W środku głowy

W środku głowy

Felietony

Na początku wspomniałem o zawartości kilku ostatnich numerów "Audio" i spostrzegłem, w gruncie rzeczy mało odkrywczo, że sprzęt wielokanałowy chyba trwale stracił na znaczeniu. Pierwszoplanowym graczem, dosłownie i w przenośni, jest znowu stereo, ale w wydaniu wyraźnie innym niż w epoce "przedkinodomowej".

Po pierwsze, mamy zupełnie nowe cyfrowe źródła dźwięku i całą służącą ich obsłudze "infrastrukturę" (różnego rodzaju daki, odtwarzacze strumieniowe, transmisję bezprzewodową), a po drugie, wielką karierę robią słuchawki. Te drugie nie są żadnym wynalazkiem, jednak ich obecna popularność pozwala widzieć tę zmianę jako niemal słuchawkową rewolucję. Czy ktoś się zastanawiał, jaki jest związek między popularnością właśnie słuchawek, a słabnięciem mody na kino domowe?

Można widzieć segment słuchawek jako beneficjenta, który skorzystał z okazji - ludzie mniej wydają na kino domowe, więc mogą więcej wydawać na słuchawki, jedna moda zastąpiła drugą. Chciałem jednak rzucić na to jeszcze inne światło. Kino domowe zaczęło słabnąć mniej więcej wtedy, gdy dla wielu klientów ciekawsze i ważniejsze stało się słuchanie muzyki ze sprzętu przenośnego. A więc - za pomocą słuchawek. A więc - wyłącznie stereofonicznie. A nawet - ułomnie stereofonicznie.

Tutaj następuje zwrot akcji, bowiem mimo niektórych karkołomnych prób "uwielokanałowienia" dźwięku ze słuchawek, najczęściej oferują one przestrzeń nawet gorszą od normalnego stereo, jakie dostajemy z pary kolumn. Co prawda sam sprzęt przenośny można wdrożyć do współpracy ze stacjonarnymi systemami wielokanałowymi, w roli źródła sygnału stereofonicznego, lecz chyba mało kto włącza wówczas tryby przestrzenne, a raczej uświadamia sobie po raz kolejny, że do szczęścia wystarczy mu słuchanie muzyki w trybie dwukanałowym, podczas gdy większa część wspaniałego systemu wielokanałowego pozostaje niewykorzystana - czyli kupiona niepotrzebnie.

Największym paradoksem jest to, że dla wielu przeciętnych użytkowników bezbolesny okazał się przeskok z dźwięku wielokanałowego (czy choćby planów jego uzyskania) do dźwięku, który w kategoriach przestrzennych jest gorszy od normalnej stereofonii (głośnikowej). Najlepsze słuchawki nie zapewniają bowiem tego, co dostarczy nam para nawet słabych, ale poprawnie ustawionych głośników. Śledzimy, co prawda, wysiłki, aby za pomocą specjalnych układów - akustycznych lub elektronicznych - symulować poprzez słuchawki przestrzeń "głośnikową".

Na razie widzimy je jednak w zdecydowanej mniejszości modeli i z różnym skutkiem, więc większość klientów ogromnego dzisiaj rynku słuchawek przekonuje, że wystarczy im to, co jest, i niekoniecznie przeszkadza im "wchodzenie dźwięku w środek głowy". Przypomnę w dwóch zdaniach, skąd tak wielka różnica między odsłuchem przez głośniki i przez słuchawki.

Podczas słuchania głośników, a więc źródeł oddalonych od głowy, do obydwu uszu dociera sygnał z obydwu kanałów - zarówno bezpośredni, jak i odbity w pomieszczeniu. Bogactwo różnic natężeniowych i fazowych buduje przed nami naturalną, swobodną przestrzeń. Przy odsłuchu słuchawkowym do lewego ucha dociera sygnał zapisany tylko w lewym kanale i ani odrobina sygnału z prawego kanału - a powinna, ciszej i z lekkim opóźnieniem; nie mamy też żadnych odbić.

Wydaje się, że zaprogramowanie układu elektronicznego tak, aby symulował te efekty, nie powinno być bardzo trudne, lecz praktyka pokazuje, że do sukcesu jeszcze daleko. W każdym razie, pracując nad coraz lepszymi słuchawkami, trzeba wiedzieć, skąd się biorą ich problemy, skąd przestrzenna przewaga odsłuchu głośnikowego.

Pod koniec zeszłego roku zostałem zaproszony przez jedną z bardzo znanych firm, parającą się produkcją sprzętu wszelkiego rodzaju, w tym również słuchawek, do wzięcia udział w konsultacjach i ocenie prototypu modelu referencyjnego. Ma on się wyróżniać układem dwudrożnym (w każdej muszli dwa przetworniki: większy, typowy, i mniejszy, superwysokotonowy, ustawiony w wyraźnym dystansie od głównego, w pobliżu poduszki). Być może ma to jakiś sens, chociażby służący rozszerzeniu pasma, ponoć aż do 100 kHz, chociaż to już odgrzewana koncepcja...

Jednak przedstawiciele owej firmy (nie wiem, czy byli to sami konstruktorzy, czy ludzie pełniący inne, bardziej marketingowe funkcje), przedstawili mi jako główny, jeszcze inny cel takiego rozwiązania - a mianowicie symulowanie działania wielodrożnych kolumn, aby dzięki rozsunięciu przetworników móc kreować typową dla kolumn w układzie stereofonicznym, swobodną przestrzeń.

Wedle przedstawionej w ten sposób opinii, "przestrzenna przewaga" pary typowych (wielodrożnych) kolumn nad parą typowych (jednodrożnych) słuchawek ma wynikać z tego, że w pierwszym przypadku wysokie tony dobiegają z nieco innego kierunku, niż średnie i niskie, więc skopiowanie tej sytuacji w słuchawkach ma być rozwiązaniem problemu wchodzenia dźwięku w środek głowy.

Po wysłuchaniu tych wyjaśnień moja głowa też była pełna - pytań: o co im chodzi? Czy to prowokacja i badają moją wiedzę? Czy badają coś innego - ile wytrzyma redaktor naczelny, gwoli politycznej poprawności, w obliczu wysłanników potężnej firmy? Czy wiedzą, że to nonsens, ale sądzą, że ja nie wiem, lecz kupując taką wersję, zaraz rozpropaguję ją wśród czytelników? Czy nie wiedzą, bo niewiele zrozumieli z tego, co im mówili konstruktorzy (jeżeli sami nie są konstruktorami)? Albo może i sami konstruktorzy nie wiedzą?

W tym momencie poczułem "Siedemnaście mgnień wiosny". Czy centrala wiedziała? A co wiedziała radiotelegrafistka? Ta wiadomość z centrali pachniała wyraźnie nieładnie. Ale wróćmy z frontu wspomnień do teraźniejszości i jakiejś puenty. Otóż w związku z popularnością słuchawek w szczególności i sprzętu stereofonicznego w ogólności, będziemy bombardowani przez producentów masówki doniesieniami o różnych rewolucyjnych rozwiązaniach. Taka jest cena popularności - spadek racjonalności. Taka jest przestrzeń pomysłów, jaka jest przestrzeń rynku, a w środku głowy mogą siedzieć najróżniejsze epokowe wynalazki.

Andrzej Kisiel

Fot. Gedankenaustausch, psdesign1, Fotolia

FAQ

Leksykon

Reportaże i wywiady

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio