T.LOVE i goście, czyli kilka słów o sobotnim koncercie w Stodole

Newsy

Występy T.Love zawsze kojarzyły mi się z otwartymi studenckimi imprezami w plenerze. Z każdego wychodziło się rozśpiewanym i lekko pijanym. Były dobre, ale zawsze takie same. Bo co nowego może pokazać grupa z 28 letnim stażem? Tymczasem oficjalne informacje o planowanych na koniec listopada koncertach lekko mnie zaintrygowały. Ten sobotni w Stodole zapowiadał się inaczej.

Dodano: 29 listopad 2010

26-27 listopada. Grupa T.LOVE zagrała w Warszawie dwa specjalne koncerty z wyjątkowymi gośćmi. W piątek, chłopakom (a może już Panom?) towarzyszyli Adam Nowak z grupy Raz Dwa Trzy i Tomek Lipiński ( m.in Brygada Kryzys, Tilt). W sobotę zastąpili ich Pablopavo z Vavamuffin i Maciej Maleńczuk. I właśnie współpraca tych ostatnich przyciągneła mnie na koncert. Najbardziej ciekawiło mnie, jak wypadnie połączenie mistrzowskiego freestyle`u Pablopavo z wokalem Muńka.

Już od 18.30 fanów zabawiały Muchy i Kim Nowak i... Pan grający na krześle. Muniek z ekipą weszli na scenę dopiero po 21.00. Obserwując publiczność, miałem wrażenie, że podczas dwugodzinnego koncertu emocje narastały z czasem. Pierwsze 40 minut T.LOVE grali trochę świeższych utworów, niestety tych nudnych, nie dla których większa część publiczności do Stodoły przybyła. Wszyscy czekali na stare dobre T.Love.

Przełomem było pojawienie się na scenie wokalisty Vavamuffin i świetna interpretacja utworu "Motorniczy". Po kilku minutach usłyszeliśmy jeszcze "Jurek Mech" z solowej płyty Pablopavo, bardzo cenionej przez Muńka Staszczyka. Wyszło im to naprawdę nieźle. Panowie pokazali klasę! Pablopavo i T.Love w wersji "lekko pijanej" powinni grać razem zdecydowanie częściej.

Obecność drugiego gościa nie wzbudziła szczególnego entuzjazmu. Do repertuaru panowie dobrali utwór z pierwszej płyty Homo Twist - "Trz k*** świata pieniądza" i kawałek "Marzyciele" T.Love. Z całym szacunkiem do Maleńczuka, jego występ okazał się doskonałą okazją, by opróżnić pęcherz po kilku wypitych piwach.

Upragniony nastrój z czasów klasycznych występów grupy powrócił chwilę potem. Padły takie sztandarowe przeboje jak "Warszawa", "King" czy "Ajrisz", a unoszący się w powietrzu zapach potu przypomniał klimat koncertów studenckich. Zdecydowanie  w 100% najlepszym słuchowiskiem artystycznym wieczoru został zagrany na bis - "I love you" znów z Pablopavo. Prawdziwy majstersztyk dla fanów obu panów.

Nie było Was na koncercie? Żałujcie! Tej zimy to jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych polskiej sceny rockowej. Oby takich więcej.

MG

Audio - grudzień 2018

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Tym razem nietrudno wskazać najważniejszy test numeru - to porównanie pięciu wzmacniaczy zintegrowanych, w cenie 7000–9000 zł. Pokazują nie tylko swoją własną kondycję, ale też dobrze demonstrują zmiany wśród ogółu wzmacniaczy. Każdy ma na pokładzie DAC-a, ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj