; wzmocnieniem jest jeszcze pionowa, "podziurawiona" płyta.

Obudowy nie wykonano z najczęściej stosowanego obecnie mdf-u, lecz z kompozytu ARC (rozwinięcie skrótu dość banalne - Anti-Resonance Composite), będącego termoutwardzalnym polimerem wzbogaconym składnikami mineralnymi. Dzięki temu można było zaprojektować finezyjny kształt w obrębie tylnej ścianki - unikając kłopotliwego wyginania mdf-u czy sklejki albo frezowania tych materiałów - za pomocą formowania "elastycznego" budulca. 

Odsłuch

Znowu zaczynają się wątpliwości, czy to, co pamiętam z testu PL300 sprzed dwóch lat z okładem, można porównywać z bieżącymi wrażeniami. Bo jeżeli mnie pamięć nie myli - sytuacja jest ciekawa. Przy całej klasie i wyrafinowaniu PL300, jest ważna cecha Monitor Audio PL200, która daje właśnie tym, mniejszym i tańszym kolumnom, przewagę!

Mówiąc krótko: Monitor Audio PL200 jeszcze bardziej mi się podobają, choć po raz ostatni zastrzegam, że bez bezpośredniego porównania nawet na własny użytek nie wyciągałbym w tej sprawie ostatecznych wniosków. Może ktoś pomyśli, że tworzę banalny scenariusz zmierzający do tego, że Monitor Audio PL200, chociaż mniejsze (a między wierszami napisane, że właśnie dlatego…), mają lepszą kontrolę basu, są bardziej spójne, swobodniej kreują przestrzeń… Może też, ale nie o to głównie chodzi.

W przypadku PL300 miałem jedną wątpliwość - czy mały głośnik średniotonowy radzi sobie z przetwarzaniem "dolnego środka" w kolumnie o tak dużym potencjale basowym. Być może byłem na tym punkcie przeczulony i dlatego nie do końca pasował mi charakter średnicy, mimo że w zasadniczych możliwościach - tonalnej neutralności, spójności i detaliczności - była ona bardzo dobra.

Nie wiem, jakimi to napisałem słowami, pewnie zastrzegając, że chodzi o indywidualne upodobania, klimaty itp. Taki sam głośnik średniotonowy zastosowano w Monitor Audio PL200, a to, że głośniki niskotonowe są mniejsze, wcale do końca mnie nie uspokoiło (jeżeli chodzi o powyższą kwestię). Efekt był jednak natychmiastowy i tym razem nie potwierdził, ale zupełnie rozwiał moje obawy.

Monitor Audio PL200 grają nadzwyczaj spójnie, dynamicznie i z energią dolnego środka - nie jest to ciepełko dające przytulny i spowalniający klimat, lecz energia i witalność. Tutaj, a nie w niskim basie, umocowany jest "autorytet" wielu dźwięków, to tutaj się rozstrzyga, czy brzmienie odbieramy jako zdrowe, pełne, naturalne.

Zwykle trudno jednak w tym zakresie pogodzić dwie rzeczy - nasycenie i przejrzystość, bowiem zwykle pojawia się tu wiele rezonansów (w dużym stopniu od obudowy), które zanieczyszczają i zamulają całe brzmienie; subiektywną czystość i komunikatywność łatwiej uzyskać przez wycofanie tego zakresu, a wyeksponowanie wyższych partii. To, co udało się w Monitor Audio PL200, nie jest niesamowite i słyszalne po raz pierwszy, ale jest wciąż czymś rzadkim i specjalnym, szczególnie atrakcyjnym dla smakoszy takiego właśnie wyrafinowanego, a zarazem treściwego dania.

Dźwięki są mocne, nasycone, dokładne i szybkie, jednocześnie ciepłe i krzepkie. Wszystko, co powinno być blisko lub choćby ma do tego prawo, jest blisko, co nie oznacza natarczywości i spłaszczenia. Wręcz przeciwnie, dźwięki są bardzo plastyczne, choć nie są to "postacie plastusiowe", pozbawione konturów i wyrazistości. Jak już można się domyślać, nie ma tu żadnego rozjaśnienia, najmniejszego fatygującego wyostrzenia, precyzja i analityczność są imponujące, lecz nienapastliwe.

Kolumny nie podkreślają więc niczego, a tylko (i aż) wydobywają wszystko, choć pokazują to również w dość elegancki sposób. W kontekście różnych nagrań rezultaty są… różne, choć logiczne. Nagrania miałkie, ciemne, pozbawione dynamiki i detali - takie pozostają, ponieważ Monitor Audio PL200 ich nie podrasuje, nie ozdobi, zostawi "w spokoju". To też dobrze, chociaż tym sposobem nie odkryjemy możliwości i jakości Monitor Audio PL200.

Nagrania sknocone nabłyszczeniem, metalicznością, wszelkiej maści cyfrowymi artefaktami (np. charakterystycznymi dla realizacji z lat 80.) nie zostaną zatarte, ale pokazane w sposób dostatecznie strawny, aby sama muzyka pozostała na pierwszym planie. To już coś. Wreszcie nagrania audiofilskie - albo lepiej powiedzieć wysokiej klasy, czyste, zrównoważone, pełne zarówno barw, jak i szczegółów - zostaną pokazane w pełnej krasie, demonstrując jednocześnie klasę Monitor Audio PL200.

Ale i tutaj, na samym szczycie umiejętności wejrzenia w strukturę dźwiękowej materii, nie chodzi tylko o zaiskrzenie detalami. Najbardziej podobała mi się zdolność zachowania "naleciałości", naturalnych chropowatości, faktur delikatnych i zwykle zacieranych przez nawet bardzo dobry sprzęt, czego nawet się nie domyślamy, ciesząc się z zaangażowania w cykanie, podkreślania szelestów i wszelkiego planktonu. Ten również się pojawia, lecz to nie on tworzy przede wszystkim tak naturalnie barwne brzmienie - lecz to, co dzieje się na powierzchni głównych dźwięków.

Czystość i szybkość wybrzmień są nadzwyczajne i ta właściwość - można powiedzieć że czysto "techniczna"- ma tak wielki wpływ na zdolności muzyczne. W takiej sytuacji detale nie muszą być wyciągane za uszy wyeksponowaniem wysokich tonów, a to z kolei pozwala utrzymać prawidłową równowagę tonalną, łatwą do uzyskania przez kolumny nawet całkiem przeciętne, ale niegwarantującą takiej mikrodynamicznej dokładności. Objaśnię to na jeszcze innym przykładzie, żeby nie kojarzyć dokładności z dźwiękowymi pierdółkami.

Monitor Audio PL200 ukazują najlepiej, jak wokalista zbliża się do mikrofonu - nie jest to "tłumaczone" tylko na większą siłę głosu, to można by podciągnąć przy samym miksowaniu.

Prawdopodobnie subtelna - lecz w ten sposób zauważalna - zmiana akustyki, mniejszy udział fal odbitych w energii wpadającej do mikrofonu, zostaje skutecznie odszyfrowana właśnie jako ruch źródła dźwięku. Tego wszystkiego byśmy może jednak nie usłyszeli, gdyby przeszkadzał tu zbyt tłusty i długi bas. Tutaj też jest świetnie - bas jest gęsty, zwięzły, spójny bez kleistości, ale i nie suchy, dokładny, bez rozbicia na zbyt krótkie, zbyt nerwowe dźwięki.

Czasami muskularny, czasami żylasty, ale nigdy nieprzydudniający, nieepatujący też wyeksponowanym najniższym podzakresem. Ma wibrację i korzenność, wplata się w całość, zachowując prawo do zademonstrowania siły i nasycenia, gdy tylko jest ku temu odpowiednia okazja. Nasunęło mi się też skojarzenie z brzmieniem jakichś hipotetycznych, najwyższej klasy podstawkowych monitorów, które połączyłyby znaną z tego gatunku przestrzenność, skupienie i dokładność z dynamiką oraz rozciągnięciem basu większych kolumn.

Wysokie tony są zupełnie bezinwazyjne, w zasadzie nie trzeba o nich pisać nic więcej, bo w gruncie rzeczy większość tego, co napisałem wcześniej o mikrodynamice, dotyczy przecież ich jakości i charakteru. Scena z Monitor Audio PL200 jest bardzo szeroka i jednocześnie ze spokojem pokazuje stabilne pozycje żywych pozornych źródeł na jej środku - jest tu porządek i jest efektownie.

Wyrafinowane, transparentne, dynamiczne, zwięzłe, charyzmatyczne. Jedyne ograniczenie dotyczy pewnie nagłaśniania bardzo dużych pomieszczeń, w których teoretycznie lepiej sprawdziłyby się PL300. Moim zdaniem, w 99% sytuacji lepsze są Monitor Audio PL200. Są po prostu lepsze, nie tylko w zakresie lepszej relacji jakości do ceny, co oczywiste. A że przy okazji trochę tańsze i ładniejsze - to tym lepiej, i jeszcze lepiej.

Andrzej Kisiel

MONITOR AUDIO Platinum PL200

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 250
  • Wymiary [cm]* 100 x 36 x 37,5
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 87
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Monitor Audio należy do tej grupy brytyjskich producentów (wcale niedominującej, to raczej elita...), którzy rzetelnie informują o impedancji znamionowej. W katalogu "po męsku" podano: 4 omy. Zmierzona przez nas charakterystyka modułu impedancji ma minimum o wartości 3,5 oma przy 150 Hz, co oczywiście pozwala na 4-omową klasyfi kację; widać też niewielką zmienność w całym pasmie, w sumie kolumna ta nie powinna przysporzyć kłopotów żadnemu przyzwoitemu wzmacniaczowi (przyzwoitemu, nie znaczy, że ważącemu sto kilo).

Układ wierzchołków w zakresie niskotonowym wskazuje, że bas-refl eks dostrojono dość wysoko, do ok. 40 Hz. Czułość wynosi 87 dB. Mistrzowską klasę pokazuje charakterystyka przetwarzania. Firma przyzwyczaiła nas do dobrego zrównoważenia, ale tym razem mamy obraz referencyjny. Skoro tak się nim zachwycam, to powinienem przypomnieć kilka rzeczy. Najmniej zorientowanym wypada wyjaśnić, że w przypadku zespołów głośnikowych nie jest osiągalna charakterystyka "jak od linijki", jaką widzimy w pomiarach urządzeń elektrycznych, i utrzymywanie się w ścieżce +/-1,5 dB uchodzi za wielki sukces, podczas gdy akceptowalne są o wiele większe odchyłki - niekiedy zresztą zamierzone.

Za taką z góry zaplanowaną korektę można uznać lekkie wzmocnienie niskich tonów, w takiej formie bardzo często spotykane, natomiast w zakresie średniowysokotonowym konstruktor PL200 najwyraźniej nie myślał o żadnym "udoskonalaniu" brzmienia, np. wycofywaniem wyższego środka czy eksponowaniem góry pasma. Brak najmniejszego podniesienia poziomu wysokich tonów może nawet dziwić, bo praktyka jest inna i wiąże się nie tylko z czułością słuchu, ale i ze słabszym (zwykle) rozpraszaniem wysokich tonów, w tym przypadku jednak i rozpraszanie jest wyśmienite, dopiero pod kątem 30 stopni widać osłabienie w najwyższej oktawie.

Na pozostałych badanych osiach charakterystyki dochodzą do 20 kHz bez żadnej straty i trzymają się blisko siebie w całym zakresie. Tak widziane ich "skupienie" odzwierciedla coś zupełnie przeciwnego do "skupienia wiązki" (promieniowania w pobliżu osi głównej), bowiem podobieństwo charakterystyk z innych osi do charakterystyki z osi głównej dowodzi dobrego rozpraszania (tzw. szerokich charakterystyk kierunkowych).

W praktyce - czy usiądziemy trochę niżej, trochę wyżej czy trochę z boku (kolumny mogą być skierowane w stronę miejsca odsłuchowego albo ustawione równolegle), będziemy słyszeć prawie to samo. Świetna praca wysokotonowego, bezbłędne zestrojenie zwrotnicy. Maskownica również nie wprowadza dramatycznych nierównomierności, ale widać je na tle gładszych przebiegów uzyskiwanych bez jej udziału. W zakresie niskich częstotliwości, mimo dość wysokiego strojenia bas-refl eksu, spadek -6 dB pojawia się przy 35 Hz, z czego na pewno możemy być zadowoleni.

 
 

Testy porównawcze Audio

Podstawowe dane

  • 25 000 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Definitywnie luksusowa, w ogólnych proporcjach klasyczna konstrukcja trójdrożna z najlepszymi przetwornikami i w każdym calu piękną obudową.
  • Laboratorium: Doskonałe wyrównanie i ustabilizowanie (na różnych osiach) charakterystyki w zakresie średnio-wysokotonowym, lekkie wzmocnienie basu. Impedancja 4 omy, czułość 87 dB.
  • Brzmienie: Precyzyjne bez najmniejszej ostrości i rozjaśnienia, zdrowe nasycenie niskich tonów nie maskuje doskonałej detaliczności. Spójne, dynamiczne, korzenne i klarowne.

Galeria zdjęć

DALI Opticon 6

DALI
Opticon 6

Firma Canton była już potęgą, kiedy powstała marka Dali. Dzisiaj są to równorzędni konkurenci, i nawet jeżeli Canton wci...

AVANTGARDE ACOUSTIC Duo XD

AVANTGARDE ACOUSTIC
Duo XD

Cena: 120 000 zł

SONUS FABER Chameleon T

SONUS FABER
Chameleon T

Cena: 10 000 zł

PROAC Studio 148

PROAC
Studio 148

Cena: 10 000 zł

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio