Co w kablu piszczy - rozmowa z Georgem Cardasem

Co w kablu piszczy - rozmowa z Georgem Cardasem

Reportaże i wywiady

Pod koniec kwietnia nasz kraj odwiedził George Cardas - założyciel jednej z największych firm produkujących audiofilskie kable. To człowiek, dzięki któremu poznano wiele zjawisk zachodzących w przewodach i opracowano mnóstwo rozwiązań technicznych.

Okazja do przeprowadzenia z nim wywiadu nie trafia się często, ponieważ nie jest on przedstawicielem handlowym jeżdżącym po świecie i prowadzącym szkolenia dla dealerów. Tak się jednak złożyło, że wyruszył w podróż po Europie wraz ze swoją żoną, a jednym z przystanków na ich drodze była Polska.

T.K.: Jak to się stało, że w ogóle zaczął się Pan zajmować kablami?

G.C.: Moje pierwsze zajęcie było zupełnie niezwiązane z branżą audio - byłem kierowcą wyścigowym. Później pracowałem jako inżynier odpowiedzialny za linie energetyczne. Zawsze jednak kochałem muzykę, bo była dla mnie czymś relaksującym, odskocznią od codziennych obowiązków. Pewnego dnia musiałem rozstawić kolumny dalej od siebie. Do tego momentu były podpięte do wzmacniacza za pomocą kabla od lampki nocnej, ale ponieważ ten był za krótki, pojechałem do sklepu i kupiłem bardzo prosty, budżetowy kabel głośnikowy jednej ze znanych w branży audio firm.

Podążałem właściwie za praktyczną potrzebą, ale miałem też nadzieję, że mój system z takim kablem będzie grał trochę lepiej. Ku mojemu zaskoczeniu, dźwięk był nawet gorszy, niż ze wspomnianym drutem od lampki. Wróciłem więc do sklepu i kupiłem wyższy model kabla głośnikowego o skręconych żyłach. Dźwięk znów był trochę inny, a różnica między tymi dwoma przewodami - prostym i skręconym - była bardzo duża. Postanowiłem więc się dowiedzieć, dlaczego tak się dzieje i od tego momentu zaczęły się moje poszukiwania. Pamiętam pierwszy kabel, który zrobiłem samodzielnie.

Poszedłem do sklepu i kupiłem różne przewodniki, aby mieć z czym eksperymentować. Co ciekawe, druty te były dobrane zupełnie przypadkowo, ale zauważyłem ciekawą zależność - ich średnice rosły zgodnie z matematyczną regułą złotego podziału. Próbowałem skręcać te przewodniki, używając do tego celu zmodyfikowanej wkrętarki. Po jakimś czasie, kiedy już stworzyłem coś godnego uwagi, skontaktowałem się z właścicielem pewnego hi-endowego sklepu z Los Angeles. Gdy pokazałem mu swój kabel, powiedział, że nie mam szans wygrać z utytułowanymi firmami. Jego zdaniem kabel trzeba było zrobić od nowa, ponieważ był brzydki. Ostatecznie namówiłem go jednak, aby posłuchał mojego dzieła i udzielił mi kilku wskazówek.

Po dopracowaniu detali ten pierwszy kabel sprzedał się natychmiast. Dlatego zacząłem robić kolejne modele. Biznes się rozrastał, ja wciąż chciałem robić wszystko sam, ale w tamtym czasie nadal pracowałem dla firmy telekomunikacyjnej i połączenie tych obowiązków zaczęło się robić trudne. Wpadłem więc na pomysł, aby dwukrotnie podnieść ceny swoich kabli. Pomyślałem, że albo ludzie przestaną je kupować i będę miał trochę więcej czasu na to, aby to wszystko ogarnąć, albo będą kupować nadal, ale przynajmniej będę miał z tego jakieś pieniądze. Wygrała druga opcja - liczba zamówień wciąż rosła, więc postanowiłem całkowicie poświęcić się rozwijaniu własnej firmy, zatrudnić ludzi itd.

 

Kabel głośnikowy Cardas Crosslink

Głośnikowy Crosslink to jeden z najpopularniejszych kabli Cardasa.

T.K.: Do jakich wniosków doszedł Pan badając szczegóły budowy kabli i ich wpływ na dźwięk?

G.C.: Wszystko zaczyna się od bardzo podstawowych zjawisk fizycznych. Jeżeli ułożymy obok siebie dwa przewody, będą one przyciągać się lub odpychać w zależności od tego, w którym kierunku płynie prąd. Ponieważ sygnał muzyczny nie jest prądem stałym, lecz zmiennym i bardzo złożonym, siła przyciągania się poszczególnych żył w kablu również się zmienia, a kabel wpada w drgania.

Był to jeden z pierwszych problemów, z którymi chciałem się zmierzyć. Kolejny problem polega na tym, że kabel, w którym płynie prąd, generuje wokół siebie pole magnetyczne. Jednak ono również nie jest stałe. Kiedy mamy silny impuls, dostajemy też silne pole wokół kabla. Kiedy impulsu już nie ma, pole zanika, ale oczywiście nie od razu. Trwa to bardzo krótko, ale nie odbywa się natychmiastowo. Powoduje to interakcje między przewodem a jego otoczeniem, czyli w większości przypadków z materiałem izolacyjnym. Kolejnym problemem do obejścia był efekt mikrofonowy.

Pomiędzy kablem a warstwą ekranującą tworzy się coś w rodzaju kondensatora, co dodatkowo wzmacnia warstwa dielektryka umieszczona między nimi. Powoduje to przydźwięki w zakresie wysokich częstotliwości, co szczególnie można było zaobserwować w kablach mikrofonowych i estradowych, szczególnie tych z plastikowymi wtyczkami XLR. Kabel działa wtedy trochę jak antena - im dłuższy, tym gorzej dla dźwięku. Problem ten udało się rozwiązać odsuwając ekran od przewodu i stosując odpowiednie wtyki wykonane w dużej części z jednego kawałka metalu.

T.K.: Jakie konkretnie czynniki decydują o tym, że kable różnią się między sobą pod względem brzmienia? Czy jest to czystość przewodników, ich geometria, izolacja, wtyki, a może coś jeszcze innego?

G.C.: Czynników tych jest znacznie więcej i wszystkie mają wpływ na ostateczną jakość transmisji. Podam bardzo prosty przykład. Ludzie wierzą, że sygnał w kablu posuwa się z prędkością światła, ale tak naprawdę jest to około 78% tej prędkości. Stanowiło to zresztą problem od samego początku. Na przewodzenie ma wpływ interakcja przewodnika z dielektrykiem, ponieważ izolacja często się nie wyrabia z odpowiadaniem na zmiany pola magnetycznego.

Jeśli mamy dwa druty oddzielone jedynie powietrzem, pojemność na długich odcinkach nie rośnie aż tak bardzo, jednak kiedy kable są umieszczone blisko siebie i opakowane dużymi ilościami dielektryka, efekt jest zauważalny. Dielektryk po prostu ładuje się od sygnału płynącego kablem, a jego ładowanie i rozładowywanie trwa jakiś czas. W kablach audio efekt ten jest silniejszy w zakresie niskich i średnich częstotliwości.

Ładunek przechowywany w dielektryku jest też różny w zależności od długości kabla. Elektrony w materiałach izolacyjnych mają to do siebie, że nie rozkładają się równo, ale układają w mniejsze lub większe grupy. To jest właśnie odpowiedzialne za efekt wygrzewania. W kablu niewygrzanym, czyli takim, który dopiero niedawno zaczął pracować, sygnał natrafia po drodze na mniejsze i większe paczki elektronów, które go odkształcają. Aby to obejść, zaczęliśmy stosować rurki wykonane z materiału z dodatkiem grafitu. Ponieważ przewodzi on prąd, wyrównuje tym samym rozkład elektronów w dielektryku. Rozwiązanie to pełni mniej więcej tę samą funkcję, co bateryjne systemy utrzymywania napięcia.

T.K.: Czy kable Pańskiej firmy są wygrzewane, zanim jeszcze trafią do klienta?

G.C.: Jeśli weźmiemy teflon i przejedziemy woltomierzem po jego długości, wskazówka zacznie skakać, bo ładunek jest inny w każdym miejscu. Dlatego wyrównanie ładunku na izolacji w kablu sprawia, że całość brzmi lepiej. Wygrzewanie odbywa się tak naprawdę u klienta na drodze elektrycznej i w jakimś stopniu mechanicznej. Wygrzewanie w fabryce nie ma sensu, bo jeśli tylko wypniemy kabel, skręcimy go i wsadzimy do pudełka na dłuższy czas, efekt wygrzewania i tak w dużym stopniu zaniknie.

 

Interconekt Cardas Clear Sky

Interkonekt Clear Sky to już wyższa półka.

T.K.: Jak ważna jest czystość samego przewodnika? Podobno w dużej mierze właśnie w tym tkwi sekret Pańskich kabli. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku większe koncerny kablowe zaczęły przejmować mniejsze fabryczki, aby wsadzać tam swoje maszyny pracujące tak szybko, jak tylko się dało. Ekspresowe wyciąganie miedzi sprawia, że żyłki pod mikroskopem wyglądają tak, jakby były poszarpane. Dlatego kupiłem pewną starą fabrykę okablowania i nastawiłem maszyny tak, aby działały powoli.

To pozwoliło wyciągać o wiele lepsze druty, a opracowanie procesu obróbki termicznej pozwoliło jeszcze bardziej wygładzić powierzchnię przewodników. Do tego momentu najczystszą miedź można było kupić z Japonii, ale Bill Low z AudioQuesta zachęcił mnie, abym spróbował zrobić coś jeszcze lepszego, ponieważ jego konstrukcje okazały się bardzo wrażliwe na czystość materiału. Dlatego zacząłem wyciągać kable w bardzo wysokiej temperaturze, bliskiej punktu topnienia, dodatkowo w atmosferze wodorowej i oczywiście bardzo powoli.

W takich warunkach miedź w pewnym sensie odzyskuje swój właściwy kształt i czystość. Jeżeli w materiale jest jakaś zawartość tlenu, w wysokiej temperaturze połączy się on z wodorem, dając wodę, która - o ile można tak powiedzieć - wytopi się z takiego kabla. Jeżeli z kolei trafi się zanieczyszczenie chlorem, powstanie chlorek wodoru. Już na etapie wytapiania przewodnika dbamy więc o to, aby materiał był czysty i miał idealną strukturę.

T.K.: Kolejna zagadka to wtyki. Niektórzy uważają, że mają one nawet większy wpływ na brzmienie niż same kable. Co może Pan powiedzieć na ten temat?

G.C.: Jeśli sygnał na końcach musi jeszcze przejść przez kawałek cyny i innego materiału - mosiądzu, złota i nie wiadomo czego jeszcze - będziemy mieć problemy. Dlatego właśnie nie lutuję wtyków, ale stapiam je z kablami. Końcówki są umieszczane w maszynie razem z małym bloczkiem metalu, z którego będzie formowany wtyk. Pod wysokim ciśnieniem i temperaturą materiały te stapiają się w jedno. To sprawia, że faktycznie od jednego końca do drugiego sygnał może płynąć bez przeszkód.

T.K.: Czy w ogóle przywiązuje Pan wagę do tego, co ludzie mówią o Pańskich kablach?

G.C.: Niespecjalnie. Jeżeli zdarzają się jakieś poważniejsze problemy techniczne lub podejrzenie tego, że jakość produktu może nie być powtarzalna, reaguję bardzo szybko. Natomiast jeśli chodzi o filozofię, raczej się nie oglądam na cokolwiek i nie sugeruję opiniami innych ludzi. Staram się dojść do perfekcji, co prawdopodobnie nigdy się nie stanie, ale za każdym razem, kiedy robię mały kroczek do przodu, sprawia mi to ogromną przyjemność.

T.K.: Dziękuję za rozmowę.

G.C.: Ja również serdecznie dziękuję.

Rozmawiał Tomasz Karasiński
Fot. Tyll Hertsens, Jason Victor Serinus, Stereophile.com

FAQ

Leksykon

Felietony

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio