Festiwal Inne Brzmienia: dźwięki i lampiony uniosły się do nieba

15 lipca 2011 Newsy

Czwarta edycja lubelskiego festiwalu "Inne Brzmienia" zakończyła się koncertami Johna Portera i Voo Voo. I choć poniedziałkowy oraz wtorkowy wieczór różniły się od siebie, to niewątpliwie połączyła je ich wyjątkowość.

John Porter wystąpił w kameralnej i wypełnionej, nie tyle do ostatniego miejsca a do ostatniego centymetra kwadratowego, sali Teatru Andersena, która tego wieczoru zamieniła się w darmową saunę.  Wielki szacun dla całego bandu, bo muzycy w takich ekstremalnych warunkach dali z siebie naprawdę wiele.  A sam Porter potwierdził, że jest nie tylko doskonałym muzykiem, lecz także niezłym komikiem, bo sala dobrze bawiła się, gdy opowiadał krótko o swoich piosenkach.

Gdy mieszkający już kilkadziesiąt lat nad Wisłą Walijczyk sięgał po akustyczną gitarę, a ze sceny sączyły się spokojniejsze dźwięki, ja miałem wrażenie jakby koncert odbywał się w jakimś pubie w ojczyźnie Portera. Na szczęście wokół nie unosił się dym z papierosów, a to dobry sygnał, że moi rodacy respektują zapisy pewnej chwalebnej ustawy.

Jako miłośnik także trochę mocniejszej gitarowej muzyki nie mogłem narzekać, bo John Porter brał i do ręki elektryka, na którym łoił, aż serce rosło. Koncert wypełniły piosenki z tegorocznego krążka "Back in Town", ale i starsze kawałki. A na bis muzycy przygotowali niespodziankę - zagrali cover The Who "My Generation", za co zebrali ogromny aplauz. Kto nie miał szczęścia, by posłuchać Portera w poniedziałkowy wieczór, ma czego żałować. Ale jest i powód do optymizmu, bo jesienią kolejny koncert w Lublinie. Radzę już od dziś wypatrywać plakatów.
 
Wtorkowy koncert Voo Voo, który zakończył tegoroczną edycję "Innych Brzmień", zapisał się w pamięci swoją wyjątkową atmosferą. Występ zespołu Wojtka Waglewskiego poświęcony był pamięci Mirka Olszówki. Ten zmarły kilka miesięcy temu manager Voo Voo był pomysłodawcą lubelskiego festiwalu i bez wątpienia czuwał z nieba nad jego tegoroczną edycją oraz słuchał z Drugiego Brzegu koncertu z bazyliki Dominikanów.

By uczcić pamięć swojego przyjaciela, muzycy Voo Voo zaprezentowali się widowni w akustycznym wydaniu, a na scenie towarzyszyły im panie z Ladies String Quartet. Publiczność przez niespełna półtorej godziny w dużym skupieniu słuchała dźwięków wypływających z prezbiterium bazyliki, kilkakrotnie wciągnął ją nawet do wspólnego śpiewu niezawodny w tym względzie Mateusz Pospieszalski. Po zakończeniu tego wyjątkowego koncertu lublinianie i festiwalowi goście udali się na Plac po Farze i w latających lampionach wysłali Mirkowi Olszówce światełko do Nieba.

Podczas czwartej edycji "Innych Brzmień" niestety nie udało mi się posłuchać wszystkich festiwalowych koncertów. Jednak te, w których uczestniczyłem, były bardzo udane i za to należą się gratulacje organizatorom. Wypada także życzyć, by kolejna edycja utrzymała tak wysoki poziom.

Piotr Wojtowicz

Live Sound & Installation luty 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta luty 2020

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista luty 2020

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio luty 2020

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio luty 2020

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu