ESA Neo 3

ESA Neo 3
Daje nauczkę...

Firma ESA wraz z nowymi modelami Neo 2 i Neo 3 w pewnym sensie wraca do korzeni, choć nigdy się od nich całkowicie nie odcięła. Oto proste, smukłe, oszczędne w formie, ale doskonale wykonane i wyposażone w dobre przetworniki, "normalne" kolumny, nad których tajnikami i możliwością dopasowania do każdego wnętrza nie będziemy się długo zastanawiać. Zachętą jest też wyjątkowo szeroki wybór wariantów wykończenia. 

Kiedy przedstawialiśmy po raz pierwszy na naszych łamach firmę ESA, a było to szesnaście lat temu, nie wyobrażałem sobie, że będę o niej kiedykolwiek pisał jako o zasłużonym weteranie wśród polskich producentów sprzętu. To były czasy, gdy ESA wraz z kilkoma innymi polskimi firmami tworzyła awangardę nowej polskiej fali... która okazała się wkrótce, niestety, tyko małą falką, generalnie pochłoniętą przez zalew importowanych marek. Ale przetrwała, tak jak przetrwało parę innych (a kilka - już nie), i od czasu do czasu daje o sobie znać nowościami, poniekąd w tym też celu regularnie występując na Audio Show.

Właśnie na ostatniej edycji tej imprezy, w listopadzie 2011 roku, przedstawiła nowe konstrukcje serii Neo - dwudrożne Neo 2, dwuipółdrożne ESA Neo 3 i również dwuipółdrożne Neo 3 SE. Tych ostatnich, wbrew ich nazwie, nie łączy z ESA Neo 3 niemal nic (poza ogólnym schematem układu dwuipółdrożnego). Nie będziemy zagłębiać się w koncepcje i antykoncepcje esowej symboliki, przedstawimy bliżej tylko dwie konstrukcje - Neo 2 i Neo 3 - które są mocno spowinowacone.

Bazują na takich samych przetwornikach (nie wchodząc w szczegóły impedancyjne), mają taką samą wysokość i szerokość, w wymiarach różnią się tylko głębokością - oczywiście dwie "18-tki" ESA Neo 3 potrzebują większej objętości, niż jedna z Neo 2. Nie są jednak one kłopotliwie głębokie, a proporcje są miłe dla oka. Kolumny wyglądają dość klasycznie i stabilnie, mimo że zastosowano nietypowy cokół - dla nadania całemu układowi lekkości jest on nieco węższy niż właściwa skrzynka. Można by dowodzić, że dzięki temu kolumny te łatwiej przewrócić niż np. solidniej "ucokolone" CM8, jednak zagrożenie takim wypadkiem nie wydaje się poważne.

Obudowa kolumn ESA Neo 3

Obudowę kolumn ESA Neo 3 wykonano według szlachetnej receptury, bez dylatacji, na gładko, oklejono naturalnym fornirem. Wybór wersji kolorystycznych jest szeroki i precyzyjnie nieokreślony - w tej sprawie należy kontaktować się z firmą ESA, a naszym życzeniom powinno stać się zadość (chociaż czasami za dodatkową dopłatą).

Na przedniej ściance widać otwór bas-refleks, ale jest też drugi, mniejszy - z tyłu, na samej górze. Można by więc podejrzewać, że w obudowie uruchomiono dwa niezależne (z odrębnymi komorami), nieco różnie strojone układy bas-refleks. Okazuje się jednak, że komora jest jedna. Takie rozwiązanie ma sens "regulacyjny" - w pomieszczeniach i ustawieniach, w których generowany jest (zbyt) silny bas, można zamknąć tylny (mniejszy otwór), nie tylko likwidując to źródło promieniowania, gdy znajduje się zbyt blisko ściany, lecz również przestrajając układ do niższej częstotliwości rezonansowej (co skutkuje obniżeniem często zbyt eksponowanego "średniego" basu). 

Układ

Cały układ (obydwu przetworników w jednej komorze) będzie pracował z niższą lub wyższą, ale zawsze jedną częstotliwością rezonansową, a gwarantuje to pełną zgodność fazową i najlepszą dynamikę. Inną szkołą jest tworzenie odrębnych, różnie zestrojonych układów rezonansowych, mających się uzupełniać, wedle życzeniowego myślenia zapewniając lepiej wyrównaną charakterystykę a jednocześnie bogatsze brzmienie.

To pierwsze projekty ESA z głośnikami firmy Wavecor, która pojawiła się kilka lat temu wśród producentów zespołów głośnikowych i wśród hobbystów. Firmę tę założyli w Chinach emisariusze duńskiej Vify, którzy wybrali się tam, aby uruchomić produkcję głośników dla macierzystej firmy, ale tak im się spodobała perspektywa bliskiej współpracy z Chińczykami, że założyli z nimi własną firmę - właśnie Wavecor.

Zresztą przetasowania w firmach duńsko-chińskich były w ciągu ostatnich dziesięciu lat tak częste i skomplikowane, iż mało kto się w nich nie pogubił (ja nie...). Wynikającą z tych zmian ciekawostką jest głośnik wysokotonowy, zastosowany w nowych Neo. Chociaż od frontu przypomina doskonale znanego od dziesięciu lat "DX-a", początkowo sygnowanego przez Vifę, potem przez Peerlessa i Tymphany, to na modelu zastosowanym w tych kolumnach znajdziemy logo... Scan-Speaka.

Otóż ta rdzennie duńska firma po wyrwaniu się z objęć koncernu Tymphany, w których pozostawała kilka lat temu, uruchomiła produkcję kilku typów głośników wysokotonowych, kojarzonych wcześniej z Vifą. Było to chyba coś w rodzaju podziału majątku po rozwodzie, a "moralne" prawa Scan-Speaka do niektórych konstrukcji, jak choćby właśnie DX i XT, wynikały z tego, że ponoć opracowali je pod koniec XX wieku właśnie inżynierowie Scan-Speaka - gdy obydwie marki, jeszcze przed pojawianiem się Tymphany, weszły w ścisły związek. Układ elektryczny jest dość skomplikowany, służy wypracowaniu dobrze ułożonej charakterystyki przetwarzania, nie dotyczy go koncepcja zwodniczego minimalizmu - i słusznie.

Bardziej minimalistyczny mógłby być jednak znaczek firmowy z logiem, pochodzący sprzed lat, gruby i ciężki, "kuty", niepasujący do prostego i dość subtelnego wzoru obudowy. Ponoć w czasach, gdy firma była na wznoszącej, zamówiła tych znaczków całą tonę, i dlatego...

Odsłuch

Kolumn firmy ESA nie testowaliśmy już od bardzo dawna (mimo że próbowaliśmy), co nie było tylko dziełem przypadku, lecz również dostępności - ESA nie ma magazynu ze wszystkimi oferowanymi modelami, większość towaru rozprowadzona jest do sklepów, a my najczęściej nie dajemy dystrybutorom więcej niż dwa tygodnie na zorganizowanie i dostarczenie sprzętu do testu.

Tym razem się udało, a i tak dostaliśmy egzemplarz nie z firmowego magazynu, lecz z jednego ze sklepów. Nie robi to nam żadnej różnicy, a może nawet jest korzystne, o ile gwarantuje jakiekolwiek "wygrzanie". Nie lubię bowiem ani testowania kolumn kompletnie surowych, niewygrzanych (chociaż efektu tego zjawiska bym nie przeceniał), ani brania na siebie tego zadania - po prostu nie mam czasu ani ochoty na wielodniowe "zaprzyjaźnianie" się z jedną parą kolumn, zwłaszcza gdy występuje ona w teście porównawczym, wymagającym szybkich, bezpośrednich konfrontacji.

Jeszcze co do spraw "dookołabrzmieniowych" - byłem mile zaskoczony jakością opakowania. Po pierwsze, karton jest z bardzo twardej tektury; po drugie, widnieje na nim duże firmowe logo; po trzecie, "czapy" z dość twardej pianki, obejmujące dół i górę konstrukcji, też są bardzo solidne; po czwarte, wreszcie taki sposób zapakowania ułatwia nam pracę - kolumnę można łatwo wyjąć i włożyć, nie trzeba się męczyć ze styropianowymi narożnikami, które gdzieś uciekają, łamią się i kruszą.

To dobrze, że etap "partyzancki" polskie firmy, przynajmniej niektóre, mają już za sobą. Nie znajdziemy jednak w opakowaniu nic, co by nam dodatkowo zaostrzało apetyt - żadnego pudełeczka z akcesoriami, pachnącej świeżym drukiem instrukcji czy katalogu, białych rękawiczek itp. - ten etap zdobywania względów klienta najwyraźniej dopiero przed firmą. Jest już solidnie i porządnie, ale jeszcze nie ekskluzywnie.

Kolumny ESA Neo 3 były pierwszymi, które podłączyłem w tym teście. Znałem już bowiem wyniki pomiarów i mogłem zakładać, że ich najbardziej liniowa (w testowanej grupie) charakterystyka jest dobrym punktem wyjścia, w pewien sposób posłuży do "skalibrowania" ucha, co wcale nie przesądza, że wyznaczy poziom referencyjny w ogólnie rozumianej jakości dźwięku. Z pewnością jednak ESA nie wprowadzi poważnych zafałszowań tonalnych, w tej sprawie teoria zgadza się z praktyką w 99% przypadków, a wyjątki potwierdzają regułę.

Brzmienie kolumn ESA Neo 3 nie było wyjątkiem, lecz jednocześnie dało pewną nauczkę... Miało bowiem pewien wspólny mianownik z brzmieniem B&W, które jest zasadniczo inne i do roli "kalibratora" zupełnie się nie nadaje (choć ma inne niepospolite zalety).

Otóż i jedno, i drugie wymaga dłuższej akomodacji słuchu. W przypadku B&W trzeba przyzwyczaić się do ich indywidualnej kreacji, do wyrazistych rysów charakteru, do modyfikacji dokonanych na charakterystyce, które przynoszą nowe, nieznane gdzie indziej rezultaty; w przypadku ESA trzeba przegryźć się przez brzmienie właśnie neutralne, oszczędne w emocjach, niepodrasowane żadnym zaokrągleniem ani zmiękczeniem, nienabłyszczone i niepodgrzane.

Jest jeszcze jedna zbieżność z B&W - w zakresie niskich tonów. Bas jest dynamiczny, twardy, z niskim zejściem ale przede wszystkim z konturami oraz dobrą kontrolą, bez "kluchy" przy nagraniach, które zwykle potrafią sprowokować taki efekt. Oczywiście, gdy nagranie najzwyczajniej na tym się zasadza, ESA Neo 3 nie wykastruje basu, nie odchudzi go do kości. Częściej jednak pomyślimy, że przy całej jego energetyczności i rozciągnięciu przydałoby się trochę więcej, a nie trochę mniej tłuszczyku.

Słuchałem kolumn ESA Neo 3  z otwartym tunelem z tyłu, a więc w opcji z większym nasyceniem "średniego" basu, nawet nie próbowałem otworu zamykać, bo z pewnością bas stałby się jeszcze krótszy i bardziej suchy, a dalsze jego dyscyplinowanie na pewno nie jest potrzebne.

Środek pasma jest mocny, często pierwszoplanowy, lecz ponownie szybki w wybrzmieniach, nieprzeładowany, nieprzymilny, konkretny. Choć nie drażni eksponowaniem górnego podzakresu, to i nie ogrzewa niższymi rejestrami - nie ma tu żadnych "podchodów" mogących nadać brzmieniu specjalny urok, nawet gdy nie udało się to samemu realizatorowi nagrania...

Dostajemy dźwięk w pewnym sensie surowy - taki, jaki został nagrany, choć też nie sugeruję, że jest to stuprocentowa wierność i dokładność, to nie ten zakres cenowy (w zasadzie stu procent nie kupimy za żadną cenę), chodzi o kierunek - wyraźnie ku brzmieniu jak najlepiej zrównoważonemu, obiektywnemu, różnicującemu, lecz niewyostrzającemu. To, czego mi w tym brzmieniu brakuje - więcej blaskus płynności i plastyczności - wydaje się leżeć w gestii innych elementów systemu, natomiast fundament dynamiki, szerokiego oraz zrównoważonego pasma, dokładności i czystej barwy - mamy już gotowy.

Andrzej Kisiel

ESA Neo 3

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 30-200
  • Wymiary [cm]* 99 x 20 x 32,5
  • Typ obudowy br-p / br-t
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 85
  • Impedancja (Ohm)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Przedstawiona charakterystyka impedancji Neo 3 rozdwaja się w zakresie niskotonowym, gdyż podobnie jak w przypadku B&W i PSB, w konstrukcji tej przygotowano regulację częstotliwości rezonansowej obudowy (poprzez zamykanie jednego z otworów). W ten sposób możemy wybrać między dostrojeniem do ok. 35 Hz (krzywa czerwona) a 30 Hz (krzywa czarna). Różnica bezwzględna jest niewielka, tylko 5 Hz, a jednak wyraźnie zmieniająca kształt charakterystyki przetwarzania.

Zanim napiszę o niej więcej, dokończmy taniec z impedancją: minimum przy 150 Hz, o wartości ok. 4 omów, decyduje o takiej właśnie impedancji znamionowej, zmienność w zakresie średnio-wysokotonowym jest niewielka, zatem w sumie nie jest to obciążenie trudne. Możliwości układu w zakresie niskich częstotliwości są wybitne, żadna z konkurencyjnych konstrukcji nie osiągnęła tak niskiej częstotliwości granicznej, dla obydwu opcji strojenia spadek -6 dB (względem średniego poziomu z całego pasma) pojawia się poniżej 30 Hz. Strojenie wyższe (ok. 35 Hz) daje lekkie wzmocnienie szerokiego zakresu 40-100 Hz i spadek -6 dB przy 28 Hz, natomiast strojenie do 30 Hz powoduje, że delikatny spadek zaczyna się wcześniej, ale -6 dB przesuwa się do 25 Hz!

Na tle całego pasma charakterystyka jest bardzo dobrze zrównoważona i do tego wyśmienicie stabilna - krzywe dla wszystkich osi uwzględnionych w naszym pomiarze leżą blisko siebie, oczywiście najbardziej odsuwa się charakterystyka zmierzona pod kątem 30o, ale nawet ona zachowuje dobry kształt. Szczególnie godne uznania jest utrzymanie kontroli w zakresie częstotliwości podziału - nie tylko nie widać tam żadnych niepokojów na osi głównej, ale również na osiach +/-7O charakterystyka biegnie płynnie, bez osłabień wymagających rekomendacji dla zajęcia niższej lub wyższej pozycji w czasie odsłuchu.

Również maskownica zachowuje się elegancko, nigdzie nie wtrąca się w sposób mogący przynieść słyszalne skutki. I byłoby naprawdę pięknie, gdyby nie mały feler przy ok. 400 Hz - osłabienie nieznanego pochodzenia, ale to raczej drobiazg w porównaniu z przepaścią, jaką widać na charakterystykach innych kolumn. Efektywność jest umiarkowana, 85 dB przy 4 omach skłania do poszukania wzmacniacza, który ma do zaoferowania sporą dawkę mocy.

 
 

Podstawowe dane

  • 7 500 zł Cena

Nasza ocena

  • Wykonanie: Klasyczna architektura z układem dwuipółdrożnym, solidne przetworniki, duży wybór wersji kolorystycznych (w naturalnym fornirze).
  • Laboratorium: Szeroko rozciągnięta (-6 dB przy 25 Hz!), zrównoważona oraz bardzo stabilna (dla różnych kątów) charakterystyka przetwarzania, impedancja 4 omy, umiarkowana (85 dB) efektywność.
  • Brzmienie: BRZMI ENIE Neutralne, dokładne, bez dogrzewania i zmiękczania.

Galeria zdjęć

MONITOR AUDIO Platinum PL500 II

MONITOR AUDIO
Platinum PL500 II

Kiedy siedem lat temu firma Monitor Audio wprowadziła pierwszą generację serii Platinum, była to tyleż sensacja, co ruch...

SONUS FABER Chameleon T

SONUS FABER
Chameleon T

Cena: 10 000 zł

PROAC Studio 148

PROAC
Studio 148

Cena: 10 000 zł

KEF R500

KEF
R500

Cena: 8 160 zł

Audio - październik 2016

Strefa Magazynu

Audio 10/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio