Głośnik - to brzmi dumnie, czyli bezprzewodowa konfrontacja

Głośnik - to brzmi dumnie, czyli bezprzewodowa konfrontacja

Felietony

Najpierw zaprosiło mnie Polskie Radio - miałem opowiadać o współczesnych głośnikach. Drugie spotkanie było nie mniej nobilitujące - jedna z bardzo znanych firm, której nazwy nie mogę ujawnić, poprosiła mnie o konsultacje w sprawie zupełnie nowego w jej asortymencie urządzenia: głośnika bezprzewodowego.

Uprzedziłem, że czuję się bardziej kompetentny w kwestiach akustycznych i w zakresie konwencjonalnych, pasywnych konstrukcji głośnikowych, niż systemów aktywnych i technik transmisji bezprzewodowej. To świetnie - usłyszałem - potrzebujemy właśnie konsultanta od spraw akustycznych, od pozostałych mamy już innych ekspertów. Spotkanie zostało zorganizowane w Berlinie, w zakonspirowanym lokalu.

Zanim ujawniono szczegóły projektu (wokół pełno było zamaskowanych obiektów), zostałem odpytany z ogólnej wiedzy i poglądów na temat rynku audio, aktualnych trendów itp., ze szczególnym uwzględnieniem właśnie głośników bezprzewodowych. Rozwinąłem się więc, opowiadając o znanej mi historii gatunku kolumn aktywnych, które przez wiele lat były niedoceniane, a teraz wreszcie mają wielką szansę na upowszechnienie, dzięki wsparciu (wymaganiom) bezprzewodowej transmisji sygnału...

A jakie firmy, według mnie, są teraz liderami na tym rynku, jakie produkty są najciekawsze, jakie rozwiązania rokują najlepiej? Odpowiedziałem, że to temat na razie w powijakach, widać tylko pojedyncze propozycje, perspektywy są ogromne, ale to dopiero sam początek i o żadnych wyraźnych trendach nie można jeszcze mówić, ani o rynkowych przebojach... Jak na przesłuchaniu zapytali znowu o to samo, tylko w inny sposób, jakby nie wierzyli, że ja nic więcej nie wiem... Wreszcie dali spokój, wyłączyli lampę, rejestrator i kamerę (tak!). Kazali wstać i przejść do pomieszczenia obok. Odbędzie się konfrontacja. Sadzają na kanapie, naprzeciwko regału, na którym stoją obok siebie jakieś pozakrywane klocki, mam ich posłuchać i ocenić w "ślepym teście".

Myślę sobie: bezprzewodowe podstawkowce, "monitory"... Trochę nieprofesjonalnie, ponieważ nie stoją na regularnych standach, i te kształty jakieś podejrzane, niektóre szersze niż wysokie, a już najdziwniejsze wydawało się to, że nie było widać par, ale pojedyncze egzemplarze... Będą puszczać jeden kanał? A może mono? Włączają muzykę i nawet bez zdejmowania okryć niemal wszystko się wyjaśnia.

Brzmienie jest na tyle specyficzne, jedno po drugim, że szybko pojmuję, że nie mam do czynienia z "normalnymi" monitorami, nawet dość tanimi. Ale wchodzę w to, słucham, porównuję, punktuję. Wreszcie zdejmują wszystkie kotary i oczom moim ukazuje się to, co już zacząłem podejrzewać - małe systemiki, podobne do wczorajszych stacji dokujących, dzisiaj już ściągające muzykę ze smartfonów bezprzewodowo... nazywane właśnie "głośnikami bezprzewodowymi". I nie jest to wcale pomyłka polskiego tłumaczenia - na całym świecie przyjmuje się nazwa "Wireless Speaker" - że ja tego wcześniej nie skojarzyłem i myślałem, że głośnik to wciąż głośnik...

Ciekawa metamorfoza, ale jakoś da się ją wytłumaczyć. Dopóki istniał fizyczny kontakt smartfona z urządzeniem, nazywało się to stacją dokującą. Kiedy tylko uwolniono się od fizycznego dokowania, przechodząc na transmisję bezprzewodową, przymiotnik "dokująca" stracił rację bytu, ale czy stracił go też rzeczownik "stacja"? Przecież to wciąż w takim samym sensie (a nawet jeszcze głębszym) stacja, a nie tylko głośnik, bo zawiera jeszcze więcej opcji komunikowania się z zewnętrznymi źródłami niż wcześniej.

\Mogłaby więc być "stacja bezprzewodowa", ale przyjął się już "głośnik bezprzewodowy", ponieważ trafniej niż w przypadku stacji sygnalizuje, że on "sam gra" - w tym sensie, że nie trzeba do niego już podłączać żadnych zewnętrznych głośników. A dla Kowalskiego, do którego taki produkt jest adresowany, jeśli gra - to głośnik, a nie jakaś stacja, system czy odtwarzacz. Odtwarzacz odtwarza, wzmacniacz wzmacnia, głośnik gra. Radio też kiedyś grało, ale radio się już nie liczy. Takie są proste prawdy, do których słusznie stosują się producenci.

Muszą być rozumiani przede wszystkim przez swoich klientów, a nie przez oderwanych od rynku ekspertów... I przypomniałem sobie wcześniejszy wywiad dla Polskiego Radia - to już był sygnał ostrzegawczy, że się odrywam od rzeczywistości, pozostając przy starych skojarzeniach. Radiowa dziennikarka chciała rozmawiać o nowoczesnych głośnikach, zwłaszcza o ich formach, a ja jej powiedziałem, że teraz znowu są w modzie proste skrzynki. Zdziwiona - przecież sama spotyka się z głośnikami w najróżniejszych kształtach. A ja na to, że to konstrukcje wyjątkowe i raczej high-endowe, takie Nautilusy, co kosztują ze dwieście tysięcy... A ona na to, że ma w swojej kuchni głośnik w kształcie psa. I co lepsze - ślimak czy piesio?

Andrzej Kisiel

FAQ

Leksykon

Reportaże i wywiady

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio