Czarno-biała Kowalska podbiła Lublin

Newsy

W piątek 18 marca do Lublina zawitała Kasia Kowalska, by zaprezentować swoje interpretacje piosenek Grzegorza Ciechowskiego wydane jesienią ubiegłego roku na płycie zatytułowanej "Moja krew". Publiczność, która bardzo licznie przybyła na koncert, wychodziła z niego zadowolona, choć z wielkim poczuciem niedosytu, bo obcowała z piosenkami lidera Republiki niewiele ponad godzinę.

Dodano: 21 marzec 2011

Koncert rozpoczął się od odliczania znanego fanom czarno-białego zespołu z "Porannej wiadomości", ale z głośników popłynęła "Republika" z płyty "1991". Utwór ten znany jest prawdziwym fanom grupy, ale na pewno o wiele mniej szerszym rzeszom publiczności. Jednak większość lubelskiego koncertu wypełniły klasyki zarówno zespołowej, jak i solowej twórczości Grzegorza Ciechowskiego, którego zabrakło wśród nas na kilka dni przed Bożym Narodzeniem 2001 roku. Usłyszeliśmy więc: "Obcego astronoma", "Kombinat", "Nieustanne tango", "Telefony", "Reinkarnacje" i "Moją krew" z repertuaru Republiki, oraz "Tak długo czekam (czyli Ciało)", "Nie pytaj o Polskę" i "Tak... tak... to ja" nagrane przez Ciechowskiego jako Obywatel G.C. W programie koncertu znalazła się także republikańska "Arktyka", która nie ukazała się na płycie Kowalska/Ciechowski.

Nie ukrywam, że przearanżowane utwory Republiki i Obywatela G.C. naprawdę przypadły mi do gustu. W oryginalnych wykonaniach dominowały klawisze, w wersjach zaprezentowanych przez Kasię Kowalską i jej muzyków zdecydowanie na pierwszy plan wysunęło się gitarowe granie. Ale w żadnym wypadku nie było to zerwanie z legendą i bez wątpienia w tych utworach unosił się duch Ciechowskiego. Jeśli Obywatel G.C. słuchał z Góry tego koncertu, to jestem przekonany, że ani przez chwilę nie krzywił się w niesmaku.   

A o tym jak nowe wykonania piosenek Grzegorza Ciechowskiego przyjęła lubelska publiczność, niech świadczy to, że aż dwukrotnie Kasia Kowalska została wywołana na bisy. Najpierw zasiadła sama na scenie, by tylko przy dźwiękach gitary akustycznej wykonać "Śmierć na pięć" czyli ostatnią piosenkę nagraną w przez nieodżałowanego artystę, potem już z towarzyszeniem całego zespołu zaśpiewała mniej znany "Znak równości". Na drugi bis, z dużym wsparciem widowni, ponownie wybrała "Telefony".

I tak zakończyła się trwająca niewiele ponad godzinę żegluga po morzu piosenek Grzegorza Ciechowskiego, która przecież mogłaby trwać właściwie w nieskończoność. A nowe wersje jego utworów to naprawdę piękny hołd Kasi Kowalskiej dla artysty, który był producentem jej pierwszego albumu "Gemini". To także dowód, że twórczość Ciechowskiego nigdy się nie zestarzeje i już zawsze będzie punktem odniesienia dla wielu pokoleń polskich muzyków.

(fot. Paweł Przybyszewski / Kasiakowalska.pl)

Piotr Wojtowicz

Audio - październik 2018

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Od głośników bezprzewodowych za 3 tysiące do high-endowych kolumn za 30 tysięcy; od amplitunerów wielokanałowych za 3 tysiące do wzmacniaczy lampowych za 30 tysięcy... Każdemu polecamy dokładnie to, czego szuka i na co go stać, a wszystkim - dobre testy, które ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj