Audio z komputera - nowa moda, nowa era według Chrisa Connakera

Audio z komputera - nowa moda, nowa era według Chrisa Connakera

Reportaże i wywiady

Mamy dobrą wiadomość dla wszystkich - szczególnie dla tych, którzy chcieli być na Audio Show 2013, a nie byli - od Chrisa Connakera, założyciela strony Computer Audiophile: otrzymałem zgodę na podzielenie się z czytelnikami "Audio" całą treścią "wykładu".

Poniższy tekst jest kompilacją obydwu prelekcji, wtręty w nawiasach pochodzą od niżej podpisanego. I jeszcze jedno wyjaśnienie: pod pojęciem "komputerowe audio" Amerykanie (a Chris jest właśnie zza Oceanu) rozumieją przede wszystkim odtwarzanie nagrań z plików cyfrowych, do czego komputery jako takie nie zawsze są potrzebne. Prowadzący zaproponował konwencję pytań i odpowiedzi, niektóre zadawał sobie sam, niektóre zadawała mu publiczność.

- Dokąd zmierza audio i czy powinno się jeszcze poczekać, żeby uniknąć kosztownych błędów?

- Dzięki dostępnym serwerom muzycznym czy pobieraniu z sieci plików wysokiej rozdzielczości możliwości są praktycznie nieograniczone. Gdy chcę czegoś posłuchać, wszystko mam pod ręką. Uwielbiam to i wcale mi to nie przeszkadza w jednoczesnym podziwianiu analogów. Co do szybkości zmian i czekania, to sytuacja jest podobna do tej z komputerami - niesiesz sobie prosto ze sklepu nowy model i zanim dojdziesz do domu, na rynku jest już następca. Osobiście namawiam ludzi do odwagi - zróbcie małe rozeznanie, jeśli używacie lub odpowiada wam Apple MAC, podłączcie go do systemu audio, jeśli PC Windows, idźcie w tę stronę, nie obawiajcie się popełnienia błędu, ponieważ obie platformy działają i mają zbliżone możliwości.

Z punktu widzenia audio, platforma nie ma znaczenia. Jeśli chcecie używać komputerów tylko do audio, nie martwcie się na zapas, wybierzcie platformę, z którą czujecie się wygodniej. Najpopularniejszym wydaje się być Apple MAC (www.apple.com) wraz z iTunes za sprawą swojej prostoty (to oczywiście amerykański punkt widzenia - u nas na sali dominowali użytkownicy Windows). Na PC wiele osób używa programu JRiver - jest on rozwijany tak szybko, jak szybko rozwija się otaczająca go technika. W domu mogę na nim odtwarzać pliki, począwszy od typowych PCM, czyli zgranych płyt CD po DSD będące zgranymi płytami SACD. iTunes jest zbyt ograniczony, żeby je odtworzyć.

- Jakie są najprostsze rozwiązania?

- Dzisiaj każdy ma przy sobie komputer (tu wyjął iPhona z kieszeni), może go podłączyć do sprzętu i grać. Jednak dla wielu osób to nie jest rozwiązanie - najprostszym wydaje się użycie czegoś w rodzaju Aurender Music Server (www.aurender.com). To jest jeden z pierwszych hi-endowych, zaawansowanych i jednocześnie tak prostych w obsłudze serwerów muzycznych. Tu się nie da nic popsuć ani go zawiesić - żadnych wirusów, żadnych update’ów, po prostu zgrywasz na niego pliki i on je odtwarza. Jest też dedykowana, świetnie wyglądająca i funkcjonalna aplikacja na iPada.

Dla niektórych osób to jest właśnie to. Ich najnowszy model S10 zbiera bardzo pochlebne opinie - to jest też i mój ulubiony produkt z ubiegłego roku. Inni poszukają jednak czegoś zgoła odmiennego, bardziej zaawansowanego, rozwijającego się szybciej, ponieważ np. Aurender na dzisiaj nie obsługuje plików DSD tylko dlatego, że firma, która go zbudowała, tego nie wspiera, ale społeczność już sobie z tym poradziła, pisząc własne linuxowe rozszerzenia. Kolejne dość podobne urządzenie pochodzi z firmy SOtM (www.sotm-audio.com), najfajniejsza w ich serwerach muzycznych jest prostota obsługi - wkładasz płyty, ripujesz na dysk twardy i to wszystko; nie potrzeba żadnej tajemnej wiedzy. Na koniec łączysz go poprzez USB z "dakiem", obsługa przez iPada lub Androida. To są najprostsze rozwiązania.

- A komputery?

- MAC Mini robi podobne rzeczy, ale wymaga nieco konfi guracji - zewnętrzny twardy dysk, kopie bezpieczeństwa i odświeżanie oprogramowania to nic wielkiego, ale nie każdemu to odpowiada. Pracując na bazie iTunesa ripuje płyty automatycznie, podobnie jak iMAC. Połączenie z iPadem i z aplikacją Remote - jako sterownikiem - tworzy znakomity duet. Apple ma na rynku pięć modeli, wszystko pod swoją kontrolą i wszystko działa.

W przypadku PC są tysiące dostępnych konfiguracji, więc zalecałbym zbudowanie dedykowanej maszyny tylko do audio. Jeśli używa się komputera do tuzina różnych zastosowań, to szansa, że coś się wyłoży, wzrasta. Komputery są relatywnie tanie w stosunku do innych urządzeń audio, gdzie sam VAT bywa wyższy niż cena całego nowego komputera PC lub MAC. To obecnie najpopularniejsze rozwiązania.

- - Jak to podłączyć do sprzętu audio?

- Najbardziej rozpowszechnione połączenia bezpośrednie to FireWire i USB, z czego ten pierwszy zaczyna znikać z rynku. Wystarczy połączyć komputer pojedynczym kablem z USB-"dakiem"- i działa. Użytkownicy Maków zwykle nie muszą nic instalować. PC czasem wymaga instalacji driverów - szczególnie dla gęstych plików.

Ja najbardziej lubię połączenia sieciowe - bywają nieco trudniejsze w realizacji - UPNP i DLNA, które umożliwiają połączenie z maszyną znajdującą się w dowolnym miejscu sieci, dając dostęp do kolekcji muzycznej. Aplikacje takie jak JRemote (na iPhonie) nawet nie wymagają fi zycznego przyłącza. Ja na Maku używam Windows, pod którym działa moja ulubiona aplikacja JRiver.

Dla osób, które jeszcze nie są gotowe, by przesiąść się na komputerowe audio, jest inna prosta metoda - pendrive podłączany bezpośrednio do portu USB. Najpierw kopiujemy pliki z komputera na pendrive i z niego gramy. Taką metodę nazywam sneakernet (sieć tenisówkowa - ponieważ biegamy z fi zycznymi nośnikami w ręku). Wymaga ona wprawdzie wiele wkładania i wyjmowania, ale jeśli ci to odpowiada, to super. "Daki" FireWire są świetne, wiele osób z nich korzysta, ale nikogo nie namawiałbym do inwestowania w nie. Apple wycofało się ze wsparcia dla FireWire, nowe maszyny w ogóle już go nie mają. USB jest natomiast na rynku od 10 lat i jeszcze zapewne przez taki sam okres pozostanie.

- Czy tracimy na jakości przy połączeniach przewodowych i bezprzewodowych?

- Jakość dźwięku jest dla mnie kluczowa, dlatego rozpocząłem swoją przygodę z muzycznymi serwerami dopiero wtedy, gdy miałem pewność, że dźwięk będzie co najmniej równie dobry jak z CD. Z mojego punktu widzenia używanie połączeń bezprzewodowych jest akceptowalne jedynie w celach rozrywkowych (bo jest wygodne), mam w domu Viso One firmy NAD i czasem wysyłam muzykę poprzez Bluetooth, gdy chcę coś puścić córce. Ale nie jest to najwyższa jakość. Wszystko sprowadza się do przepustowości połączenia i odporności na zakłócenia - przy przesyłaniu muzyki siecią urządzenie nadawcze powinno być przewodowe. Co innego, gdy mówimy o sterowaniu i zarządzaniu plikami - to akurat powinno być bezprzewodowe, czy to iPad, czy drugi komputer.

- Jaki jest wpływ przewodów optycznych na jakość dźwięku?

- To będzie rozmowa na cały dzień, ha, ha, ha...

- A przewody USB?

- Pozostawiam to wam, wypróbujcie i jeśli usłyszycie różnicę to super, jeśli nie... nie mam nic więcej do dodania. Uważam, że są dużo istotniejsze elementy do wzięcia pod uwagę, nim zaczniemy się zagłębiać w takie drobiazgi. Z technicznego punktu widzenia nie mam pojęcia, jak mogłyby one na coś wpływać, wiele osób, ze zdaniem których się liczę i do których mam zaufanie, też tak mówi - nie widzą różnic. Zaczynajcie od tanich przewodów USB, byleby spełniały normy standardu.

- Co w takim razie robi różnicę?

Dla mnie absolutną koniecznością jest sygnał jakości bit-perfect (bit-accurate, bit-transparent) na wyjściu. Znaczy to tyle, że jeśli zripuję CD i przesyłam jego obraz z serwera poprzez USB lub sieć do "daka", to oczekuję dokładności przekazu co do bita. Ludzie mają do tego tematu różne podejście, niektórzy podbijają bas, inni używają equalizerów, mnie to nie bawi, ja chcę mieć na wyjściu sygnał identyczny jak w źródle. Na szczęście system raz zestawiony działa bez konieczności ingerencji z naszej strony. Serwery takie jak Aurender czy SOtM robią wszystko za nas - wychodzący z nich sygnał zawsze jest bit-perfect - to wielka zaleta.

W przypadku Maka to już inna historia, ponieważ iTunes nie potrafi się samoczynnie przestawiać, gdy natrafi a na plik z innym próbkowaniem niż standardowe. Jeśli więc po typowym pliku kolejny będzie np. downloadem w wysokiej rozdzielczości, to iTunes nie przestawi się automatycznie na HD i nadal będzie odtwarzał z parametrami zwykłego CD (ciekawe, jak wielu wielbicieli marki miało tego świadomość?).

Tu pojawia się miejsce dla aplikacji firm trzecich, jak Amarra, Pure Music, Audirvana, BitPerfect (jako aplikacja chyba najtańsza) rozwiązujących ten problem - pracując w tle, zmieniają za nas parametry próbkowania i doprowadzają do zgodności bit-perfect. iTunes wystarcza jedynie osobom mało wymagającym i korzystającym z typowych plików. Najbardziej zaawansowana jest Audirvana Plus, która wygląda jak iTunes, ale w rzeczywistości silnikiem jest Audirvana (http://audirvana.com).

Dla osób oczekujących czegoś więcej - jak ja i większość z was - polecam JRiver na PC (www.jriver.com) oferujący różne tryby pracy, które umożliwiają uzyskanie sygnału bit-perfect. Używam trybu WASAPI Event Style (Windows Audio Session Aplication Programing Interface) - jeśli jest on tylko wspierany przez wasz "dak", zapewni bit-perfect. Czasem trzeba coś w programie jeszcze przełączyć - gdy się nie uda, to zapraszam do mnie na forum, a ktoś zawsze pomoże. Włączenie funkcji - to jedno, ale jak zdobyć pewność, że ona działa prawidłowo - to drugie. Ja używam u siebie Berkeley Audio Design Alpha DAC (www.berkeleyaudiodesign. com), który ma wbudowaną kontrolkę dla HDCD, zapalającą się tylko wtedy, gdy materiał jest bit-perfekcyjny. Jeśli się świeci, to znaczy, że cały tor jest ustawiony prawidłowo i nie należy już przy nim majstrować. Jeśli jednak coś zmienię, odtwarzam płytę SACD i czekam na sygnał zgodności. Innym sposobem jest podłączenie amplitunera i odtworzenie ścieżki DTS - jeśli pojawia się dźwięk (a nie szum), to również mamy potwierdzenie bit-perfect. Niektóre "daki" informują o parametrach próbkowania odtwarzanego materiału, ale nie świadczy to o zgodności z bit-perfect.

- Jakich programów używać do konwertowania plików?

Konwertowanie i formaty plików to temat na osobną debatę. Według mnie najlepszym programem na PC jest dBpoweramp (www.dbpoweramp. com), nadaje się do ripowania (zgrywania do plików) płyt, konwertowania formatów itd., a jedną z moich ulubionych funkcjonalności jest współpraca z AccurateRip Database (www.accuraterip.com) - gdy kopiujesz muzykę, sumy kontrolne są porównywane z sumami, jakie uzyskali inni użytkownicy kopiujący te same płyty - szansa, że wszyscy zrobili to źle, jest bardzo niewielka. Miło mieć świadomość, że zgrana płyta jest na sto procent OK. Można też ustawić zapisywanie automatycznych raportów z ripowania do folderu z płytą. Jeśli pojawił się jakiś problem, tam znajdziemy o tym informację.

Kiedyś nie zawracałem sobie tym głowy, ale teraz, gdy przy odtwarzaniu pliku słyszę jakieś anomalie, to z tego raportu mogę się dowiedzieć, jakiego są one pochodzenia. Jako konwerter formatów też jest znakomity i przy okazji doskonale uzupełnia brakujące metadane w plikach - wyobraźmy sobie, że mamy całą kolekcję płyt w formacie FLAC, a chcemy ich posłuchać przez iTunes (który "Flaków" nie wspiera). Możemy przerobić całą naszą kolekcję 1000 albumów na np. MP3 za pomocą zaledwie kilku kliknięć - nazywamy to konwertowaniem wsadowym - uruchamiamy i idziemy na spacer. To bardzo poręczna funkcja. Możemy też już na etapie ripowania tworzyć jednocześnie dwie kopie (drugą ALAC w innym folderze właśnie dla iTunes).

- Jakiego formatu powinniśmy używać?

- Jeśli jesteś użytkownikiem PC, rekomenduję używanie FLAC (Free Lossless Audio Codec) tworzonego bezpośrednio z CD. FLAC ma też najlepsze wsparcie dla metadanych takich jak artysta, okładka, rok wydania, gatunek, kompozytor, komentarz itd. - ma to w standardzie. Programy potrafiące odtwarzać "Flaki" potrafią sobie radzić również z metadanymi.

WAV też może zawierać metadane, ale praktycznie nic nie potrafi ich odczytywać, dlatego szczerze odradzam ten kierunek, jest z nimi więcej kłopotów niż pożytku (część publiki próbowała wejść w polemikę o wyższości WAV-ów, ale temat został ucięty). Również APE omijajcie - jest wrażliwy na błędy i nie wszystko go obsługuje, a linuxowe serwery muzyczne w ogóle. Używając dBpowerampa, można pracować bez lub z kompresją, by uzyskać mniejsze pliki. Ja dla siebie tworzę pliki nieskompresowane, powierzchnia dyskowa jest teraz bardzo tania.

Gdyby iTunes wspierał FLAC... ale tego nie robi… jeśli więc wasze płyty są w dobrym stanie technicznym, bez zadrapań, iTunes zrobi, co trzeba, ale nie da wam żadnej informacji zwrotnej, dlatego zalecam używanie opcji Error Correction. Gorzej, gdy płyty są podrapane i dowiadujemy się o problemach dopiero podczas odsłuchów, gdy pojawiają się trzaski i dziury, a 3-minutowy utwór potrafi trwać godzinę. iTunes nie sygnalizuje błędów, co ma swoje wady i zalety - jeśli zależy nam jedynie na prostocie użytkowania, to OK.

Co do formatów, to Apple Lossless jest w porządku, wspiera metadane i jest teraz otwartym standardem. AIFF też jest niezły, ale wsparcie dla metadanych nie jest już tak dobre i czasem są z nim problemy. Z innych programów do ripowania na Maka używałem XLD (X Lossless Decoder), który tworzy raporty w plikach podobne do tych z dBpowerampa i również potrafi dokonywać wsadowych konwersji plików. Można też używać darmowego Max (http://sbooth.org/ Max/). Interface może nie jest najpiękniejszy, ale jest gratisowy, można spróbować. Z plikami bezstratnymi nie powinno być problemów, w przypadku innych formatów wymaga ustawień ręcznych.

- Czy model napędu optycznego używanego do ripowania wpływa na dźwięk?

- Moim zdaniem nie, ponieważ po zgraniu płyty dostajemy do ręki sumę kontrolną i jeśli jest ona identyczna z sumami uzyskanymi z innych napędów, to nagranie musi brzmieć identycznie, ponieważ jego zawartość jest identyczna, ale są osoby, które nie zgadzają się z tym punktem widzenia - nie ma sprawy, takie mamy hobby, ha, ha, ha... Niektóre napędy co najwyżej są szybsze podczas ripowania oraz nie każdy z nich radzi sobie np. z ripowaniem koncertów z Blu-ray, ale generalnie nie ma z tym już kłopotów.

- Które formaty zostaną formatami przyszłości?

- DSD (Direct Stream Digital) jest już dostępny, co pewnie jeszcze ulegnie poprawie. Teraz można coś tam pobrać ze stron japońskich (np. http://music.e-onkyo.com), ale bardziej zgadując w co kliknąć, niż wiedząc, co się robi. Niby jest dużo treści przygotowanej pod SACD, którą można by wykorzystać dla potrzeb DSD, ale nie widzę tu większego ruchu ze strony wytwórni ani artystów, chyba dlatego, że bardzo mało osób jest w stanie to odtwarzać. Sama jakość bywa niesamowita.

- Czy pliki w nowych formatach są wyraźnie lepsze?

- To osobna historia - kluczem jest tu proces obróbki nagrań. Jeśli coś zostało nagrane jako DSD i sprzedane jako DSD, bez konwersji po drodze do PCM, to możemy liczyć na zysk jakości, jednak absolutna większość nagrań DSD i płyt SACD została nagrana lub skonwertowana do PCM, by można było nad nimi pracować na dostępnym powszechnie sprzęcie - wykonać remastering, postprodukcję itd., a potem ponownie przerzucona do DSD.

Takie nagrania brzmią inaczej, ale czy lepiej?

Każdy przypadek jest inny i każdy musi sobie odpowiedzieć na to pytanie sam. Na przykład Nat King Cole, mimo takiej przeróbki, brzmi o niebo lepiej. Tu nie ma reguły, że wszystko, co jest DSD, musi brzmieć lepiej. Chlubnym wyjątkiem są nagrania zrealizowane dzięki Sonoma DSD Recording System (www.superaudiocenter.com) - to jedyny system, który przeprowadza całą obróbkę nagrań od początku do końca bez żadnych konwersji - szukajcie tej informacji z tyłu na okładkach płyt. Wszyscy pozostali pracują na materiale PCM i dopiero potem go konwertują do DSD.

- Jak się mają do siebie USB synchroniczne i asynchroniczne?

- "Daki" USB są produkowane w wersjach adaptywnych lub asynchronicznych i o żadnym z tych rozwiązań nie można z góry powiedzieć, że jest lepsze. Osobiście jestem przekonany, że wersja asynchroniczna z technicznego punktu widzenia wypada lepiej, ponieważ została zaimplementowana przez dobrych inżynierów. "Daki" adaptywne są kontrolowane przez komputer, a asynchroniczne kontrolują komputer, jeśli więc myślimy o audio najwyższej jakości, to preferujemy sytuację, gdy to komponenty audio kontrolują sytuację.

Krytyczną funkcję pełni tu zegar odpowiedzialny za kontrolę szybkości przepływu danych - to on decyduje, czy komputer ma przyśpieszyć czy spowolnić przesyłanie do bufora, adaptywny musi akceptować wszystko, co komputer mu podeśle. Należy jednak uważać, ponieważ niektórzy producenci nadużywają tych określeń w ulotkach reklamowych, a w rzeczywistości produkują co innego. Zawsze przed zakupem urządzenia należy je posłuchać, ponieważ niektóre modele adaptywne brzmią po prostu wyśmienicie, ale ja stawiam na rozwój modeli asynchronicznych.

- USB kontra optyczne S/PDIF (Sony/Philips Digital Interface Format)?

- Wszystko zależy od izolacji galwanicznej. Jeśli ma się komputer ze słabym zasilaczem produkującym wiele elektrycznego szumu, to zdecydowanie lepiej użyć optycznego TosLinka, ponieważ przecina on bezpośrednie połączenie elektryczne; np. SqueezeBox, który ma bardzo "siejący" zasilacz, lepiej połączyć optycznie. Jednak wyjście cyfrowe RCA brzmi zwykle lepiej.

- Jaki wpływ ma zasilacz przy połączeniach komputer-DAC?

- Absolutnie krytyczny. W 99% przypadków procesor zarządzający portem USB jest zasilany od strony komputera. Nawet intuicyjnie wyczuwamy, że to coś okropnego. Rozwiązanie przynosi nowa generacja urządzeń - zasilacze pośrednie napędzane z baterii, a wpinane pomiędzy komputer a USB-DAC - dające czyste napięcie. Spodziewam się wkrótce wysypu podobnych produktów. Na stronie udostępniłem plany zaprojektowanego przeze mnie serwera C.U.P.S. (www.computeraudiophile.com/content/405- computer-audiophile-pocket-server-caps-v20). Jego nowa wersja ma właśnie opcję zasilania bateryjnego, którego zadaniem jest napędzanie procesora sterującego USB.

- Jakie są różnice pomiędzy jakością skompresowanych oraz nieskompresowanych plików bezstratnych i jak kompresja wpływa na pracę procesora?

- O rany… nie wiem, czy kiedykolwiek odróżniłbym je w ślepym teście, ale to jest jedna z tych rzeczy, których nigdy solidnie nie przetestowałem, ale kiedyś to sprawdzę. Z technicznego punktu widzenia nie wiem, co mogłoby ulegać poprawie i dlaczego, ale ponieważ wiele osób mówi, że to słyszy, więc nie będę się z tym spierał.

Ludzie często sądzą, że mocno skompresowane pliki bezstratne oznaczają dodatkowy wysiłek dla procesora, który je rozkompresowuje. Czasem tak, a czasem nie. Niektóre urządzenia, jak np. Musical Fidelity M1 CLiC (www.musicalfidelity.com/m1clic) potrzebują do pracy plików FLAC skompresowanych na poziomie L4-L8, gdy są one przesyłane przez sieć, bo nieskompresowane są dla niego nie do ogarnięcia - przeciążają procesor. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale tak jest i gdy popatrzymy na poziom obciążenia procesora na słabym PC z Linuxem, to pliki nieskompresowane potrafią obciążać go nawet do 35%. Wartość ta jest dość zależna od systemu.

- Jak się nie pogubić w tym temacie

- Na szczęście nie jest to aż tak trudne. Jeśli pójdzie się ścieżką Aurendera, dostajemy do ręki gotowca, którego nie można ani pogorszyć, ani polepszyć, po prostu bit-perfect. Zamiast opanowywać całość tematu - bo można się pogubić - lepiej skoncentrować się na jednej drodze. Dla mnie temat winyli to jak program badań kosmicznych - nic z tego nie rozumiem, gdy zajmuję się techniką cyfrową, po prostu koncentruję się na tym, co jest mi niezbędne, i pomijam resztę. Proste sprawy zawsze można skomplikować do dowolnego stopnia. Pamiętajcie, skąd i dokąd zmierzacie. Naprawdę nie musicie znać się na wszystkim.

Zgrał i zmontował
Waldemar (Pegaz) Nowak

FAQ

Leksykon

Felietony

Audio - grudzień 2016

Strefa Magazynu

Audio 12/2016

Rynek audio zmienia się szybko i podąża w różnych kierunkach. Zmiany te czasami zaskakują nawet ekspertów i najbardziej doświadczone firmy, dlatego nie chcąc zostać w tyle, coraz częściej reagują one jak najszybciej.

Odbierz prezent

Zamów prenumeratę miesięcznika
Audio, a otrzymasz wybraną
przez siebie płytę z naszej kolekcji!
Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio