Eisa 2017-2018

DYNAUDIO Focus 260

DYNAUDIO Focus 260

O ile niekonwencjonalna konstrukcja Audiumów Comp 7 zawierała wiele niespodzianek i kontrowersji widocznych już na pierwszy rzut oka, to Dynaudio Focus 260 wygląda jak stary znajomy, o którym wiemy wszystko... również to, że od czasu do czasu robi sobie face-lifting, ale przecież jest wciąż tym samym "gościem" - zawsze mile widzianym, bo przewidywalnym, grzecznym, schludnie ubranym... Lubią go nawet sąsiedzi, bo nigdy się nie awanturuje, zza ściany słychać czasami tylko pomruki, niegroźne "umpf", lecz żadnych krzyków, pisków i walenia.

Seria Focus znajduje się mniej więcej w połowie hierarchii Dynaudio; jeszcze niżej są dwie serie - Excite i DM, a wyżej aż trzy - Contour, Confidence i Evidence. Jednak seria Focus jest w pewnym sensie wzorcowa i najlepszym wykonaniem zamyka "klasyczną" część oferty. Konstrukcje Dynaudio rozwijają się w dwóch kierunkach - jeden jest bardzo tradycyjny, nawiązuje do projektów z lat 80. i konsekwentnie jest kontynuowany do dzisiaj, drugi - bardziej awangardowy - reprezentuje trzy droższe serie.

"Awangardowy" to może za dużo powiedziane, właśnie droższych modeli nie wymieniano od ponad dziesięciu lat, ale w swoim czasie wyglądały one wręcz sensacyjnie. Od kilku sezonów Dynaudio wkłada więcej wysiłku w wymienianie tańszych serii, choć to ruchy po trosze pozorne - w każdym razie bez żadnej konstrukcyjnej czy wzorniczej rewolucji.

Wprowadzona dwa lata temu seria Focus to właśnie kwintesencja tradycyjnego stylu Dynaudio, jego najbardziej luksusowe wydanie przygotowano z najlepszych materiałów, stąd ostatecznie cena nie jest umiarkowana, skoro za układ wyglądający na dwuipółdrożny mamy zapłacić grubo ponad dychę... W dodatku nie jest to nawet układ dwuipółdrożny, a "tylko" dwudrożny.

Proszę bardzo - jak różne oblicza mogą mieć układy formalnie dwudrożne. Audium Comp 7 to przecież też układ dwudrożny... Fakt, że Dynaudio Focus 260 jest układem dwudrożnym, wynika w prosty sposób z tego, że obydwie "18-tki" są podłączone przez ten sam filtr (wyznaczający im do przetwarzania zakres nisko-średniotonowy), chociaż w większości tak wyglądających konstrukcji, dolny głośnik jest filtrowany niżej (jako niskotonowy), a górny, znajdujący się bezpośrednio przy wysokotonowym - wyżej (jako nisko-średniotonowy).

Układ dwuipółdrożny pozwala (większości konstruktorom) przygotować lepsze charakterystyki, bowiem unikając przetwarzania średnich częstotliwości przez dolny głośnik, z konieczności odsunięty od wysokotonowego, zapobiegamy problemom z korelacją fazową między tymi przetwornikami, jakie mogłyby się pojawić w zakresie częstotliwości podziału, wraz ze zmianą kąta (osi) w płaszczyźnie pionowej. I prościej naprawdę nie potrafię tego napisać. Najwyżej możecie nie czytać. No nie… czytajcie. Czytajcie dalej.

Dwudrożność kolumn Dynaudio Focus 260 mogłaby więc zostać odebrana tutaj za przejaw oszczędności (prostsza i tańsza zwrotnica), jednak w tym przypadku odsunąłbym takie podejrzenia. Wiem już, zarówno na podstawie pomiarów, jak i testów odsłuchowych, że Dynaudio po swojemu poradziło sobie doskonale z tym problemem - zresztą nie po raz pierwszy. Opanowali takie strojenie, które zapewnia co najmniej dobrą stabilność charakterystyki przetwarzania w szerokim zakresie kątów, i stosują je już od dawna w układach z dwoma "18-tkami".

Co więcej? Wszystko już znamy. Nawet te szczególiki wykonania, które wyróżniają serię Focus, spotkaliśmy już w teście największego w serii - Focusa 380. Wystarczy kilka podpisanych zdjęć i wszystko będzie jasne - w środku nie kryją się już żadne tajemnice.

Odsłuch

Ustawiając kolumny Dynaudio Focus 260 do odsłuchu, pomyślałem: będę słuchał tego, co Dynaudio ma najlepszego, najbardziej dla firmy charakterystycznego. Co prawda bardzo znane i szanowane są dwudrożne "monitory" Dynaudio, lecz nawet w najbardziej luksusowych wersjach "nie zajdą" one z dynamiką (mówiąc w największym skrócie) tak daleko, jak kolumny większe, których przecież Dynaudio też ma w ofercie pod dostatkiem.

Z drugiej strony - co może być już subiektywne, ale jestem pewien - wielu taką ocenę podziela, nie wszystkie bardzo duże Dynaudio grają tak pięknie, tak urokliwie, tak przekonująco, jak te małe, co nie oznacza, że ustępują konkurencji - ale nie są już w wadze ciężkiej faworytami. Kto lubi brzmienie monitorów i akceptuje ich naturalne ograniczenia, szybko znajduje w Dynaudio doskonałe propozycje na różnych pułapach cenowych.

Kto chce kolumn dużych, rozgląda się zwykle dłużej. Kto chce głośników grających z wdziękiem małych Dynaudio i z siłą dużych - ma kłopot. Niby to zjawisko naturalne, ale przecież nie występuje tak wyraźnie wśród głośników innych firm. Może więc jest tu trochę dorabiania teorii do praktyki, ale i nic w tym złego, gdy dociekamy teoretycznych przyczyn zjawisk, które ustalamy doświadczalnie.

Coś determinuje tę zmianę klimatu Dynaudio, może sam układ trójrożny, a może mniejsza średnica głośnika przetwarzającego średnie częstotliwości (we wszystkich układach trójdrożnych Dynaudio głośniki średniotonowe mają 15 cm, a większość układów dwudrożnych ma głośniki nisko-średniotonowe 18 cm). Teoretycznie wyspecjalizowany, o umiarkowanej średnicy głośnik średniotonowy powinien być lepszy... ale kto zjadł beczkę soli na strojeniu i słuchaniu różnych układów, ten wie, że różnie bywa.

Rozwinięcie układu dwudrożnego do dwuipółdrożnego, polegające na dodaniu do układu dwudrożnego głośnika niskotonowego, jest dość bezpieczne pod tym względem - przy dobrym strojeniu nie powinno zmienić barwy i spójności, Dynaudio Focus 260 jest czymś jeszcze innym i dość szczególnym - wciąż układem dwudrożnym, tyle, że z dwoma 18-cm nisko-średniotonowymi. W ten sposób mamy regularną kolumnę wolnostojącą, z wydajnym systemem głośnikowym, znacznie mocniejszym niż w podstawkowym monitorze, która jednak zachowuje główne cechy układowe, a więc pewnie i brzmieniowe, układu dwudrożnego.

Dlatego tak wiele spodziewałem się po kolumnach Dynaudio Focus 260 i najwyższa pora powiedzieć, że się nie zawiodłem. Od razu jednak pójdę w tych wnioskach za ciosem i dodam, że pochwalę tutaj Focusy 260 nie tyle za rekordowe osiągnięcia w skali absolutnej, nawet nie za mistrzostwo w tym zakresie cenowym, lecz właśnie za to, że nie zawiedzie tych, którzy po Dynaudio oczekują brzmienia... Dynaudio: doskonale spójnego, zrównoważonego, lekko ocieplonego na średnicy i osłodzonego na górze pasma, płynnego i plastycznego. Dostatecznie dokładnego, lecz nie ultraprecyzyjnego, nigdy niefatygującego detalem ani nerwowym podbarwieniem, chociaż angażującego wewnętrznym ciepłem i emocją.

Ktoś powie, że to najwyższy stopień kultury i elegancji, kto inny, że pewne "niedopowiedzenia" obniżają noty, ale na pewno mówimy o ciekawym zjawisku, może nawet bezprecedensowym - technika i brzmienie, które nie ulegają poważnym zmianom od kilkudziesięciu lat, wciąż pozostają na szczycie bestsellerów.

Kolumn Dynaudio Focus 260 słuchałem zaraz po R700 KEF-a i różnica była wyraźna, mimo że obejrzane potem charakterystyki przetwarzania prezentowały się dość podobnie. Dynaudio operowało nieco mniejszą skalą dźwięku i mniejszą precyzją w rysowaniu detali, całe wydarzenie muzyczne było jednak żywsze, bardziej "obecne", bardziej angażujące i bezpośrednie, swobodniejsze, nie tak "kunktatorskie", no i przede wszystkim miało więcej ciepła, chociaż wcale nie wypychało do przodu pierwszego planu.

Brzmienie miało dobrą konsystencję, nasycenie, ale nie było zagęszczone; selektywność, separacja detalu nie była tak wysoka jak w R700, ale przestrzenny oddech i towarzysząca mu czytelność były nie tylko wystarczające, ale nawet ponadprzeciętne; KEF prezentował detal z większą "zawziętością", a Dynaudio z większym luzem, jakby na świeżym powietrzu, a nie w sterylnym, lecz zamkniętym i trochę dusznym pomieszczeniu.

Bas Focusów nie miał z kolei takiej potęgi i dynamiki, jaka eksplodowała z R700, był jednak "dobrze umięśniony" i generował przyjemne "umpf", a nie tylko "grrrwrrr". Z jednej strony dźwięk Focusów jest ubasowiony, z drugiej - (pasma) dobrze naświetlony.

Góra jest świeża, szemrząca, rozdzielcza, ale nie jest iskrząca, a tym bardziej dzwoniąca. Najważniejsze, że wszystko pięknie się układa, zarówno w tonacji, jak i w przestrzeni, całe brzmienie jest bardzo naturalne i przyswajalne.

Nie jest to dźwięk potężny ani analityczny, nie jest też nadmiernie "ufryzowany" na jakieś klimaty lampowo-analogowe, jest po prostu bardzo ładny. Powinienem napisać "piękny"? Nie, bo piękny - to jakiś dostojny i monumentalny; a bardzo ładny - to bliski i przyjazny.

Andrzej Kisiel

DYNAUDIO Focus 260

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 250
  • Wymiary [cm]* 99 x 20 x 29,5
  • Typ obudowy br-t
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 86
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Uczciwie zapowiedziana jako konstrukcja 4-omowa, Focus 260 ma w gruncie rzeczy dość łatwą impedancję, po pierwsze dlatego, że charakterystyka nigdzie nie spada poniżej poziomu wartości znamionowej (w okolicach 200 Hz ma właśnie 4 omy), po drugie - jej zmienność jest niewielka, a to oznacza małe kąty fazowe, co też jest dla wzmacniaczy dobre, bo oznacza mniejszy "wysiłek" i łatwość utrzymania wyższej mocy przy niższej wartości modułu.

W zakresie niskich częstotliwości ponownie widać dwa wierzchołki, typowe dla bas-refl eksu, tym razem dolny wierzchołek jest niższy, co wskazuje na dostrojenie obudowy poniżej częstotliwości rezonansowej samego głośnika (głośników), tutaj do ok. 30 - 35 Hz.

Zapewniło to rozciągnięcie charakterystyki określone spadkiem -6 dB przy ok. 30 Hz, ew. przy ok. 40 Hz - po przytłumieniu bas-refl eksu walcem z gąbki. W pierwszej, podstawowej opcji charakterystyka w zakresie 50 - 100 Hz jest tylko minimalnie wzmocniona, do 25 Hz opada z umiarkowanym nachyleniem, dopiero poniżej 25 Hz szybciej, zapowiada to dobrą odpowiedź impulsową.

Czułość na poziomie 86 dB nie wydaje się imponująca, ale to wynik przyzwoity, a ponadto niemal pokrywający się z deklaracjami producenta (87 dB) - brawa dla Dynaudio za rzetelną informację. Podawane w katalogu pasmo to "32 Hz - 25 kHz (+/- 3dB)", co też jest zgodne z prawdą.

Ponadto szeroki zakres średnio-wysokotonowy spokojnie mieścimy w polu +/-2 dB (na osi głównej) - zresztą wystarczy rzut oka na charakterystykę, aby docenić jej zrównoważenie, najlepsze w tym teście. Niewielki niepokój pojawia się w okolicach 2 - 4 kHz pod kątem -7O (gdy usiądziemy bardzo nisko), mniejsze pod kątem +7O, a także wywołane maskownicą, którą w tej sytuacji warto odłożyć na bok, aby nie psuć pięknego przebiegu na osi głównej. Jeżeli faktycznie zastosowano fi ltry 6 dB/okt., to osiągnięty rezultat jest wyborny.

 
 

Podstawowe dane

  • 12 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Konwencjonalna konstrukcja Dynaudio - układ dwudrożny z dwoma 18-tkami i 28-mm jedwabną kopułką - w najbardziej luksusowym wydaniu, również w wersji w lakierze fortepianowym (czarnym lub białym).
  • Laboratorium: Wyśmienita (jak na zespół głośnikowy) liniowość charakterystyki przetwarzania, czułość 86 dB, impedancja 4 omy.
  • Brzmienie: Zrównoważone, naturalne, doskonale spójne, naświetlone i zbudowane na mocnym basie. Wystarczająca szczegółowość, prymat "substancji".
TAGA HARMONY TAV-616F SE

TAGA HARMONY
TAV-616F SE

Cena: 3 000 zł

Q ACOUSTICS 3050

Q ACOUSTICS
3050

Cena: 3 000 zł

POLK AUDIO Signature 50

POLK AUDIO
Signature 50

Cena: 3 000 zł

MONITOR AUDIO MR6

MONITOR AUDIO
MR6

Cena: 2 900 zł

 

 

Audio - wrzesień 2017

Strefa Magazynu

Audio 9/2017

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio
JBL Arena 170

JBL
Arena 170

Kolumny serii Arena pojawiły się na rynku prawie dwa lata temu. Są już doskonale znane dzięki temu "stażowi", renomie fi...