Eisa 2017-2018

BOWERS & WILKINS CM8

BOWERS & WILKINS CM8

To się Bowersowi udało - już na pierwszy rzut oka CM8 mają wszystko, czego można oczekiwać od nowoczesnej i luksusowej kolumny. Są bardzo smukłe, ale nie chorobliwe anorektyczne, przyciągają uwagę rozbudowanym trójdrożnym zestawem wyspecjalizowanych przetworników, oklejone są naturalnym fornirem, mogą nawet błyszczeć wciąż modnym lakierem fortepianowym, a do tego mają markę - palce lizać.

Chyba właśnie udało się nam skompletować wszystkie kolumny serii CM - to znaczy przywitać w redakcji ostatnią, której jeszcze nie testowaliśmy. Przy tym biorę pod uwagę tylko modele pracujące jako stereofoniczne pary - centralnymi i subwooferami serii CM na razie w ogóle się nie zajmowaliśmy. Ale i tych zasadniczych konstrukcji serii CM było sporo; wliczając B&W CM8 - już pięć, co pewnie zdziwi tych, którzy stwierdzą, że w ofercie B&W są przecież tylko cztery...

Nikt się nie pomylił, ponieważ tym "nadprogramowym" był CM7, wycofany już z produkcji, pierwszy podłogowiec serii CM, za następcę którego - biorąc pod uwagę podobną cenę - można uznać właśnie CM8. Zmiana jest zasadnicza i zdecydowanie korzystna z punktu widzenia "jakości postrzeganej" oraz oczekiwań rynku, bowiem B&W CM8 są z jednej strony znacznie smuklejsze, a z drugiej - wyposażone w dwa (chociaż mniejsze), a nie jeden głośnik niskotonowy.

Seria CM nie jest już młodziutka, liczy sobie pięć lat, lecz wciąż zachowuje "świeżość", bowiem w momencie swojego debiutu była wręcz awangardowa - wprowadziła prowokacyjnie proste kształty na "salony" zdominowane wówczas przez kolumny o wygiętych ścinakach. Kluczem do szybkiego kojarzenia serii CM z produktami wyższej klasy było więc ich perfekcyjne wykonanie, ze wszystkimi ściankami obudowy doprowadzonymi bez żadnych szczelin aż do ostrych krawędzi regularnego prostopadłościanu - i oczywiście zastosowanie naturalnego forniru.

Pora na lakier fortepianowy przyszła nieco później, ale nie za późno, bo wciąż jest on w modzie. Wreszcie tym, co najbardziej wyróżnia B&W CM8 nie tylko w serii CM, ale i w całej ofercie B&W i niewątpliwie stanowi o dużej wizualnej i zarazem technicznej atrakcyjności tej konstrukcji, jest jedyny układ trójdrożny tej firmy, który mając dwa niskotonowe (a więc w sumie cztery przetworniki), utrzymuje tak szczupłą sylwetkę. Sprawdźcie - niczego analogicznego nie ma ani w tańszej serii 600, ani w referencyjnej serii 800.

Niemal całą szerokość przedniej ścianki zajmują nie tylko głośniki niskotonowe, lecz i średniotonowy. Taka sama średnica membrany średniotonowego jak niskotonowych nie jest ewenementem, lecz w konstrukcjach B&W występuje czasami sytuacja, tak jak i tutaj, szczególna - specjalna konstrukcja średniotonowego powoduje, że jego zawieszenie jest bardzo wąskie, co w ramach kosza o określonej średnicy całkowitej zostawia więcej miejsca samej membranie, która staje się większa od membran niskotonowych głośników zbudowanych na koszach o takiej samej średnicy.

Na końcu sytuacja jakoś wraca do normy, bo łączna powierzchnia membran dwóch głośników niskotonowych jest jednak znowu większa od powierzchni membrany średniotonowej - a tego się spodziewamy po proporcjonalnie zbudowanym zespole trójdrożnym. Z materiałów firmowych dowiemy się, że zarówno niskotonowe, jak i średniotonowy to "13-tki", ale w naszym zwyczaju jest klasyfikowanie głośników wedle średnicy kosza - są to więc "15-tki", zatem nie aż tak skromnie, żeby obawiać się cherlawości.

Dwie "15-tki" mają łączną powierzchnię membran trochę większą niż jedna "18-tka"; nie jest to może bardzo dużo, ale przy nowoczesnej konstrukcji i dużej maksymalnej amplitudzie może być dobrze - tym bardziej, że w układzie trójdrożnym głośniki te mogą być wyspecjalizowane do zadań niskotonowych.

Wszystkie głośniki reprezentują doskonale znaną techniczną tradycję B&W. Niskotonowe mają membrany zasadniczo z celulozy, z dodatkiem włókna kevlarowego, ale nie w postaci plecionki, jaką z kolei jest kevlarowa membrana średniotonowa. Głośnik wysokotonowy to 25-mm kopułka aluminiowa, mimo że ozdobiona dużym frontem, to wyposażona w neodymowy układ magnetyczny i - oczywiście - "nautilusową" wydłużoną komorę wytłumiającą.

Głośniki upakowano blisko siebie, ponieważ jest to ze względów akustycznych najpewniejsze rozwiązanie, a i wygląda tutaj ładnie i wcale nie staroświecko - wielobarwna, błyszcząca pierścieniami bateria prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Maskownica zasłania tylko część frontu zajętą przez głośniki, a utrzymują ją ukryte magnesiki - bez niej front jest nieskazitelnie gładki, pozbawiony jakichkolwiek "pryszczy". Trochę "bezczelny" jest cokół, ale podobne znamy już z innych konstrukcji B&W zarówno serii CM, jak i 600 - duża i niemal kwadratowa płyta nie umizguje się żadnymi skosami czy zaokrągleniami, lecz pasuje do prostopadłościennej obudowy i zapewnia bardzo dobre oparcie.

Otwór bas-refleks (jeden; obydwa głośniki niskotonowe pracują we wspólnej komorze) zlokalizowano na tylnej ściance, tuż nad gniazdem przyłączeniowym. Wszystkie modele serii CM dostępne są w trzech wersjach kolorystycznych: naturalnych okleinach wenge i rosenut oraz w lakierze na "piano black" (co ciekawe, ostatnia wersja wcale nie jest droższa od dwóch pierwszych, co z pewnością przyczynia się dodatkowo do jej popularności).

Odsłuch

Recepta na aktualne firmowe brzmienie B&W, obowiązująca od kilku lat, jest mi znana nie tylko dlatego, że kolumny tej firmy testujemy regularnie, lecz przede wszystkim utrwala się ona poprzez jej bardzo konsekwentne stosowanie. Kolumny B&W nie grają od "Sasa do Lasa", i choć mają brzmienie charakterystyczne, nawet specyficzne, to są przewidywalne - przynajmniej dla tych, którzy poznali już inne modele.

To brzmienie jest dalekie od jakiejś hipotetycznej średniej, nie jest ani stuprocentowo neutralne, ani też nie wchodzi w inne proste schematy, jak np. w trywialne wyeksponowanie skrajów pasma, ocieplenie przewagą basu czy delikatne wycieniowanie "wyższego środka". Tu przygotowano coś specjalnego, do czego trzeba się trochę przyzwyczaić, co trwa przez jedno, może dwa nagrania - choć okres akomodacji zależy oczywiście od indywidualnej wrażliwości a także tego, o jakim stopniu "dopasowania" mówimy.

Nie jest to brzmienie, które łatwo i lekko wpada w ucho i od razu się do nas przykleja, układa, głaszcze... Po pierwsze, po przejściu z kolumn o bardziej liniowej charakterystyce wyraźnie słychać zmiany w tonacji w zakresie średnich tonów, dostrzegalne najszybciej na wokalach. Nie brzmią one tendencyjnie zbyt jasno ani zbyt ciemno, lecz po prostu (po prostu?) trochę inaczej; ta zmiana nie odbiera im żywości, choć nie ma też pewności - czy kolejny wokal wyjdzie w pełnej krasie i zbliży się do nas jak z żadnych innych kolumn, czy raczej ugrzęźnie gdzieś dalej - zależy od konkretnego przypadku.

Trudno odgadnąć "zamiary" B&W, choć naprawdę nie są to zamiary, lecz skutek pofalowania charakterystyki przetwarzania, co modyfi kuje naturalne brzmienia, po swojemu rozkłada akcenty, czasami harmonijnie dopełniając nagranie, a niekiedy nadeptując mu na odcisk.

Jest w tym jednak pewna metoda - B&W CM8 szybko nas nie znudzą, dostarczają nowych wrażeń. Słuchając pozornie dobrze znanych płyt, usłyszymy je w nowym wydaniu - nie tylko inaczej, ale też więcej. Bowiem drugą cechą wyróżniającą B&W, już mniej kontrowersyjną, jest ich umiejętność wydobycia detalu i wybrzmień maskowanych przez inne kolumny - i wykonanie tego zadania w sposób nadzwyczaj profesjonalny oraz wyrafinowany: nie poprzez rozjaśnienie i wyostrzenie czy wyeksponowanie wysokich tonów, lecz przez głęboką, precyzyjną mikrodynamikę.

Chociaż charakterystyka nie jest wygładzona, i słychać wynikające z tego podbarwienia, to dźwięk jest przejrzysty, szybki, konturowy, zostało też uchwycone ogólne zrównoważenie, całość nie epatuje nadmiarem jakiegoś podzakresu, ewentualnie - czasami - mogłem dostrzec zbytnią ostrożność wysokich tonów, skądinąd bardzo selektywnych, o bogatej, choć nie nazbyt "wydelikaconej" barwie.

Wysokie tony nie zostały tu przygotowane tylko do aksamitnego muskania czy nieustannego walenia blachą po głowie - są one zdyscyplinowane, ustawione w szeregu, różnicują uderzenia mocniejsze i gęstsze od drobnicy, ale nie wyskakują z entuzjazmem i fajerwerkami. Częściej niż w innych kolumnach atak prowadzą dźwięki średnich, a nie wysokich tonów.

Tony niskie są dynamiczne, zwarte, sprężyste, bardzo czujne i wszechstronne - potrafi ą "wygarnąć" nisko, wibrować średnim basem, uderzyć wyższym, ale często pokazują też delikatność, idącą w parze z dokładnością - nawet jeżeli uderzenie było mocne, to zostaje wygaszone na czas, a jeżeli miało być tylko lekkie "puknięcie", to nie zostaje ono zamienione w walnięcie. B&W CM8 doskonale trzymają rytm i budują napięcie - po części dynamiką, po części konturowością, a po części swoją interpretacją.

Wreszcie deser, a może nawet danie główne dla tych, którzy odbierają muzykę w większym stopniu przez przestrzeń niż przez barwę. CM8 budują bardzo głębokie plany, rozciągają scenę i lokalizacje, pokazują w oddali dość wyraźnie dźwięki, zazwyczaj przez inne kolumny wmiksowane albo w ogóle zamazywane. B&W często wycofują też solistów, którzy zwykle są bliżej i bardziej namacalni, lecz tym bardziej fascynujące jest, gdy zaprezentują nam wyrazisty pierwszy plan, któremu towarzyszy duża przestrzeń.

Brzmienie B&W CM8 zmienia się zauważalnie wraz ze zmianą wysokości, na jakiej znajduje się nasza głowa. Teoretycznie nie jest to cecha godna pochwały, lecz z drugiej strony pozwala na wybór takiego brzmienia, które nam bardziej odpowiada. Siadając niżej, z głową na wysokości ok. 90 cm, uzyskujemy to, co opisałem powyżej; przesuwając się wyżej, usłyszymy brzmienie bardziej bezpośrednie, spójniejsze w zakresie średnio-wysokotonowym i jaśniejsze; jest efektowniej, a nawet bardziej naturalnie, lecz kiedy wracamy niżej, doceniamy uspokojenie a także lepszą ogólną równowagę i swobodniejszą przestrzeń.

Andrzej Kisiel

BOWERS & WILKINS CM8

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 30-150
  • Typ obudowy br-t
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 85
  • Impedancja (Ω)* 4
  • * W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Przestrajanie obudowy bas-refl eks wywołuje nie tylko zamierzone zmiany na charakterystyce przetwarzania, lecz pociąga za sobą zmiany na charakterystyce impedancji. Nie mają one znaczenia z użytkowego punktu widzenia, ale pokazujemy je dla kompletności pomiarów - stąd w zakresie niskich częstotliwości nakładają się na siebie trzy krzywe: czarna dla wyższego strojenia (otwór bez "wkładu"), niebieska dla niższego (włożony pierścień), czerwona dla obudowy zamkniętej.

W pierwszym przypadku częstotliwość rezonansowa obudowy wynosi ok. 35-40 Hz (minimum między wierzchołkami), w drugim ok. 30 Hz, w trzecim mamy już tylko pojedynczy wierzchołek przy 45 Hz, który wyznacza częstotliwość rezonansową głośników niskotonowych (w obudowie; swobodnie zawieszone miałyby rezonans niższy).

To analiza interesująca dla konstruktorów (z tego rysunku wycisną oni nawet jeszcze więcej informacji), dla użytkownika ważniejsze będzie ustalenie, jaka jest impedancja znamionowa - a wynosi ona 4 omy i nie ma szans na żadne negocjacje, aby była wyższa, skoro minimum przy 120 Hz ma wartość nawet nieco niższą od 3 omów. Przechodząc do charakterystyki przetwarzania, dokończmy temat basu - tutaj również widać trzy nakładające się krzywe (wszystkie czerwone), odpowiadające poszczególnym opcjom pracy obudowy. Strojenie wyższe daje krzywą dość typową dla jednego z basrefl eksowych modeli, początkowo opada ona łagodnie, a poniżej 40 Hz (okolice częstotliwości rezonansowej) już znacznie szybciej. Całkowite zamknięcie skutkuje oczekiwanym wcześniejszym, ale łagodnym i stabilnym (12 dB/okt.) spadkiem.

Najciekawsze i najkorzystniejsze wydaje się przymknięcie otworu pierścieniem, bowiem charakterystyka biegnie w wyższym zakresie niewiele niżej niż przy strojeniu wysokim, a poniżej 40 Hz ma wyraźną przewagę. Na przejściu przez drugą częstotliwość podziału, w okolicach 3 kHz, widać głębokie osłabienie, zmienne w funkcji kąta (w płaszczyźnie pionowej), inaczej mówiąc - dla różnych wysokości uzyskujemy różne charakterystyki. W związku z dość krytyczną sytuacją trzeba wyjaśnić, że oś główną mamy ustaloną na wysokości 90 cm, natomiast kąt +7O wpłaszczyźnie pionowej (gdzie zapadłość charakterystyki jest najmniejsza) możemy uzyskać, trzymając np. w odległości 3 metrów głowę na wysokości 120 cm.

 
 

Podstawowe dane

  • 7 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Prosta w kształtach, ale doskonale wykonana obudowa, piękny zestaw pierwszorzędnych przetworników, wyrafinowane elementy w zwrotnicy.
  • Laboratorium: Charakterystyka przetwarzania pokazuje osłabienie na przełomie średnich i wysokich częstotliwości; charakterystyka impedancji z 3-omowym minimum.
  • Brzmienie: Dynamiczne, z wyraźnymi konturami, bardzo przestrzenne, z wyraźną własną interpretacją odtwarzanej muzyki

Galeria zdjęć

TAGA HARMONY TAV-616F SE

TAGA HARMONY
TAV-616F SE

Cena: 3 000 zł

Q ACOUSTICS 3050

Q ACOUSTICS
3050

Cena: 3 000 zł

POLK AUDIO Signature 50

POLK AUDIO
Signature 50

Cena: 3 000 zł

MONITOR AUDIO MR6

MONITOR AUDIO
MR6

Cena: 2 900 zł

 

 

Audio - wrzesień 2017

Strefa Magazynu

Audio 9/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio
JBL Arena 170

JBL
Arena 170

Kolumny serii Arena pojawiły się na rynku prawie dwa lata temu. Są już doskonale znane dzięki temu "stażowi", renomie fi...