Eisa 2017-2018

WHARFEDALE JADE-5

WHARFEDALE JADE-5

Tłumaczyłem i usprawiedliwiałem długi rynkowy staż niektórych kolumn tego testu, wyjaśniałem, że nie skazuje ich to na porażkę, i zdanie to podtrzymuję. Kto jednak lubi nowości, też nie powinien narzekać - podobnie jak Syntar 533 firmy Chario, tak i Jade-5 jest konstrukcją jeszcze "ciepłą", przed którą całe życie - wszystkie testy, promocje i emocje. Raty, rabaty i bonifikaty...

Wharfedale Jade-5 - to mniejsza z dwóch kolumn wolnostojących serii, a prezentuje się bardzo poważnie, niezależnie od wyśmienitego wykonania. Jade-7 są oczywiście jeszcze większe i niezwykle ambitne w swoim czterodrożnym układzie głośnikowym - jestem pewien, że i one doczekają się testu w "Audio", mają na to dużo czasu...

Dwie konstrukcje podstawkowe - Jade-1 oraz Jade-3 - też są wyjątkowo okazałe; obydwie trójdrożne, bowiem stałym elementem wszystkich modeli serii Jade jest moduł średnio-wysokotonowy, o którym dokładniej kilka akapitów dalej. Seria zawiera aż dwie konstrukcje centralne - Jade-C1 i Jade-C2. Druga z nich znowu imponuje, gdyż poza owym modułem zawiera baterię aż czterech 13-cm przetworników niskotonowych. Kolekcję zamyka naścienny Jade-SR; tymczasem nie zauważyłem w serii dedykowanego subwoofera, co z pewnością musi zostać szybko załatwione/wyjaśnione przez producenta/dystrybutora, aby nie stawiać pod znakiem zapytania możliwości stworzenia kompletnego systemu wielokanałowego.

Wykonianie

Wykonanie Wharfedale Jade-5, a więc i pozostałych modeli serii, jest olśniewające dla tego zakresu cenowego. A ponieważ znajdujemy się na dość wysokim pułapie, więc w zasadzie i w skali absolutnej trudno byłoby im cokolwiek zarzucić. Obudowy tej klasy, forniry i detale spotykamy w kolumnach kilkakrotnie droższych. Zróbmy pod tym kątem krótki przegląd trzech modeli dostarczonych do tego testu przez Horn Distribution.

Canton/ Ergo wyznacza dobry, znany standard, natomiast Dali/Ikon... na tym tle widać najlepiej, jak wysoko odleciało Wharfedale/Jade. Kolumny są wykonywane w pięciu wersjach wykończenia - w tym w dwóch na wysoki połysk: oczywiście czarny lakier fortepianowy, również błyszczący "burgundy burr" (coś jak czeczota mahoniowa), rosewood (palisander), "vintage cherry" (wiśnia) i czarny dąb - czyli fornir dębowy polakierowany na czarno (taką właśnie wersję dostaliśmy do testu).

Układ głośnikowy

Trójdrożny układ głośnikowy obejmuje dwie niskotonowe "18-tki", 25-mm kopułkę aluminiową i mały, (membrana 75 mm) przetwornik średniotonowy, który mimo to jest filtrowany dość nisko - częstotliwości podziału wynoszą (według danych producenta) 340 Hz i 2,4 kHz. Wklęsła membrana tego przetwornika wygląda na metalową (ceramiczną?), a ochronna, niezdejmowana siateczka, podobna jak przed aluminiową kopułką wysokotonową, wzmacnia to podejrzenie; producent nazywa materiał membrany "Alu-pulp", a jej wygląd od tyłu przypomina... celulozę, więc owo "pulp" odnosi się do pulpy celulozowej, na którą naniesiono metaliczną warstwę - w takim razie siateczka jest bardziej dla ozdoby...

Trochę Alu-pulp-fiction, ale wcale się nie martwię, że głośnik średniotonowy jest bardziej celulozowy niż aluminiowy. W tym kontekście nieco zaskakujący jest inny materiał głośników niskotonowych - ale tylko trochę, bo przecież membrany plecione, takie jak tutaj, są przez Wharfedale stosowane najczęściej. Włókno, z którego przygotowano plecionkę, producent nazywa Acufibre; trzy przetłoczone parabole nie tylko usztywniają membranę, pomagają też rozbijać fale stojące - skądinąd dobrze tłumione przez samą plecioną strukturę membrany.

Obudowa

Żadna ścianka obudowy Wharfedale Jade-5 nie jest płaska - wszystkie są mniej lub bardziej wygięte, tworząc już dość dobrze znaną bryłę lecz i w tym przypadku cieszącą oczy; efektownym oraz funkcjonalnym dodatkiem do "skrzyni" jest potężny i fi nezyjnie wyrzeźbiony cokół, który nie tylko zapewnia solidne oparcie (również jego ciężar poprawia stabilność), lecz współtworzy też nietypowy układ rezonansowy obudowy, opisany dokładnie obok.

Taka forma obudowy ma - już wielokrotnie opisywane - zalety akustyczne (choćby rozpraszanie fal stojących), nigdy jednak nie zaszkodzi dodać parę wzmocnień - tych nie brakuje, poza trzema wieńcami poziomymi, jest też pionowy, biegnący przez całą wysokość kolumny, a do tego front ma grubość ponad 3 cm. Gdzie nie spojrzeć, widać duży budżet i ambicję, aby zapędzić konkurencję do narożnika.

Pod względem technicznym i jakości wykonania Wharfedale Jade-5 to najbardziej zaawansowane kolumny tego testu, bo gdzie indziej zawsze można się było do czegoś przyczepić - a to do koszy z tworzywa sztucznego, a to do winylowej okleiny, a to do skromności układu dwuipółdrożnego... W Jade-5 kasy starczyło na wszystko - na ilość i na jakość. Apetyt na dobre brzmienie zaostrzony na maksa.

Odsłuch

Wharfedale Jade-5 mają klasę - wyglądają solidnie i pięknie, bez krzykliwego blichtru, grają z wyczuciem oraz wyrafinowaniem. Zresztą nigdy nie narzekałem na zbytnie "efekciarstwo" Wharfedale, może nawet czułem jego lekki niedostatek, raczej brakowało mi swobody i blasku wysokich tonów, niż dokuczał mi ich nadmiar czy wyostrzenie. Jednocześnie słychać było starania o przygotowanie dobrej równowagi z nutą ocieplenia.

Wharfedale Jade-5 nie zmieniają kursu o 180o, może co najwyżej o 90o, wznoszą się przede wszystkim na o wiele wyższy pułap jakości. Jakkolwiek by jej nie traktować subiektywnie, to natychmiast słychać zarówno jakość samych przetworników, jak też ich doskonałe zestrojenie. Dźwięk nie jest tak skumulowany, skupiony w energetycznym przekazie, jak w Cantonie, lecz zasadniczo spójny i zorganizowany - nie słychać żadnych poważnych zakłóceń barwy i "kombinowania", pozorne źródła nie mają stałej tendencji ani do wycofywania, ani do wychodzenia naprzód, przestrzeń jest więc normalna, stabilna i spokojna, lecz wcale niezamazana - dźwięki są dobrze separowane, a wybrzmienia zdolne do pokazania akustycznego, otwartego oddechu.

Takie brzmienie sprzyja długim, niemczącym sesjom. Nie napinając się na chirurgiczną precyzję, ale też nie uciekając od odpowiedzialności za dokładność i neutralność, a tym bardziej nie wymyślając własnego przepisu na "muzykalność", Wharfedale Jade-5 potrafią pokazać we właściwych proporcjach główny nurt muzyki, jej detale, technikę realizacji - dodatkami nie absorbują, lecz zapewniają im czytelność.

Wharfedale Jade-5 nie próbują być ponadprzeciętnie witalne i angażujące, nie "dopalają" muzyki własnymi emocjami, nie nadają jej charakterystycznej własnej sygnatury, poza jednym elementem... który zostawiam na deser. Pokazują dużo smaczków, góra pasma jest wyrazista i subtelna, wciąż niewyeksponowana, ale wreszcie ma blask; bez natarczywego dzwonienia, posypuje z gracją i wyczuciem; średnica jest przejrzysta, lekko wygładzona - bez naturalistycznej szorstkości oraz bez sterylności i syntetyczności.

Bas... delikates. Zgodnie z teorią, obudowa z otworem stratnym, podobnie jak zamknięta, zapewnia najlepsze charakterystyki impulsowe, co jednak wcale nie gwarantuje basu w potocznym rozumieniu "impulsywnego" - zwykle z takiej obudowy jest on spokojny, czytelny, lecz często brak mu subiektywnej dynamiki, uderzenia, jakie emituje dobrze dostrojony bas-refleks.

Również Wharfedale Jade-5 nie grają wybuchowo, nie generują wielkiej energii niskich częstotliwości ani pod postacią twardych kopnięć wyższego basu, ani potężnych pomruków najniższego. Mimo to odtwarzają ten zakres przepięknie i wcale nie nazbyt delikatnie - wszystko mamy "jak na dłoni", słychać świetnie separowane dźwięki i znacznie szybsze wybrzmienia, zamazywane przez inne kolumny, choć sam atak nie jest wzmacniany i efekt "nabijania rytmu" wcale nie jest tutaj szczególnie dojmujący. Ten bas wcale nie musi nabierać twardości, aby utrzymać doskonałą kontrolę. Konturowość nie jest tutaj dopisywana do nagrania, a tylko odczytywana; nie każdy basowy dźwięk jest jak pięść; to co miękkie, pozostaje miękkie i wciąż precyzyjne.

Czy to właśnie taki bas wpływa decydująco na odbiór całości i wrażenie niezwykle kompetentnego, pełnego, zarazem uprzejmego brzmienia, czy raczej pasuje do takiej koncepcji, wedle której zaprojektowano też zakres średnio-wysokotonowy - nie ma znaczenia, gdyż są to jałowe recenzenckie teoryjki, ważne jest to, że Wharfedale Jade-5 grają równo i dokładnie, demonstrując konsekwentnie w całym pasmie umiejętność połączenia dokładności i płynności, detaliczności oraz nasycenia, i w zasadzie żadne nagranie nie jest w stanie wyprowadzić ich z równowagi - nawet najbardziej ubasowione nie wywoływały bulgotu ani dudnienia, nawet ewidentnie rozjaśnione, choć oczywiście było to słychać, nie prowokowały brzmienia ostrego, jednocześnie nagrania dobrze zrównoważone mają plastyczność i blask, nie popadają w suchość i marazm.

Wharfedale Jade-5 rzadko grają bardzo dynamicznie, bo i nieczęsto mamy do czynienia z takimi nagraniami, jednak większość płyt przedstawiają dokładnie i zarazem tolerancyjnie - nie zacierają różnic, nie wyolbrzymiają problemów, ukażą walory dobrych realizacji, nawet te przeciętne pokażą od ciekawszej strony.

Andrzej Kisiel

WHARFEDALE JADE-5

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 50-200
  • Wymiary [cm]* 105,5 x 24,5 x 40
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 84
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Kolumna Wharfedale przynosi na koniec testu radykalną odmianę w zakresie niskotonowym - zamiast bas-refleksu, pojawia się obudowa z otworem stratnym. W pomiarach (zarówno na charakterystyce impedancji, jak też na charakterystyce przetwarzania) jej działanie przypomina jednak obudowę zamkniętą.

Identyfi kujemyją po pojedynczym wierzchołku impedancji w zakresie niskotonowym, który wskazuje jednocześnie na częstotliwość rezonansową głośnika (w danej obudowie). W tym przypadku pojawia się on przy 40 Hz - dostatecznie nisko, aby oczekiwać dobrego przetwarzania basu. Impedancja znamionowa to 4 omy, ustalone na podstawie 3,5-omowego minimum przy 80 Hz; ponownie niewielka zmienność (jak w większości kolumn tego testu) pozwala uznać, że mimo niskiej impedancji, Jade-5 nie będą bardzo trudnym obciążeniem.

Zakres niskotonowy na charakterystyce przetwarzania pokazuje typowe dla obudowy zamkniętej, mniejsze niż dla bas-refl eksu, nachylenie zbocza - 12 dB/okt; dzięki temu spadek -6 dB względem poziomu średniego pojawia się nisko, przy 35 Hz, co szczególnie w przypadku obudowy zamkniętej jest rezultatem godnym uznania.

Pojawia się jednak cena, jaką trzeba za to zapłacić - niska czułość, wynosząca tylko 84 dB. Do roboty trzeba zaprząc mocny wzmacniacz, myślę że co najmniej 50-watowy. I nie chodzi o to, aby takie kolumny "wysterować", "napędzić", "pociągnąć", czy "dać im radę", ale po prostu o to, żeby można było zagrać nimi odpowiednio głośno - przynajmniej od czasu do czasu.

W zakresie średnio-wysokotonowym kształt charakterystyki jest trochę nietypowy, bowiem często spotykane, z premedytacją wywoływane osłabienie "wyższego środka" tym razem przesunięto nieco w dół pasma, w okolice 1 kHz, a już od 3,5 kHz zaczyna się obszar lekko wyeksponowanych wysokich częstotliwości.

W najwyższej oktawie widać typowe dla kopułek metalowych, tutaj wręcz modelowe (co nie oznacza że pożądane) zachowanie - najpierw osłabienie, a potem wysoki pik "break-upu". Poza charakterystyką z osi 30O, pozostałe leżą bardzo blisko siebie, nie trzeba więc kolumn ustawiać bardzo precyzyjnie ani szczególnie dbać o wysokość, na jakiej będzie się znajdowała głowa słuchacza. Również maskownice nie wyrządzają żadnej szkody, co zupełnie nie dziwi, wziąwszy pod uwagę ich konstrukcję.

 
 

Podstawowe dane

  • 8 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Imponujące. Wygląda na konstrukcję dwa razy droższą.
  • Laboratorium: Niska czułość – 84 dB przy 4-omowej impedancji. Charakterystyka dobrze zrównoważona, z lekkim wycofaniem średnich częstotliwości
  • Brzmienie: Dokładne, uprzejme, wyrafinowane, z wyjątkowo klarownym basem.

Galeria zdjęć

TAGA HARMONY TAV-616F SE

TAGA HARMONY
TAV-616F SE

Cena: 3 000 zł

Q ACOUSTICS 3050

Q ACOUSTICS
3050

Cena: 3 000 zł

POLK AUDIO Signature 50

POLK AUDIO
Signature 50

Cena: 3 000 zł

MONITOR AUDIO MR6

MONITOR AUDIO
MR6

Cena: 2 900 zł

 

 

Audio - wrzesień 2017

Strefa Magazynu

Audio 9/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio
JBL Arena 170

JBL
Arena 170

Kolumny serii Arena pojawiły się na rynku prawie dwa lata temu. Są już doskonale znane dzięki temu "stażowi", renomie fi...